Strona główna Europa Niemcy Peenemünde – muzeum między zagładą a podbojem kosmosu

Peenemünde – muzeum między zagładą a podbojem kosmosu

9 min. czytania
2
0

Przyznam się bez bicia – gdy okazało się, że jedziemy na niemieckie Pomorze Przednie, moje wyobrażenia o regionie były dość mgliste, żeby nie powiedzieć, że niemal żadne. Jedynym wyjątkiem na tym pustym fragmencie mapy był historyczny ośrodek eksperymentalny w Peenemünde – zainteresowanie historią, długie godziny programów telewizyjnych i radiowych z Bogusławem Wołoszańskim zrobiły swoje i o niemieckim programie rakietowym, pociskach V1 i V2 wiedziałem całkiem sporo.

Gdy tylko zapadła decyzja o wyjeździe, wiedziałem, że czego, jak czego, ale tego miejsca nie możemy odpuścić. Ten dzień (ostatni w Niemczech), zaczęliśmy od wizyty na pokładzie okrętu podwodnego w Sassnitz, więc „kierunek – historia” został obrany. Muzeum w Peenemünde leży niemal przy granicy z Polską, na wyspie Uznam, dokładnie 45km od Świnoujścia.

Z historycznego punktu widzenia, Peenemünde jest dość problematycznym obiektem – z jednej strony, to tu rodziły się podwaliny technologii rakietowej, która pozwoliła człowiekowi dotrzeć w kosmos, z drugiej jednak, była to część nazistowskiej machiny wojennej – same pociski V1 (własnie w Peenemünde testowane), choć niezbyt skuteczne, kosztowały życie 5,5 tysiąca mieszkańców Wielkiej Brytanii, natomiast V2 zabiły jeszcze więcej, ponad 7000 osób, przy czym te ostatnie stały się wzorcem dla późniejszych konstrukcji rakiet balistycznych, zarówno sowieckich, jak i amerykańskich, a także pierwszych rakiet kosmicznych.

Muzeum łączy w sobie zatem wszystkie aspekty – pokazuję rozwój techniki rakietowej, upamiętnia morderczą pracę robotników przymusowych, a także dalszy rozwój techniki rakietowej i loty w kosmos.

Teren muzeum jest dość rozległy – na zewnątrz możemy zobaczyć elementy infrastruktury, służącej testowaniu rakiet oraz odtworzone pociski V1 oraz Aggregat A4, czyli pierwowzór V2. Oprócz suwnic, instalacji elektrycznych, czy składu kolejowego, wzorowanym na tych z epoki, główna część ekspozycji to potężne hale produkcyjne o powierzchni 5000m2.  Na terenie elektrowni i hal produkcyjnych znajduje się ekspozycja poświęcona zarówno historii ośrodka, jak i następstw jego działania. Szczególnie uwagę zwracają rzędy szafek pracowniczych, z których każda mieści w sobie biografię jednego z naukowców, pracujących nad rakietami.

W muzeum znajdziemy zarówno dokumenty, modele pocisków, jak i ich zachowane fragmenty. Przede wszystkim możemy zobaczyć ogrom nazistowskiej machiny wojennej – industrialne przestrzenie i mechanizmy na przemian fascynują rozmiarami i porażają świadectwem niewolniczej pracy tysięcy ludzi nad machiną wojenną, która kolejne tysiące pozbawiła życia.

Spora część ekspozycji poświęcona jest czasom powojennym – początkom kosmonautyki i wyścigowi zbrojeń, w tym kilka bardzo symbolicznych, jak choćby niewielka niebieska kula, zawieszona w przestrzeni, a w nią wycelowane trzy głowice rakiet – choć daleko nam obecnie do zimnowojennej gorączki zbrojeniowej, to w dalszym ciągu należy pamiętać, że w arsenałach 9 krajów znajduje się ponad 17 000 głowic jądrowych, które wystarczyłyby, by całą powierzchnię planety zamienić w radioaktywną pustynię.


Zwieńczeniem ekspozycji, tymczasowym, ale niezwykle wymownym, była wystawa fotografii autorstwa Marca Erwina Babej, Niemca, amerykańsko-żydowskiego pochodzenia, zatytułowana Mischlinge (Mieszańcy), gdzie w stylistyce nawiązującej do propagandowych (genialnych przy tym) zdjęć Leni Riefenstahl, przedstawiani są współcześni mieszkańcy Niemiec, z naciskiem na ich różnorodność i kontrast między pseudo-nazistowsko-propagandową estetyką, a zróżnicowaniem nacji. Do tego, w podpisach pod zdjęciami znajdziemy iście eugeniczne podsumowanie pochodzenia modeli i modelek, z wyszczególnieniem, jaki procent, jakiej krwi płynie w ich żyłach. Zdjęcia takie, jak wnuk komendanta obozu w Auschwitz, na tle obozowych drutów kolczastych, czy dwie dziewczyny w strojach kąpielowych, grające w piłkę plażową, z nazistowską rakietą w tle, na długo zapadają z pamięć.


Miejsce z pewnością warte odwiedzenia, nawet jeśli nie jesteście fanatykami historii współczesnej, bo mimo całego zła, które tu się zrodziło, to także podwaliny podboju kosmosu leżą właśnie tu.

Z cyklu „Nam się nie udało” – zaraz obok Peenemünde znajduje się muzealny U-boot, którego ponoć można zwiedzać, którego jednak odpuściliśmy, z racji, że tego samego dnia, o poranku buszowałem po okręcie podwodnym z Sassnitz.

Godziny otwarcia Muzeum w Peenemünde:

kwiecień – wrzesień: 10.00-18.00
październik-marzec: 10.00-16.00
listopad-marzec: w poniedziałki nieczynne

Opłata za wstęp:     
Bilet normalny:                     8,00 €
Bilet ulgowy:                         5,00 €
Bilet rodzinny:                od 20,00 €

Zobacz wszystkie nasze wpisy z Meklemburgii – Pomorza Przedniego

Zobacz wszystkie nasze wpisy z Niemiec

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Niemcy

2 komentarze

  1. Agnieszka Ilnicka

    18 września 2015 at 11:02 am

    Takie miejsca to powinien być punkt obowiązkowy wyjazdu :)

    Reply

  2. Oliwia Papatanasis

    18 września 2015 at 10:56 am

    Często nie doceniam muzeów, a potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć! :)

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Brandenburgia na weekend – Baum und Zeit w Beelitz-Heilstätten

Spis treści1 Beelitz-Heilstätten – trochę historii2 Beelitz-Heilstätten – ście…