Warsaw Italian Weekend – podejście pierwsze

Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Warsaw Italian Weekend – wspaniała inicjatywa, zorganizowana przez Warsaw Restaurant Week. Same angielskie nazwy, dużo dobrego jedzenia, w atrakcyjnej cenie, tym razem z kuchnią włoską na talerzach. W dniach 27-29 marca kilkanaście włoskich restauracji lub restauracji z włoskimi pozycjami w menu otworzyły swoje drzwi dla wszystkich chętnych, by zapoznać się z tą kuchnią. My, z racji zamiłowania do jedzenia ogólnie oraz do włoskiej kuchni w szczególności nie mogliśmy tego wydarzenia pominąć w naszym rozkładzie przyjemności tygodniowych.

Ze względu na wyjątkowo zajęty weekend udało się sprawdzić 2 degustacyjne menu – 39 PLN za 3-daniowy obiad – w Mercato na Pięknej oraz w La Tomatina. O ile La Tomatina była wybrana świadomie ze znikających błyskawicznie rezerwacji, to Mercato wybrane zostało ze względu na lokalizację i wygodę (dojazd przed koncertem).

Fakt, do Mercato chciałam trafić dawno. Sporo się pisało w zeszłym roku o fajnej atmosferze, dobrych przekąskach i winie. Co prawda, na Próżnej, a nie Pięknej. No to jesteśmy. Fajny format sklepobaru – można nabyć produkty włoskie (zdążyłam wyhaczyć sery, oliwki, wina oraz makarony), w drugiej połowie sali z prostym wystrojem – kilka stolików.

Menu Mercato:

Przystawka – Platessa scapesce alla vastese (Abruzja) – flądra marynowana w occie winnym

Danie główne – Trota alla piemontese (Piemont) – pstrąg duszony w warzywach, rodzynkach z octem winnym

Deser – Crema principe (Piemont) czyli mus czekoladowy z chili

Nietrudno zgadnąć co smakowało mi najbardziej ;) Jedzenie było w smaku dobre i poprawne (jeszcze nie dojechaliśmy do tych rejonów, więc mogę sądzić najwyżej w skali „smakowało-nie smakowało”). Ale, jak mawia mój znajomy – pisku na wsi nie było. Mimo wszystko, chciałabym późną wiosną-latem do tego miejsca wrócić, by sprawdzić swoje wrażenia ze zwykłym menu.

La Tomatina powstała nie tak dawno, w miejsce Babushki na Kruczej (za którą nadal płaczę). Panuje tam włoska atmosfera, jest gwarnie i tłoczno. Prawdopodobnie ze względu na lokalizację. I – wygląda na to – dobrą kuchnię (dużo pozytywnych rekomendacji). Przeglądając w międzyczasie menu byłam mile zaskoczona mniej standardowymi pozycjami kuchni włoskiej, niż można zazwyczaj znaleźć we włoskich restauracjach i pizzeriach.

Menu La Tomatina:

Przystawka – Vitello tomato – cienko cięta duszona cielęcina, polana sosem tuńczykowo-kaparowym z dodatkiem kaparów i rukoli, podane ze świeżą focaccią (jedyne co mnie zmieszało to była właście focaccia – upieczona na chrupiący suchar; nigdy z taką się nie spotkałam, zawsze raczej wcinałam wersje miękkie na różne sposoby)

Danie główne – Pizza Capri – pizza na włoskim, cieńkim cieście drożdżowym, szynka parmeńska, świeża rukola, pomidorki cherry, oliwa czosnkowa, ser parmigiano reggiano

Deser – Semifredo – klasyczny włoski deser lodowy z karmelizowanymi orzechami i musem truskawkowym

No wszystko nam smakowało!!! ;) oprócz focaccii. Wrócimy tu na pewno by sprawdzić naszą ulubioną wersję pizzy, czyli frutti di mare. Jest to nasz wyznacznik na ile dobra jest pizzeria (mocno subiektywny). Deser był fajny, nawet dla mnie. Bo lody nieczekoladowe mogłyby dla mnie nie istnieć. Dałabym mus bardziej kwaskowy ale nie o to chodzi w klasycznym deserze :D

W maju będzie wersja rozszerzona – Warsaw Restaurant Week, w której weźmie udział znacznie więcej restauracji oraz rezerwacje będzie można robić na cały tydzień, a nie tylko na weekend.

P.S. moje najlepsze wspomnienia z kuchnią włoską i tak nie są zwiazane z restauracjami. Najlepsze focaccie, które próbowałam (póki co), były na targu w Lucce,

a śniadanie, do którego nadal wracam myślami – kupione w miejscowym Carrefourze i spożyte na marmurowych falochronach pod szum fal w promieniach słońca (tak! do śniadania było wino! :D) w Marina di Pisa.

Czego i wam życzę podczas podróży do Włoch.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

komentarzy: 4 “Warsaw Italian Weekend – podejście pierwsze”

  1. Kasia w Krainie Deszczowców uważa, że:

    alez zrobilas mi smaka. Takie tasting menu uwielbiam, czasem specjalnie szukam restuaracji z tym menu ..tyle ze tutaj zazwyczaj jest jakies minimum 6 pozycji w takim zestawie ;)

    1. Tati uważa, że:

      Przecież 6 pozycji lepiej niż 3 ;)

  2. Magda uważa, że:

    A zatem gotowe! Twój fragment recenzji wraz z linkiem do całego artykułu znajdziesz u mnie http://italiapozaszlakiem.blog.pl/wloskie-restauracje-w-polsce/

    1. Tati uważa, że:

      :) dziękujemy bardzo! będzie więcej – bo my akurat kuchnię włoską lubimy:)))

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: