Alkohole świata – Indie

9 min. czytania
8
0
155

Rozpoczynamy nowy cykl na blogu, czyli podróże z procentami, jak wiadomo, człowiek nie kaktus i pić mu się chce, więc postaramy się opisać, co w odwiedzonych krajach warto wlać do kieliszka, czego unikać i jak bywa z dostępnością trunków.
Należy zaznaczyć, że w kontekście dostępności alkoholu, Polska jest jednym z najlepiej zaopatrzonych krajów na świecie, ponoć w samej Bydgoszczy istnieje więcej sklepów monopolowych, niż funkcjonuje w całej Norwegii, możemy zatem przyjąć, że Polska w katagorii dostępności alkoholu jest krajem ścisłej światowej czołówki.

1. Czy w Indiach się pije?

Jak najbardziej, może nie wszędzie i nie zawsze, ale alkohol jest w miarę normalnie dostępny, choć wiele zależy od regionu, w którym się znajdujemy. Wielu Hindusów pije, niektórzy wręcz chorobliwie, a władze starają się walczyć z alkoholizmem.
Część prowincji objęta jest całkowitym lub częściowym zakazem sprzedaży alkoholu – Lakshadweep, Manipur, Nagaland. Do tego dochodzą względy kulturowe, istnieją miejsca święte, przykładowo, w historycznym Hampi nie da się kupić piwa absolutnie nigdzie, trzeba by udać się do pobliskiego Hospet.

W Kerali z kolei alkohol jest dość mocno reglamentowany i licencję na jego sprzedaż mają nieliczne knajpy i sklepy, aczkolwiek niemal wszystkie plażowe restauracje podadzą nam piwo, tyle, że w kubku do herbaty, a butelkę porozumiewawczo postawią na podłodze, obok stołu.
Wygląda na to, że i to może się się niebawem skończyć, od 1 kwietnia 2015 alkohol dostępny będzie wyłącznie w pięciogwiazdkowych hotelach, a już teraz wszystkie niedziele w tym stanie będą bezalkoholowe, tzw. „dry days” –  tyle teorii, jak będzie faktycznie, to się okaże.

Dodatkowo, istnieją stałe i ruchome „dry days”, kiedy to sprzedaż alkoholu jest zakazana w całym kraju lub stanie, przykładowo, w roku 2014 były to:
26.01, 14.2, 24.02, 27.02, 17.03, 8.04, 13.04, 18.04, 14.05, 29.07, 15.08, 18.08, 2-3.10, 5-6.10, 8.10, 23.10, 4.11, 6.11.

Najbardziej pijackim stanem Indii jest Goa, zakupicie tam alkohol bez problemu, nawet w małych miasteczkach, ale przede wszystkim, jest on bajecznie tani, a wszystkie knajpki serwują drinki, piwo i mocniejsze alkohole. Butelka 0,7l. rewelacyjnej whisky Royal Stag, kosztuje jakieś 20zł.
Mimo wszystko, nawet w najbardziej pijącym stanie, poza turystycznym szlakiem, biali, pijący w lokalnej knajpie, wczesnym popołudniem, stanowią sporą atrakcję.

Knajpka w Margao
Royal Stag – genialna whisky

Bombaj też popija, ale już znacznie drożej – ceny są porównywalne do polskich, a sklepów i knajp jest niewiele, a te proalkoholowe, jak choćby sławetne Leopold Cafe, liczą sobie ponad 150 Rs. za piwo, to samo, które na Goa kosztuje 45 Rs.

2. Co się pije?

Piwa

Ogólnie rzecz biorąc, szału nie ma, szczególnie jeśli gustujecie w bardziej oryginalnych produkcjach rzemieślniczych. W regionach, które odwiedziliśmy, dostępny jest głównie Kingfisher – dość delikatny lager, którego świetnie pije się w gorący dzień na plaży, natomiast kupiony w Polsce, smakuje już zdecydowanie gorzej, choć zły nie jest, to niczym się nie wyróżnia.

Wina

ponoć istnieją indyjskie wina, natomiast nie trafiłem na nie, jedynie importowane – są dość drogie.

Alkohole wysokoprocentowe

Tu mamy bardzo szeroki wybór. Warto zacząć od ściśle lokalnej produkcji – na Goa powinno się wam udać trafić na feni, czyli lokalny alkohol, a właściwie bimber, pędzony tradycyjnie na owocach nerkowca (cashew feni), lub na łodygach palmy kokosowca (coconut feni). W wersji sprzedawanej w sklepach jest to dość delikatny napój, można by rzecz nalewka dla starszych pań, w wersji lokalnej, kupowanej w wiosce, w plastikowych butelkach po wodzie, jest absolutnym killerem, który zniechęca nawet bardzo twardych zawodników, smakuje mocno chemicznie, jest bardziej doświadczeniem, niż przyjemnością degustacji.

Przechodząc do bardziej cywilizowanych napojów, w Indiach znajdziemy co najmniej kilka trunków wartych uwagi.

Numero uno, absolutny faworyt – Royal Stag – indyjska whisky, dość delikatna, słodkawa – przy Goa’ńskiej cenie (21zł) deklasuje absolutnie wszystkie inne trunki, gdyby była normalnie dostępna w Polsce, kupowałbym ją na skrzynki.
Indie produkują całkiem sporo trunków tego typu, Royal Stag wcale nie musi być najlepszy, jednak z testowanych – McDowell’s i kilku innych, mi najbardziej zasmakował.

Następny w kolejce – Stary Mnich, czyli „Old Monk” – rum, aromatyczny, słodkawy w smaku, acz charakterny, absolutny „must drink”. W Polsce dostępny bardzo rzadko i drogo, na Goa kosztuje grosze.

Miodowe szaleństwo – Honey Bee, czyli pszczółka, potrafi mocno ukąsić, wchodzi jak woda, jest miodowa, słodka, a posiada deklarowaną moc. Klasyfikowana, jako brandy, jest jednak znacznie bardziej słodka i z pewnością warta spróbowania.

zdjęcia od: http://drinkcarefully.blogspot.com/
zdjęcie od: http://drinkcarefully.blogspot.com/
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Alkohole śwata

8 komentarzy

  1. Michał

    11 maja 2015 at 11:02 pm

    Ależ oczywiście, tyle, że chodziło o bardziej cywilizowane od wiejskiego bimbru, pędzonego na kokosach lub nerkowcach, czyli Feni. Wobec tego, wstrząsającego nieco smaku, nawet tania whisky, czy rum są naprawdę trunkami wysokiej klasy. Mimo to, polecam spróbować tegoż wynalazku ;)

    Reply

  2. asiaya

    11 maja 2015 at 5:24 pm

    A dlaczego „bardziej cywilizowane” alkohole? Akurat mi się wydaje, że im wyższe procenty, tym o „cywilizację” gorzej ;) A wina produkuje się jak najbardziej, chociaż szału nie ma. W Koczin jest nawet bardzo fajna winoteka http://www.malabarhouse.com/malabar-house/lounge.html

    Reply

  3. Karol

    5 marca 2015 at 12:03 pm

    Z grupy Whysky warta spróbowania jest jeszcze „8 PM” ( w plastikowe butelce).

    Reply

  4. […] a jednocześnie lubicie alkohole (a kto ich nie lubi na wakacjach ;), koniecznie zajrzyjcie do mini przewodnika przygotowanego na blogu Poszli-Pojechali. Dowiecie się z niego, gdzie możecie pić i co smakuje […]

    Reply

  5. madusia

    12 listopada 2014 at 5:12 pm

    ciekawy pomysł na cykl, mnie osobiście bardzo się podoba, bo zwykle jak gdzieś jadę to staram się próbować miejscowych specjałów. :) szkoda tylko, że do Indii akurat dość daleko jest. ;)
    pozdrawiam.

    Reply

    • Michał

      12 listopada 2014 at 5:15 pm

      Dziękuję :). Obiecuję, że będzie więcej wpisów w tym cyklu :)

      Reply

  6. Michał

    12 listopada 2014 at 1:24 am

    Dzięki :) Tak nam się właśnie wydawało, że w polskim necie mało jest informacji na ten temat, a mogą okazać się przydatne.

    Reply

  7. Za miedzą i dalej

    11 listopada 2014 at 10:16 pm

    Ciekawy wpis, pomysł na serię też :)

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Tokaje słowackie – doskonałe wina z Tokaj Macik Winery

W samym sercu słowackiej części Tokaju, w Małej Trnie, znajduje się nowoczesna winnica Tok…