Toskania na weekend – Chianti

Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Chianti – najbardziej romantyczna część Toskanii, powie niejedna osoba. Obrazek z wąską krętą dróżką i cyprysami, ciągnącymi wzdłuż drogi, dokąd sięgnie wzrok, kojarzy praktycznie każdy.

Chianti, Toskania, Włochy

Chianti, Toskania, Włochy

Pff, ale banał! W samej Toskanii znajdzie się co najmniej kilka innych miejsc, stale zajmujących pozycje we wszystkich zestawieniach zdjęć i służących za wizytówkę Toskanii. A i pozostałe regiony Włoch, myślę, mogą śmiało powalczyć o pozycję w rankingu miejsc, które zapierają dech w piersiach.

A jednak coś w tym Chianti jest, że tyle osób co roku tu przyjeżdża…Co przyciągnęło nas?

Krajobrazy Chianti

Zazwyczaj pomiędzy większymi miastami Włoch wolę podróżować pociągami lub autobusami. Często jeżdżą, są dość tanie i szybko dowożą do pożądanej destynacji. Ale dla tego regionu Toskanii zrobiliśmy wyjątek.

Chianti, Toskania, Włochy

Dla krajobrazów Chianti wynajęliśmy samochód. Było to najbardziej sensowne rozwiązanie, by wszystkie widoki kontemplować powoli.

Chianti, Toskania, Włochy

Móc się zatrzymać, jeśli wymaga tego ta dana chwila, lub skręcić, jeśli spodoba nam się zakręt oraz to, co za nim się kryje.

Chianti, Toskania, Włochy

W sieci jest sporo zestawień tras, punktów widokowych, z których przywozi się te zdjęcia pocztówkowe (są nawet oznaczone, wydzielone zatoczki i parkingi). Tylko powiem wam w ogromnej tajemnicy, że Chianti – to jedna wielka pocztówka. Jeśli będziecie zatrzymywać się przy każdym ładnym widoku, to zabraknie nawet dnia, żeby przejechać 20 km z punktu A w punkt B.

Chianti, Toskania, Włochy

Jako kierowca, miałam problem, by utrzymać wzrok na drodze, a drogi w Chianti jednak są wymagające. Dlatego robiliśmy postoje częściej, niż planowaliśmy i w sumie nie żałujemy. Czasem, poza turystycznymi punktami, zostawaliśmy sam na sam z przyrodą, bez ludzi, bez żadnych przejeżdżających samochodów, tylko my i wszystkie odcienie zieleni.

Chianti, Toskania, Włochy

Zrobiliśmy sobie całodzienną wycieczkę samochodem jadąc trasą Siena – Castellina in Chianti – Greve – Fonterutoli – Siena. Przejeżdżaliśmy oczywiście po drodze mnóstwo malutkich miasteczek i winnic, każde zapraszało, by spędzić tam chociaż godzinę. Obiecaliśmy tym wszystkim miejscom, że wrócimy i zatrzymamy się na dłużej.

Chianti, Toskania, Włochy

Prawda że pięknie?

Chianti, Toskania, Włochy

Moim marzeniem jest zobaczyć Toskanię w pozostałych porach roku – czyli zimą, wiosną i, najważniejszą dla mnie, jesienią. Lato już w sercu mam .

Małe miasteczka w Chianti

Po krajobrazie Chianti – po polach, równych rządkach pnączy winorośli oraz wzgórzach – jest to mój numer dwa tutaj. Charakterystyczna zabudowa na długo zapada w pamięć, a życie wielu miasteczek, mimo faktu posiadania Informacji Turystycznej i wieku wielu budynków na tabliczkach, jeszcze nie jest podporządkowane przyjeżdżającym tłumom turystów.

Castellina in Chianti, Chianti, Toskania, Włochy

Castellina in Chianti

Nawet nie zamierzaliśmy tutaj się zatrzymywać. Toczyliśmy między sobą powolną rozmowę składającą się z pisków na widok kolejnych wzgórz, okrzyków triumfu na widok ostrego zdjęcia zrobionego z okna samochodu oraz filozoficznych rozmyśleń, gdzie trafimy dzisiaj na obiad. Tu nagle zza drzew wyłonił się całkiem pokaźny budynek (zamek Rocca), na oko bardzo stary.

Chianti, Toskania, Włochy

Decyzja była szybka – szukamy najbliższego parkingu.

Castellina in Chianti znajduje się strategicznie przy najkrótszej drodze pomiędzy Sieną a Florencją – Via Chiantigiana. Miasto ma etruskie korzenie, a pierwsze zasiedlenia ludzi datują tu na VII wiek B.C. Zresztą można tu obejrzeć zupełnie za darmo grobowiec etruski z 4 pomieszczeniami, zlokalizowany na wzgórzu Kalwarii – Montecalvario, z VII-VI w. B.C. Samo wzgórze zawdzięcza swoją nazwę kaplicy, która była ostatnim przystankiem Drogi Krzyżowej.

Grobowiec został znaleziony w XIX wieku. Sporo przedmiotów z mosiądzu, żelaza, złota i kości słoniowej, znalezionych w każdym pomieszczeniu, świadczyły o bogactwie pochowanych tu osób.

Castellina in Chianti, Chianti, Toskania, Włochy

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Był lekko zalany, ale służy jako znakomity punkt widokowy na miasto i okolice.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Podczas wojny pomiędzy Florencją i Sieną miasto zostało zburzone i spalone. O tym wydarzeniu przypomina naprawdę pomysłowy pomnik na jednym z placów miasta.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Pomnik dzieła Alberto Inglesi nazywa się Allegorią Chianti. Przedstawione postaci kobiet symbolizują konflikt między miastami, średniowieczną Sieną i renesansową Florencję, o ziemie Chianti, które ostatecznie pojednało wino.

Mimo, że w wielu przewodnikach Castellina in Chianti jest opisywana jako turystyczna destynacja, z wieloma propozycjami na noclegi i kosztowaniem włoskiego dolce vita, nie spotkaliśmy tu ani jednego turysty.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Byliśmy jedynymi osobami z aparatami na głównej ulicy miasta – Via Ferruccio. Pusty punkt informacji turystycznej, pusty sklepik z pamiątkami, kilka osób spacerujących sobie uliczkami.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Na targu żałowałam po raz kolejny, że nie mamy wykupionego bagażu. Wędliny, sery, owoce, warzywa – sprzedawcy sprawnie mierzyli, kroili, dzielili i przyjmowali płatności i raz na jakiś zerkali, czy nie naruszamy miejscowych obyczajów targowych.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Gdzie zjeść w Castellina in Chianti

Wracając do samochodu, rozglądaliśmy się po stronach – przytulne domki, kawiarenki, restauracje. Spokój. Powolny rytm życia.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Mimowolnie organizm sam zwalnia dostrajając się do okoliczności. Nie zatrzymywaliśmy się, mając nadzieję dobrze zjeść w Greve, zgodnie z zapowiedzią. Aż zobaczyłam ich – ludzi grzejących się na słońcu, rozmawiających z uśmiechem i jedzących tatar.

Zgłodniałam w trzy sekundy. I zaproponowałam „tylko popatrzeć”. Dziesięć sekund później byłam stracona. Mały sklepik mięsny.Pan niestrudzenie odmierza girlandy kiełbas, kroi mięso na kawałki i ucina pogawędki. Podejrzewam, że włoscy sklepikarze są mistrzami small talków i są najbardziej poinformowanymi osobami w mieście. Przylepiłam się na chwilę do witryny. Mięso prosiło się na grilla,  na patelnię i obiecało rozkosz podniebienia.

Błąd popełniliśmy przechodząc do części barowo-sklepikowej. Pani miała mnóstwo wspaniałych rzeczy, smaku których nie mogłam do końca określić, patrząc na wystawowe talerzyki. Próby, by spytać co to jest, szybko porzuciliśmy – bo nikt nie mówił po angielsku. Dlatego poszliśmy na łatwiznę i poprosiliśmy o tatar oraz wino. Tak, wino do tatara. Po tym eksperymencie doszłam do wniosku, że wódka po prostu to zepsułaby.

Początkowo popatrzyłam nieufnie na talerzyk. Gdzie grzybki, gdzie ogóreczek, gdzie cebulka, tylko kilka piórek fenkułu na górze.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Potem zanurzyłam widelczyk i przepadłam. Delikatne rozpływające się mięso, z ziołami i oliwą – z chrupiącą bagietką i czerwonym winem. POEZJA. Minął prawie rok od wyjazdu, a ja nadal o tym tatarze myślę.

Specjalnością lokalu jest panino con salsiccia fresca. Zamierzam przy następnej okazji zjeść i panini i tatar. Jakoś zmieszczę.

Zamawiajcie pyszności w Antica Macelleria Stiaccini, Via Ferruccio, 33, Castellina in Chianti.

Gdybyśmy mieszkali gdzieś w okolicach, przyjeżdżałabym na tego tatara codziennie.

Co jeszcze zwiedzić w Castellinie in Chianti

Jeśli macie trochę więcej czasu, niż na przyjemny spacer i kawę, można zobaczyć kościół San Salvatore (freska Lorenzo Bicci), zamek Rocca, w którym obecnie mieści się Ratusz oraz Muzeum Archeologiczne oraz podziemną trasę Via della Volta (tego żałuję najbardziej!).

Kościól San Salvatore, Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Rocca, Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Odprowadziła nas Panienka z okienka.

Castellina in Chianti, Toskania, Włochy

Obiecaliśmy jej, że nie będzie na nas długo czekać z powrotem.

Greve in Chianti

Znajdujące się na skrzyżowaniu dróg strategicznych miasto, kiedyś było potężnym punktem handlowym, a teraz jest synonimem dobrego jedzenia z Chianti.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Co prawda, zawsze podchodzę z wielką dozą nieufności do takich superlatywów. Ale różowy rower na powitanie nastroił nas optymistycznie.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Przyjechaliśmy tu na obiad i chcieliśmy znaleźć jakieś fajne miejsce z regionalnym jedzeniem, gdzie będziemy mogli popróbować toskańskich smaków.

Pasty, pizzy

Zatrzymaliśmy się przy menu jednej z pizzerii-ristorante.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Chwilę później podszedł do nas Pan z sentymentalnym wzrokiem i zaprosił do środka, kwitując jednym zdaniem – „gotuje moja mamma”. Jestem bardzo wrażliwa na takie deklaracje. Ostatnim razem, jak coś takiego usłyszałam w Siennie, jadłam jedne z najlepszych past w życiu. Dlatego zajęliśmy stolik, tym bardziej sporo osób mało turystycznego pochodzenia świadczyły o tym, że jednak warto tu zjeść.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Zgadnijcie, co zamówił Michał? Pizzę. I po raz pierwszy, jedząc pastę przygotowaną zgodnie z kanonami kuchni Toskanii, mu zazdrościłam.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Bo ta pizza była obłędna!!!!!!!!! Pomijam rozmiary. Michał był gotów zostawić jedną czwartą na talerzu, co mu się w przypadku pizzy zdarza się nieczęsto. Ale ten sos i salsiccia były d-o-s-k-o-n-a-ł-e! Pasta i deser również. Ale do tej pizzy nadal wzdychamy wieczorami. Co prawda, trochę nam przeszło – i znowu jadamy pizzę na mieście i w domu. Ale przeżyliśmy boleśnie ten okres kwarantanny, kiedy pizza w Warszawie smakowała nam jak lepszy lub gorszy substytut.

Zapiszcie adres: La Cantina,  piazza Trento, Greve in Chianti.

Mięso, tatary

Chwilę później wyszliśmy na główny rynek miasta, na którym ujrzałam miejsce, do którego właściwie zmierzaliśmy, między innymi, tyle czasu – Macelleria Falorni.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Osoby nie jedzące mięsa mogą śmiało ten punkt opuścić. Natomiast amatorów dobrych wyrobów i pysznego w smaku mięsa zapraszam na wycieczkę.

Mimo intensywnego zapachu w sklepie, myślałam, że nigdy stamtąd nie wyjdę, przykuję się łańcuchami i poproszę o azyl.

Chyba nigdy nie widziałam takich ilości kiełbas wędzonych, wędlin, parówek, serdelek, przygotowanych burgerów, steków, po prostu kawałków dobrego mięsa, które mówiły same za siebie. W tym miejscu żałowałam, że zjadłam w Castellinie oraz przed chwilą pierożki.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

W karcie było co najmniej kilka rodzajów tatarów plus inne zakąski, mini-porcje, przystawki.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Długo negocjowaliśmy z żołądkami i sumieniami, aż w końcu postanowiliśmy tu wrócić. Na dłużej.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Macelleria Falorni, via di Colognole, Greve in Chianti. Sklep działa od 1806 roku i ma ogromne doświadczenie w dostarczaniu produktów najwyższej jakości.

Przy placu są inne masarnie oraz sklepy mięsne. Natomiast żaden z nich nie jest tak pociągający i atrakcyjny. Przyznam się szczerze, że nie zmieściłam już tatara z Greve, mimo że wyglądał tak samo ponętnie, jak jego kolega z Castelliny. A może był nawet lepszy! W każdym razie od roku nie zjadłam tak dobrego tatara, jak w Chianti.

Po obiedzie, lunchu lub kawie polecamy zrobić sobie spacer po Greve. Miasto nie jest duże, ale ma sporo uroczych uliczek i zakątków.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Miasto też ma sporo akcentów rowerowych.

Greve in Chianti, Toskania, Włochy

Good luck, rowerzyści! Widziałam te osoby wspinające się serpentynami dróg do Greve. Szybciej pewnie byłabym na piechotę, niż oni, próbując wjechać na górę. Ale chętnych nie brakuje. A dobry obiad z winem albo zimnym piwem jest wystarczającą dobrą nagrodą za taki wysiłek.

Wino

Last but not the least!

Chianti, Toskania, Włochy

O winach Michał trochę opowiadał już w poście o ciekawych alkoholach Toskanii.

Przyznam się szczerze, że winnica w Fonterutoli nie zrobiła aż takiego wrażenia. A może mieliśmy wobec niej zbyt duże oczekiwania.

Winnic po drodze jest sporo – z umawianiem się na wycieczki, bez umawiania się. Jest to jedna z tych kuszących opcji podróżowania po Toskanii – zwiedzanie najbliższych okolic, winniczki, pyszne produkty regionalne, życie w powolnym tempie.

Chianti, Toskania, Włochy

Warte odnotowania jest jednak różnica pomiędzy Chianti Classico a Chianti.

W 1716 roku książę Toskanii, Cosimo III, podzielił ziemie Toskanii i ustalił, że obszarem produkującym wino Chianti, jest obszar pomiędzy Sieną a Florencją  (trójkąt wyznaczony przez Raddę w Chianti, Gaiole w Chianti oraz Castellinę w Chianti). Wiadomo, że chętnych podpiąć się do sukcesu było wielu. Dlatego w 1924 roku producenci wina w tym regionie powołali Stowarzyszenie, mające na celu chronić markę i pochodzenie wina Chianti. Jeśli spotkacie gdziekolwiek Czarnego Koguta, to będzie to oznaczało, że jesteście w regionie, które produkuje najbardziej klasyczne Chianti.

Chianti, Toskania, Włochy

Chianti, Toskania, Włochy

A w 1932 roku przeforsowali dodatek do nazwy Chianti – Classico, by odróżnić swój produkt od innych producentów Toskanii, którzy w regionie Chianti się nie znajdują.

Głównym szczepem, z którego produkuje się Chianti Classico, jest Sangiovese (co najmniej 80% w butelce!, poza tym regionem dopuszczalne jest minimum 75%).

Chianti Classico otrzymało status DOCG w 1996 roku, by spełniać wszystkie warunki, narzucone przez rząd oraz potwierdzić jakość proponowanego wina.

Wino jest naprawdę znakomite, ogólnie dostępne w naszych sklepach – zawsze kiedy nam jest zimno, kupujemy kawałek słońca Włoch do domu.

***

I znowu w drogę.

Chianti, Toskania, Włochy

Te krajobrazy sprawiają, że człowiek za kierownicą w ogóle się nie męczy, tylko chciałby żeby ta droga ciągnęła się w nieskończoność.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

11 thoughts on “Toskania na weekend – Chianti”

  1. Marta / Podróżniczo uważa, że:

    Toskania jak zwykle przepiękna :) Muszę kiedyś w końcu ją odwiedzić!

  2. Marcin Wesołowski uważa, że:

    To jest dokładnie to, co kocham we Włoszech! Patrzę na to, czytam, i za chwilę po prostu wsiadłbym w samolot i tam poleciał! Piękne zdjęcia!

  3. pannafru uważa, że:

    Miałam okazję spędzić kilka dni w okolicy. Wynajmowaliśmy piękną willę w Certaldo! Widoki piękne – spokojne, pełne kropek drzew oliwnych i paseczków winorośli w oddali. W naszej willi była winnica więc do tej sielskiej atmosfery dodam jeszcze ciągły dopływ Chianti. Żyć nie umierać :)

  4. Kasia N. uważa, że:

    Jako mieszkanka Toskanii powiem, że znam region dosyć dobrze (na dobre jej poznanie nie wystarczyloby jedno życie) i Chianti wśród wszystkich jej zakątków nie jest tym najladniejszym, natomiast zdecydownie jednym z najbardziej turystycznych. Greve in Chianti było moim wielkim rozczarowaniem. Ja od siebie polecam: dolinę Elsy i Orci (ta jeśli chodzi o toskański krajobraz wygrywa), polecam Garfagnanę i oczywiście moje, kompletnie nieznane Mugello i Alto Mugello. Oczywiście wino, prawdziwe Chianti jest genialne:)

    1. Tati uważa, że:

      Czytam Twój blog regularnie – i bardzo lubię Toskanię, którą opisujesz. Michał był w Toskanii pierwszy raz – i chcieliśmy zobaczyć te bardziej turystyczne miejsca (niby zawsze uciekamy od tłumów, ale nie mogliśmy jakoś przełknąć, że za pierwszym razem nie zobaczymy Pizy albo Sieny). Zresztą w 5 dni trudno objechać całą Toskanię. Z pewnością wrócimy, nie raz – i już na przyszłość zapisuję miejsca, które polecasz!!! Dziękujemy :)

  5. Ted Bear uważa, że:

    Greve in Chianti to miłe miasteczko, z którego niestety mam niemiłe wspomnienia . We wspomnianej Macelleria Falorni , gdzie mieli podawać najlepsze podobno kanapki z wędliną w Chianti – na widok
    grupy cudzoziemców ustawiających się w kolejce – obsługa zastrajkowała . I już ..
    Bo mają przerwe która potrwa godzinę albo dwie … i spadajcie ..Pozostało tylko zrobić parę zdjęć
    i z pustym żołądkiem udać się w dalszą drogę :)

    A tatara jeszcze nie podawali – 2014r ( albo tkwił głeboko w karcie )
    Jak w ogóle to cudo nazywa sie po wlosku ?

    1. Tati uważa, że:

      A to dziwne bardzo. Zresztą w całych Włoszech przerwy są przestrzegane rygorystycznie – i nie ma czegoś takiego, jak jeszcze jeden gość tuż przed zamknięciem knajpy na przerwę.
      W karcie miało nazwę Le tartare di vitelloni. I był bardzo szeroko rozreklamowany i przed wejściem do knajpy, w środku, w menu – więc możliwe, że zaszły grubsze zmiany turystyczne w odpowiedzi na zapytania i może kraje, z których przyjeżdżają turyści.

  6. Evi Mielczarek uważa, że:

    Toskania w 2018 – wpisana w kalendarz i nie ma zmiłuj, w zeszłym roku nie zdążyłam, w tym również już pewnie zabraknie czasu, ale muszę! Ta zieleń, te widoki! O jedzeniu nie wspominam, bo już o tym tatarze czytałam u Was na FB, aż mi ślinka cieknie!

    1. Tati uważa, że:

      Koniecznie. Jakikolwiek plan ustalisz, jakąkolwiek trasę obierzesz – będzie super :) Mnie w Toskanii nawet tłumy nie przeszkadzają (oprócz tych stojących w kolejkach do muzeów, do których też chce wejść:P)

  7. Maria Kołodziejczyk uważa, że:

    Zachwycające zdjęcia z cudownej Toskanii.
    Za trzy godziny do niej wyjeżdżam, więc przed podróżą post jak znalazł:)
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Tati uważa, że:

      Cieszę się bardzo, że post się przydał. No i udanej podróży! Mam nadzieję, przywieziesz z Toskanii mnóstwo cudownych wspomnień! Pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: