Strona główna Azja Sri Lanka Mirissa – obserwacja płetwali błękitnych i delfinów

Mirissa – obserwacja płetwali błękitnych i delfinów

6 min. czytania
0
0
0

Słów kilka o tym, jak obserwacja płetwali wygląda w rzeczywistości, czyli zderzenie oglądanych zdjęć w Internecie z rzeczywistością :D

Obserwacja płetwali błękitnych jest we wszystkich przewodnikach jako jeden z kluczowych punktów do zrobienia przez odpoczywających w Mirissie. Naoglądawszy się bajecznych zdjęć, jak to te piękne ssaki popływają do łodzi, machają zalotnie przed fotografującymi ogonem, namówiłam Michała na wycieczkę.

Obserwacja płetwali błękitnych – gdzie kupić wycieczkę

W zasadzie każda knajpa, każdy guesthouse oferują tę usługę, kładąc akcent na to, że tylko oni mają dużą łódź, w której nie buja, śniadanie i zwrot pieniędzy, jeśli niczego nie zobaczymy. Ceny zaczynają się od 6000-7000 rupii i w zależności od kraju, zasobności portfelu i możliwości negocjacyjnych, zostają na tym poziomie albo schodzą w dół do 3000 jak to było w naszym przypadku .

Wszystkich chętnych dowożą na miejsce tuk-tukami. Zbiórka do 6:30, dla lubiących plażować i knajpować godzina okrutna. Na pokładzie załoga rozdała tabletki – rzekomo na chorobę morską.

Siedzący naprzeciwko Chińczycy odszukali nazwę tabletek w Internecie. Po cichu w głębi duszy klaskałam im w ramach uznania ich ostrożności. Ja grzecznie popiłam swoją pigułkę wodą bez zastanowienia. A Internet w komórce przecież też mieliśmy. Pan rozdający tabletki upewnił się, czy wszyscy zaaplikowali swoją dawkę. Pozostało nam czekać, chichrając z nowo poznanymi znajomymi na „jednorożce”.

Pragnę zaznaczyć, że wszystkie łodzie są podobne do siebie i wielkiej różnicy między nimi nie było. Śniadanie zawierało 2 kromki tostowego chleba posmarowanego masłem oraz owoce – czyli ćwiartka jabłka, banan i kawałek ananasa. Po godzinie dopłynęliśmy do kwadratu X, gdzie zazwyczaj odbywa się obserwacja płetwali … wszystkie łodzie zaciskają kółko „w oczekiwaniu na”. Nagle wyłania się kawałek ciała. Pasażerowie łódek w ekscytacji chwytają się za aparaty, cykają, pokazują gdzie jest/był/może będzie. Po minucie fontannek i ogonków płetwal znika, łodzie zamierają na 10-15 minut czekając na kolejne wynurzenie. Zmieniamy czasami miejsce postoju, mając nadzieję, że wynurzy się przed nami/obok nas. Najlepiej mieli turyści, którzy nie przestraszyli się fal i podpłynęli rybackimi łodziami, nie bojąc się bujania. Byli bardziej zwinni i szybsi od nas. Aczkolwiek bez gwarancji pierwszych miejsc na przedstawieniu.

No i tak z parę razy, po czym łódź zawraca i płynie z powrotem do portu. Woda jest ciemna i nieprzezroczysta, dlatego nie widać ruchu giganta pod wodą, nie mówiąc już o zdjęciach. W drodze powrotnej usatysfakcjonowani turyści śpią, nie zważając na oceaniczne uroki dookoła. Tuk-tuk dowozi z powrotem. The end.

Kinga z blogu Gadulec miała znacznie więcej szczęścia, bo, oprócz płetwali, zobaczyli również delfinów i żółwie. Ale to nie zdarza się za każdym razem.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Sri Lanka

Dodaj komentarz

Zobacz także

Horton Plains – Galeria zdjęć

Kalendarzowo właśnie zaczął się nam czerwiec, jednak aura strzeliła wyjątkowego focha i za…