Strona główna Najlepsze Street art w Kolonii

Street art w Kolonii

11 min. czytania
28
0

Street art w Kolonii – to pierwszy temat, który mi się pojawił w głowie po zakupie biletów lotniczych. Atrakcje turystyczne miasta znam dość dobrze – kilka lat temu miałam okazję już tu być. Katedra, most Hohenzollern, centrum miasta są we wszystkich przewodnikach i zawsze wyglądają dobrze na zdjęciach. Tym razem jednak zależało mi na tym, by zobaczyć alternatywne oblicze miasta. Szczególnie, że Niemcy dla mnie są jednym z najciekawszych krajów Europy pod tym względem.

street art w Kolonii

Wygooglałam wszystkie adresy, posegregowałam według dzielnic i załamałam się – weekend to zdecydowanie za mało, by obejrzeć wszystko. Jednak kilometry w nogach i zdarte podeszwy pozwoliły nam nie tylko znaleźć fantastyczne murale, ale i zobaczyć nieco inną twarz Kolonii, poza okolicami Katedry. Może dzięki temu wróciliśmy z tego miasta zachwyceni, z zamiarem, by kiedyś wrócić.

Gdzie można zobaczyć street art w Kolonii?

W centrum miasta

Okolice Dworca Głównego zawsze były miejscem inspiracji ulicznych artystów – większych i mniejszych. Każdy dworzec zasłużył na choćby graffiti. A pusta ściana wprost zaprasza, by na niej coś namalować. My zatoczyliśmy wokół dworca większe kółko – stąd zbieranina różnorodna, od przekazów społecznych po psikusy, od dużych artystów po nieznanych autorów, którzy zostawili ślad w historii miasta.

Ehrenfeld

Tylko 2 stacje od Głównego dworca – i jesteśmy w innym świecie. S13 albo S12, pociągi regionalne podążające w tym kierunku (stacja nazywa się tak samo jak dzielnica – Ehrenfeld) – łatwo dojechać, co ważne – w ramach KölnCard.

Ehrenfeld Kolonia street art

Po wyjściu z peronu przez tunel do miasta zaliczyliśmy klasyczny opad szczęki. Trudno powiedzieć, co zrobiło większe wrażenie. Knajpa tuż przy wyjściu z tunelu, w której nie było ani jednego turysty? Mury wiaduktu gęsto zamalowane muralami?

Urocze mozaiki?

Totalny spokój, który był praktycznie namacalny? Tak, jedynym elementem, który nie pasował do krajobrazu, byliśmy my, z aparatami, biegający od muralu do muralu. Przekonani, że najlepsze czai się tuż za rogiem, patrząc na zachodzące słońce, ruszyliśmy biegiem przed siebie, by zdążyć jeszcze coś zobaczyć, zanim aparaty nam powiedzą, że bez statywu już zdjęć robić nie będą. Bez przystanku na piwo i kawę!!!

Mijaliśmy się z ludźmi, którzy wracali z zakupów, zabierali dzieci z przedszkoli i szkół, spieszyli się w swoich sprawach, czasem obrzucając nas spojrzeniami pełnymi ciekawości lub pytań. Z ich perspektywy musieliśmy wyglądać co najmniej komicznie, z żarzącymi oczyma wskazując kolejne znaleziska.

Przepraszam, a co tu robi taka mała dziewczynka?

Ehrenfeld Kolonia Street Art

Pamiętacie, jak się czuliście w dzieciństwie, w urodziny, rozpakowując prezent od rodziców? Tak się czuliśmy, jak zobaczyliśmy squat, w którym trwała impreza (mieliśmy nadzieję, że to knajpa, ale to była niestety „domówka”), a kawałek dalej powstawały nowe murale „live”.

Wejście do squatu obok klubu Underground.

Ehrenfeld, Kolonia - Underground

Tu była prawdziwa rozpacz na widok zamkniętych drzwi. Mało brakowało, a porzucilibyśmy wszystkie plany na rzecz czekania na otwarcie drzwi, jak małolaty na koncert najnowszego tworu przemysłu muzycznego. Ostatecznie pojechaliśmy pić piwo później, w inne miejsce.

W magicznym świecie szkolnego podwórka żałowaliśmy, że nie mamy szerszych obiektywów, które mogłyby uchwycić całość panoramy.

Coraz bardziej zagłębialiśmy się w ulice, na których było wesoło, smacznie, totalnie nieturystycznie. Zabudowa tu trochę przypomniała nam klimat Pragi warszawskiej – stare, niewysokie, ceglane domy, bez glancu, za to pełne życia, wreszcie sporo knajpek, w których fajnie byłoby usiąść na browar albo kawę, coś przekąsić. Zatrzymał nas zapadający zmrok i rozładowujący się wrednie telefon (kolana nam trochę na myśl o braku map się ugięły). Zatoczyliśmy koło, wracając powoli do stacji (piwo samo się nie wypije!) ulicami innymi, niż przyszliśmy. Herakut i ROA były ostatnim prezentem gwiazdkowym tego dnia.

W Ehrenfeld szukajcie następujących ulic: Vogelsanger Straße, Heliosstraße, Lichtstraße, Venloer Straße, Hansemannstraße, Bahndamm.

Okolice placu Barbarossa (tu mieszkaliśmy)

Zawsze robimy rekonesans okolicy, w której mieszkamy. Po pierwsze, wiemy wtedy, gdzie są przystanki komunikacji miejskiej, jak jeżdżą i gdzie dowiozą, gdzie są sklepiki osiedlowe i nocne, czy w okolicach karmią oraz ile czasu będziemy potrzebować, by dojechać z powrotem na dworzec lub lotnisko.

Tym razem nasza okolica nas naprawdę zaskoczyła. Było ciekawie klubowo, gastronomicznie, barowo, a do tego – również alternatywnie. Jednym słowem – pomieszkałabym tu dłużej.

Murali szukajcie na Zülpicher Straße, Kyffhäuserstraße, Hochstadenstraße, Roonstraße, Barbarossaplatz oraz na skrzyżowaniu Trierer Straße i Luxemburger Straße.

To kto kupuje bilety, by zobaczyć street art w Kolonii? Podpowiem tylko, że NIE TRZEBA BRAĆ URLOPU mieszkając w Warszawie. Wylot Ryanair’em w piątek wieczorem, powrót w niedzielę po południe. Not bad, huh?

P.S. jeśli jeszcze raz ktoś powie, że w Kolonii oprócz Katedry nie ma co oglądać, to go pacnę ;)

P.S.S. nie zobaczyliśmy nawet połowy, nawet jednej trzeciej murali w mieście, więc będzie kontynuacja!

_7160220

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Najlepsze

28 komentarzy

  1. Kasia

    16 listopada 2016 at 2:48 pm

    Fajne te uliczne dzieła sztuki, niektóre naprawdę mocne ;d

    Reply

  2. Anita

    9 listopada 2016 at 8:04 am

    Wow! Ile tego tam jest! Rewelacja :-) To musi być bardzo kolorowe miasto :-)

    Reply

  3. Marta

    8 listopada 2016 at 9:50 pm

    To mówicie, że nawet 1/3 sztuki ulicznej, jaką oferuje Kolonia, to nie jest? No, no. Prawdziwe miasto-gratka dla wielbicieli street artu. I to w Niemczech. W mieście z jedną z największych gotyckich katedr. Kto by pomyślał ;)

    Reply

  4. Evi Mielczarek

    7 listopada 2016 at 10:03 pm

    Dzięki! Teraz muszę pojechać znowu, bo w maju jeszcze nie ogarniałam street artu! Ależ tego tam jest! Masakra :)

    Reply

    • Tati

      7 listopada 2016 at 10:05 pm

      Wyobraź sobie, że to jest tylko niewielka część tego, co tam jest – bo to znaleźliśmy w jeden dzień :)

      Reply

  5. Ewelina Malina

    6 listopada 2016 at 6:24 pm

    Przyznam, że wydawało mi się, że Bogota króluje, jeśli chodzi o street art, ale …ale…w Kolonii nie byłam i muszę przyznać, że Twoje zdjęcia robią ogromne wrażenie i przekonują do odwiedzenia miasta! :)

    Reply

    • Tati

      7 listopada 2016 at 10:07 pm

      Pewnie Bogota nadal króluje – bo wszyscy, którzy widzieli, bardzo chwalą. A ja, patrząc na zdjęcia, wiem, że kiedyś tam pojadę ;) Natomiast Niemcy też są bardzo kreatywnie pod względem wykorzystania pustych ścian i przestrzeni! Dlatego zawsze lubię tam wracać.

      Reply

  6. Oliwia Papatanasis

    2 listopada 2016 at 7:38 pm

    Ale piękny i kolorowy wpis! Od razu mi się poprawił humor. Uwielbiam te street artowe posty :)

    Reply

  7. Monika Marcinkowska

    2 listopada 2016 at 5:26 pm

    Fajne spotkanie :)

    Reply

  8. Agnieszka Ptaszyńska

    2 listopada 2016 at 2:17 pm

    kotka ma rację!

    Reply

  9. Kamila Kowalewska

    2 listopada 2016 at 12:58 pm

    ale czad! nie spodziewałam się aż tylu perełek! i mi udzieliły się wasze emocje, gdy wychodziliście z tunelu ;)

    Reply

  10. Natalia | Zapiski ze świata

    2 listopada 2016 at 1:31 pm

    Wow! Byłam w Kolonii tylko raz, na pół godziny, więc poznałam do katedry, ale to znaczy, że pełnowartościowy weekend/urlop tam będę mogła przeznaczyć na zupełnie coś innego :)

    Reply

    • Tati

      7 listopada 2016 at 10:10 pm

      Wydłuż sobie co najmniej na weekend. To miasto oferuje o wiele więcej, niż atrakcje turystyczne opisane w przewodniku. I klimat knajp!!!

      Reply

  11. Darek Jedzok

    2 listopada 2016 at 12:09 pm

    Niemiecki street-art jak zawsze na najwyższym poziomie. Miodzio.

    Reply

  12. Karolina

    2 listopada 2016 at 12:59 pm

    Wow, jestem pod wrażeniem! Nie wiedziałam że Kolonia jest tak bogata w sztukę uliczną. Zapamiętam! :)

    Reply

    • Tati

      7 listopada 2016 at 10:11 pm

      Też byłam nieco zdziwiona, mimo przygotowania. Polecam bardzo!!!

      Reply

  13. Emilia Wk

    2 listopada 2016 at 11:58 am

    Świetne!

    Reply

  14. Ewelina Malina

    2 listopada 2016 at 9:49 am

    jestem pod wrażeniem! :) w Kolonii nie byłam, ale nie sądziłam, że mają taki dobry street art.
    btw. dobre foty ;)

    Reply

  15. kami

    2 listopada 2016 at 9:30 am

    Kolonia własnie baaaaardzo awansowała na liście miejsc, do których chciałabym wrócić!

    Reply

    • Tati

      7 listopada 2016 at 10:11 pm

      Spodoba ci się!!!

      Reply

  16. Agnieszka /Zależna w podróży

    1 listopada 2016 at 8:32 pm

    Świetna kolekcja! I czapki z głów za podpisanie aż tylu murali! Owce są rewelacyjne. Już gugluję artystę.

    Reply

    • Tati

      1 listopada 2016 at 8:43 pm

      Sprawdziłam każde zdjęcie, ale nie każdego autora udało mi się znaleźć… Chętnie uzupełnię i podpiszę. I dziękujemy :)

      Reply

  17. Agnieszka Ptaszyńska

    1 listopada 2016 at 7:28 pm

    oooo, mój temat

    Reply

  18. Iza Zawadzka

    31 października 2016 at 7:59 pm

    Ja za to w sobotę w strugach deszczu, ciągając ze sobą chłopaków, eksplorowałam street art na warszawskiej Pradze w poszukiwaniu nowych murali. Bosko było mimo mało łaskawej aury.

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      31 października 2016 at 8:07 pm

      tak, czytałam post – Praga warszawska jest super!

      Reply

    • Iza Zawadzka

      31 października 2016 at 8:17 pm

      Musimy wrócić dokończyć zwiedzanie, bo grad nas niestety wypłoszył.

      Reply

    • Poszli-Pojechali

      1 listopada 2016 at 1:37 pm

      w całym mieście powstają nowe murale – dzięki czemu spacery nawet w te same miejsca przynoszą coś nowego za każdym razem. dzisiaj widziałam fajne na Ursynowie!

      Reply

    • Iza Zawadzka

      1 listopada 2016 at 3:35 pm

      Chyba wiem, które. Z misiem i motylkiem, drugi z ptakami?

      Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Brandenburgia na weekend – Baum und Zeit w Beelitz-Heilstätten

Spis treści1 Beelitz-Heilstätten – trochę historii2 Beelitz-Heilstätten – ście…