Alkohole świata #7.1. Hiszpania – cała prawda o Sangrii

Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Sangria – najbardziej rozpoznawalny przez turystów hiszpański drink (przez niektórych uważany za rodzaj wina), zawdzięczający swą nazwę kolorowi (od sangre – krew). Uważana również za pułapkę dla turystów, sposób tuszowania wina złej jakości lub rewelacyjny napój gaszący pragnienie oraz must-try dla wszystkich osób przybywających do Hiszpanii po raz pierwszy. To w końcu HOT or NOT?

Kiedy Darek z sekulada.com skomentował moje piski zachwytu nad targami w Madrycie w sposób dość drastyczny, twierdząc że Hiszpanie Sangrii nie lubią i traktują jak tanie wino, poczułam się jak małe dziecko, któremu rodzice po raz pierwszy powiedzieli, że Święty Mikołaj nie istnieje. No jak to…jak to nie lubią. Przecież myślisz Hiszpania – widzisz Sangrię, myślisz o Sangrii – widzisz plaże Hiszpanii, roześmiane place i bary. Fakt, to coś sprzedawanego w Polsce w różnorodnych okolosangriowych nazwach jest faktycznie niezbyt dobre. Zbyt słodkie i ma dziwny posmak, bardziej zbliżony do rodzimego jabola. Ale przecież sangria to nie wino samo w sobie, kupujesz i gotowe. To tak jak gotowego grzańca kupować w supermarkecie. Niby ułatwiają życie (niby w czym? że nie wrzucam przyprawy?), jednocześnie zabierając smak. To co oznacza to wino z owocami, które piłam w Hiszpanii, Włoszech, Austrii – w każdym mieście inne, na zimno, na gorąco (w Austrii z malinami mmmm i specjalną słomkołyżeczką do wyjadania owoców, w Toskanii – z kokosem, ananasem i cytrusami, w Wenecji – z jabłkami). Raz z odrobiną wody gazowanej, raz wzmocnione wermutem.

Ale ja tak łatwo się nie poddaję i z ideałów nie rezygnuję! :D mimo, że zgodziłam się, że istnieje możliwość, że Hiszpanie Sangrii nie lubią, zagłębiłam się w poszukiwania, czy aby na pewno i gdzie twarde dowody, że tak jest – zwracając się, m. in. do food blogerów w Hiszpanii, osób, mieszkających w Hiszpanii i znających ten kraj lepiej ode mnie oraz przeczesując internety (ubolewam, że nie znam hiszpańskiego).

Historia Sangrii sięga odległych czasów, w których picie wody nie było najlepszym pomysłem (bakterie, drobnoustroje i inne szkodniki), w związku z czym piło się rozwodnione wino z przyprawami albo czymkolwiek innym uważanym za skuteczną dezynfekcję płynu. Winorośle do Hiszpanii przywieźli i sadzili Rzymianie, 2000 lat temu. Od tego czasu Sangria przeszła niezłą transformację. Nie ma tego jednego prawdziwego przepisu na sangrię, każdy ma swój, swoje sekretne proporcje i dodatki. Co więcej, Sangria jest robiona już nie tylko z wina czerwonego, lecz również z białego.  Obecna wersja turystyczna prawdopodobnie pojawiła się dzięki Amerykanom, którym ten drink – jako hiszpański – został przedstawiony w 1964 roku w Nowym Jorku w hiszpańskim pawilonie podczas Wystawy Światowej. Co za rozczarowanie.

Tego wszystkiego dowiedziałam się od Lauren, – foodblogerki z Hiszpanii, prowadzącej blog Spanish Sabores, przygotowującej wycieczki po kuchni hiszpańskiej dla turystów. Zaczęłam śledzić Lauren od postu Ilony, z cyklu Travel Around The Blogs. No, trudno o lepszą rekomendację. Lauren bardzo dobrze zna kuchnię swojego kraju i potrafi o niej rozmawiać godzinami. W swoim poście o sangrii (nie ja jedna cierpię na takie utrapienia) Lauren i potwierdza, i obala twierdzenie wyjściowe. Sangria w barach faktycznie jest pułapką turystyczną, (często) z zawyżoną ceną. Ponieważ dla większości turystów czerwone wino z charakterystycznym smakiem i owocami to zawsze była i będzie Sangria, w barach można otrzymać faktycznie wino złej jakości albo tańszy odpowiednik Sangrii – tinto de verano (czerwone wino z wodą gazowaną) – by klienta nie stracić i dostarczyć to, czego sobie życzy. Trzeba być czujnym podczas zamówień i postawić raczej na eksperymenty z winem i dodatkami w domu. Nadal mam ochotę wierzyć, że wino w kufelku 0.75 l na obrzeżach Madrytu w swojskiej knajpce, gdzie nie było ani jednego turysty, to jednak była prawdziwa Sangria, robiona „po domowemu” dla stałych bywalców.

Czytając o Sangrii na Go Spain, poczułam lekki zawód. No jak to – sangria jako sposób, by oszczędzić na gościach? Kto oszczędza na gościach? :D W barach rozumiem. Wiadomo nie od dziś, że zdolny barman potrafi zaoszczędzić i dla siebie, i dla firmy. Niemniej jednak to, +1 dowód, że sangria jest lepszym pomysłem na imprezę domową, niż na picie w barze. Również +1 punkt dla tinto de verano na mieście. Poczułam się z drugiej strony jak  z innej epoki. Bo dla mnie impreza domowa, to możliwość za tą samą kwotę zrobić więcej, lepiej, lepszej jakości, o lepszym smaku :D czas chyba przemyśleć to i owo. Ostatecznym gwoździem była propozycja tinto de verano z fantą zamiast wody gazowanej od Matta z Landloopers. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz piłam coś z napojów gazowanych (Kofolę kilka dni temu, ale to z czystej ciekawości, spróbować jak smakuje nie w Pradze). Tym bardziej nie wleję tego czegoś z 10 łyżeczkami cukru na szklankę do wina. Dziękuję, wolę wino bez.

Długo dyskutowałam z Marzeną z Przewodnika po Hiszpanii/La Guia de La Mancha apropo’s tradycji picia Sangrii. Trochę odetchnęłam, słysząc, że Sangria jest takim samym orzeźwiającym letnim napojem, jakim jest tinto de verano. Jakość Sangrii zależy od miejsca zakupu i miasta. Wino w kartoniku na dolnej półce supermarketu może być niezbyt dobrym pomysłem, natomiast serwowane w dobrym barze przyniesie raczej radość i satysfakcję ze spożycia. Trzeba tylko znać te lokalizacje barów, w których serwują prawdziwą sangrię, a nie jej namiastkę. Nawet te sklepowe potrafią się różnić jakością: od bezimiennego, taniego wina za 0,80€ za litr, w kartonie poprzez Don Simona za 2,00€ za litr (podobnie sami Hiszpanie sięgają właśnie po niego przy okazji różnych wydarzeń w mieście i festiwali), a także taka Sangria po 3,98€ za 0,75 litra.

Monika z ZBarcelony.pl tylko potwierdziła, że w jej otoczeniu Hiszpanie często Sangrię zamawiają – jako aperitif, szczególnie kiedy jest bardzo gorąco (to w sumie trochę niebezpieczne, hm? Bo z założenia Sangria, w odróżnieniu od tinto de verano, jest winem wzmocnionym). Uff, czyli ja, pośród rzeszy turystów, nie jestem osamotniona w swoim wyborze trunków do picia podczas upałów.

Fakt, używa się często do zrobienia drinka taniego wina, które mimo wszystko jest chyba lepsze, niż nasze polskie tanie wina? Pobyt w Los Gatos w Madrycie nie jedna osoba wspomina dobrze, włącznie ze mną i Asią z Asiaya.pl. Nawet jak jest to tanie wino, zgadzam się przyjść tam jeszcze raz, i jeszcze kolejny raz kupując te kolorowe butelki w kropki i będąc częścią atmosfery tam panującej.  Co z tego, że do słodkiego wina podają chipsy… W drugiej rundce już trafiła nam się sałatka rosyjska i oliwki – nadal nie pasujące, ale znacznie lepsze w smaku :D

Na koniec jeszcze wrażenia z Andaluzji, od Ani z Pisane w Sewilli. Sangrię tu jak najbardziej piją, ale – ze względu na cenę wyższą od tinto de verano – głównie na festiwalach i plażach, w ogródkach. Przygotowywana kilka dni wcześniej w wielkich dzbanach, by wino zdążyło nasiąknąć owocami i wchłonąć ten smak i aromat, bardziej na specjalne okazje, niż jako napój codzienny. Owszem, lokale turystyczne oferują to w menu, natomiast Sangria, jak i paella, najlepiej smakuje domowej roboty, przygotowywana dla najbliższych (uff, czyli jednak nie oszczędzają na gościach :D), w zaciszu domowym, a nie na potrzeby industrii turystycznej. Sangria jest bardziej popularna w Katalonii, niż Andaluzji albo innych regionach Hiszpanii. Tak samo, jak kuchnia każdego regionu Hiszpanii (oprócz dań turystycznych, poszukiwanych przez miliony niezależnie od lokalizacji na mapie) różni się i potrafi zaskoczyć.

Może dlatego pojawiają się tak diametralne opinie, które nie pozwalają na jednoznacznie stwierdzenie, czy Hiszpanie lubią albo nie lubią Sangrii? Wnioski są chyba oczywiste: uważać w barach, stawiając raczej na tinto de verano w dzielnicach turystycznych, spróbować Sangrii w Katalonii oraz nauczyć się robić najlepszą w domu dla siebie i przyjaciół. 

Podrzucam wam fantastyczny przepis na Sangrię od Przewodnika po Hiszpanii – KLIK, będziecie zadowoleni ;) 

A wy co myślicie na ten temat? Jesteście na TAK czy na NIE? Macie swój ulubiony przepis?

Zobacz wszystkie nasze posty z Hiszpanii


Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Skomentuj

11 thoughts on “Alkohole świata #7.1. Hiszpania – cała prawda o Sangrii”

  1. Ollie says:

    Nie wierzę! Tyle informacji o Sangrii w jednym wpisie, Tati, zadziwiasz mnie :) Nie miałam o większości z tego o czym piszesz pojęcia, następnym razem odwiedzając Hiszpanię będę mogła o tym opowiedzieć kompanom ;)

    1. Tati says:

      Poproszę koniecznie złożyć relacje – jak się zapatrują na sangrię :D

  2. Nadia vs. the World says:

    Lubię i sangrię i tinto de verano, i chętnie je robię w domu. Pycha!

  3. Agnieszka Ilnicka says:

    Szczerze mówiąc do tej pory nic nie wiedziałam o Sangrii. I jak pisałaś, że byłaś w szoku jak jeden bloger powiedział Ci, że Hiszpanie nie lubią Sangrii, to wg mnie wszystko zależy od towarzystwa w jakim ktoś się się obraca lub terenu Hiszpanii :)

  4. Ewa says:

    Wszystko mi jedno czy Hiszpanie lubią czy nie, ja uwielbiam i to się liczy :D A tak na serio to kiedy mieszkałam na Majorce, w turystycznym Arenal, choć na uboczu, była taka mała knajpka gdzie miejscowi przeważali nad turystami i sangria lała się strumieniami. A jaka pyszna! Do dziś pamiętam jej smak :) A kartonikowym Don Simonem też nie pogardzę, jak go przeleję do miski, dodam pokrojone owoce i zostawię na parę godzin by się „przegryzło”. Butelkowy Don Simon już mi tak bardzo nie smakuje ;)

  5. Natalia / zlotaproporcja.pl says:

    Ja do dziś pamiętam smak sangrii, którą przez miesiąc robili mi Hiszpanie z Andaluzji podcza mojego pobytu w Kalabrii. Oni właśnie od sangrii zaczynali każdy wieczór :)

    1. Tati says:

      Balsam na moje serce :))) jest to nasz następny kierunek hiszpański, widzę, że będę tam szczęśliwa :)

  6. Magda says:

    Moje skojarzenie z Sangrią – impreza hiszpańska na Erasmusie w UK, gdzie 3 zaprzyjaźnione Hiszpanki zrobiły pyszną Sangrię w… wielkiej misce. Pyszna była! :)

    1. Tati says:

      Brzmi super! :D

  7. kami says:

    w sumie to z jakieś bliżej nieokreslonego powodu dużych doświadczeń z sangrią nie mam, ale jak juz mi się zdarzyło jej napić to zawsze byłam bardzo na tak! :D

    1. Tati says:

      super! :)

Dodaj komentarz

Loading Facebook Comments ...

Więcej interesujących wpisów: