Strona główna Pojedli-Popili Kuchnia słowacka – Region koszycki na talerzach

Kuchnia słowacka – Region koszycki na talerzach

27 min. czytania
14
0
35

Kuchnia słowacka, mam wrażenie, kojarzy się wielu osobom przede wszystkim z haluszkami i smażonym serem. No i dobrze. Ja również nie wyobrażam sobie bez nich pobytu na Słowacji.

Tabačka bistro (nikt nie był w stanie zjeść do końca porcji!)

Obowiązkowo z sosem tatarskim. Wszystkie inne są profanacją klasyki gatunku.

Ale dajcie szansę innym daniom z kart menu! Kuchnia słowacka jest nieodzownie związana z historią kraju. Widoczne są mocne akcenty z kuchni sąsiadów. Teraz Słowacja intensywnie korzysta również z kulinarnego doświadczenia całego świata, można znaleźć tu ulubione smaki, czasem w zaskakujących połączeniach.

Zobaczcie, jakie dania zrobiły na mnie wrażenie podczas pobytu w Regionie koszyckim.

Bryndza w śniadaniach i przystawkach

Pasta z bryndzy – moje małe słowackie uzależnienie. Ostra lub delikatna, podana na śniadanie lub jako przystawka w menu.

Boutique Hotel Bristol serwuje praktycznie codziennie pasty z bryndzy, różnie doprawione. Były tak delikatne i lekkie, że ciężko było od nich się oderwać.

Kuchnia słowacka - pasta z bryndzy

Jako przystawka, wyśmienicie smakuje z grzankami i chrupiącymi warzywami. Tabačka bistro serwuje jako zestaw porcji degustacyjnych. Nadal nie umiem wydedukować, która mi smakowała najbardziej. 3, 50 EUR, weźcie koniecznie.

Kuchnia słowacka - pasta z bryndzy
Tabačka bistro

Mięsne przystawki i zakąski

Moje duże uzależnienie z kuchni słowackiej. Przystawki do obiadu w wersji od Zore (Koszyce) wspominam z utęsknieniem – delikatny, kremowy pasztet wymazuje ze świadomości alarmy dietetyczne, a zatrzymać się można tylko wraz z ostatnią kromką chleba.

Kuchnia słowacka - pasztety

Byłam zachwycona, kiedy w dwóch winiarniach, do degustacji win, podali nam również mięsne smarowidła. Jakkolwiek wyrafinowanymi nam wina się nie wydają, żołądek musi być przygotowany. A tłuszcz, wiadomo, doskonale chroni przed zbyt szybkim wchłanianiem się alkoholu do krwi.

W wersji na ciepło od Pivnicy Orechova – doskonała pasta z wątróbki wieprzowej. Wiem, co mówię, bo zjadłam nie tylko swoją porcję.

Kuchnia słowacka - przekąski i zakąski mięsne (pasta z wątróbki)

Tak na marginesie, byłam zaskoczona obecnością bekonu na degustacji win. Miałam małą walkę ze stereotypami – bo dotychczas w domu bekon podałabym do wódki, palinki, nalewki, nie wina. Aczkolwiek, rozumiem, że włoska teoria, że wina pasują do wszystkiego, sprawdza się dobrze.

Na zimno –  pasztet mięsny w trakcie degustacji w J&J Ostrožovič.

Kuchnia słowacka - mięsne przekąski i zakąski

Na oddzielny akapit zasługuje kiełbasa, którą robią własnoręcznie państwo Geresi w Małym Horesiu. Wbrew moim oczekiwaniom, jest podawana na ciepło – do śniadania dla gości, którzy zdecydowali się przedłużyć wieczór aż do rana, lub do degustacji wina. Muszę zrobić małe wstydliwe wyznanie, że po spróbowaniu pierwszego kawałka, miałam nadzieję, że reszta moich współbiesiadowników będzie bardziej uprzejma niż ja i nie połasi się na ostatnie dwa kawałki (yep, byłam w niebie).

Kuchnia słowacka - kiełbasa pieczona Kuchnia słowacka - kiełbasa pieczona

W takich miejscach zamawiajcie w ciemno, dania zrobione są z wysokiej jakości mięsa (często z własnoręcznie hodowanych zwierząt) – doznania gastronomiczne gwarantowane, a i potrzeby wylewać wino, by zachować trzeźwość umysłu, może nie będzie.

Przystawki i zakąski wegetariańskie

Jest tego całe mnóstwo. Łącznie z pastą z bryndzą, o której wam wspomniałam wcześniej. Ale chciałam wam opowiedzieć o jednej, która zrobiła na mnie szczególne wrażenie. Właściwie równie dobrze dla niektórych mogłaby być obiadem. Państwo Geresi w Małym Horesiu robią ciasto, z kapustą albo słodkim twarogiem, po którym będziecie odczuwać harmonię ze światem i ze sobą.

Kuchnia słowacka - ciasta

Patrząc na zwinne ręce gospodyni, która błyskawicznie kroiła placki, przeniosłam się na chwilę do domu rodzinnego, do swojego dzieciństwa. Pieczenie ciasta było u nas uroczystością. Raz, że zajmuje to zawsze strasznie dużo czasu i sił, dwa, że mama wierzyła bardziej w moc warzyw, niż ciasta.

Dzielnie zawsze pomagałam w robieniu nadzienia, wyjadając po cichutku małe kawałki. Żeby sprawdzić jak smakuje, wiadomo! Zapach ciasta rozchodził się po całym mieszkaniu i otulał każdą komórkę ciała. Możliwe, że dlatego tak ciepło zrobiło mi się na sercu. Możliwe też, że po prostu poczułam się jak w domu dzięki ogromnej życzliwości gospodarzy.

Kuchnia słowacka - ciasta Kuchnia słowacka - ciasta

Zupy

Podczas tego weekendu zjadłam całą pokaźną masę rosołów, przyzwoitych i bardzo dobrych, doprawionych (jak na mój gust) dobrze i ciut mniej. Żeby była jasność, wszędzie były dobre, czasem tylko coś dodatkowo do środka talerza sypnęłabym! (to już chyba spaczenie – przyprawy sypie się garściami, nie szczyptami).

Ale! Próbowałam dwie zupy, na które z pewnością warto zwrócić uwagę w karcie – jeśli z nimi się spotkacie. Nazwałabym je zupami „dla amatorów”, bo niekoniecznie każdemu, jak zupa pomidorowa, muszą smakować.

Zupa rybna

Tą zupę rybną próbowałam w Zore w Koszycach. Inspirowana mocno kuchnią węgierską (albo raczej z nutkami kuchni węgierskiej), była gęsta, kremowa, aromatyczna, dobrze doprawiona, z kawałkami ryby. Rybną zamawiam praktycznie wszędzie, jeśli widzę w menu. Dlatego jestem bardzo wybredna, czasem nawet służy mi jako papierek lakmusowy.

Dla mnie było to świetne połączenie przypraw i smaku ryby. Skoro odnotowałam w notesie, by zrobić w domu, musiała mi bardzo smakować.

Kuchnia słowacka - zupa rybna
Zupa rybna, Zore, Koszyce

Krem kasztanowy

Drugą zupę jadłam po raz pierwszy w życiu – krem kasztanowy w Le Colonial w Koszycach. Ta zupa z pewnością nie należy  do zup, które zamawiam zawsze w ciemno, ale była ciekawa smaku. Uwielbiam pieczone kasztany, które kojarzą mi się z Niemcami, Włochami i Portugalią, dlatego chętnie ryzykuję przy stole, jeśli widzę w karcie danie na ich bazie.

Była bardzo delikatna – mnie brakowało takiego przełamania jakimś zdecydowanym elementem, ale po dużych ilościach dań kuchni azjatyckiej to mogę mieć po prostu dziwne przyzwyczajenia kulinarne.

Krem kasztanowy, Le Colonial

Pierogi z bryndzą

Bez nich, tak samo jak bez sera, nie ma wyjazdu na Słowację. Zawsze tęsknie je wypatruję w menu, a potem patrzę, czy wywołują taki sam entuzjazm przy stole jak u mnie. Bo dzielić się mi wcale nimi się nie chce. Najbardziej uwielbiam wersję lekko podsmażaną ze śmietaną. Och – małe serduszko prosto z żołądka.

Tym razem przede mną trafiła wersja dość oryginalna – z farszem w postaci drobno pokrojonych ziemniaczków zamiast puree oraz mięsem.

Kuchnia słowacka - pierogi z bryndzą

Kuchnia słowacka - pierogi z bryndzą
Pierogi z bryndzą, Zore, Koszyce

Chyba mimo wszystko, wolę pierogi z farszem jednolitym. Przez jakąś krótszą chwilę zrobiło mi się smutno, że nie otwieram się na nowe doznania i nowości. Natomiast doszłam do wniosku, że jednak przyzwyczajenia, wyniesione z domu, mają znaczenie – swego czasu w dzieciństwie u babci w Charkowie zjadłam taką ilość pierogów z ziemniakami i masłem, że prawdopodobnie po prostu innej wersji nie przyjmuje. A wy co wybralibyście?

Mięso!

Temat-rzeka, tak samo jak w Polsce, Czechach czy u innych sąsiadów przygranicznych. Słowacja potrafi robić mięso na wiele sposobów, korzystając z przepisów z dawnych czasów, inspirując się kuchniami Europy. I nie, nie tylko gulasz i potrawkę.

Wołowina

Pozostając jeszcze chwilę przy pierogach z bryndzy, do kompletu na stół w Zore trafiły doskonałe policzki wołowe – duszone w warzywach i winie, po prostu rozpływały się w ustach.

Policzki nie zawsze wywołują zachwyt, często są pomijane na rzecz bardziej znanych, popularnych fragmentów zwierzyny. Mnie do policzków kiedyś przekonała jedna azjatycka knajpka, która wystawiała się na pierwszych targach śniadaniowych w Warszawie, które się odbywały w 1500m2 do wynajęcia (ktoś pamięta jeszcze te czasy??). Jak teraz, pamiętam tą malutką porcyjkę za 20 zł ryżu i policzków w sosie hoisin.

Kuchnia słowacka - policzki wołowe
Policzki wołowe z pierogami z bryndzą, Zore, Koszyce

Czy muszę dodawać, że teraz zamawiam regularnie, próbując równocześnie wszystkie możliwe przepisy na nie, które znajdę w książkach kucharskich i internecie?

Drób

W wykonaniu Zore widziałam również kurczaka. O ile sam kurczak mnie praktycznie nie rusza, bo w domu doszłam do perfekcji, szukając pomysłu na urozmaicenie dań i smaków, o tyle warzywa z talerza koleżanki chętnie wyjadłabym. Nie zrobiłam tego, ale kusiło mnie bardzo. Pieczone rzodkiewki? Poproszę bardzo.

Mój żołądek podczas weekendu zdobył obiad w J&J Ostrožovič. Kaczka z kapustą i lokszami. Za lokszami tęskniłam jeszcze od zeszłego roku, od czasów pobytu w Małych Karpatach, gdzie je serwowała praktycznie każda winiarnia. Po cichu miałam nadzieję zjeść również w okolicach Koszyc, ale nie byłam pewna, czy to danie będzie dostępne również tu. Ach co to był za obiad!

Kuchnia słowacka - kaczka z modrą kapustą i lokszami

No i żeby nie było, znajdziecie na Słowacji tradycyjne filety z kurczaka w panierce – np., w Perényi pince, w Kralovskym Chlmecu.

Wieprzowina

Mimo faktu, że wszyscy dietetycy świata zalecają wieprzowinę ignorować, zrobić tego nie mogę. Teraz przygotowuję dania z niej o wiele rzadziej, ale czasem w knajpach trudno się powstrzymać.

Zobaczcie tą golonkę z Perényi pince!

Kuchnia słowacka - golonka
Golonka, Perényi pince, Region koszycki

To jest ten moment, w którym człowiek już jest syty, a je, bo grzech zostawiać nawet jeden niedojedzony kęs.

W Tokaj Macik Winery poczęstowali nas medalionami z szynką parmeńską w bekonie z sosem winnym.

Zastanawiałam się przez chwilę, czy dania były opracowane pod wpływem gości z Francji, którzy tego dnia razem z nami zapoznawali się z urokami winiarni (czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie, dlaczego Francuzi tłumnie odwiedzają słowackie winiarnie, a my nie?). Ale tylko przez chwilę, bo zajęłam się sosem do mięsa i po raz kolejny udowodniłam sobie, że sosy na bazie wina (jeszcze własnego) są po prostu fantastyczne.

Desery

Desery – moja najbardziej ulubiona część obiadu. I jeśli na co dzień powstrzymuję się resztkami rozsądku od zamawiania zawsze i wszędzie, to na wyjazdach słowo „dieta” wykreślam z obiegu i po prostu oddaję się przyjemnościom. Region koszycki deserami połechtał podniebienie i zachęcił do poszukiwań przy okazji kolejnych wizyt.

Moim absolutnym numerem 1 został naleśnik z makiem w J&J Ostrožovič.

Kuchnia słowacka - naleśnik z makiem

Ja wiem, że Europa dzieli się na dwie części: jedna mak uwielbia, druga starannie wydłubuje go zewsząd, ale uwierzcie mi, jestem prawie pewna, że to danie przekona nawet tych zagorzałych przeciwników.

Dużo maku w połączeniu z dobrze wypieczonym ciastem, czekoladą oraz kawą na gorzko. To moja wersja małych codziennych radości, na które sobie pozwalam dokonując sukcesów, świętując osiągnięcia czy poprawiając humor (czyli prawie zawsze! :D).

Wersja szczęścia klasyczna – strudel od Tokaj Macik Winery. Zjadłam tyle wersji tego ciasta, że miałabym trudności, by wskazać tą jedyną, dla mnie najlepszą.

Kuchnia słowacka - strudel

Teraz do doskonałego ciasta dodajcie taras zalany słońcem, z widokiem na winorośle, przy powolnych rozmowach przy stole. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nawet zapanowało milczenie. Znacie ten stan? Wystawiając twarz na pierwsze prawdziwe wiosenne słońce, dajecie komórkom ciała powoli się nagrzać i blokujecie podświadomie wszystkie sygnały docierające z zewnątrz. Tworzy się taki mikrokosmos, z własnym małym Wszechświatem w środku wielkiego, który znają wszyscy.

Mimo obecności innych osób, zostajecie tylko wy, ciasto, kawa i słońce. I cisza, uspokajająca cisza, która wypełnia was od środka, wytłumia dźwięki oraz sprawia, że moglibyście w tym miejsce przesiedzieć kolejne parę godzin, absolutnie bez żadnych wyrzutów sumienia. Brakowało mi tylko książki i takich randomowych uśmiechów osób, z którymi spotykam się wzrokiem, kiedy odrywam się od kolejnej strony, by zrobić jeszcze jeden łyk kawy.

A może deser kasztanowy z bitą śmietaną? Zdecydowanie wolę kasztany w wersji deserowej. Delikatna w smaku masa idealnie pasuje do puszystej piany, jest lekka i znika z pucharu w mgnienie oka. Próbowałam go u Perényi pince i zdecydowanie zrobię kolejne podejście, jeśli znajdę w karcie menu!

Kuchnia słowacka - krem kasztanowy z bitą śmietaną

W Zore podchodzą do deserów eksperymentalnie – rolada z owocami, lodami i bitą śmietaną była bardzo przyjemna. Nie ma w tym deserze czekolady ani maku, co dla mnie stanowi kwestię kluczową, ale zamówiłabym ten deser jeszcze raz.

Kuchnia słowacka - deser

Zamiast podsumowania dodam, że Tabačka bistro robi takie tarty, że będę miała ogromny problem z wyborem, jak przyjedziemy tam sami – bo nie będę wiedziała, którą wybrać.

Czekolada

Niespodzianka! Chociaż jeśli się zastanowić, to w sumie żadna. Nie od dziś wiadomo, że jestem czekoladowym potworem, czekolada jest jednym z nielicznych produktów, który kupuję zawsze i wszędzie oraz staram się również przywieźć do domu, by popróbować na spokojnie.

Deva

Jeśli wiecie, o jakim rodzaju szaleństwa mówię, odwiedźcie sklep z czekoladą fabryki Deva, która działa w Koszycach z 1951 roku.

Kuchnia słowacka - czekolada

Każdy wyjdzie z czymś dla siebie – są tu praliny z nadzieniem orzechowym, czekoladowym i owocowym, owoce oblane czekoladą, tabliczki, bloki czekolady z orzechami i owocami , pojedyncze batony, spakowane zestawy prezentowe (z możliwością, by spakować własny). Wiecie, co każda osoba mówi, jak wchodzi do takiego sklepu? Tak, wy też to powiecie .

Sklep Deva znajduje się na ulicy Hlavnej w Koszycach.

DEVA

Forra

Moje przypadkowe odkrycie i ogromne zaskoczenie – ręczna manufaktura czekolady. Zgarnęłam przypadkowo jedną tabliczkę „na próbę” przy okazji kupowania wina w Villa Cassa. Teraz dozuję każdą kostkę, cała na siebie zła, że wzięłam tylko jedną.

Moja ulubiona, z prażonymi pestkami dyni i rozmarynem. Jest bez glutenu, tłuszczów trans i GMO. Tak, zjadłam zanim zrobiłam zdjęcie – posypuję głowę popiołem.

Możecie też sprawdzić TU, gdzie jeszcze w Koszycach można znaleźć te czekolady.

P.S.

Co zjeść na Słowacji? Z takim widokiem – COKOLWIEK! :D

Hotel Vinnay

W pozostałych przypadkach kierujcie się podpowiedziami z postu i własną intuicją!

Smacznego pobytu w Regionie koszyckim!

Narobiłam smaku? Zajrzyjcie do postów o Słowacji, może znajdziecie dla siebie pomysł, co zobaczyć w weekend u sąsiadów, gdzie zajrzeć, jakie wina spróbować:

Koszyce na weekend

Wina słowackie

Wszystkie posty o Słowacji

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Pojedli-Popili

14 komentarzy

  1. Iza Zawadzka

    12 czerwca 2017 at 8:18 pm

    Ja mam zawsze problem z kuchnią słowacką, ale znam ją przede wszystkim z regionów przygranicznych z Polską. Za bardzo mięsna, za tłusta i za mało elegancka (w sensie podania, wyjątkiem są zazwyczaj restauracje hotelowe). Brakuje mi warzyw, sałatek, choć vyprazany syr i bryndzowe haluszki uwielbiam. Z tego, co piszesz widzę, że w rejonie koszyckim kuchnia jest już nieco bardziej międzynarodowa, ale dalej nie widzę zieleniny. A dlaczego Francuzi odwiedzają słowackie winiarnie, a Polacy nie? Proste, to kultura wina i oni potrafią je docenić. My musimy się jeszcze wiele nauczyć. Przykład: pierwsza stacja benzynowa po polskiej stronie granicy, tuż za słowacką (chyba Bukowina Tatrzańska). Sklep, m. in. z winem. Są chilijskie, australijskie, włoskie, francuskie… Pytam o słowackie Yyyyy… Dobrze, że miałam zapas z bagażniku!

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      12 czerwca 2017 at 8:51 pm

      Pytanie o Francuzów było oczywiście bardziej retoryczne :) Przyjemnie było zobaczyć reprezentantów jednego z najbardziej znanego kraju winiarskiego świata, zachwycających się winem, produkowanym całkiem niedaleko nas. Smuci mnie fakt, że my nadal udajemy, szczególnie w Warszawie, że win ze Słowacji nie znamy. Wiem, że w Krakowie można znaleźć wina słowackie, ale w Warszawie już albo ogromna rzadkość albo totalny brak. A oferty sprawdzam regularnie i dokładnie! A to są tak dobre wina!!! Na granicy chyba bardziej Tatra Tea szukają :) mam tylko taką nadzieję, że im więcej pojawi się informacji, im bardziej ludzie będą pytać, tym szybciej pojawią się w sklepach. P.S. a warzywka są – i jako sałatki, i jako dodatki do głównych dań, na śniadanie. Nie wspomniałam jakoś w poście, bo były wszechobecne i może przez to mniej rzucające się w oczy.

      Reply

    • Iza Zawadzka

      13 czerwca 2017 at 6:35 am

      My chyba mimo wszystko jesteśmy bardziej kulturą piwa i mocniejszych, przezroczystych trunków. W Warszawie spotykam czeskie wina, slowackiego nie widziałam ani razu. Na szczęście ja tam jeżdżę na tyle często, że jestem w stanie uzupełnić zapasy.

      Reply

    • Iza Zawadzka

      13 czerwca 2017 at 6:37 am

      P.S. Ostatnio w ramach eksperymentu kupiłam w Częstochowie polskie wino jurajskie :-)

      Reply

    • Poszli-Pojechali

      13 czerwca 2017 at 10:46 am

      Iza wino jurajskie? i jak?

      Reply

    • Iza Zawadzka

      13 czerwca 2017 at 10:56 am

      Jeszcze nie wiem ;-) Póki co stoi w barku.

      Reply

  2. Irmina Liczbik

    7 czerwca 2017 at 8:42 pm

    Rzeczywiście, szalony dzień, ale za to jak pięknie się skończył

    Reply

  3. Aleksandra Matysiak

    7 czerwca 2017 at 7:55 pm

    Zabierzcie mnie kiedyś ze soba..np. do Kuszyniowa!! ☺

    Reply

  4. Magdalena Bodnari

    7 czerwca 2017 at 7:28 pm

    Na pewno jutro będziecie jeździć meleksami po podziemiach Cricovy i kurtka się nie przyda. Dobrej zabawy!

    Reply

  5. Irmina Liczbik

    7 czerwca 2017 at 2:02 pm

    Czy narobiłaś smaku? Dobrze, że zbliża się pora obiadowa, tyle powiem;p

    Reply

    • Tati

      8 czerwca 2017 at 9:28 pm

      :D a tak naprawdę to niewielka część tego, co mogą zaproponować. My prawdopodobnie jeszcze w tym roku tam wrócimy!

      Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Tokaje słowackie – doskonałe wina z Tokaj Macik Winery

W samym sercu słowackiej części Tokaju, w Małej Trnie, znajduje się nowoczesna winnica Tok…