Kiszyniów na weekend – pod koronami drzew

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Kiszyniów raczej nie znajduje się na waszych listach marzeń, miejsc do odwiedzenia czy miastach, które koniecznie trzeba zobaczyć przed 30-ką, 40-ką, 50-ką (właściwe zakreśl). A szkoda.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Kiszyniów jest dobry na:

  • znalezienie odrobiny spokoju. Po przeczytaniu wszystkich mądrych artykułów o utrzymaniu równowagi życiowej, pomyślcie ciepło o Mołdawii. Zapomnicie tu o dotychczasowych zmartwieniach i naprawdę zwolnicie.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

  • wypady do winnic mołdawskich. Dla mnie były takimi bajkowymi miejscami, które wraz z otwarciem bramy przenosiły do zupełnie innego światu i wymiaru.
Chișinău - Kiszyniów na weekend

Et Cetera

  • stopniowe wprowadzanie się we wschodnie klimaty. Mołdawia, jeśli wcześniej nigdy nie byliście u wschodnich sąsiadów, może zostać w waszej pamięci krajem kontrastów, gdzie duży pieniądz zderza się z biedą, brakiem funduszy na podstawowe problemy stolicy i całego kraju. Kiszyniów da wam czas na aklimatyzację, poznanie ludzi, rozmowy,  zrozumienie i zakochanie się we wschodniej duszy.
Chișinău - Kiszyniów na weekend

Nasza fantastyczna ekipa – Złota Proporcja, Marcin Wesołowski, SlowLife Food&Garden, Asociatia Nationala pentru Turism Receptor no i my :)

Cichy, zielony, spokojny Kiszyniów przywołał u mnie wspomnienia wakacji u dziadków, którzy mieszkali kilka kilometrów od mojego domu rodzinnego.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Zacienione koronami drzew podwórko przed blokiem było polem do rozegrania wielogodzinnych bitew społecznych, scenek rodzajowych, źródłem radości i dramatów. Była tam tylko jedna piaskownica i ławeczki, okupowane przez dziadków moich współtowarzyszy zabaw, oglądających nas z ciepłym uśmiechem, zbierającym te charakterystyczne drobne zmarszczki przy oczach za szkłami okularów. A i tak, patrząc wstecz, nigdy nie określiłabym tego czasu nudą.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Kiszyniów na kawę

Kawa to pierwsza rzecz, która mnie w Kiszyniowie zachwyciła. Właściwie nawet nie tyle kawa, która była dobra sama w sobie (w wielu miejscach – Kimbo! pozdrawiamy serdecznie w tym miejscu Neapol, który tą kawą stoi), co uliczna kultura kawowa.

W centrum miasta praktycznie na każdym kroku – w parkach, na ulicach, w miejscach ruchliwych i zacisznych – wszędzie znajdziecie niewielkie pawilony serwujące kawę na wynos. Dla takiej kawoszki jak ja, która bez chociażby małego espresso z domu się nie rusza, były to miejsca, bardzo poprawiające humor.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Nie brak też przytulnych kawiarni, spodobały mi się te w stylu włoskim lub francuskim. Obok niektórych, widząc croissanty na talerzach odpoczywających tam ludzi, trudno mi było przejść obojętnie.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Delice D’Ange – francuska piekarnia w centrum Kiszyniowa. Od osób które tam były, już wiemy, że dają tam dobre omlety i mają pyszne ciasta.

Żałowałam wtedy, że nasz slow weekend nie może być jeszcze bardziej slow oraz że nie mamy tej godziny na parę filiżanek i obserwację życia miasta.

Kiszyniów na spacer

Spacer po Kiszyniowie to spacer po historii miasta i samej Mołdawii. Tyle miejsc tu przypomina o historii dawnej i współczesnej,  o zmianach władzy i pomysłach nowej.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Nie znajdziecie tu Starego miasta w naszym rozumieniu. Co tu dużo mówić, Kiszyniów zdobył status miasta dopiero w 1818 roku, zostając przy okazji od razu centrum obwodu Besarabskiego. Do tego czasu (połowy XV wieku – właśnie w tym czasie pojawiła się pierwsza wzmianka) był ojcowizną bojarską. Miasto zostało stolicą dopiero w 1940 roku jako największe miasto Mołdawskiej SSR na pozostałej po wielu podziałach powojennych ziemi. Wszystkie zabytki historyczne zostały na terytorium obecnej Rumunii, wraz z ówczesną stolicą.

Kiszyniów na weekend

Zanim stwierdzicie, że w mieście bez Starówki nie ma co robić, zobaczcie, co nas w Kiszyniowie urzekło.

Parki

Parki – to jest pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę od razu po przyjeździe. W samym Kiszyniowie jest 19 parków, a przejeżdżając ulicami miasta ma się wrażenie, że miasto tonie w zieleni.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Zresztą muszę powiedzieć, że doceniłam pomysł zazielenienia miasta bardzo szybko. Oprócz czystego powietrza, które można wciągać w płuca bezboleśnie, by je przepłukać po naszym wszechobecnym smogu, dają cień, dużo cienia. W upalne dni zacienione ulice i parki to sama przyjemność. Krótkie przejścia w szczerym słońcu dopełniały obraz i pokazywały, jak mogłoby być, gdyby drzew nie było.

Park Stefana Wielkiego

Skoro park nosi imię Stefana Wielkiego, oznaczać to może tylko jedno – jest to główny park Kiszyniowa. Ta postać historyczna jest niezmiernie dla Mołdawii ważna – podczas swojego panowania w XIV-XV ww. zrobił bardzo dużo dobrego dla tego regionu, dzielnie przeciwstawiał się Węgrom, Polsce oraz Imperium Osmańskiemu. Wygrał też 34 z 36 swoich bitew i został bohaterem narodowym.

Park jest takim kulturalnym centrum różnych wydarzeń, założony jeszcze w 1818 roku i znajduje się tuż obok Wielkiego placu Zgromadzenia Narodowego i jest bardzo przyjemnym miejscem do spędzania czasu. Są tu miejsca na pikniki i zabawy, w weekendy często odbywają się targi i koncerty.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Fajnie tu przyjść po prostu na spacer, posiedzieć obok fontanny (są cztery!), poczytać książkę na ławce albo pójść na kawę lub piwo.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

My akurat trafiliśmy w niedzielę przed wyjazdem na Święto jagód.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Teraz wyobraźcie sobie kilkadziesiąt stoisk zasypanych dojrzałymi słodkimi truskawkami, borówkami i innymi jagodami.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

To był ten jeden z nielicznych razy, kiedy byłam gotowa zjeść ciasto owocowe, i to nie jeden kawałek.

Absolutnym hitem dla nas była nalewka truskawkowa.

Na stoisku Stowarzyszenia farmerów Mołdawii Biały most – dżemy truskawkowe cudowne, truskawki w czekoladzie pycha. No i nalewka…Wspominamy ją czule :)

Powiem szczerze, nigdy nie piłam tak dobrej (a przynajmniej nie przypominam sobie). Była aromatyczna, niezbyt słodka i przenosiła natychmiastowo na łąki z soczystą trawą, zalane słońcem. Mam jeszcze taką fantazję o podskakiwaniu w trawie i zbieraniu kwiatów w stroju tradycyjnym, ale wy nie musicie . Naprawdę była dobra! Ponieważ tak stwierdziliśmy jednogłośnie całą grupą, coś w niej musi być.

Wszystkich na wejściu oczywiście wita Stefan Wielki, czuwając już tylko nad zdjęciami i dobrym samopoczuciem mieszkańców. Zostawię tu jeszcze małą podpowiedź, że przy bocznym wyjściu znajduje się miejsce na obowiązkowe selfie i kłódeczkę na szczęście.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Skwer przy Soborze

Założony w 1836 roku, razem z katedrą, przez architekta Mielnikowa we francuskim stylu – dróżki rozchodzą się od Soboru jak promienie słoneczne. Skwer otacza Katedrę, która jest w centrum Kiszyniowa bardzo dobrze widoczna. Na drugim końcu znajduje się Łuk Triumfalny.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Skwer był tuż przed naszym hotelem, dlatego z przyjemnością nurkowaliśmy sobie przy okazji w gęstą zieleń.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Na drugim końcu, tuż obok Łuku, nie mniej tryumfalnie czekały na nas czekoladowe krowy (tzn. od firmy produkującej czekoladę – rozumiem, że to jest Milka w wydaniu mołdawskim).

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Strasznie spodobał mi się zamysł „ubrania” ich w tradycyjne wzory różnych krajów. Długo mierzyłam się wzrokiem z tą najładniejszą, ale chyba szczęśliwe krowy niczym się nie przejmują – dlatego została w miejscu.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie

Skoro już jesteście w skwerze, zajrzyjcie do Soboru Narodzenia Pańskiego.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Został zbudowany w latach 1830-1836 według projektu Abrahama Mielnikowa w stylu rosyjskiego klasycyzmu. Powiem szczerze, z zewnątrz budynek przypomina mi bardziej teatr albo muzeum. Ale! Nawet nie ważcie się machnąć ręką i pójść dalej, wejdźcie do środka! Jest to przejście do innego wymiaru.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Podczas II wojny światowej sobór został mocno zniszczony i fresków, które tam były początkowo, nie udało się uratować. W czasach radzieckich, kiedy religia była w państwie zabroniona, sobór był zamknięty albo przeprowadzano tam wystawy Ministerstwa Kultury. Władze miasta również zniszczyły dzwonnicę.

W latach 90-ch XX wieku sobór był zwrócony do Kiszyniowskiej Metropolii, należącej do Rosyjskiej Prawosławnej cerkwi, zostały również przyspieszone prace konserwatorskie. Efekt obecnie (mimo nieukończenia wszystkich prac) jest imponujący.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Mimo, że nie jestem osobą wierzącą (albo osobą praktykującą bo chrzczona jednak byłam), lubię bardzo odwiedzać cerkwie. Bardziej niż kościoły, które są dla mnie głównie pomnikami historii ludzkości. Natomiast w cerkwiach zapach kadzidła, mieszając się z kolorami ikon, ścian i śpiewami, wprowadza mnie zawsze w stan uspokojenia.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Kiedyś w Drohiczynie trafiliśmy na kameralną mszę, która, mam wrażenie, zaczęła się tylko dlatego, że weszliśmy. Melodyjne śpiewy cerkiewne hipnotyzowały.

Czy wy też z takich miejsc wychodzicie na światło dzienne, gwar ulic, hałasy lekko ogłuszeni?

Łuk Triumfalny

Został zbudowany w 1840 roku, by uhonorować zwycięstwo w Wojnie rosyjsko-tureckiej w 1829-1830 r. – wiszący tu dzwon, wykonany z przetopionych tureckich armat, waży ponad 6 ton.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Co ciekawe, można powiedzieć, że zegar na górze Łuku jest trochę pechowy – był kilka razy wymieniany. Pierwszy zegar został przywieziony w 1842 roku z Odessy – został uszkodzony przez huragan. Drugi zegar, z Austrii z 1881 roku wytrzymał do 1941, kiedy został zniszczony przez bombę. Trzeci zegar, który działa do dziś, zatrzymał się dwa razy – przez fajerwerki oraz kiedy złodzieje chcieli ukraść wskazówki.

Łuk triumfalny tworzy jedną linię z Soborem i dzwonnicą. Przy projektowaniu łuku za pierwowzór wzięty został łuk z Rzymu, który jest o 7 m jednak wyższy oraz o 1295 lat starszy.

Sobór św. Teodory z Sihli

Cerkiew została zbudowana w 1891 roku, przez architekta, który miał ogromny wpływ na obecny wygląd miasta – Aleksandra Bernardazzi, jako kaplica dla żeńskiego gimnazjum. Pieniądze na budowę zostały ofiarowane przez bogatych mieszkańców – także przez księżną Wiaziemską (w innych źródłach podają, że głównymi sponsorami budowy byli bracia Sinadino).

Chișinău - Kiszyniów na weekend

W trudnych dla cerkwi czasach była tu sala sportowa, muzeum ateizmu (co za ironia). Znalazłam też wzmianki o winiarskiej sali degustacyjnej w latach 60-ch XX wieku. Dopiero w 1992 roku wróciła do funkcjonowania i obecnie należy do Besarabskiej Metropolii Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego w Kiszyniowie. W tym samym okresie zostały na nowo odmalowane freski przez George Enaki. Znajdziecie tu Stefana Wielkiego, św. Teodorę, św. Tirona, ja znalazłam również św. Tatianę, która we wschodniej części Europy jest patronką studentów (np. w Rosji nie obchodzą zazwyczaj imienin, moje są świętem całego kraju – studenci mają prawo pójść na wagary, a wszystkie Tatiany otrzymują życzenia i kwiaty ).

Cerkiew jest bardzo mała ale pozostawia człowieka bez słów.

Narodowe Muzeum Historii

Obecne Narodowe Muzeum Historii znajduje się w budynku pierwszego męskiego gimnazjum. Muzeum posiada ponad 300 000 eksponatów (w tym 4 tysiące eksponatów ekspozycji stałej), które opowiadają o historii regionu od okresu paleolitu aż do dzisiaj.

Ciekawa jest historia pomnika, która stoi przed wejściem – wilczycy, która karmi Romulusa i Remusa. Jest to wierna kopia rzeźby z Rzymu, która pojawiła się po raz pierwszy w Kiszyniowie w latach 20-ch XX wieku. Według jednej z wersji, pomnik podarował marszałek Spoletti, w ramach prezentu od miasta partnerskiego – Rzymu. W innych źródłach można znaleźć, że pomnik podarowała Administracja Rzymu. W każdym razie jest!

Chișinău - Kiszyniów na weekend

Narodowe muzeum sztuki

Jeśli lubicie sztukę, to jest miejsce dla was.

Chișinău - Kiszyniów na weekend

My mieliśmy ogromne szczęście (oczywiście, względne, co kto lubi) – trafiliśmy na wystawę sztuki współczesnej. Dawno mnie tak żadna wystawa nie poruszyła. Wiele obrazów mówiło do nas, z przekazem społecznym, duchowym, dyskutowaliśmy przy obrazach – i okazywało się, że każdy z nas zrozumiał dzieła inaczej (co w sumie było chyba najpiękniejsze z całego doświadczenia).

Bazarek ze wszystkim, czego nie potrzebujecie, a i tak kupicie

Kochamy takie miejsca! Tutaj jest wszystko, na co w waszej walizce już nie ma miejsca, a i tak kupicie, żeby potem z desperacją w oczach się zastanawiać, gdzie to włożyć, żeby dowieźć do domu bezpiecznie.

Ręczenie zrobione magnesy (naprawdę ładne!), ikony, obrazy, talerzyki z tradycyjnymi wzorami, kufle z drewna, matrioszki (które niedługo zostaną pamiątkami chyba z całego świata, zaczynam spotykać je wszędzie. Zgadnijcie, czyją twarz zobaczycie, kiedy otworzycie Trumpa ;)), starocie powojenne, obrusy, pamiątki  – wszystko, czego wasza dusza zbieracka zapragnie (o ile, oczywiście, lubicie takie pamiątki z podróży przywozić). U nas na lodówce przykleił się magnes – z beczką wina i kieliszkiem.

P.S. A może Wy macie swoje ulubione miejsca w Kiszyniowie? Co jeszcze warto zobaczyć?

Kiszyniów – informacje praktyczne

  • dolecieć najłatwiej jest LOTem – bilety można złapać od 500-600 zł w terminach okołoweekendowych, a w promocji w Szalonych środach nawet taniej. Zwracajcie uwagę na taryfę, w której kupujecie bilety – czy obejmuje ona tylko bagaż podręczny 8 kg, czy bagaż podręczny 8 kg i bagaż rejestrowany 23 kg – mołdawskie wino w waszym barku Wam za to podziękuję;
  • jest sporo hosteli, hoteli, i apartamentów, i 3*-5*, od 45 PLN/osoba za noc w hostelu. My spędziliśmy ten weekend w hotelu City Park (doba 50 EUR). Natomiast na Airbnb można znaleźć cały apartament do wynajęcia, od 60-70 PLN/doba;
  • Internet jest praktycznie wszędzie, nawet w komunikacji miejskiej;
  • w taksówkach nie można płacić kartą (ale jest sporo bankomatów, z których bez problemu można wypłacić pieniądze);
  • mieszkańcy zazwyczaj mówią po rumuńsku, angielsku i rosyjsku.

Ważne:

Pamiętajcie, że kobiety w cerkwiach muszą mieć nakryte głowy, nie mogą mieć niezakrytych ramion i kolan (zbyt krótkie spódniczki albo szorty), a w środku nie wolno robić zdjęć. Zdjęcia robiliśmy w ramach wyjazdu blogersko-dziennikarskiego.

Dziękujemy bardzo Asociatia Nationala pentru Turism Receptor za zaproszenie oraz możliwość, by poznać Mołdawię bliżej!

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

5 thoughts on “Kiszyniów na weekend – pod koronami drzew”

  1. kami uważa, że:

    Niesamowite jak bardzo na plus zmienił się Kiszyniów odkąd tam byłam dwa lata temu! Aż mi się chce wrócić!

    1. Tati uważa, że:

      Ja odniosłam wrażenie, że mają ogromną chęć odbić się od miejsca, w którym byli i pokazać wszystkim tu przyjeżdżającym, że mają dużo do zaoferowania. Można byłoby do wielu rzeczy się doczepić, ale na wyjazdach jestem bardzo wyluzowana i szukam pozytywów :)

  2. Ewa uważa, że:

    Dzięki za ten wpis. Mam w planach Mołdawię na jesieni, więc przed wyjazdem zajrzę tu jeszcze raz na pewno :)

  3. Hrabina Weltmeister uważa, że:

    Kiszyniow wygląda ekstra! Sprawia wrażenie spokojnego i przyjaznego miasta. Chyba muszę wziąć je pod uwagę, kiedy będę planować wypad na długi weekend albo krótsze wakacje.

    1. Tati uważa, że:

      I takie jest! :) i proszę wziąć pod uwagę nie tylko Kiszyniów, również winnie mołdawskie, o których niedługo będzie tu więcej! Z pewnością, będzie to wyjazd inny, niż do Europy Zachodniej. Ale wrażeń będzie cała masa!

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: