Strona główna Azja Sri Lanka Grasując w Udawalawe National Park

Grasując w Udawalawe National Park

12 min. czytania
5
0

Udawalawe – jedna z wielu perełek Sri Lanki. Umiejscowiony w centralno-południowej części wyspy, porównywany jest do afrykańskich parków.

Nie byłam, co prawda, w afrykańskich parkach narodowych  (jeszcze), ale Udawalawe urzeka bujną zielenią w palącym słońcu,

stadami słoni (w parku wg różnych źródeł jest ich około 500, i faktycznie spotyka się je na każdym kroku – a właściwie kilometrze),

nie mniej licznymi skupiskami bawołów

oraz latającymi nad głowami ptakami i motylami, niekiedy większymi od ptaków.

JAK DOJECHAĆ

Dojechać można na kilka sposobów. Najprościej – z Embilipitiyi busem (około 23 km od parku)

albo w ramach zorganizowanej wycieczki z tegoż miasteczka albo innego w okolicach. My, rzecz jasna, wybraliśmy wersję naszpikowaną przeszkodami. Zamiast wybrać się do parku po drodze znad oceanu w góry, najpierw dojechaliśmy w centralną część Sri Lanki, w góry – do Bandaraweli, naszej bazy wypadowej w góry i na wodospady. Dopiero potem wpadliśmy na genialny pomysł jednak park odwiedzić (z Bandaraweli 4h jazdy z przesiadką w Tanamalwili; niby sprawnie poruszaliśmy się, przesiadka tylko półgodziny-godzina, autobusy pędzą a i tak dojechaliśmy centralnie w samo południe).

ILE KOSZTUJE

Przy przystanku czeka okazały park maszynowy otwartych terenówek (jeśli  nie zamówiło się wycieczki wcześniej) i nie mniej chętnych właścicieli, gotowych przewieźć po drogach i dróżkach parku. Cena standardowa 3500 LKR.

Cena biletu wejściowego (ok 3000 LKR) obejmuje również przewodnika.

Jego obecność była bardzo pomocna, bo znając park jak swoje pięć palców, wiedział, gdzie czego/kogo szukać i zwracał uwagę na ukryte w krzakach zwierzęta oraz kilka razy pozwolił samochodowi naprawdę przybliżyć się do słoni na odległość wyciągniętej ręki, co było samo w sobie przeżyciem niesamowitym.

KIEDY NAJLEPIEJ ZWIEDZAĆ

Najlepiej odwiedzać park w godzinach 6:30-9:00 albo 15:30-18:00. Wtedy żar lejący się z nieba nieco ustaje i praktycznie cała zwierzyna zamieszkująca park jest do ujrzenia na otwartej przestrzeni. Biorąc pod uwagę pokonane odległości, trafiliśmy tam w samo południe, zazdroszcząc bawołom leniwie żującym trawę w wodnych jeziorkach po samą szyję

i słoniom schowanym pod kronami drzew,

przez co możliwość zobaczyć niektóre gatunki nas ominęła.

KOGO ALBO CO MOŻNA ZOBACZYĆ

Najwięcej widzieliśmy słoni – pojedynczych i w grupkach, z małymi słoniątkami i pojedyncze dorosłe sztuki. Raz przypadkowo wyjechaliśmy na dość młodego słonia, który nas gniewnie obtrąbił ale nie uciekł, stojąc bardzo blisko w wielkiej niepewności, nie wiedząc czy nas atakować czy schować się i przeczekać aż znikniemy za zakrętem.

Z drugim, dorosłym i o wiele większym w rozmiarach, mierzyliśmy się spojrzeniami na drodze – gigant nie chciał schodzić a my nie mieliśmy właściwie gdzie zawrócić. Mimo pewności przewodnika i dreszczyku zachwytu, byłam mimo wszystko lekko przerażona:) potęgą niesamowitą z uśmiechem pod trąbą.

Bawoły metodycznie przeżuwały, cokolwiek to było, praktycznie w każdym dostępnym jeziorku albo kałuży. Nasza obecność zupełnie nie wpływała na ich leniwy rozkład dnia i łypiąc tylko od czasu do czasu na otaczające je czaple, mieliły pyskami swoje smakołyki, wyglądając przy tym na wpół komicznie na wpół demonicznie.

Poza tym, trafiły nam się pawie,

warany,

kobra,

kameleony, orły, pelikany, czaple

oraz niesamowita ilość innego ptactwa które spróbujemy zlokalizować w internecie z pamięci i ze zdjęć.

Tak długo oczekiwane przez Michała krokodyle przeczekiwały upał w skrytych zakamarkach jeziora. Cóż za rozczarowanie;) Leopardy i jelenie również – tyle że pewnie w krzakach. Swoją drogą, nie jestem pewna czy chciałabym spotkać się z leopardem oko w oko bez ogrodzenia, wtedy miałabym pewnie nadzieję, że wcześniej na swojej drodze spotkał jelenia albo malutkiego bawoła i jest najedzony (wiem, okrutnie – ale podobno na tym cykl życia polega).

Bardzo podobało nam przy jeziorze z martwymi drzewami – zasługa licznych stad kormoranów, których guano niszczy wszelką florę w okolicy.

Nic ma wspaniałego w tym, że drzewa pod obstrzałem odchodów kormoranów umierają, ale widok jest niesamowity i nie pozwala oderwać od siebie wzroku. Można długo stać na brzegu, wpatrując w dal. Przy odrobinę szczęścia, jeśli woda nie będzie aż tak parować – można zobaczyć również góry i wodospad na horyzoncie.

Zabawą jest bieganie po brzegu i straszenie żab. Żeby nie było – nie z naszej inicjatywy. Michał ledwo zdążył złapać aparat, by uwiecznić je w locie. Dziesiątki, setki żab w locie? Widok, który nieprędko zapomnicie, serio!

Cała wycieczka trwa około 2,5-3 godzin, objeżdża się ustaloną trasą, oglądając napotykaną zwierzynkę i przepiękne krajobrazy.

Setki zdjęć i niesamowite wrażenia po kontakcie ze zwierzętami które wcześniej widziało się tylko na zdjęciach albo za kratkami zoo (coraz częściej wykreślamy tę formę rozrywki z naszych planów zwiedzania).

Wyprawa do Udawalawe do najtańszych nie należy. Wiadomo, płacimy cenę dla Europejczyków (bez pisku i narzekania). Po wielu postach i przemyśleniach  odnośnie odpowiedzialnej społecznie turystyki (sporo informacji znajdziecie na stronie post-turysta.pl, coraz więcej głosów pojawia się również na innych blogach osób podróżujących po Azji – np. u Łukasza Kędzierskiego albo Kingi z Gadulec.me), stwierdzam, że jednak wolę przepłacić w takich miejscach (godzę się z przepłacaniem w krajach azjatyckich do pewnego stopnia), oglądając to piękno jako przypadkowy obserwator, nie ingerując w życie zwierząt oraz środowiska, w którym się znajdują. Nikt dla nas bawołów ani krokodyli nie płoszy bym mogła zrobić zdjęcie, nie ma naganiaczy, rzucających kamieniami w zwierzęta by wyszły pod obiektyw. Ile masz szczęścia tego dnia, tyle z tej objazdówki wyniesiesz. Chcesz zobaczyć więcej, przyjedź i kup bilet jeszcze raz.

Park zdecydowanie wart uwagi i poświęconego czasu!

Zobacz wszystkie nasze wpisy o Sri Lance.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Sri Lanka

5 komentarzy

  1. Emilia

    13 lipca 2017 at 9:56 pm

    Jaka szkoda ze nie przeczytałam tego 3 dni temu. Z Nuwara Elija przyjechałam do Dambulla. Rozważam park Minneriya, ale obserwując jak duży tu lokalnie to biznes, zastanawiam się czy to etyczne (sierociniec Pinnawala to miejsce które omijalam, choć każdy tuk tuk namawiał żeby tam pojechać). Nie chce płoszyć zwierząt swoją obecnością… Super post. Dziękuję

    Reply

    • Tati

      15 lipca 2017 at 3:54 pm

      Oj to faktycznie szkoda :( my też trochę głupio zrobiliśmy wracając z Bandarawelli z powrotem do parku – ale nam zależało właśnie na tym miejscu. Do sierocińca też nie pojechaliśmy – staramy się z ludźmi rozmawiać, jak bardzo to szkodzi zwierzętom, takie zainteresowanie turystyczne. Niestety często chęć posiadania „fajnej fotki z wakacji” wygrywa :( dziękuję za miłe słowa i udanego zwiedzania, nawet bez parku. Sri Lanka jest niesamowita!

      Reply

  2. Kamil Białas

    30 sierpnia 2015 at 9:12 am

    Super, i tak się powinno obcować z przyrodą! Niestety wielu obcokrajowców woli inne atrakcje ze słoniami w roli głównej :-(

    Reply

  3. Kamil Białas

    30 sierpnia 2015 at 10:11 am

    Super, i tak się powinno obcować z przyrodą. Niestetu wielu obcokrajowców woli inne atrakcje ze słoniami w roli głównej :-(

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Horton Plains – Galeria zdjęć

Kalendarzowo właśnie zaczął się nam czerwiec, jednak aura strzeliła wyjątkowego focha i za…