Tuluza na weekend – mini-przewodnik

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Share

Tuluza – jedno z większych miast w południowo-wschodniej Francji. Pełna studentów, hiszpańskich tapas barów i herbaciarni, niezatłoczona (póki co), z długą i bogatą historią oraz budynkami z charakterystycznej cegły, siedziba Airbusa i ważny punkt komunikacyjny.

Tuluza, Francja

Na tapecie mojej prawie od dzieciństwa – dzięki serii książek, akcja których rozgrywała się częściowo w Tuluzie. Książki, do nazwy których się nie przyznam, w głowie trochę namieszały i zostawiły w pamięci Tuluzę jako miasto, które prędzej czy później koniecznie odwiedzę.

Powiem szczerze, trochę Francji się bałam. Zanim dojechałam, przeczytałam sporo niezbyt pochlebnych opinii o Paryżu (nie, nie o imigrantach, o mieście) i o Francuzach. Wbrew tym opiniom, Tuluza zostawiła bardzo przyjemne wspomnienia. Poniżej – dlaczego warto zobaczyć Tuluzę, chociaż na weekend.

Tuluza, Francja

Loty do Tuluzy

Ryanair zrobił wszystkim miły prezent i uruchomił w listopadzie 2016 loty z Warszawy do Tuluzy. Ceny w obie strony wahają się w granicach 350 złotych. W promocji można trafić na bilety w granicach 80-240 złotych w obie strony.

Tu opowiadamy, jak szukać tanie loty i na co zwrócić uwagę

Pogoda w listopadzie specjalnie nie zachęca – prawdopodobieństwo opadów jest spore. Lało 4 dni na 5, ale nie żałuję ani minuty. Tuluza oferuje sporo możliwości, co robić pod dachem – nawet w ciągu czterech dni nie udało nam się zobaczyć wszystkiego. Fakt, ostatnio idziemy w kierunku tak modnego ostatnio „slow travel” – czyli nie biegamy po mieście, by zobaczyć wszystko w ciągu dnia-dwóch (spokojnie się da), bardziej delektujemy się miejscem i łapiemy klimat miasta.

Tuluza, Francja

Lody czy kawa? Nigdy nie umiem się zdecydować

Dojazd z lotniska Toulouse-Blagnac

Lotnisko znajduje się w granicach miasta i jest dobrze skomunikowane z centrum miasta za pomocą komunikacji miejskiej.

Dojechać na lotnisko można na kilka sposobów:

Uber lub taksówki

Koszt dojazdu Uberem – około 10-20 EUR w zależności od lokalizacji (z centrum miasta około 10-12 EUR).

Airport Shuttle

Jeździ codziennie od 5:00 do północy (z Tuluzy na lotnisko ostatni autobus odjeżdża z Dworca autobusowego o 21:20). Koszt biletu – 8 EUR, tam i z powrotem – 15 EUR. W ramach Toulouse Card (Pass Tourisme, dostępna w wariantach od 24 do 72h) – przejazd shuttlem jest wliczony w cenę.

Tramwaje i autobusy

Na lotnisko jedzie tramwaj nr 2 oraz autobusy nr 25 (Blagnac Emile Zola – Toulouse-Blagnac Airport), nr 30 (Fenouillet Centre Commercial – Toulouse-Blagnac Airport), nr 66 (Toulouse St Cyprien – Toulouse-Blagnac Airport) i nr 88 (Grenade – Seilh – Toulouse-Blagnac Airport).

Koszt 1 biletu na tramwaj lub autobusy 25, 30 i 66 – 1, 60 EUR. Na autobus 88 – 2 EUR.

Przejazdy po mieście i zwiedzanie

Komunikacja miejska

W Tuluzie funkcjonuje dość rozbudowana sieć komunikacji miejskiej – tramwaje, autobusy i metro. W każdy punkt miasta można dotrzeć dość szybko, szczególnie metrem. Tramwaje, muszę przyznać, testują cierpliwość ludzi, którzy nie mogą usiedzieć w miejscu (takich jak ja) i mimo aerodynamicznej, nowoczesnej sylwetki, suną powoli, dostojnie, pomiędzy budynkami, naciągając (moje) nerwy do granic możliwości. Autobusy są super ;).

1 bilet – 1, 60 EUR

1 bilet wieczorowy (od 19:00 aż do końca kursowania komunikacji tego dnia) – 3, 10 EUR

1 bilet dobowy – 5, 50 EUR

Bilet na 2 dni – 8,50 EUR

Wszystkie ceny dostępnych biletów możecie znaleźć tu, na stronie Tisseo.

Mała wskazówka od nas – większość atrakcji turystycznych znajduje się w zasięgu spaceru, jeśli macie tylko 2-3 dni na miejscu i nocleg w centrum miasta, nie ma sensu kupować biletów dobowych albo na kilka dni. Stracicie okazje na piękne spacery ulicami Tuluzy. Znacznie korzystniej jest zainwestować w Pass Tourisme.

Tuluza, Francja

Toulouse Pass Tourisme

Jeśli planujecie intensywne zwiedzanie Tuluzy – muzea, wystawy w kościołach, rejsy po Garonnie, polecamy gorąco zakup Toulouse Pass Tourisme.

Koszt Pass Tourisme

24h – 15 EUR (wersja premium 20 EUR)

48h – 22 EUR (wersja premium 27 EUR)

72h – 29 EUR (wersja premium 35 EUR).

W zależności od waszych planów, można przyoszczędzić i skupić się na zwiedzaniu 1 dnia albo rozłożyć na kilka i mieć czas również na odpoczynek. Wersja Premium zawiera również bezpłatne wycieczki statkiem po Garonnie lub pociągiem turystycznym. Bilety są do nabycia w Punkcie Informacyjnym przy placu Capitole (w Donjon du Capitole) lub w biletomacie. Pass Tourisme można również zakupić przez Internet wcześniej i odebrać w wybranym punkcie później.

Dzięki tej karcie bardzo dużo oszczędzacie na biletach wstępu do muzeów. a dodatkowo, w ramach tej karty, przejazdy komunikacją miejską oraz Shuttlem na lotnisko są bezpłatne.

Tuluza – co zobaczyć

Temat-rzeka. Nie chciałabym być wyznacznikiem i ograniczać do listy, co zobaczyć a co nie. Każdy zwiedza na swój sposób, każdy lubi coś innego. Tworząc listę kategoryczną, z pewnością coś pominęłabym. Poniżej znajdziecie miejsca, które zrobiły na nas duże wrażenie podczas pierwszego pobytu. Zamierzam tu wrócić i obejrzeć pozostałe, żeby nie było .

Capitole

Tuluza, Francja

Zwróćcie uwagę pod nogi – na placu jest mapa ze znakami Zodiaku

Budynek z XII wieku, w którym znajduje się Ratusz miasta. Zasiadały tu kiedyś kapituły, który rządziły średniowieczną Tuluzą.

Osiem kolumn symbolizuje osiem kapituł. W sali des Illustres zebrane dzieła sztuki z XIX wieku.

Nie popełnijcie tego błędu co my i nie zostawiajcie Capitole do zwiedzania na sobotę. W soboty ze względu na odbywające się śluby Capitole jest zamknięty dla zwiedzających. Zostaniecie tylko ze zdjęciami fasady, a wnętrza ponoć prezentują się przepieknie .

Place du Capitole

Główny plac Tuluzy, na którym znajduje się, oczywiście, Capitole, sporo kawiarenek i restauracji, które wieczorami są mocno oblężone, mimo rozległych ogródków i dość dużej liczby miejsc do siedzenia.

Tuluza, FrancjaPrzechodząc się pod dachem pasażu, spójrzcie w górę – na ten sufit nie można patrzeć obojętnie.

Tuluza, FrancjaTutaj też zjadłam najlepsze jak do tej pory lody o smaku solonego karmelu – w Octave. Przepraszam was, producenci lodów naturalnych w Warszawie, ale dopiero w Tuluzie odnalazłam szczęście karmelowe. Desery i kawę też mieli przednie – polecam krótki przystanek właśnie tu.

Tuluza, Francja

W soboty na placu i w okolicach Donjon du Capitole odbywają się targi kwiatowe oraz produktów regionalnych. Mięso, wędliny, sery, miody, dżemy organicznie wpisują się w krajobraz okolicznych sklepików. Gdyby nie bagaż podręczny, z pewnością zrobiłabym tu jakieś zakupy do domu.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins)

Jedno z najciekawszych muzeów, które mieliśmy okazję odwiedzić – do takiego wniosku doszliśmy jednogłośnie.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, Francja

Sam budynek pochodzi z XIV wieku i służył kiedyś, jak sama nazwa wskazuje, jako Kościół Augustianów. W XVIII wieku został zlaicyzowany i udostępniony jako muzeum dla publiczności. Jest to najstarsze po Luwrze muzeum we Francji.

Znajdziecie tu dzieła sztuki francuskich mistrzów, głównie z tego regionu, od Średniowiecza po XX wiek.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, Francja

Zebrana tu też unikalna kolekcja rzeźb, głównie dzięki akcjom ratowania sztuki z kościołów, przeznaczonych do rozbiórki w XIX wieku.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, FrancjaSłynne gargulce z Couvent des Cordeliers radośnie witają na wejściu. Mnie natychmiastowo poprawił się humor.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, Francja

Znakomita była również sala z elementami dekoracyjnymi z elewacji z tego samego klasztoru. Kolorowe lampy i elementy fasad, umocowane na kolorowych kolumnach pozwalają wreszcie obejrzeć je z bliska, dostrzec szczegóły.

Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, Francja Muzeum Augustianów (Musée des Augustins), Tuluza, Francja

Muzeum jest otwarte od 10 do 18. Zamknięte we wtorki, 1 stycznia, 1 maja oraz 25 grudnia. Koszt biletu – 5 EUR. Z Pass Tourisme – bezpłatnie.

Bazylika Św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin)

Bazylika Św. Saturnina – kościół, zbudowany na pozostałościach opactwa Św. Saturnina z IV wieku.

Bazylika Św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), Tuluza, FrancjaPochowany tu był pierwszy biskup Tuluzy. Obecny kościół został postawiony w XI wieku i jest największą budowlą w romańską w Europie.

Bazylika Św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), Tuluza, FrancjaW niektórych źródłach podają, że również na świecie. Bazylika znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO od 1998 roku.

Bazylika Św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), Tuluza, Francja

Tu znajduje się grobowiec Św. Saturnina z XVIII wieku.

Wejście do bazyliki jest bezpłatne. Wejście do krypty jest płatne 2 EUR, z Pass Tourisme – bezpłatnie.

Klasztor Jakobinów

Potężna gotycka budowla sakralna z XIII wieku.

Klasztor Jakobinów, Tuluza, FrancjaZakon Dominikański odegrał znaczącą rolę w szerzeniu nauk i sposobu życia, głoszonych przez Dominika Guzmána oraz przyłożył się do stworzenia pierwszego uniwersytetu w Tuluzie. Przez wiele lat odbywały się tu zajęcia.

Klasztor Jakobinów, Tuluza, Francja

W klasztorze znajdują się też relikwie Św. Tomasza z Akwinu.

Zwiedzanie kapitularza, refektarza i kaplicy Św. Antonina jest płatne, bilet kosztuje 4 EUR. Z Pass Tourisme – bezpłatnie.

Katedra Św. Szczepana (Cathédrale Saint-Étienne)

Gotycka budowla z XII wieku z dobudową w stylu romańskim, w której po raz pierwszy widziałam asymetryczne prezbiterium, które zrobiło na mnie niesamowite wrażenie.

Katedra Św. Szczepana (Cathédrale Saint-Étienne), Tuluza, FrancjaKatedra jest siedzibą biskupa Tuluzy. To jest jedyny w Tuluzie kościół, który zachował oryginalny witraż z XIV wieku, zaliczany do najstarszych, które dotrwały do naszych dni.

Opcjonalnie:

Les Abattoirs

Muzeum Sztuki Współczesnej, znajdujące się w budynku byłej rzeźni miejskiej (symbolicznie nie?), do którego pojechaliśmy, zwabieni opisem, który znalazłam na jednej ze stron – o kolekcji szok-artu. Szok-artu nie zobaczyliśmy. Co prawda niektóre rodzaje sztuki współczesnej są takim szokiem, bo można nie trafić ze zgadywanką, czy to jest jeszcze sztuka, czy już śmieci lub przedmiot użytkowy.

Les Abattoirs, Tuluza, FrancjaWidzieliśmy kilka ciekawych konceptów i interpretacji, ławki, które nie były ławkami, a również instalacją artystyczną (dobrze, że nie usiadłam), ogromne płótno Picassa Horizon Mythologique, które robi piorunujące wrażenie (warto było dla niego przyjechać!)

Les Abattoirs, Tuluza, Francjaoraz (wreszcie) jedno dzieło sztuki naprawdę szokujące.

Les Abattoirs, Tuluza, FrancjaNiestety opisy są głównie w języku francuskim i musieliśmy sporo zgadywać, co dany obraz lub instalacja mogą oznaczać.

Kościół Notre-Dame du Taur

Według legendy, kościół został zbudowany na miejscu, w którym wściekły byk puścił rozszarpane ciało Świętego Saturnina, które było do niego przywiązane. Początkowo był tu pochowany, a potem przeniesiony z pompą do Bazyliki Św. Saturnina). Swoją nazwę ostatecznie miejsce odziedziczyło po byku.

Kościół Notre-Dame du Taur,Tuluza, Francja

Kościół pochodzi z XIV wieku, jego ceglana fasada jest naprawdę imponująca, a wnętrze jest bardzo mroczne i pozostawia uczucie niepokoju. Znajdują się też tu niezwykłe organy wyprodukowane przez fabrykę Puget, która specjalizowała się w organach kościelnych.

Kościół Notre-Dame du Taur,Tuluza, Francja

WEJŚCIE DO WSZYSTKICH MUZEÓW I KOŚCIOŁÓW W TULUZIE W PIERWSZĄ NIEDZIELĘ MIESIĄCA JEST BEZPŁATNE!

Tuluza – co zjeść

Czy nie powinnam tego punktu zrobić pierwszym? 

Tuluza do najtańszych miejsc do stołowania się na mieście przez cały wyjazd nie należy. W sklepach i supermarketach można spokojnie zaopatrywać się w produkty i gotować na kwaterze (jeśli jest możliwość), ceny i wybór zachęcają bardzo. Natomiast, odwiedzając nowe miasto, nowy kraj, grzech nie popróbować dań flagowych regionu, żeby wiedzieć, jak konkretne danie powinno smakować i być przygotowane (i do czego mam dążyć we własnej kuchni).

Bagietki

Na moje spotkanie z bagietkami francuskimi czekałam szczególnie niecierpliwie. Poświęcono im artykuły, wzdychano do nich, pokazywano w filmach i są kulinarnym herbem Francji. Napatrzyłam się i naczytałam wystarczająco, by chcieć porównać z rzeczywistością. Pamiętam swoją rozmowę z właścicielką francuskiej piekarni w Warszawie – Aromatu, opowiadała, że musi sprowadzać mąkę z Francji i kupować francuskie maszyny, by te bagietki były takie, jak trzeba. Trochę jej nie wierzyłam. Pszenica to pszenica, mąka to mąka, nie? No nie. Jest różnica.

Bagietki. Tuluza, Francja

Próbowałam bagietek z supermarketu, kupowaliśmy bagietki w boulangerie (czyli piekarni, których jest całe mnóstwo w całym mieście). Są pyszne. Wdychałam aromat chleba po drodze do domu, tak jak uwielbiam zanurzyć nos w świeżą bazylię, kolendrę albo miętę. I zapamiętałam ten zapach na długo. Polecam.

W jednym z miejsc bardzo się starałam zamówić bagietkę po francusku. Aż Pani nas wyręczyła – z perfekcyjnym angielskim i ciepłym uśmiechem. Zrobiło mi się miło.

Koszt – w granicach 1 EUR/sztuka.

Sery

Jak bagietki, to i sery. Poezja.

Sery pleśniowe. Roquefort z owczego mleka. Jadłam sosy na bazie Roqueforta – do steków, do muli. Moje życie już nie będzie takie samo. Blue des Causses i Laguiole z mleka krowiego. Rocamadour – z mleka koziego.

Tomme des Pyrénées – ser  z mleka krowiego, z tych twardych. Smakował nam wieczorem do wina i rano do bagietek.

Z heheszek. Kiedyś, w ramach francuskiego tygodnia w Lidlu nakupiliśmy różnych serów. Parę dni później nie byliśmy w stanie otworzyć lodówki. Miałam wrażenie, że wszystkie mięsa w lodówce się zepsuły, warzywa zgniły i czas na porządki. Otóż to był ser, znakomity ser z Francji. W smaku genialny, w zapachu… też. Tylko albo kupować mało, albo jeść szybko, tudzież zainwestować w naprawdę hermetyczne pojemniczki.

Koszt 3-7 EUR w sklepie.

P.S. Możecie uwierzyć, że nie mam ani jednego zdjęcia serów?!

Ciastka

Będąc kobietą mogę jeść deser kiedy chcę – przed obiadem również. We Francji o to nietrudno.

Ciastka. Tuluza, Francja Ciastka. Tuluza, Francja

Pâtisserie – tego słowa szukacie, by napełnić swój żołądek deserowy. Często, obok bagietek, są cuda z kremem i bez. Ciastka, które w Warszawie można znaleźć tylko w tych droższych cukierniach, leżą tu na każdym kroku. Przyjmuje, że sposób wykonania to po prostu tradycja. Eklery, ciastka z kremem, drożdżówki, z czekoladą i bez, z dżemem i bez, croissanty, pain au chocolat (taki croissant z czekoladą).

Ciastka. Tuluza, Francja Wzruszałam się za każdym razem, kiedy przyklejałam się do szyby cukierni albo wchodziłam, żeby chociaż popatrzeć.

Trufle. Tuluza, Francja

Koszt 2-6 EUR/sztuka.

Kiełbasa z Tuluzy (Saucisse de Toulouse)

Surowa francuska kiełbasa wieprzowa, z przyprawami i winem (może to jest ta słodka tajemnica). Bardzo przypomina mi moją włoską miłość – salsiccię. Jest tak samo dobra i może być spożywana jak solo, jak i w jednym z najbardziej znanych dań tego regionu – cassoulet (danie z fasoli z kaczką, golonką i kiełbasą – niebo w gębie!).

Dania z kaczki

Każda restauracja ma co najmniej parę dań z kaczki  – filet, filet nadziewany, wątróbka, flaczki. Lista jest długa, mój francuski nawet z google translate bardzo ograniczony (aczkolwiek pod koniec wyjazdu byłam już całkiem niezła w zgadywaniu składu potraw). Mięsa z kaczki je się tu naprawdę dużo i warto chociaż raz spróbować. To nie jest kaczka tylko w wiśniach albo pomarańczach – są wymyślne sosy, sposoby podania. Tuluza poszerzyła moje horyzonty w stronę dań z kaczki bardzo.

Dania z kaczki. Tuluza, Francja

Wszędzie podają też kontrowersyjne foie gras. Rozmawialiśmy z naszymi przyjaciółmi, którzy tu mieszkają. Są producenci, którzy karmią kaczki i gęsi ręcznie. Tak jak z każdym mięsem, trzeba do tematu (jeśli bardzo chcecie spróbować) podejść świadomie i bardziej odpowiedzialnie, nie wspierając niecnych procederów…

W sklepach sprzedają też sporo pasztetów – w nazwie należy szukać słowa „canard” .

Tuluza – gdzie zjeść

Wbrew pozorom, wcale tak dużo miejsc w centrum, gdzie można wieczorem usiąść na obiad i zjeść za rozsądne pieniądze, nie znaleźliśmy. Jest ogromna ilość barów z przekąskami do wina, McDonaldsy, kanapkownie, lokaei, w których podaje się raczej małe porcje do wina, niż pełnowartościowe obiady. Zdaje sobie sprawę, że ta opinia może być omylna. Takie pierwsze wrażenia odnieśliśmy, podobnie jak z ilością restauracji oferujących kuchnię francuską – byliśmy oboje mocno przekonani, że Francuzi, podobnie jak Włosi, są bardzo przywiązani do rodzimej kuchni, tymczasem w naszym 3-dniowym wałęsaniu się po mieście widzialiśmy całkiem sporo kebabów, knajp indyjskich, czy hiszpańskich, niż francuskich.

Tuluza, Francja

Ceny na obiady wahają w granicach 16-30 EUR za danie (nie piszę o restauracjach ekskluzywnych). Kanapki są w granicach 4-6 EUR. Lunch dnia można znaleźć za 12-15 EUR.

Kawa na dzień dobry

Ku mojej uciesze, miejsc z dobrą kawą tu nie brakuje. Klasyczne, dripy, chemexy. Głównie klasyczne, ale bardzo smaczne.

Pod naszą kwaterą był lokalik z Panem, który mówił po angielsku, był pomocny i parzył dobrą kawę – The Coffee Pot. Rano – również z zestawem croissantów do wyboru.

Kawa, The Coffee Pot. Tuluza, Francja

Hiszpańskie tapas bary na aperitif

Zdziwieni? My też byliśmy. Ale w sobotę trafiliśmy do najlepszego baru pod słońcem Tuluzy – La Esquina. Sklep z produktami hiszpańskimi i tapas bar w jednym.

Tuluza, Francja Zaciągnęła nas tam grupka przefantastycznych ludzi. Najpierw przy wejściu przekonywali nas, że to jest najlepszy bar pod słońcem Tuluzy na sobotni aperitif. Patrząc na puste butelki i puste talerze, czując intensywny zapach wędlin i sera, wierzyłam im. Na miejscu można zakupić wino (hiszpańskie) oraz zamówić deskę serów albo wędlin lub kanapki na gorąco, z wędliną i serem. Było to najlepsze sobotnie popołudnie w listopadzie.

Tuluza, Francja

Grupka naszych nowych znajomych wspólnie wspominała wszystkie angielskie słowa, żeby z nami porozmawiać o sytuacji w kraju, w Polsce, polityce, skąd wzięły się hiszpańskie tapas bary w Tuluzie (to tylko 2 godziny od Barcelony! W czasie wojny w Hiszpanii sporo osób uciekło do Francji, szukając spokojnego miejsca i otworzyło bary), o tym, co robimy w Tuluzie. Jesteśmy umówieni z nimi ponownie na sobotę, kiedyś tam.

Street food

Jakże bez niego . Stoiska z naleśnikami, z których zapach smażonego ciasta i nutelli rozchodzi się na najbliższą okolicę, kawą na wynos, ostrygami, które można sobie zamówić na kilka sposobów oraz pieczonymi kasztanami w listopadzie (może dlatego tak lubię w listopadzie w te kraje południowe podróżować). Głodnym nie zostanie nikt.

Owoce morza - street food. Tuluza, Francja

Owoce morza - street food. Tuluza, Francja Pieczone kasztany - street food. Tuluza, Francja

Kawiarnie na herbatkę

Pomiędzy lunchem (w tym czasie zazwyczaj pijemy kawę na mieście i rzadko korzystamy) a obiadem, jest czas na herbatę. Tak mi tego brakowało! Rytuału parzenia, ładnych czajniczków, spotkania z przyjaciółmi na herbacie nie w jednej z dwóch-trzech dostępnych herbaciarni na mieście, tylko w każdej. Nawet w barach parzą herbatę w czajniczkach.

O godzinie 16-17 stoliki w kawiarniach, barach są zostawione czajniczkami. Wszystkie miejsca w sobotę są zajęte. Są kolejki do cukierni by usiąść na herbatę, czasem drink lub kawę. Wyobrażacie sobie kolejkę oczekujących na stolik, by napić się herbaty? Przyjemny widok.

Najbardziej podobało mi się w l’autre salon de thé L’annexe ale równie dobrze można wybrać każde inne miejsce, które przemówi do was ciastami i wyglądem czajniczków.

Tuluza, Francja

Na obiad

Zauważyliśmy, że w Tuluzie ludzie chętnie jadają na mieście, szczególnie w weekend. W sobotę najlepiej mieć rezerwację. Bo może się okazać, że jedynym miejscem, gdzie będzie można zjeść to bar szybkiej obsługi albo kanapki z piekarni.

Restauracje otwierają się od 19 i zazwyczaj są otwarte do 22-23.

Większość jest francuska. Ale spotkaliśmy po drodze restauracje wietnamskie, koreańskie, izraelskie, z arabską kuchnią, włoskie, indyjskie, hiszpańskie, nawet z rosyjską kuchnią.

Z naszym, praktycznie zerowym francuskim, nie podjęliśmy nawet próby, ale byliśmy punkt 19 w restauracji, o której przeczytaliśmy wiele dobrego i tylko dlatego udało nam się trafić na chyba ostatni dwuosobowy stolik, a wszystkie większe były już dawno zaklepane. Potem tylko słuchaliśmy jak co chwila dzwonił telefon i co chwila padała odmowa, co chwila ludzie wychodzili z niczym, zmuszeni szukać miejsca dalej.

Winter Garden. I zapiszcie sobie telefon. Panowie mówią perfekcyjnie po angielsku, tłumaczą menu, doradzają, są życzliwi i uśmiechnięci. Oraz serwują przepyszne jedzenie. Znowu jestem głodna jak patrzę na zdjęcia. Wyszłam stamtąd rozanielona.

Winter Garden, Tuluza, Francja Winter Garden, Tuluza, Francja

Winter Garden – +33 5 61 21 45 97

Piwo albo wino na noc

Moja ulubiona pora na poznawanie miasta.

Tuluza, FrancjaNikt już nie spieszy się na ulicach – ci co pędzili do domu po pracy, już wygodnie rozsiedli się pod kołderką, ci co zajęli miejsce w barach – już powoli zapominają o trudach dnia codziennego przy kieliszku znakomitego wina lub piwa. Tak tak, piwa.

Tuluza, Francja

Winiarni i miejsc na wino jest sporo. Winoteki – w których można nie tylko zakupić wino w butelkach, również usiąść na kieliszek-dwa. Działa sporo barów – i tych hiszpańskich, i francuskich. Są to prawdopodobnie najpopularniejsze miejsca do spotkań.

Cena za 1 kieliszek – 3-5 EUR

Ale jest sporo miejsc, gdzie podają piwa kraftowe. Sklepy, multi-tapy, piwa kraftowe. Nie są tanie. 3-7 EUR za kufel (widzieliśmy i takie za ponad 20 EUR), ale są bardzo przyjemne, co powoduje, że piwo francuskie wspominam bardzo mile.

My spędziliśmy cudowne chwilę z przyjaciółmi w barze Barallel.

Mam nadzieję, że Wasz weekend w Tuluzie będzie tak samo udany, jak nasz. Jeśli macie jakiekolwiek pytania – zapraszamy do komentarzy pod postem albo na priv. Jeśli odkryliście fajne miejsca, podzielcie się – niech tych dobrych adresów będzie więcej!

Tuluza, Francja

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Share

18 thoughts on “Tuluza na weekend – mini-przewodnik”

  1. podroznik uważa, że:

    hej, bardzo ciekawy wpis :) Wybieram się niedługo do Tuluzy i zastanawiam się, gdzie szukać noclegu, żeby trafić na spokojną dzielnicę. Wolałbym nie trafić do dzielnicy, gdzie strach wyjść wieczorem, np. muzułmańskiej itp. Dzięki za info :)

    1. Tati uważa, że:

      Dziękujemy. Szukaj noclegów jak najbliżej centrum. My mieszkaliśmy jakieś 5-7 minut od głównego placu. Szczerze mówiąc, nie trafiliśmy do takich dzielnic, o które pytasz, ale zakładam, że w turystycznym centrum powinno być ok. Pozdrawiamy i udanego pobytu!

  2. Gustavo Woltmann uważa, że:

    Tuluza to naprawdę przepiękne miasto. A za ten artykuł bardzo dziękuję, bo dawno nie wpadłam na polskich stronach na tak informatywny i ciekawy mini-przewodnik. Aż się prosi o wydrukowanie przed wycieczką ;)

    1. Tati uważa, że:

      Bardzo nam miło – i dziękujemy za ciepłe słowa! Mam nadzieję, w zdaniach widać, że miasto nam naprawdę się podobało! A drukowanie to dobry pomysł – poszukamy wtyczek, które pozwolą drukować post bezpośrednio z bloga :) Pozdrawiamy!

  3. Ewa Michalska uważa, że:

    moje miasto <3

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      z pewnością miałaby Pani wiele do dodania, zna Pani miasto lepiej od nas :)

  4. Kasia Kordaszewska uważa, że:

    Studiowałam tam 7 miesięcy :-) przywołaliście moje wspomnienia

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      sądząc po uśmiechu – przyjemne :) cieszymy się bardzo!

    2. Kasia Kordaszewska uważa, że:

      Poszli-Pojechali jak najbardziej przyjemne! Tuluza jest piękna i klimatyczna!

  5. Kasia uważa, że:

    Rzeczywiście magiczne miejsce… Trzeba odwiedzić!

  6. naparzamwswiat uważa, że:

    Tuluza jest świetna! chociaż w mojej pamięci zawsze będzie deszczowa. W 2010 moja znajoma była tam na Erasmusie przyleciałem na tydzień ją odwiedzić. Rozpogodziło się dopiero, gdy jechałem na lotnisko ;) Ryan zrobił naprawdę świetny prezent, bo wtedy była to wycieczka easyjet+air france z noclegiem na Degolu – nie polecam, ale z innych opcji zostawał tylko autobus.

  7. MS uważa, że:

    Przejeżdzaliśmy kiedyś koło Tuluzy jadąc do Bacelony. Nie pomyslałam wtedy, ze to takie ciekawe miasto!Pozdrawiam

  8. Beata - Viennese breakfast uważa, że:

    Nigdy nie była na mojej liście miast do zobaczenia ale po waszym zareklamowaniu jej tu zmieniam zdanie i dopisuję ją :)

  9. Marlena Kawczyńska uważa, że:

    Trzymam za słowo :)

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      Masz to jak w banku!

  10. Evi Mielczarek uważa, że:

    Fajna ta Tuluza! Chyba sobie popatrzę na tanie loty :) A i tak karta „miejska” w normalnej cenie! I smacznie tam :)

  11. Renata Pawlowska uważa, że:

    Byłam i polecam Tuluzę jak i Bordeaux ;-)

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      Bordeaux w planach, a Tuluza – piękna! Tyle do zaoferowania :)

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: