Strona główna Tematycznie Na weekend Słowacja, Małe Karpaty – Dni otwartych piwnic

Słowacja, Małe Karpaty – Dni otwartych piwnic

33 min. czytania
1
0
0

Słowacja jest jednym z położonych najbliżej Polski krajów winiarskich. Słowacja i wina, zapytacie Wy? Tak, i to jakie!

Wina słowackie

Jedynie mieszkańcy Małopolski i Podkarpacia (mam wrażenie) są bardziej obeznani z tematem – do sąsiadów blisko, a i w Krakowie da się znaleźć w winotekach i restauracjach słowackie wina.

Zresztą to w Krakowie po raz pierwszy zainteresowałam się winami słowackimi „na poważnie” – podczas festiwalu Terra Madre. Wojciech Lutomski opowiadał z niesamowitą pasją o winiarzach słowackich, nie poddawaniu się i wierze we własną ziemię. Serwował też do opowieści wina, które były pewnym rodzajem zaskoczenia. Dlatego pewną oczywistością i następstwem było dla nas sięgnięcie do źródeł – przejście Małokarpackim Szlakiem Winnym podczas Dni Otwartych Piwnic. Trudno o lepszą okazję.

Dni otwartych piwnic – co, gdzie, kiedy

Dni otwartych piwnic – to doskonała okazja, by zapoznać się z dokonaniami słowackich winiarzy. Dwa razy do roku (w listopadzie 2016 – po raz 17.!), w maju i listopadzie, bowiem otwierają oni swoje piwnice, zapraszając wszystkich chętnych na spróbowanie młodego wina, chwaląc się najlepszymi, a i starszych butelek nie żałując, karmiąc, bawiąc się i dzieląc doświadczeniami. Od południa do nocy.

Dni Otwartych Piwnic, Słowacja Dni Otwartych Piwnic, Słowacja

W listopadzie 2016 roku do swoich progów zaprosiło już 160 piwnic w prawie 40 miastach regionu. Sto sześćdziesiąt! Czy są na sali ludzie, którym udało się obejść co najmniej połowę?

Czytając relacje z poprzednich lat, miło było widzieć, jak impreza się rozrasta, co roku zapraszając do udziału nowe winnice – i istniejące, i dopiero powstałe. Jest to niesamowite zjawisko – oglądać entuzjastów, którzy nie rzucają się w prosty biznes, nie wyjeżdżają w poszukiwaniu większych pieniędzy, tylko zostają przy ziemi albo i przyjeżdżają specjalnie, uciekają do wielkomiejskości, by zapuścić korzenie, spróbować swoich sił – w walce z przyrodą, pogodą, formalnościami, rynkiem.

Jesienna edycja imprezy odbywa się zazwyczaj pod koniec listopada, trwa 2 dni – piątek i sobotę. W piątek można próbować od 14:00 do 21:00, w sobotę od 12:00 do 21:00. Przy czym nikt ludzi z piwnic po 21 nie wyganiał, ci bardziej zapobiegliwi po prostu kupowali pod koniec wieczoru butelki i siadali do biesiady w swojej ulubionej piwnicy.

Otwarcie, uroczyste wręczenie nagród dla winiarzy oraz pierwszy poczęstunek jest w Modrej. Nie byliśmy na to gotowi, szczerze powiem . O godzinie 11 otrzymaliśmy do ręki kieliszek (jeszcze z poprzedniej edycji) i zostaliśmy zaproszeni na dziedziniec, na którym już lało się wino, roznoszone były zakąski, a co najmniej połowa osób, stojących obok, znała się na winie lepiej niż ja.

wina słowackie

Dni otwartych piwnic – bilety

Bilet na 2 dni kosztuje 50 EUR. Zawiera kieliszek, torebkę oraz możliwość nieograniczonego próbowania wszystkich dostępnych do degustacji win. W każdej piwniczce jest co najmniej 4-5 rodzajów win.

Modra, słowackie wina

W zestawie mieliśmy również katalog wszystkich piwniczek (tzw. winny paszport) – do notatek i zbierania pieczątek, dokumentujących pobyt w każdej piwniczce, mapę regionu oraz wyodrębnionych miasteczek, by łatwiej było znaleźć każdą z piwnic.

Pokus spróbować jeszcze jeden kieliszek jest naprawdę sporo. Drugiego dnia naprawdę cierpiałam, za każdym razem jak Michał robił wielkie oczy, wyciągał kieliszek z komentarzem „musisz tego spróbować”, a ja dzielnie odmawiałam za każdym razem, bo po kieliszku po prostu nie jeżdżę. Nawet nie sprawdzałam, ile Słowacja pozwala mieć promili, jasny umysł na drodze jest wart więcej, niż jeszcze jeden kieliszek dobrego wina.

W katalogu jest opis każdej winnicy, można zobaczyć, kto kiedy zaczął oraz ocenić postępy w perspektywie czasu. Na mapie, na stronie ze spisem, zaznaczone są piwnice, serwujące jedzenie – bardzo pomocne przy planowaniu trasy!

Drugiego dnia również widzieliśmy inne opcje uczestnictwa – bilet jednodniowy w cenie 25 EUR oraz bilet ograniczony za 10 EUR.

Biletem wstępu (oraz dowodem) jest torebka zawieszona na szyi oraz dedykowany kieliszek. Co roku jest inny, z innym napisem. Trochę zazdrościłam osobom, w piwnicach których widziałam co najmniej kilka torebek w kolekcji.

Oczywiście, każde wino, które nam zasmakowało, można natychmiast kupić – są w cenie od 5 do 20 EUR.

Do papierowych map i katalogów jest też aplikacja na telefon, która ułatwia poruszanie się po szlaku – niestety jest ona dostępna tylko na telefony zarejestrowane na Słowacji. Próbowaliśmy ją ściągnąć na wszelkie sposoby, bez skutku.

Wszystkie piwnice oznaczone są dobrze widocznymi z daleka numerami – odpowiadającymi numerom w katalogu i podpisem Malokarpatská vínna cesta.

Dni otwartych piwnic – plan zwiedzania na 2 dni

Modra, Svätý Jur, Pezinok – piwniczki w tych miastach warto odwiedzić wszystkie. Pozostałe mniejsze miejscowości po drodze musicie ułożyć sobie na trasie tak, by udało się odwiedzić i zobaczyć jak najwięcej.

Dzień 1

Cały piątek poświęciliśmy na zwiedzanie Modry. Miasto wie naprawdę o winie sporo, ponieważ zajmuje się tym tematem jeśli nie od zarania dziejów, to przynajmniej z niepamiętnych czasów. Prawa miejskie, nadane w XIV wieku, pozwoliły jej mieszkańcom zająć się uprawianiem winorośli oraz handlem winem oficjalnie.

Po otwarciu, kawie oraz spacerze przez centrum miasta rozpoczęliśmy nieśmiało naszą pierwszą (i z pewnością nie ostatnią!) wędrówkę po słowackich piwnicach.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Pomysł na zaprezentowanie win każdy ma swój – ktoś ma piwnicę przy swoim domu, ktoś połączył siły, by wystawić się w udostępnionych pomieszczeniach hoteli, wieży. Trafiliśmy i na współczesne mini-zakłady.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Wiele piwnic przygotowało dla gości przekąski – czasem bezpłatne (głównie smalec i pasty do smarowania chleba), czasem za symboliczne pieniądze (lokše za 1 EUR, zupa albo gulasz za 3 EUR).

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

W Modrej praktycznie wszystkie piwniczki znajdują się przy głównej drodze, więc większego problemu przy ułożeniu planu nie mieliśmy. Zaczęliśmy od zakrętu drogi i szliśmy powoli w stronę centrum odwiedzając każdą po kolei. Cóż to był za wyczyn! Musieliśmy praktycznie wszędzie się hamować, by nie kupować za każdym razem butelki wina, które nam zasmakowało.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Naszym numerem jeden, nie tylko w Modrej, została piwnica Rudis – w katalogu oznaczona jako Juran Winery.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Urzekło nas urocze podwórko, od którego długo nie mogliśmy oderwać oczu, a potem podchwyciła nas atmosfera, panująca w środku.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Bardzo możliwe, że to był po prostu ten moment – było gwarnie, wesoło. Uśmiechnięci gospodarze serwowali wino.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Tu częstowali takim smalcem (tak, do wina!), że aż nasmarowałam sobie potem kolejne dwie pajdy, bo nie byłam w stanie sobie odmówić smaku (i musiałam podzielić się z psem).

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Tu kupiłam pierwszą butelkę Rizlinga Vlašskiego, który czeka na okazję. Tu czułam, jak mnie podchwyciła fala ogólnej radości (nie, to nie była nadmierna ilość wina!!!).

A Vinohradnícky dom U Šebov (Chateau Modra), oprócz doskonałych win, zaserwował nawet moje ulubione musujące!

Dzień 2

Ten dzień rozpoczęliśmy od góry mapy Małych Karpat, zjeżdżając co kilka kilometrów w dół.

Smolenice

Warto tu przyjechać dla zamku. Co prawda, na zamku działa winoteka, a nie winiarnia, ale dla widoku z góry warto przyjechać i tak. Zamek, w oprawie listopadowej, z dróżką wiodącą przez przepiękny park, jest urzekający. Co więcej, dla normalnych turystów zamek jest poza sezonem wiosenno-letnim zamknięty i tylko w uczestnicy Festiwalu mogą, oprócz wina, nacieszyć się jesiennymi widokami z murów.

Smolenice, Słowacja

Smolenice, Słowacja

Droga dla samochodów na zamek też zazwyczaj jest zamknięta, ale uczestnicy wydarzenia mają prawo podjechać prosto pod bramę. Tu po raz pierwszy przeżyłam chwilę grozy na zakrętach wąskiej drogi bez pobocza, na której mógł się zmieścić tylko jeden samochód. Wtedy, bardziej niż na walorach parku, byłam skupiona na jednej myśli – żeby nikt nie jechał z naprzeciwka. Bo nie chciałam rozwiązywać 5-sekundowych dylematów, kto powinien ustąpić drogę.

W winotece z przyjemnością odnotowałam, że dokonaliśmy poprzedniego dnia dobrych zakupów – znalazłam tu praktycznie wszystkie wina, już przygotowane do powrotu do domu.

Smolenice, Słowacja, Dni Otwartych Piwnic

Dol’any

Tu odwiedziliśmy piwnicę z Winami z Młyna – znajdującą się, jak sama nazwa wskazuje, w budynku starego młyna.

Dol'any, Dni Otwartych Piwnic Wina z Młyna, Dol'any, Dni Otwartych Piwnic

Nie powiem, sporo wysiłku zostało włożone nie tylko w pracę nad winem, również nad miejscem – stare talerze, zdjęcia, wystrój. Po przekroczeniu progu trafia się do rzeczywistości sprzed 100 lat, a tłumy, wysiadające z busików na wąskiej ulicy oraz samochody, zaparkowane gęsto wzdłuż całej ulicy, świadczą o tym, że to miejsce jest naprawdę popularne.

Častá

Tu odwiedziliśmy jedną z najstarszych piwnic w Europie Środkowej, która ma już 470 lat – Fuggerov Dom. Po rekonstrukcji podziemna część jest przystosowana do degustacji, imprez firmowych i rodzinnych.

Dni Otwartych Piwnic, Słowacja

Muszę powiedzieć, że degustacja tu była zrobiona z rozmachem. A wiele gości nie zamierzało chyba nigdzie dalej iść – ponieważ zamiast próbować, po prostu kupowali butelki wina i siadali całą ekipą do wielkiego stołu albo mniejszych obok, by biesiadować przy dźwiękach muzyki folkowej, trochę odpocząć i zabawić na dłużej.

Dni Otwartych Piwnic, Słowacja

Modra – Harmonia

Tu była piwnica, drogą do której jednocześnie upajałam się ze względu na jej piękno oraz na której moje serduszko kierowcy zamierało ze strachu – Horske Vinohradnictvo a Vinarstvo Jana Pataka.

Modra - Harmonia, Słowacja, Dni Otwartych Piwnic Modra - Harmonia, Słowacja, Dni Otwartych Piwnic

Droga prowadzi przez las i winorośle, bardzo urokliwe, coraz bardziej zwężając, coraz bardziej pnąc się w górę, z coraz mniejszą ilością asfaltu. Zatoczki, na których mogłabym się minąć z innym samochodem, pojawiały się coraz rzadziej. Powietrze tak jakby zgęstniało, a ja, pyrkając 30 na godzinę na kolejnym zakręcie, przy domach, za którymi nie widziałam nic, obliczałam w głowie prawdopodobieństwo spotkania innego samochodu oraz próbowałam również odpowiedzieć sobie na pytanie „dlaczego ja”.

Modra - Harmonia, Słowacja, Dni Otwartych Piwnic

Modra - Harmonia, Słowacja, Dni Otwartych Piwnic

W drodze powrotnej spotkałam się z busem tuż przy wyjeździe na szerszą drogę. Bus nie posunął się nawet o centymetr, żeby sprawiedliwie podzielić tą wąską dróżkę, a ja, w niebezpiecznej odległości mijając rów i jakże piękne krzewy, powiedziałam w przypływie emocji wszystko, co o panu w busie myślę, prawie z uśmiechem na ustach.

Svätý Jur

Zostawiliśmy sobie to miasto na koniec i nie żałowaliśmy. Polecam wszystkie piwnice! Obeszliśmy wszystkie – każda jest warta uwagi. Proszę tylko pamiętać, że tu piwnice są nie tylko na papierze. Każda zapraszała po schodach w dół, czasem po stromych, czasem trochę chwiejnych. Z każdą kolejną wizytą trzeba coraz bardziej uważać .

Dni Otwartych Piwnic, Svätý Jur, Słowacja

Pod wieczór czuło się ogólne rozluźnienie – coraz mniej osób, szybkim krokiem przemierzających szybko ulice z kieliszkiem na szyi, by przez zamknięciem spróbować jeszcze kilku win, coraz więcej uśmiechów, coraz więcej butelek kupowanych, by wreszcie dać odpocząć nogom, pogadać przy stole ze znajomymi, z właścicielami, podsumować weekend.

Dni Otwartych Piwnic, Svätý Jur, Słowacja Dni Otwartych Piwnic, Svätý Jur, Słowacja

To było piękne miejsce na zakończenie zwiedzania szlaku winnego.

Dni Otwartych Piwnic, Svätý Jur, Słowacja

Dni otwartych piwnic – dlaczego warto

Jedno słowo – ATMOSFERA! Chyba właśnie tego mi brakuje przy degustacjach zorganizowanych, w których miałam okazję dotychczas wziąć udział, szczególnie w Toskanii.

W ciągu tych dwóch dni były spacery wśród krzewów i beczek, pod kamiennymi spodami, w zwykłych piwnicach, pomieszczeniach czasowo przystosowanych do degustacji. Były schody wymuskane i wytarte czasem. Były wizyty w większych i mniejszych piwniczkach, wina dobre, lepsze i słabsze, miejsca dobre marketingowo i skromne stoliki winiarzy, kochających wino i swój region całym sercem.

Dni Otwartych Piwnic, Słowacja

W wielu miejscach grała muzyka – przytupywaliśmy nóżką pod słowacki folk, pod jazz, rock i po prostu melodyjki z radia. Dni Otwartych Piwnic, SłowacjaZ zachwytem obserwowaliśmy kapelę w Modrej, która ani razu nie straciła uśmiechów na twarzy – ani podczas otwarcia, ani na dalszych występach.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Oni to śpiewali z radością! Kieliszki na szyi rytmicznie podskakiwały w takt muzyki, a oni po kilku kawałkach i kilku kieliszkach brali instrumenty w ręce i szli do kolejnej piwnicy.

Przez chwilę drogi nasze się pokrywały – i byłam absolutnie zachwycona.

Każda piwnica starała się zadbać również o nastrój. Świeczki oznaczały drogę do piwnicy. Kiedy ciemność już kryła kształty, można było się przenieść w tych chwilach do zupełnie innych czasów.

Dni Otwartych Piwnic, Modra, Słowacja

Na dodatek wiele piwniczek jest uroczo udekorowanych – oglądanie zdjęć rodzinnych, ceramik we wzory folkowe, wyszywane serwetki sprawiają, że te piwniczki wyglądają jak miejsca, w których chciałoby się zatrzymać na dłużej.

Modra, Słowacja

Jedyne, czego żałowałam, to braku znajomości języka słowackiego. Strasznie mi brakowało tych nawet prostych zdań i słów, by dołączyć do rozmowy, zażartować, porozmawiać o winie zamiast robić notatki na przyszłość do sprawdzenia w internecie.

Dni otwartych piwnic – dojazdy

Słowacja jest na tyle blisko, że opcji dojazdu jest więcej, niż zazwyczaj.

Samochodem

Ja lubię jeździć samochodem, dlatego ta opcja była dla nas bezkonkurencyjna. Co prawda, pogoda w listopadzie lubi płatać figle. W stronę Słowacji jechaliśmy w całkowitej mgle, raz na jakiś czas wciskając się w siedzenia na widok nagle wyrastających dachów przydrożnych karczm i wyskakujących z naprzeciwka, oświetlonych jak choinki ciężarówek. Natomiast weekend oraz droga z powrotem zafundowały nam takie widoki jesiennych Karpat, że zapierało nam dech w piersiach. Kilkakrotnie dobrowolnie poddałam się obtrąbieniu i pewnie kilku mocnych słówek pod mój adres na rzecz uwiecznienia przez Michała widoków. Było warto – sprawdźcie sami!

Małe Karpaty, Słowacja

Winieta na Słowację (na 10 dni) kosztuje 10 EUR. Kupić można przez internet na www.eznamka.sk. Cała operacja zajmuje jakieś 5 minut – nie trzeba nerwowo sprawdzać stacji benzynowych, zjeżdżać z trasy i stać w kolejkach. Co więcej, na trasie nie spotkacie żadnych bramek – nie ma opłat za odcinki, kolejek. Rejestrujemy numer rejestracyjny na powyższej stronie i możemy przez 10 dni hulać do woli pod naprawdę dobrej jakości autostradach.

Trasa z Warszawy na mapach prowadzi albo tylko przez Słowację (krótsza, ale obecnie wolniejsza, ze względu na rozbudowę sieci autostradowej), albo przez Słowację i Czechy, przez Brno. W tym drugim przypadku trzeba pamiętać o wykupieniu winiety również na czeskie autostrady (tak samo 10 EUR).

Ogromnym plusem samochodu jest swoboda poruszania się i brak konkretnych godzin, w których trzeba się zmieścić. Minusem samochodu jest absolutna trzeźwość jednej z osób, przynajmniej jednego dnia, jeśli chce się wyjechać poda jedną miejscowość.

Autobusem

Busem można pokonać całą trasę – z Polski do Małych Karpat, z przesiadką w Bratysławie. To jest tylko 30-40 km od stolicy. Busy Slovak Lines jeżdżą regularnie, według rozkładu i dostarczą was terminowo na miejsce.

Plusem jest udział absolutnie wszystkich osób w imprezie – mega zabawa gwarantowana! Minusem jest przywiązanie do rozkładów, pilnowanie  czasu, ograniczone możliwości dotarcia (trudno w 2 dni dojechać autobusem wszędzie) oraz noszenie od piwnicy do piwnicy coraz większej ilości butelek na sobie.

Na miejscu

Co więcej, busy Slovak Lines kursują często pomiędzy miejscowościami, w których odbywa się wydarzenie. Z Modrej do Pezinoka autobus jeździ co 30 minut, do Bratysławy – około godzinki. My mieszkaliśmy pod Modrą i wróciliśmy ostatnim busem tuż przed zamknięciem imprezy. Sprawdzić rozkład można w internecie lub na przystankach.

Alternatywnie, przy większej ekipie, można wynająć małego busa – na 10-18 osób, ustalić trasę i w drogę beztrosko z kieliszkiem na szyi. Tak zrobiło wiele osób – trochę im takiego przygotowania zazdrościliśmy.

Dni otwartych piwnic – noclegi

My zatrzymaliśmy się w pensjonacie „Pod Cervenym Kamenom” (Pod Czerwonym Kamieniem), u przesympatycznej pary, jakieś 5 km od Modrej. Przestronny dwuosobowy pokój, z widokiem na zamek (Czerwony Kamień – jeden z najładniejszych zamków słowackich).

Czerwony Kamień, zamek, Słowacja

Blisko – karczma oraz przystanek autobusowy (jakieś 3-5 minut na piechotę). Za domkiem – las. Mogłam tylko sobie wyobrazić, jak pięknie tu jest latem i wczesną jesienią, kiedy na drzewach są jeszcze wszystkie liście, pokolorowane przez porę roku. Co dla nas ważne – spokój i cisza.

Pod Cervenym Kamenom, Pila, Słowacja

Pani Bronia przy okazji była bardzo pomocna – ze wszystkimi poradami dotyczącymi zwiedzania piwnic. Myślę, że dzięki niej udało nam się zobaczyć te najładniejsze.

Pod Cervenym Kamenom

Pila 220, Pila, Słowacja

Tel. +421 905 571 22, +421 904 465 495

www.podcervenymkamenom.skwww.malekarpaty.sk

Poza tym w Modrej, Pezinoku, Svatym Jurze, Bratysławie znajdziecie hotele, kwatery na Airbnb, pensjonaty, w których znajdzie się nocleg na każdą kieszeń.

***

Na koniec, słowem podsumowania, chciałabym stwierdzić, że jest mi w sumie przykro, że Słowacja jest notorycznie wypierana z wielu zestawień winiarskich. Mamy sporo książek poglądowych – o cudach kuchni i winach, w żadnej z nich nie ma Słowacji, mimo jej naprawdę starych tradycji winiarstwa. Mam nadzieję, z czasem to się zmieni.

Wasze zdrowie! P.S. I co – widzimy się na którejś edycji na miejscu?

Dni Otwartych Piwnic, Małe Karpaty, Słowacja

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Na weekend

Jedna odpowiedź

  1. Uczta dla zmysłów

    14 grudnia 2016 at 6:38 pm

    Ciekawy pomysł :) Może się skuszę w przyszłym roku, bo lubię tę całą otoczkę testowania wina z różnych regionów. W tym roku smakowaliśmy wina w winnicach lubuskich i saksońskich, a także kosztowaliśmy toskańskiego wina w otoczeniu toskańskich krajobrazów. Może w przyszłym roku przyjdzie kolej na Słowację ;0

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Brandenburgia na weekend – Baum und Zeit w Beelitz-Heilstätten

Baum und Zeit w Beelitz-Heilstätten – miejsce naprawdę wyjątkowe. Znajduje się rapte…