Alkohole świata – Czechy

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Po ostatnich artykułach naszego alkoholowego cyklu, poświęconych krajom niezbyt przyjaznym spożyciu mocniejszych trunków, przyszła pora na znacznie bliższy Polsce kierunek, zarówno geograficznie, jak i pod względem stosunku do napojów wyskokowych.

Mówimy – Czechy, pierwsze skojarzenie – piwo.

Przynajmniej u większości z nas. W obrazek typowej czeskiej hospody nierozerwalnie wpisane są dziesiątki pobrzękujących kufli ze złocistym, ewentualnie głęboko ciemnym napojem. Spotkania towarzyskie piwem stoją, ponoć przeciętny Czech potrafi w jeden wieczór wychylić nawet kilkanaście kufli, trzeba jednak zaznaczyć, że czeskie piwa są zazwyczaj dość lekkie i nawet taka ilość, szczególnie jeśli zagryzana tłustym jedzeniem, wcale nie musi prowadzić do upodlenia.

Naście lat temu, jeszcze przed zniesieniem granic, do Czech jeździło się przy okazji wyjazdów w polskie góry, na kilkugodzinne zakupy, głównie po alkohol, który był wtedy u południowych sąsiadów znacznie tańszy oraz obowiązkowo – Lentilky – draże czekoladowe w polewie.

Dziś Lentilky produkowane są w międzynarodowym koncernie i straciły swój wyjątkowy smak, a ceny alkoholu nie są tak atrakcyjne, ale na mapie alkoholowych destynacji Czechy trzymają się mocno.

Wspomniane już piwo – Pilzner, Staropramen, Velkopopovicky Kozel, Smadny Mnich, Krusovice, Primator, Cerna Hora, Skalak, Svijany – niegdyś w Polsce niedostępne, dziś są do kupienia w wielu polskich knajpkach i sklepach. Polacy rozsmakowali się w czeskim piwie już kilka lat temu i nie trzeba już jeździć za granicę, by wychylić kufelek znakomitego Cernego Kozela choćby, choć i tak najlepiej smakuje on w gwarnej, praskiej hospodzie.

W wielu hospodach piwo warzone jest na miejscu. Plusik za "twarze robotów" ;)

W wielu hospodach piwo warzone jest na miejscu. Plusik za „twarze robotów” ;)

Z ciekawostek, w wielu knajpkach można spotkać tzw. řezané pivo, czyli mieszane ciemne z jasnym:

řezané pivo

řezané pivo

Odnośnie walorów smakowych czeskich piw, znajdzie się w internecie cały legion lepszych ode mnie specjalistów, znających niuanse procesów fermentacyjnych, typów słodu i umiejących rozłożyć każdy kufel, czy butelkę na czynniki pierwsze i w konkury z nimi stawać nie zamierzam. Większość z wymienionych piw jest co najmniej poprawna, do faworytów zaliczyłbym w szczególności: Svijany, Cerny Kozel, Cerna Hora, szczególnie w wersji „Boruvka” – podobnie jak w Polsce, w Czechach przyjęły się piwa smakowe oraz pszeniczne. Co ciekawe, praktycznie w żadnej z odwiedzonych knajp, nie spotkaliśmy piw typowo rzemieślniczych, z małych browarów, które przynajmniej w Warszawie, robią obecnie zawrotną karierę.

Na etykietach większości czeskich piw znajdziemy liczby – 10, 11, 12 – nie jest to w żadnym razie woltaż, kilka takich piw zmogłoby nawet bardzo zaprawionych zawodników – zwyczajowo określa się w ten sposób ilość ekstraktu, czyli upraszczając – zawartości piwa w piwie. Pod względem mocy, piwa czeskie rzadko przekraczają 5%.

Jeśli już znajdziecie się w prawdziwej hospodzie, zamówicie u smutnego kelnera piwo (nie wiem, czy to tylko moje doświadczenie, ale na kilka już wizyt w Czechach, ani razu nie trafił mi się kelner wesoły), to nie zapomnijcie o kultowych przekąskach – utopenec i nakladany hermelin, to praktycznie obowiązkowa pozycja w menu. Może nie wzbudzają one zachwytów estetycznych, ale pod piwo smakują znakomicie.

Utopenec, czyli marynowany serdelek, podawany z cebulką i ostrą papryczką

Utopenec, czyli marynowany serdelek, podawany z cebulką i ostrą papryczką

Czy Czechy tylko piwem stoją? Niekoniecznie – znawców nie trzeba specjalnie przekonywać – o ile piw czeskich mamy w Polsce w bród, to naczelny produkt Moraw jest dość trudno dostępny w Polsce…

Czeskie wina

O Morawskich winach i winnicach powstały już filmy (Młode Wino, Wino Truskawkowe) i książki, jednak wciąż niełatwo trafić na nie w Polsce, a szkoda. Morawskie wina zdobywają prestiżowe nagrody i są doceniane przez sommelierów z całej Europy. Wybór jest całkiem spory, smakowo, jak na nasze plebejsko-biedronkowe gusta, jest bardzo dobrze. Ceny przy tym są więcej niż przyjazne, w hipermarkecie w „małym Hanoi” – bardzo przyzwoity Mikulov kosztował jakieś 60 koron.

Na Morawach mieści się 96% czeskiego przemysłu winiarskiego. Jeśli lubicie wino, to późnym latem warto rozważyć wycieczkę winnym szlakiem. Sami planujemy, jeśli tylko starczy czasu, odwiedzić morawskie winnice, by posmakować młodego wina i sławetnego Burczaka. Co ciekawe, bardzo popularne są winne szlaki rowerowe i wbrew polskim doświadczeniom, zaraz za winnicą nie wpadniemy na policję, polującą na rowerzystów z 0,3 promila we krwi ;>

Jeśli zainteresuje Was temat czeskiego winiarstwa, zapraszamy do zapoznania się z bardziej fachowymi opiniami na temat poszczególnych winnic i szczepów.

Na sklepowych półkach nie brakuje także mocniejszych trunków. Choć czeskiej wódki nie próbowaliśmy, a z przeszłości mam niezbyt dobre wspomnienia z nią związane, to warto zwrócić uwagę na wszelkie smakowe wynalazki.

Mocne trunki

Obok znanej wszystkim Beherovki, którą chyba wszyscy znają, znajdziemy nieśmiertelnego Tuzemaka, czyli czeski rum, nieco zalatujący sztucznym aromatem, ale całkiem pijalny. Warto też przetestować likierowe wariacje Bożkova, Jelzina i Amundsena, przy czym zwracajcie uwagę na woltaż tych napitków – oprócz typowych, czystych wódek, te smakowe są w rzeczywistości lekko oprocentowanymi oranżadkami z zawartością rzędu 16 – 20%.

Znacznie mocniejsze będą tradycyjne Slivovice, Hruskovice i Merunki – wszystko powyżej 40% i ich bezpośrednia konsumpcja dla wielu osób może być dość trudna, zarówno ze względu na moc, jak i specyficzny, owocowy posmak.

Będąc w bardziej wiejskich okolicach, można natknąć się na domowej roboty destylaty owocowe, które oferują nierzadko dość ekstremalne wrażenia smakowe, gdzieś z pogranicza płynu do czyszczenia silników i swojskiego bimbru.

Amatorów naprawdę mocnych napojów powinien zainteresować legendarny Absynt, który stał się jednym z czołowych produktów z półki „pamiątki z Czech”.

Mimo wielu, nierzadko bardzo wymyślnych butelek na półce, raczej nie uświadczymy prawdziwej „zielonej wróżki” o legendarnych, psychoaktywnych właściwościach – zawartość tujonu jest ściśle regulowana przez Unię Europejską. Kupimy za to zielony, zazwyczaj diabelnie mocny (do 70%) trunek ziołowy, który możemy podpalać, przelewać przez kostkę cukru, ale na halucynacje raczej nie ma co liczyć, a widziany w butelce, pokaźnych rozmiarów robal zostaje tam umiejscowiony fabrycznie (w cenie raptem 1000 koron), nie w wyniku psikusów naszego mózgu.

Niemniej jednak, warto choć raz skusić się na na butelkę tego napoju, choćby dla odbycia jednego z efektownych rytuałów.

Smacznego, nazywam się Eurycantha horrida.

Smacznego, nazywam się Eurycantha horrida.

Trunki pamiątkowe

Oprócz Absyntu, szczególnie w turystycznych regionach, znajdziemy napoje efektownie wyglądające, obiecujące doznania wykraczające poza zwykły szum w głowie – przede wszystkim, związane z liberalną polityką narkotykową, wszelkie odmiany piw i nalewek świecących etykietą z charakterystycznym listkiem – Cannabis Beer, Cannabis Absinth – zawierające ponoć wyciąg z marihuany, są bardziej chwytem na turystów.

Ogólnie rzecz biorąc, w Czechach mamy do czynienia ze zdecydowanie bardziej wyrobioną kulturą picia, niż w Polsce. Choć alkohol dostępny jest niemal na każdym kroku, raczej nie spotkamy śpiących na ławkach jegomości „pod wpływem”, czy też „idących szlakiem węża” – pije się dużo, często, ale z umiarem.

Warto mieć też na uwadze, iż czeskie władze nieco zaostrzyły politykę anty-alkoholową i nie próbować spożycia w miejscach publicznych, choć na pewno nie dotyczy to grzanego wina w okresie świątecznym, którym raczy się większość świętujących.

Znakomite grzane wino, obowiązkowo w towarzystwie trdelnika.

Znakomite grzane wino, obowiązkowo w towarzystwie trdelnika.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

8 thoughts on “Alkohole świata – Czechy”

  1. Grażyna uważa, że:

    Czeskie pamiątki Absyntem i marihuaną stoją :) Czekolada z ziołem, cukierki z Absyntem i tak na każdym kroku. To było interesujące doświadczenie, a finezyjna butelka z zielonym trunkiem stoi u mnie na półce do dziś.

    1. Michał uważa, że:

      No fakt, kręcą na tym duży biznes, ale mam wrażenie, że w kontekście Maryśki to głównie kolorek i aromat, no chyba, że coś się zmieniło, z mojego doświadczenia, dodatkowych efektów nie stwierdzono ;). Co do Absyntu, to stety / niestety, też sprowadza się do aromatów i mocnego trunku, nigdzie nie widziałem, by w składzie był piołun i też na jakieś dodatkowe efekty nie ma co liczyć ;).

  2. jacek uważa, że:

    z tą zaostrzoną polityką antyalkoholową w czechach to mała przesada, od kilku miesięcy mieszkam w Pradze i ciągle widzę ludzi z piwkiem w ręku spacerujących po ulicy, w metrze, na Vyszechradzie czy wzdłuż Wełtawy, butelka czegoś mocniejszego też nie jest czymś wyjątkowym, a czasami da się trafić na miły dymek z czegoś zielonego roznoszący się po okolicy… generalnie jest tu dużo większa swoboda spożywania napojów alkoholowych w miejscach publicznych niż np. w Warszawie gdzie na Polu Mokotowski od czasu do czasu jakiś nadgorliwy strażnik wiejski leci przez park złapać ‚groźnego bandytę’ siedzącego na trawie z butelką piwka…

    1. Michał uważa, że:

      Nie no, do absurdów warszawskich, gdzie na schodkach nad Wisłą piją niemal wszyscy, choć to formalnie nielegalne, a Straż wlepia mandaty, to Praga miejmy nadzieję nigdy nie dojdzie. Są pewnie w Czechach pojedyncze wyjątki, ale wyjątkami pozostają, w Warszawie niewiele jest miejsc, gdzie można ze swoim piwem, czy winkiem bez ryzyka mandatu zasiąść kulturalnie i widok ładny pokontemplować. U mnie numer jeden, to Poniatówka – plaża pod Mostem Poniatowskiego, po praskiej stronie, gdzie świątek piątek ludzi nie brakuje, jest kulturalnie, a gdy pogoda dopisze, to dym grillowy przysłania plażę, gdy patrzy się z drugiego brzegu.

  3. er uważa, że:

    Z czym mi sie kojarzą Czechy…? napewno nie z piwem , bo niby czemu ? A co do alkoholi to czeskie wyroby spirytusowe zawsze były i nadal sa paskudne , ponizej zera Kupowało sie je bo były tanie i nic wiecej Co do piwa to owszem była i jest nadal sztuczna reklama Czy jednak sa to dobre piwa – raczej nie Wiele browarów np : polskich, litewskich , ukraińskich, fińskich….. Czy nawet portugalskie bija smakiem kolorystyką , pianą , zapachem na kolana Będąc przejazdem na terenie Czech i gdy widziałem w sklepie piwo w butelkach typu pet , to juz calkiem skreśliłem czeskie piwo I chyba z tym mi sie kojarza Czechy z lichym piwem w plastiku

    1. Michał uważa, że:

      Cóż, w Polsce coraz łatwiej o dobre piwo z małych browarów, w Czechcach mikrobrowarnictwo też działa, ale w hospodach raczej jego owoców nie uświadczymy. W czasach, gdy w Polsce jedynymi dostępnymi były piwa przemysłowe średniej jakości, czeska masówka wybijała się i stanowiła rarytas. Teraz raczej odwrotnie, jednak nie skreślałbym Czech z mapy procentowej – wina, nalewki, czy inne eksperymenty – tego często jest więcej niż w Polsce, w wielu ciekawych wariantach.

  4. gosiarodzynkisultanskie uważa, że:

    Chociaż od moich wypadów do Czech minęło już sporo czasu, oglądając zdjęcia nadal mam niemiły odruch! Jednak wolałabym poradnik: jak tym razem powstrzymać się od tych wszystkich trunków, bo za każdym razem wracam z Czech z bólem głowy. Wyjątkiem są tylko krótkie wypady, kiedy przekraczam granicę w górach i nie mam wielu szans na kupienie czegoś mocniejszego ;)
    A tak na poważnie: bardzo fajny pomysł na taki alkoholowy poradnik na blogu :)

    1. Tati uważa, że:

      Hmm, jedyna sensowna rada, która przychodzi mi do głowy, to nie mieszać i mniej pić ;) wtedy głowa powinna boleć znacznie mniej. Nam też pomagają pokonywane odległości – po 15-20 km w nogach czuję się po paru piwach po prostu śpiąca :D p.s. dziękujemy za pochwałę:)

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: