Strona główna Afryka Maroko Maroko na talerzu – tajine

Maroko na talerzu – tajine

11 min. czytania
8
0
330

Tagine, tajine, tażin, tadżin – niezależnie od pisowni, wspaniałe danie, którym zachwyciliśmy się w Maroku.

Same składniki dania nie zaskakują (można znaleźć podobne przepisy jednogarnkowe w wielu kuchniach świata). Sekret tkwi w glinianym naczyniu z przykrywką-stożkiem, które stwarza „mikroklimat” w środku łącząc ze sobą różne smaki i czarując doskonały wielowymiarowy smak, któremu danie zawdzięcza nazwę. I oczywiście, w przyprawach. Jak to Szef kuchni w „Podróży na sto stóp” mówił – przyprawy sypie się łyżkami.

Przepisów i sposobów na tajine jest tyle co na pomidorową albo schabowy z kapustą – technologia ta sama, a każdemu wychodzi trochę inaczej.

Można dusić same warzywa, mięso w sosie i z jajkiem (kuleczki mięsne np. albo kawałki) albo mięso z warzywami. Najbardziej rozpowszechnionym rodzajem mięsa do tajine w Maroku jest jagnięcina. Do wyboru też są wołowina albo kurczak. Wieprzowina oczywiście też nadaje się do zrobienia w tym naczynia, w Maroku pomijana z wiadomych względów. Przepyszne są też tajiny z rybą (innym razem ;))

W idealnych warunkach, tajine przygotowuje się na żarzących się węglach. W Maroku widzieliśmy takie specjalne grillowniki, na których, w rządku ustawiano napełnione tajiny i podgrzewano przez cały dzień – dla klientów na lunch i na obiad. Dlatego tak bardzo nawołujemy i rekomendujemy – będąc w Maroku – nie chodzić do restauracji turystycznych, tylko miejscowych, ponieważ w żadnej restauracji nastawionej na Europejczyków nie przygotowują takich ilości tajinów i nie poświęcają im aż tyle czasu (oczywiście, mogą zdarzyć się wyjątki).

W Polsce takie naczynie można kupić w sklepach. Jeśli w przykrywce nie ma dziurki na odprowadzanie pary, wystarczy podłożyć pomiędzy podstawą a przykrywą np. drewnianą łyżkę. Nie jest takie naczynie obowiązkowe – można zrobić danie również w garnku żeliwnym albo naczyniu/garnku do zapiekanek.

Tajine z mięsem i warzywami

Na 2-3 osoby:

  • mięso (jagnięcina, wołowina albo wieprzowina) – 0,5 kg
  • włoszczyzna na bulion
  • marchewka – 2 szt.
  • ziemniaki – 2-3 szt.
  • papryka – 1 szt.
  • oliwa
  • cebula – 1 szt.
  • czosnek – 2-3 ząbki
  • kminek zmielony – 1 łyżeczka
  • cynamon – 1 łyżeczka
  • sok z cytryny albo limonki – 2 łyżeczki
  • szafran – szczypta (opcjonalnie)
  • ras el hanout – 1 łyżka (opcjonalnie)
  • imbir – 1 łyżeczka (starty lub w proszku)
  • pietruszka do dekoracji (opcjonalnie)
  • sól, pieprz do smaku
  • suszone morele/śliwki (opcjonalnie)

Mięso można dzień wcześniej zamarynować (albo chociaż na parę godzin) w przyprawach (oprócz szafranu) i oliwie, albo przygotowywać bez marynowania. Oczywiście, marynowane mięso będzie bardziej aromatyczne.

Przygotować bulion z włoszczyzny.

Tajine zawsze wstawia się do zimnego piekarnika i rozgrzewa się razem z piekarnikiem albo na gaz z podstawką by uniknąć bezpośredniego kontaktu z ogniem.

Rozgrzać oliwę na podstawie, dodać mięso i obsmażyć. Dodać pokrojoną cebulę i czosnek (ja wolę zmiażdżony i drobno posiekany), podsmażać jeszcze przez kilka minut. Jeśli jest potrzeba, dolać trochę oliwy, żeby mięso i cebula się nie spaliły.

W międzyczasie pokroić warzywa – dosyć drobno, żeby warzywa mogły się ugotować dobrze na parze (ziemniaki w dość cienkie talarki albo małą kosteczkę).

Zalać mięso bulionem – tak do krawędzi tajine’a, dodać przyprawy (jeśli mięso nie było w nich marynowane) i dusić do momentu aż mięso będzie gotowe. Na tym etapie posypuję też ras el hanouti dodaję szafran. W zależności od mięsa, czas przygotowania będzie się różnić. Mięsa nie może być więcej niż diametr podstawy (powinno zakrywać dno albo nie piętrzyć się górką).

 

Posolić, popieprzyć (do smaku), ułożyć warzywa z góry (nie mogą tworzyć dużej górki, tak tylko żeby przykryć mięso), dodać morele (można rodzynki jeśli nie ma moreli albo śliwek pod ręką ale będzie z dość słodkawym smakiem. Dodać jeszcze trochę oliwy (ja lubię tłustawy) albo bulion jeśli wolicie bardziej dietetyczny. Z góry zawsze układam ziemniaki i posypuję jeszcze raz szczyptą soli i ras el hanout. Skropić cytryną, albo ułożyć plasterki na warzywach.

Trzymać na ogniu póki warzywa nie będą gotowe. Posypać przed podaniem pietruszką, kolendrą albo miętą.

Trzeba nastawić się na kilka godzin przygotowań i oczekiwania. Warto!

Można podawać sam tajine (to jest właśnie moja wersja), z cieciorką, harissą i sałatką marokańską (pomidory z czerwoną cebulą, albo pomidory z papryką i czerwoną cebulą, wszystko drobno pokrojone) – tak jedliśmy w Agadirze, z ryżem albo kuskusem jeśli potrzebujecie dopychaczy.

W ideale – podaje się w tym naczyniu, w którym się robiło (jeśli macie miejsce by postawić to wszystko na stole).

Najlepsze w tym daniu jest to, że możecie kombinować z własnymi przyprawami albo zestawem warzyw.

Z porad praktycznych

Jeśli zdecydowaliście się kupić tajine, upewnijcie się że jest to wersja do przygotowywania dań, a nie wersja dekoracyjna (dotyczy zakupów w Maroku).

Wersja gliniana, bez glazury, przed pierwszym użyciem, powinna zostać zatopiona w wodzie (i podstawa, i przykrywka) na 24h. Potem osuszyć i nasmarować oliwą – wewnątrz podstawy oraz przykrywkę z obu stron. Przy zakupie naczynia w Maroku należy też pamiętać o metalowej obręczy wkoło podstawy, które powinni założyć w sklepie od razu na miejscu – dzięki niej tajine będzie bardziej odporny na zmiany temperatury.

Trzymam kciuki za wszystkie tajiny i obiecuję jeszcze parę wersji tajinów od nas:) Oczywiście, po obiedzie polecamy cudowną herbatę po marokańsku – czyli posłodzona zielona herbata z miętą.

Smacznego!

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Maroko

8 komentarzy

  1. Zosia

    10 września 2015 at 1:07 pm

    Uwielbiam potrawy z tagine. Mam dwa naczynia, które kupiłam na stronie Marokogust. Jedzonko pyszne, moja rodzina też uwielbia. Dziekuję za przepis, skorzystam :)

    Reply

  2. travelingilove

    30 listopada 2014 at 11:26 am

    O kurka. Dlaczego ja tu zaglądnęłam PRZED obiadem? ha? ;) :)

    Reply

  3. boliviainmyeyes

    29 listopada 2014 at 1:24 am

    oj, ale bym sobie zjadla takiego tajina! W kuchni marokanskiej nie moge tylko scierpiec swiezej kolendry…

    Reply

    • Tati

      29 listopada 2014 at 2:35 pm

      Dlatego często kolendrę sypię tylko sobie albo pomijam. Zresztą najbardziej kolendrę u nas lubię i tak kotka wyżerając ją do korzeni przy każdej okazji, więc często jest jedyną istotą jedzącą kolendrę u nas w domu :D

      Reply

      • boliviainmyeyes

        30 listopada 2014 at 3:26 pm

        czyli, ze wiecej osob ma problem z tym ziolem! Sama nie wiem dlaczego, ale tak juz mam. Korzeni nie probowalam, ale moze warto jest pojsc za przykladem kotki;)

        Reply

        • Tati

          30 listopada 2014 at 4:42 pm

          znam ludzi, którzy przez kolendrę nie są w stanie jeść kuchni gruzińskiej. w domu na szczęście da się znaleźć zamienniki albo po prostu wykluczyć, w końcu trzymanie się przepisu dokładnie jest nudne ;)

          Reply

  4. Ewa

    24 listopada 2014 at 10:33 pm

    Bardzo mi smakowały potrawy przyrządzane w tajine, a herbatę miętową to juz w ogole uwielbiam D

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Smaki Toskanii – tatar z wołowiny

Gdybym napisała, że zamawiamy tatar regularnie, skłamałabym. Bardzo długo nie mogłam się p…