Wrocław na wyrywki: street art w podwórku Ruskiej

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Wrocław – miasto street artu i krasnali.

Tak już mi pewnie zostanie. W zamierzchłych czasach, jeden z klientów firmy, dla której wtedy pracowałam, w odpowiedzi na informację, że nigdy nie byłam, powiedział „musi Pani przyjechać na krasnale”. Po kilku kieliszkach wina (bo to impreza integracyjna była), w głowie pozostał niejasny obraz przerysowanych drewnianych krasnali ogródkowych, rozrzuconych po mieście. I mimo, że nadal bardzo chciałam pojechać do Wrocławia, to te krasnale mimo wszystko budziły niepokój.

Kilka lat później dojechałam, przejazdem, w drodze na Bolków. Potem jeszcze kilka razy, zawsze po kilka godzin, poznając na wyrywki miasto i żałując czasu na nowe ulice – bo chęć zobaczyć ponownie już poznane była zbyt wielka.

Tak było i dwa lata temu, gdy wracaliśmy z Malty, z tym że wreszcie z pierwszym noclegiem. Czytam opis hostelu – super! Blisko Starego miasta – jeszcze lepiej. Cena fantastyczna. Google Maps pewnie nas poprowadził z przystanku autobusowego przez ciche uliczki (i to w Majówkę!). Rzucamy rzeczy i idziemy na spacer po okolicznych podwórkach (co lubimy najbardziej). I dzięki tej rezerwacji natknęliśmy się na street art w podwórku przy Ruskiej.

Ulica Ruska – unikat historyczny Wrocławia. Swojej nazwy nie zmieniła od XIV wieku. Ustawiona w tych okolicach jeszcze w XIII wieku Brama Ruska była częścią wzmocnień wewnętrznych, potem została zniesiona na rzecz bramy Mikołajskiej, która wzmacniała miasto od strony zewnętrznej i łączyła ulicę z inną częścią miasta. Tak na marginesie, ciekawie, że zwykły asfalt i współczesna architektura robią mniejsze wrażenie historyczne, niż np. kostka brukowa, która może być tylko imitacją dawnych dziejów i z historią – oprócz wyglądu – nie ma nic wspólnego.

Podwórko jest magiczne – coś jak przy Rosenthaler Strasse, jeśli ktoś kojarzy w Berlinie.

Kluby alternatywne sztuk kilka były niestety zamknięte, odpadła zatem przyjemność kontemplowania ze schłodzonym piwem (sensu żadnego otwierania pubu w święta niestety nie widzieli), ale ilość street artu rekompensowała ten brak.

Wracamy teraz za każdym razem, gdy jesteśmy we Wrocławiu, by pooglądać nowe dzieła sztuki i w niemym zachwycie przejść się od ściany do ściany, zgadzając się z autorem lub próbując odgadnąć jego przekaz.

Zapraszam!

p.s. dla tych, którzy obejrzeli do końca – anegdotka. Ciche podwórko za dnia (w którym mieści się hostel), w nocy staje się zagłębiem klubowym. Nasze okna wychodziły wprost na 5 równolegle odbywających się imprez umcaumcowych. Po nieprzespanej nocy, w drodze powrotnej z Malty i całym dniu zwiedzania, spytałam Pani w okienku hostelu, jak stara babcia: „do kiedy będą imprezy” z miną niezbyt szczęśliwą i ledwo kulturalną. Pani, patrząc w moje oczy, bała się określić godzinę zakończenia i rozłożyła ręce. Stopery nie pomogły. Czy to #starość? ;)

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

20 thoughts on “Wrocław na wyrywki: street art w podwórku Ruskiej”

  1. kami uważa, że:

    mega! nie wierze, że mnie tam jeszcze nie było! dla samego podwórka jestem gotwa do Wrocławia pojechac, im szybciej tym lepiej :)

  2. Tati uważa, że:

    Wrocław jest jednym z miast, do których lubię wracać właśnie – i między innymi – z powodów murali. W całym mieście jest dużo pięknych prac

  3. milena uważa, że:

    Piękne murale;)

  4. Agnieszka Kuczyńska uważa, że:

    Na Ruskiej była siedziba mojej wyjątkowej firmy :-P

    1. Agnieszka Kuczyńska uważa, że:

      oczywiście ;)

    2. Poszli-Pojechali uważa, że:

      Tajne szyfry :D

  5. Monika Mizinska uważa, że:

    Amr Sabrapolish street art :D

  6. Kinga Bielejec uważa, że:

    Nie widziałam tego! To chyba znak, że więcej podróżuję niż mieszkam we Wrocławiu ;)

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      powiedziałabym niemożliwe! ale wiem, że często we własnym mieście tak jest – lepiej się zna miejsca, do których się podróżuje niż czasami ulicę obok :) bo tam jest od zawsze

  7. Marlena Kawczyńska uważa, że:

    dobrnęłam do końca :D tak , to starość ;) hihihih

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      jesteś bardzo miła ;)

    2. Marlena Kawczyńska uważa, że:

      wiem co mówię ;)

    3. Kalejdoskop Renaty uważa, że:

      Nie dziwię się staruszce. Tam naprawdę zawsze pełno imprez, sama wiele razy byłam

    4. Poszli-Pojechali uważa, że:

      Gdybym była wyspana, pewnie sama poszłabym :D po 24h na nogach każdy głośniejszy dźwięk wywołuje u mnie odruchy narzekania :DDD

    5. Marlena Kawczyńska uważa, że:

      oj Tati Tati ;)

    6. Kalejdoskop Renaty uważa, że:

      Jak byłam w Dublinie mieszkałam nad dyskoteką. Jak najbardziej rozumiem

    7. Marlena Kawczyńska uważa, że:

      staruszki :D ;)

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: