Wakacje nad Adriatykiem – Koper

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Planując nasz tydzień w Słowenii, chcieliśmy koniecznie dotrzeć do morza Adriatyckiego i urządzić sobie parę dni typowego nic nie robienia, tylko wdychanie jodu, spacery, owoce morza i wino. Teraz już nie pamiętam, dlaczego padło właśnie na Koper, mimo że wszyscy dookoła polecają przede wszystkim odwiedzić Piran (z czym absolutnie się zgadzam, ale o tym później).

Koper, Słowenia

Koper – co warto zobaczyć

Oto wylądowaliśmy w Koprze. Droga z dworca autobusowego do starówki wiedzie przez ciąg supermarketów, więc wiedzieliśmy od razu, że z głodu i pragnienia tu nie umrzemy.

Samo południe. Po ulewach i ochłodzeniach, które nas złapały nad Bledem, prażące słońce było cudowną odmianą. Uliczki Starego miasta były wyludnione, co jeszcze bardziej uprzyjemniało spacer.

Koper, Słowenia

Brama Muda

Wejść na starówkę jest multum, ale żadne dla mnie nie było tak urocze, jak przez symboliczną już bramę Muda.

Koper, Słowenia - brama MudaPostawiona w 1516 roku, służyła dość długo jako główne wejście do miasta. Z 12 wybudowanych bram, obecnie jest jedyną zachowaną w mieście.

Tuż za bramą znajdowała się pizzeria Pri vodniaku, w której zatrzymaliśmy się w oczekiwaniu na naszego gospodarza z Airbnb (a może chcecie zniżkę 100 zł na swój pierwszy nocleg przez Airbnb?) i pierwszy obiad. Dwaj panowie z winoteki naprzeciwko wystawili stolik przed knajpą, odkorkowali butelkę wina i robili właściwie dokładnie to co my – obserwowali przechodniów, raz na jakiś czas wymieniali się komentarzami i ogólnie czerpali radość z chwili. Zamierzaliśmy tę winotekę po obiedzie nawiedzić, ale panowie dopili wino, zabrali stolik i zamknęli knajpkę . Nie tym razem.

Myślę, że właśnie wtedy, patrząc na plac Prešernov, gdzieś pomiędzy jednym a drugim kieliszkiem Malwazji, zakochałam się w Koprze.

Koper, Słowenia - Prešernov trg

Fontanna Da Ponte

Chyba po raz pierwszy widziałam fontannę, która nie miała charakteru dekoracyjnego, tylko służyła jako źródło wody przez kilka stulecia. Pierwsza fontanna pojawiła się w tym miejscu w XIV wieku, w postaci obecnej – w XVII wieku, w jakże symbolicznym roku 1666 .


Koper, Słowenia - fontanna Da Ponte

Fontanna symbolizuje połączenie sił piętnastu szlachetnych rodzin, które zasponsorowały budowę nowego systemu rurociągów, doprowadzającego pitną wodę do miasta. W ten sposób fontanna działała aż do końca XIX wieku.

Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Gotycko-renesansowa katedra z XIV-XVI ww. jest jednym z najważniejszym zabytków miasta. Z pewnością też jednym z najwyższych, bo przy tych małych skrawkach cienia, które rzucały budynki obok, ten budynek po prostu nie mieścił się w kadrze.

Katedra w Koprze, Słowenia

Tu wisi znany obraz Vittore Carpaccio – Madonna z dzieckiem i Świętymi (w innych źródłach można jeszcze spotkać nazwę „Święta rozmowa”). Namalowany specjalnie dla Katedry, do umieszczenia przy głównym ołtarzu.

Koper, Słowenia

Tak, to dzieło sztuki też jest wielkie – dlatego to zdjęcie wygląda tak, jakbyśmy nie potrafili zdjęć robić ;)

Poza tym, w Koprze jest kilkadziesiąt kościołów, część z nich zabytkowa, z XV-XVII ww.. Obeszliśmy kilka w okolicach Starego miasta – można w nich spędzić sporo czasu, tam naprawdę jest co oglądać!

Kościół św. Basso

Pałac Pretorów

Przepiękny  budynek, zdobiący najważniejszy plac miasta – plac Tito (Titov trg).

Koper, Słowenia

Budowa tego pięknego pałacu rozpoczęła się w XIII wieku, łącząc go z dwoma innymi budynkami z tego samego okresu i trwała praktycznie cztery stulecia. Stylu weneckiego nie można pomylić z żadnym innym, dlatego może tak bardzo mi się podobał. Obecnie mieści się tu Ratusz.

Dodatkowo, bardzo podobała mi się brama, która prowadziła do jednej z malowniczych uliczek Kopru – Čevljarska ulica.

Pretoriański Pałac, Koper, Słowenia

Na tej uliczce mieści się również cukiernia – Slaščičarna Dehar (Čevljarska 3), w której robią najlepsze biszkopty w Koprze, które przyszło mi w tym mieście zjeść. Ponieważ Michał (który oficjalnie nie je słodyczy) zjadł pół, musiało to być naprawdę dobre ciastko.

Biszkopty z Kopru

Nawet nie możecie sobie wyobrazić, ile szczęścia za 1 EUR

Miejska loggia

Naprzeciw Ratusza stoi loggia miejska, z XV wieku. W literaturze anglojęzycznej funkcjonuje jako The Loggia albo The Loggia Palace. Podobno jest to jedyny ocalały przedstawiciel weneckiego gotyku w Słowenii.

Koper, Słowenia

Na górze znajduje się galeria sztuki współczesnej, której – ku mojej rozpaczy – tym razem nie odwiedziliśmy. Na dole znajduje się kawiarnia Loggia – pod arkadami pałacu można znaleźć schronienie od upału i dać nogom odpocząć.

Kawiarnia Loggia, Koper, Słowenia

Wyglądała na bardzo fancy miejsce, dlatego po zwiedzaniu trafiliśmy na zimne wino i Aperole w zupełnie w inne miejsce – winoteka Miramar (Carpacciov trg 4).

Winoteka Miramar, Koper, Słowenia

Kilka stolików, parę beczek, przy jednej z których usiedliśmy dość niewygodnie, szukając pozycji, by jej kolanami nie przewrócić. Ale i tak byłam szczęśliwa. Było to dla mnie miejsce idealne. Smaczne przekąski, przepyszne oliwki, od których nie mogliśmy oderwać, przesympatyczny Pan, donoszący nam swoje specjały z coraz szerszym uśmiechem oraz towarzystwo zupełnie nieznajomych, pełnych dobrych humorów ludzi.

Miramar, Koper, Słowenia

Rzadkie, ale nie niemożliwe . Oprócz tego, można tu kupić sporo delikatesów do domu na wagę, w tym ryby i owoce morza, oraz umówić się na degustację.

Spacerować, spacerować – bo Koper jest piękny

Stare miasto nie jest duże, ale mogłabym spacerować tu przez następne parę tygodni i wcale by mi to się nie znudziło.

Koper, Słowenia

W drodze do morza…

Robiliśmy kilka podejść z miasta do morza, Pristaniška ulica jest najlepsza. Nie, nie ma na niej spektakularnych widoków, ale prowadzi do moich, już ulubionych, miejsc i wspomnień.

… można zjeść

Za pierwszym razem wyszliśmy na nią całkiem przypadkowo, błądząc bez celu po uliczkach. Mimo poczucia, że zrobiliśmy nogami kawał drogi, nadal byliśmy 5 minut drogi od naszej kwatery. I wtem! Ten zapach rozpoznam wszędzie z odległości kilometra – grillowane owoce morza. Trochę głupio było zaczynać wycieczkę od razu od obiadu, ale wyrzuty sumienia uspokoiłam tłumacząc się wyzwaniami, jakie stoją przed prawdziwym amatorem jedzenia. Nie spróbujesz – nie wiesz!

No to hop – Fritolin PE FRITOLIN (Pristaniška ulica 2), sklep rybny i smażalnia w jednym. Dwie ławeczki, dość duża kolejka, która nie zniechęciła mnie ani trochę ze względu na obłędne zapachy.

Fritolin PE FRITOLIN, Koper, Słowenia

Pełnia szczęścia, od 4 do 9 EUR

Oprócz grilla, roztaczającego szczęście na okolicę, Pani ma też małą lodóweczkę, w której trzyma wielkie butelki Malwazji i Refoska. Nie były to może górnolotne wina, od których zadrżałoby podniebienie, ale były lodowate, lekkie i idealnie uzupełniały skwierczący zestaw na talerzu.Koper, Słowenia

… można zjeść obłędne lody

Dwa kroki dalej, tuż przed promenadą, znajduje się lodziarnia z odlotowymi smakami – Vigò. Ileż oni mieli tam mascarpone, czekolady, orzechów, jagód i innych dziwactw, które pełną, dużą łyżką łączyli w jednej kulce, kubeczku albo wafelku. Uwaga, uwaga – są też w Lublanie!

Lody Vigo, Koper, Słowenia

Nie przeszłam obok tego miejsca obojętnie potem ani razu, za każdym razem pieczołowicie próbując nowych smaków i zostawiając bez cienia żalu kolejne grosiki.

… napić się kraftowego piwa lub herbaty

Tuż za rogiem jest bardzo urocza herbaciarnia – Čajnica VanillaBardzo duży wybór dobrych herbat oraz piw kraftowych Fat Cat. Ogromnym plusem tego miejsca jest obsługa, która dziesięć minut przed zamknięciem lokalu, w masakrycznej ulewie nie mrugnęła nawet okiem w odpowiedzi na nasze pojawienie się w drzwiach i z tym samym szczerym uśmiechem odprowadziła na górę.

Byłam też pod wrażeniem otrzymanych instrukcji do parzenia herbaty – czyli tutaj naprawdę fachowo parzą herbatę, a nie przynoszą wrzątek do pakieciku.

Vanilla, Koper, Słowenia

Na samym końcu ulicy jest właśnie taki widok.

Koper, Słowenia

Żartuję! Taki.

Koper, Słowenia

Pasuje do wina, lodów i uśmiechu.

… pójść na kawę rano, kiedy Koper budzi się ze snu

Polubiłam też tą ulicę o poranku, kiedy sklepy są jeszcze zamknięte, a w kawiarniach przy głównej ulicy jeszcze nie ma turystów. Pełno tu jednak mieszkańców, którzy wpadają do swoich ulubionych barów na filiżankę mocnej kawy albo piwa.

Koper, Słowenia

Nie siedzą w tych ładnych, odpicowanych barach z widokiem na morze. Przychodzą w miejsca, w których barman może nie jest aż tak uprzejmy w oczekiwaniu na napiwek, ale wie, jaką kawę pijesz, jest na bieżąco z twoim życiem osobistym i jest niemalże twoją dalszą rodziną.

Koper, Słowenia

Nikomu nie przeszkadza godzina 9 albo 10 – piwo się leje, dzień się rozpoczyna. Zależy na co masz ochotę. Mnie przeszkadzała jedynie konieczność, by wstać z krzesła, by iść dalej i moje totalnie niezrozumienie żartów w obcym języku.

Promenada – skręcając w prawo

Koper, Słowenia

Znaleźliśmy plażę miejską i totalny chillout, tuż w pobliżu portu. Za każdym razem jak widzę wielkie, białe statki, mam ochotę wyruszyć w nieznane, w wielkich okularach, białej sukience, rozwiewającym się na wietrze szaliku i ogromnym słomkowym kapeluszu. Nie mogę jeszcze się zdecydować, czy również w szpilkach. Powstrzymują mnie jednak: brak urlopu, obawy choroby morskiej i niewytłumaczalny strach przed głęboką wodą (chyba Titanic mogę wpisać na swoją prywatną listę horrorów).

Chciałabym zacząć od literackiego opisu głębi błękitnej wody w słonecznych promieniach, bujających się na falach łódkach w promieniach słońca pod krzyk mew… Ale ważniejszym uważam zwrócenie uwagi na istnienie przecudownego miejsca po drodze do portu – knajpę Saraj. W cenach od 4 do 8 EUR nakarmią was tu grillowanym mięsem lub warzywami, aż po kokardkę.

Koper, Słowenia

Za portem znajduje się absolutnie urocza dzielnica, w której w ogóle nie ma turystów.

Przynajmniej w ciągu kilku godzin nie spotkaliśmy ani jednego. Natknęliśmy się tylko na dzielnicowego, który próbował na nas wymusić łapówkę w postaci mięsa albo chociażby rybki, ale uciekliśmy (zdjęcie poniżej).

Koper, Słowenia

Znaleźliśmy schronienie w pubie Sing Sing, w której czułam się tak, jakbyśmy weszli komuś na kuchnię. Odwiedzająca go w tym samym czasie tłumnie paczka staruszków rozłożyła się po wszystkich dostępnych stolikach i krzesłach, z zakupami, laskami, marynarkami, emocjonalnie omawiając chyba jakieś zdarzenie widziane z okna i swój pochód do piekarni. Wciśnięci w kąt, sączyliśmy powoli kawę i piwo, łapiąc za każdym razem od nich uśmiechy.

Tuż obok knajpy był mały przytulny kościół Franciszkanów pod wezwaniem Świętej Anny z XV wieku, którego nie mogliśmy, oczywiście, pominąć na swojej drodze.

Kościół Św. Anny, Koper, Słowenia

Zatoczyliśmy małe koło wokół centralnej części miasta, próbując zapamiętać szczegóły mijanych uliczek.

Koper, Słowenia

Koper, Słowenia

Promenada – skręcając w lewo

Skręcając w lewo, można spacerowym krokiem dojść w półtory godziny na Izolę, robiąc po drodze milion przystanków na zdjęcia. Obowiązkowo na piechotę lub rowerem!

Koper, Słowenia

Bardzo ładny chodnik, z podziałem na ścieżkę dla rowerów i pieszych, ciągnie się wzdłuż wybrzeża i nagradzając takimi widokami, że ten czas mija niezauważalnie. Największa niespodzianka będzie, jeśli obrócicie się za siebie… 

Koper, Słowenia

Kiedy mija pierwsze oniemienie, podchodzi druga fala wrażeń na widok lekko zamglonego miasta.

Koper, Słowenia

Ja, po tym co zobaczyłam, jeszcze jakiś czas szłam tyłem, bo nie byłam w stanie oderwać od Kopru oczu.

Nawet portowe doki wyglądały jak z turystycznych pocztówek.

Koper, Słowenia

Jeśli tylko czujecie się na siłach – koniecznie! Dla mnie to był jeden z najpiękniejszych spacerów, na których byłam.

Koper, Słowenia

Spacery ulicami

Ilość zabytków, oczywiście, nie ogranicza się do budynków, tu wymienionych.

Koper, Słowenia

Wszystkie historyczne budowle są piękne oznaczone – spacerując, poznaje się kulturę miasta: można zobaczyć pałace, sąd, szkołę, kościoły.

Koper, Słowenia

Koper, Słowenia

Tak, wiem, że głupio wyszłam.

Sporo też ciekawostek, umieszczonych na tablicach, o kuchni, faktach historycznych lub wydarzeniach. Warto kręcić głową dookoła albo skręcić w małą uliczkę, mimo że wasza mapa nakazuje wam iść prosto. Myślę, że wtedy przywieziecie piękne wspomnienia z tego miasta.

Koper, Słowenia Koper, Słowenia

Koper – jak dojechać

  • Autobusem
  • Pociągiem
  • Samochodem

Samochodem, wiadomo – najprostsza i najszybsza opcja.

Autobus z/do Lublany, tak samo jak pociąg, kosztuje około 11 EUR i jedzie około 1,5 godziny. Nie ma zbyt dużo połączeń, szczególnie w dni świąteczne lub poza rokiem szkolnym, dlatego przy planowaniu trasy warto sprawdzić godziny odjazdów, by nie zdziwić się nieprzyjemnie na dworcu.

My jechaliśmy do Kopru z Postojnej autobusem i nasz bilet kosztował 6, 90 EUR/osobę.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

7 thoughts on “Wakacje nad Adriatykiem – Koper”

  1. Marcin Wesołowski uważa, że:

    Tati – Twoje spojrzenie na wino na jednym z pierwszych zdjęć przypomina mi wypad do Mołdawii i od razu łapie mnie sentyment! :) Wspaniała relacja i świetne miejsce, które mam nadzieję odwiedzić!

  2. Marta uważa, że:

    Milion lat temu, gdy byłam jeszcze piękna i młoda, rzucałam monetą, gdzie by się tu ruszyć na stopa. Do wyboru miałam m.in. Koper – wtedy przegrał z Czarnogórą. Teraz troszkę chyba żałuję, szczególnie gdy patrzę na ten pocztówkowy widok z promenady ;) Dzięki za przypomnienie o istnieniu Kopru (Kopra?), wpisuję na listę Do-Nadrobienia!

  3. Łukasz | KzP uważa, że:

    Jest klimat. Idealne miejsce, żeby się zreflektować, pisać książkę lub artykuł. Na kalmara jednak mnie nie namówisz. (-:,

  4. Karolina uważa, że:

    Moja przyjaciółka niedawno przeprowadziła się do swojej dziewczyny do Słowenii, więc mam wielką nadzieję je odwiedzić i odkryć urok takich słoweńskich miasteczek! Ale narobiliście mi smaka! :)

  5. Szymon uważa, że:

    totalnie włoskie klimaty! w ogóle nie widać, że Słowenia jest bałkańska (chociaż nie wszyscy ją do Bałkanów zaliczają). nie wiedziałem, czego się spodziewać… a teraz widzę, że granica IT/SLO nie oddziela totalnie dwóch różnych światów – no może poza językiem, w Słowenii chyba łatwiej :)

  6. Paulina Rzeszotarska Photography uważa, że:

    Bylam i wspominam milo :) Trafil mi sie piekny zachod slonca.

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      :) cieszę się, że jest nas więcej!

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: