Strona główna Pojedli-Popili Syrenka na kawie Okolice Warszawy – Cafè Beza w Konstancinie-Jeziorna

Okolice Warszawy – Cafè Beza w Konstancinie-Jeziorna

6 min. czytania
10
0

Cafè Beza przyuważyłam jeszcze w zimie, podczas świątecznego spaceru po sennym, zmarzniętym Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziorna. Mimo, że kawiarnia była zamknięta, nazwa z magicznym słowem BEZA świeciła mi prosto w oczy, z wielkiej odległości, niczym neon. Obiecałam sobie wrócić – kiedy będę w większej potrzebie cukru i przeżyć gastronomicznych, niż po Świętach Bożego Narodzenia.

I wróciliśmy. Słoneczna sobota oraz kolory jesieni, które wreszcie zaczęły się przedzierać w gęstwinie liści, były dobrym pretekstem, by nie spędzić weekendu z laptopem i kotem (sorry, Lilka ;>).

Park Zdrojowy, Konstancin-Jeziorna

Najlepszym sposobem na rozpoczęcie spaceru jest (nie, nie przejście dziesięciu kilometrów) kawa, właśnie tu – w Cafè Beza. No i ciastko, by cukier za nisko nie spadł.

Nadal nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego za pierwszym razem nie wzięłam sobie na spróbowanie bezy, która jest specjalnością lokalu.

Bezy w Cafè Beza, Konstancin-Jeziorna

Może dlatego, że nie byłam w stanie oderwać wzroku od eklerów, od których jestem lekko (ha-ha-ha, lekko…) uzależniona.

Eklery w Cafè Beza, KonstancinJeziorna

Nie umiem sobie odmówić i próbuję ich absolutnie wszędzie. Dotychczas najlepsze jadłam (i jem) w piekarni Aromat. Natomiast muszę powiedzieć, że Cafè Beza smakowo została poważnym konkurentem. Dobrze, że jest w Konstancinie, a nie Warszawie. Przynajmniej nie mam dylematów i nie muszę wybierać!

Eklery z malinami był F-A-N-T-A-S-T-Y-C-Z-N-E! Wraz z dobrą kawą, która nie była ani gorzka, ani przepalona, tworzyły duet wprost idealny.

Ciastko czekoladowe również było doskonałe!!!

Ciastko czekoladowe, Cafè Beza, Konstancin-Jeziorna

Zmieściliśmy jeszcze małą tartę cytrynową – dla mnie była ciut za słodka, wolę jak jest więcej cytryny w cytrynie – no ale to już tylko kwestia gustu. I tak podebrałam palcem resztki kremu, więc tak naprawdę ta słodycz cytrynowa, jak się okazuje, aż tak mi nie przeszkadzała.

Tarta cytrynowa, Cafè Beza, Konstancin-Jeziorna

Ani w kawiarni, ani w ogródku nie było ani jednego wolnego stolika. A to, z pewnością, o czymś świadczy. I bynajmniej nie dlatego, że stolików jest mało .

Spora lada, wypełniona dobrociami po brzegi, jest dobrze widoczna nawet przez szybę lokalu . Ciastka i ciasta wyglądają tak, że chce się je kupić oraz zjeść wszystkie lub przynajmniej ponadgryzać. Póki co, widzieliśmy Cafè Beza w odsłonie zimowej i wczesną jesienią – liczę na pozostałe sezony bardzo gorąco.

Przy okazji, polecamy wam spacery weekendowe w Parku Zdrojowym. Jest naprawdę blisko Warszawy, spokojny, wielki i czarujący.

Park Zdrojowy, Konstancin

Nie zawsze jest czas i możliwość, by wyjechać dalej, na dłużej – a tu w parku można świetnie się zresetować.

Można zajrzeć też do tężni solankowej, by wpuścić do płuc trochę leczniczego jodu. Wejście kosztuje 12 złotych (dla osoby dorosłej). Jest to największa, poza Cafè Beza (<mrugam oczkiem>), atrakcja Parku Zdrojowego i w sytuacjach kryzysowych może zastąpić w swoim działaniu nadmorskie plaże, ale tylko trochę, wiadomo – morza nie zastąpi nic!

Tężnia solankowa, Park Zdrojowy, Konstancin-Jeziorna

Przyjemnych spacerów i smacznych ciastek! Może i z Wami się spotkamy w Cafè Beza, przy sąsiednich stolikach .

Cafè Beza

ul. Piotra Skargi 1
05-510 Konstancin-Jeziorna

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Syrenka na kawie

10 komentarzy

  1. Susie

    1 listopada 2017 at 6:07 pm

    Aleeeż Wasz blog jest śliczny, taki poukładany i rozbudowany! Jestem tu pierwszy raz i trafiłam przypadkiem – wyczaiłam blog w komentarzach u Tati, tam znów poszukiwałam wątków dotyczących emigracji i życia w Londynie.
    Raz że uwielbiam literaturę podróżniczą i czytać/ oglądać gdzie się da, a tu jeszcze przypadkiem trafiam na mój rodzinny Konstancin, taka sytuacja :D ale jak przystało na osobę gdzie się mieszka od zawsze – w sumie w ogóle nie chodzę po tutejszych restauracjach, barach czy cukierniach, a do Parku to może z raz w miesiącu – i niesamowicie mnie dziwi jak inni się zachwycają tym miastem, a dla mnie to taki chleb powszedni – jest to jest. Dla ciekawostki powiem, że tam gdzie jest teraz Beza był pub, koło niego nieco zniszczony plac zabaw, taka trochę speluna nieco i nagrywane tam były odcinki M jak miłość za czasów kiedy Hanka kręciła dopiero co z Markiem Mostowiakiem czyli w latach 2000-2003 pewnie :) A Beza funkcjonuje od niedawna, ja wiem, może ze 2 lata- tak samo jak kompleks Eva Park. Po przyjściu nowego burmistrza tak wiele się zmieniło – amfiteatr którego nie było a była jedna wielka stodoła a la”mały Woodstock” i pod sceną piach gdzie miejsce wydawało się idealne tylko dla zespołów rockowych (przyznam szczerze że wolałam to ubóstwo a nie sztywny kolos z niewygodnymi siedzeniami i w lato ariami operowymi). Tak samo od niedawna jest Park Cafe- różowy Pałacyk -(tam gdzie biały koń na zewnątrz stoi :P)- i tam znów w tym, albo w ubiegłym roku ślub brała Pani Rozenek z Majdanem :P łoboosz ale się rozpisałam, ale taka mini historyjka mi się przeciągnęła, stwierdziłam że opowiem, czy tam uzupełnię Waszą wiedzę, boo może nie wiecie no! :D Będę tu z chęcią zaglądać :))

    Reply

    • Tati

      2 listopada 2017 at 11:09 pm

      Ale czadowo! :D Na Park Cafe też patrzyliśmy ale jeszcze nie zdecydowałam się spróbować. Zresztą wiedząc, jakie eklery na nas czekają, ciężko podjąć „męską” decyzję i wejść do innego lokalu.
      Nie znałam historii – wiedziałam tylko, że Beza jest nowa (i życzę jej żeby tam działała jak najdłużej).
      A Konstancin bardzo lubimy :) Taki sentymentalny smutek opuszczonych will, porzuconych ogrodów, majestat domów zadbanych no i przepiękny park, w którym nawet duża ilość ludzi ginie, pozwalając cieszyć się spokojem (a po Świętach już w ogóle – mega spokój).
      Dziękujemy bardzo za miłe słowa – do zobaczenia! :)

      Reply

  2. Kate Traveller

    29 października 2017 at 4:48 pm

    Co za pyszności, narobiliście tylko smaka! Wszystko wygląda tak apetycznie, że aż chciałoby się zjeść :)

    Reply

    • Tati

      2 listopada 2017 at 11:10 pm

      I słusznie – ja w tym miejscu porzucam nawet rygory dietetyczne. Pycha!

      Reply

  3. Agata

    22 października 2017 at 4:52 pm

    Wow, myślałam, że przeglądanie tego bloga grozi jedynie nagłym wzrostem apetytu na podróże, a tu nagle po zobaczeniu tego obrazka zaczęło mi jeszcze burczeć w brzuchu.
    Jak będe w Warszawie – a planuję za miesiąc, to chętnie odwiedzę tą knajpkę :)

    Reply

    • Tati

      2 listopada 2017 at 11:13 pm

      Proszę dać znać, jak wrażenia!!! :D W Warszawie, oczywiście, też dużo smacznych miejsc – z kawiarni z eklerami polecam koniecznie odwiedzić piekarnię Aromat (są przy Dworcu Centralnym na Siennej i w Koszykach) oraz La Bombonierę (na Jana Pawła i na Ursynowie).

      Reply

  4. An Ja

    18 października 2017 at 2:36 pm

    Jako wielka fanka słodyczy, najchętniej rzuciłabym wszystko i pojechała spróbować tych słodkości. Jednak z uwagi na odległość pozostaje mi podziwianie ich na zdjęciach :)

    Reply

    • Tati

      18 października 2017 at 7:44 pm

      No ale dlaczego od razu zostawiać w strefie „podziwiam na odległość” – proponuję zebrać się i odwiedzić w weekend!!! ;)

      Reply

      • An Ja

        18 października 2017 at 9:00 pm

        Strefa podziwiam na odległość niestety jest konieczna, do listopada jedyny kierunek na wycieczki to południowy wschód. Na szczęście tam będą domowe słodkości :)

        Reply

        • Tati

          18 października 2017 at 11:13 pm

          Ależ domowe słodkości najlepsze!!! :D udanego wypoczynku i pięknych momentów – oby pogoda dopisała :)

          Reply

Dodaj komentarz