Co zabrać na wyjazd – dylematy fotografa

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dziś będzie o fotografowaniu w podróży, od tej najbardziej praktycznej strony. Fotografuję od jakiś 15 lat, z plecakiem pełnym sprzętu i apataratem uwieszonym na szyji zrobiłem naprawdę wiele kilometrów. Najpierw dziesiątki rolek kliszy, potem setki gigabajtów zdjęć. Można powiedzieć, że trochę doświadczenia mam, udało mi się zrobić klika – kilkanaście zdjęć, z których jestem naprawdę zadowolony.

Image-15

Z czasów analogowych, własnoręcznie wywołana klisza i wykonana odbitka – kto to dziś robi?

Przejdźmy zatem do rzeczy…

Optymalizacja foto-bagażu, czyli co zabrać, żeby mieć fajne zdjęcia i jak najdłużej funkcjonujący kręgosłup.

Załóżmy, że udało się nam zdobyć upragnione bilety w ciepłe, zimne, tudzież dzikie kraje. Czytamy dużo o naszej destynacji (oczywiście na blogach), kompletujemy wyposażenie, sprawdzamy paszport i sto innych rzeczy, ale w końcu przychodzi ten moment, kiedy trzeba wybrać, co z naszego magazynu sprzętu zabrać. Jeśli, podobnie do mnie, lubicie zbierać sprzęt, obiektywy, akcesoria, to decyzja może okazać się nader trudna.

Oczywiście wszystko wedle preferencji i ulubionej tematyki zdjęć, jednak sam łapałem się wielokrotnie na tym, że częsci zabieranego sprzętu nie używałem prawie wcale. To, jaki sprzęt zabieracie w swoje podróże, zapewne zalezy od bardzo wielu czynników – typu uprawianej fotografii, stopnia zaawansowania, jednak warto przed wyjazdem rozważyć, co będzie nam potrzebne, szczególnie gdy hobby foto łączycie z pasją foto-zbieractwa, jak piszący ten artykuł.

Bazując na doświadczeniu, łatwiej mi będzie doradzić, z czego najlepiej zrezygnować, przy założeniu, że fotografujecie aparatem z wymienną optyką.

Czego nie brać?

Cokolwiek zdecydujecie się zabrać, pamiętajcie, że będziecie to potem targać na własnych plecach

Cokolwiek zdecydujecie się zabrać, pamiętajcie, że będziecie to potem targać na własnych plecach. Sri Lamka 2013

Lampa błyskowa

Idzie na na pierwszy ogień – nie potrzebujecie jej, naprawdę… oczywiście o ile nie jedziecie zawodowo i Wasze zlecenie nie jest związane z sesją radosnych imprezowiczów w klubie. Przy typowo reportażowych zdjęciach ulicznych walenie lampą po oczach nie jest wskazane i daje mizerne efekty, więc jeśli na miejscu nie macie umówionej modelki i ekipy na sesję, to naprawdę odpuśćcie, albo zabierzcie ze soba całe studio – jeden flash nie zrobi roboty.

_IGP1896

W większości przypadków lampę błyskową zastąpi nam jasny obiektyw lub statyw, ewentualnie jakiś solidny punkt podparcia dla aparatu. Śląsk 2015

Niszowe obiektywy

Wszelkie obiektywy, których używacie „od wielkiego dzwonu” – rybie oko, super długie tele (jeśli nie jedziecie na foto – safari). Ogólnie, jeśli pakując sprzęt łapiecie się na stwierdzeniu „może się przyda”, to znaczy, że się nie przyda i spokojnie możecie to wywalić w cholerę.

Nadmiar akumulatorów i baterii

Oczywiście, istnieje szansa, że trafi Wam się genialny temat do zdjęć, przy którym wyczerpiecie kilka akumulatorków i zapełnicie kilka kart, ale… nie. Prawdopodobnie, przy w miarę rozsądnym łapaniu kadrów, karta o pojemności 32GB wystarczy Wam w zupełności, wraz z jednym-dwoma zapasowymi źródłami energii (nie mówię tu oczywiście o amatorach video, bo u nich pojemność zarówno akumulatorów jak i karty kończy się nader szybko). Jeśli zatem w waszych planach są głównie typowo podróżnicze zdjęcia, to nie zaprzątajcie sobie głowy nadmiarem „zapasów”, niech „mniej, a lepiej” stanie się waszą dewizą – róbcie zdjęcie tylko wtedy, gdy kadr naprawdę ma swoją wartość, a nie sto kaltek na minutę, bo może się akurat coś fajnego złapie. To nie dotyczy blogerów, bo jeśli was napadnie, w rok po wyjeździe, napisać o jakimś miejscu, a zdjęć nima, to przysłowiowa dupa blada ;>.

Rzadko używane akcesoria

Tak naprawdę, wszelkie rzadko używane akcesoria oraz, po części statyw, aczkolwiek tu sprawa będzie mocno dyskusyjna – z jednej strony użyjecie go na pewno, by uzyskać piękna ujęcia nocne, z drugiej – zdarzały mi się wyjazdy, gdy ani razu go nie użyłem, a nosić trzeba… Musicie tu sami rozsądzić, czy naprawdę tego, jednak dość ciężkiego gadżetu, potrzebujecie.

Co zatem warto zabrać, tudzież zakupić na wyjazd?

Statyw

DSC02304

Statyw wcale nie musi być kilkukilogramowym klocem. W sklepach znajdziecie podobne do tego ze zdjęcia – ważące mniej niż kilogram i mieszczące się nawet do małejj torby.

Warto pomyśleć o zakupie pod warunkiem, że w Waszej fotografii nie dominuje szybki reportaż. Statyw przydaje się nie tylko do nocnych zdjęć z bardzo długim czasem ekspozycji – im dłuższa ogniskowa obiektywu, tym większe ryzyko uzyskania zdjęcia poruszonego, nieostrego – stąd też, nawet przy w miarę dobrych warunkach, niekiedy warto poświęcić te parę chwil na rozstawienie statywu i cieszenie się potem ostrymi kadrami, szczególnie jeśli fotografujecie głównie krajobrazy. Statyw ma jeszcze jedną, niezaprzeczalną zaletę – spowalnia nas – nie pozwala na szybkie pstrykanie kilkudziesięciu fotek, z myślą, że „potem się coś wybierze” – każe skupić się na kadrze, dopracować go, zadbać o właściwą perspektywę. No i wreszcie video – tu jest on wręcz koniecznością – pewne ujęcia naprawdę lepiej wyjdą ze stabilnego punktu widzenia. Jeśli statywu jeszcze nie posiadacie, a planujecie aparatem filmować, zwróćcie uwagę na głowicę – kulowa zupełnie nie nadaje się do filmowania, potrzebna będzie taka, która umożliwia osobne blokowanie ruchu w pionie i w poziomie, oczywiście najlepiej olejowa, dedykowana do filmowania, ale to już zależnie od pojemności portfela.

Obiektywy

Jeśli zależy Wam na maksymalnej jakości zdjęć, na dzień dobry porzućcie wszelkie pomysły na tzw. spacerzoomy, czyli magiczne kilkunastokrotne i dłuższe zoomy, typu 18-270mm. Są one z pewnością wygodne, teoretycznie cały wyjazd można fotografować nie zmieniając obiektywu. Spójrzcie jednak na wyższą półkę cenową – nie znajdziecie tam, choćby horrendalnie drogich obiektywów o tak szerokim zakresie, z prostego powodu – prawa optyki są nieubłagane – nie da się wyprodukować jasnego i ostrego w tak długim zakresie ogniskowych obiektywu. Dla mnie minimalnym zestawem podróżnym są dwa zoomy o znacznie krótszym zakresie – moja ulubiona para (pod matrycę APS-C z mnożniekiem 1,5x – u mnie jest to Pentax) to Sigma 10-20 f:3,5 i Tamron 70-200 f:2,8.

Pierwszy zapewnia, na krótszym końcu, bardzo szerokie pole kadru, a nie zniekształca obrazu tak mocno jak obiektywy typu „rybie oko” o ogniskowej 8mm, natomiast przy 20mm jest nieco szerszym odpowiednikiem obiektywu zapewniającego kąt widzenia zbliżony do tego, jaki daje ludzkie oko.

Tamron 70-200 to, nie ma co zaklinać, krowa – waży ponad kilogram, zajmuje sporo miejsca w bagażu, jednak daje piękną głębię ostrości, rozmycie tła i jest ostry praktycznie już przy maksymalnym otwarciu. Ma jeszcze jeden minus – przy jego rozmiarach naprawdę trudno o dyskrecję – takich rozmiarów „lufa” zapewni Wam +10 do statusu profesjonalisty i -20 do ukrywania się w mieście ;). Zdarzało się, że przez cały wyjazd użyłem go jedynie kilka razy, ale i tak warto.

Matematyka rzecze, że między długim końcem szerokiego zooma (20mm), a 70mm teleobiektywu jest spora przerwa i pewnie dałoby się ją przecierpieć, bo w większości przypadków da się zrobić te 2-3 kroki w przód, czy tył, by uzyskać pożądany kadr. Tu jednak wkracza jedno z moich ulubionych szkieł, czyli jasna 50’ka, bez której nie wyobrażam sobie fotografowania – przy mnożniku matrycy APS-C obiektyw ten daje 75mm dla pełnej klatki i jest bardzo sympatyczną portretówką, nadającą się także do fotografii ulicznej, a jasność na poziomie 1,4, czy 1,8 pozwala na swobodne fotografowanie z ręki, aż do zmroku.Oczywiście każdy dobiera wedle potrzeb i wedle funduszy, znajdą się też na pewno zwolennicy wyłącznie obiektywów stałoogniskowych z ich niezrównaną jakością obrazu, mistrzowie żonglowania szkłami, ale i tacy, którzy będą zadowoleni z jakości podstawowych zoomów.

Przydatne fotogadżety

  • Ściereczka i płyn do czyszczenia obiektywu (chyba nie trzeba tłumaczyć, do czego służą i jak bardzo się przydają).
  • Zestaw do czyszczenia matrycy – możecie zainwestować w profesjonalne, nasączane patyczki, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że kosmetyczne patyczko-waciki też nieźle dają radę – trzeba to tylko robić ostrożnie i sprawdzić przed czyszczeniem, czy na patyczku nie ma luźnych włókien, które mogłyby pozostać na matrycy.
  • Jeśli wasz aparat nie jest wodoodporny, to koniecznie zabierzcie kilka worków foliowych, które zmieszczą aparat i obiektywy. W jednym z worków możecie wyciąć zgrabną dziurkę na obiektyw i fotografować także przy lżejszym deszczu.

Komputer i dysk zewnętrzny

Jeśli tylko macie możliwość – nie tylko po to, by na bieżąco bombardować znajomych Waszymi super zdjęciami z wyjazdu, ale przede wszystkim, by zgrywać zdjęcia, czy to na dysk w komputerze, czy zewnętrzny. Karty pamięci lubią się psuć w najmniej dogodnym momencie, a sprzęt fotograficzny noszony na widoku może skusić lokalnego Robin Hooda – będziecie w plecy te kilka tysięcy, ale przynajmniej zdjęcia zachowacie – niech wieczorne zgrywanie zdjęć z aparatu stanie się bezwzględnym rytuałem.

To chyba tyle, i aż tyle – ten cały sprzęt waży sporo i jeśli nie posiadacie asystenta, który będzie sprzęt za wami sprzęt, niczym kije na polu golfowym, woził, to prędzej czy później zaczniecie kląć na obolałe plecy. Nie chcę nawet myśleć, jak czują się podróżujący z pełną klatką, gdzie wszystko waży „ociupinkę więcej”. Ja po kolejnym dniu biegania, czy to po uliczkach Maroka, czy wioskach Azji mam czasem serdecznie dość tego całego majdanu i zazdrosnym okiem patrzę na turystów nieskrępowanych potrzebą ładnego bokeh (rozmycie obiektów znajdujących się poza głębią ostrości), którzy cykają szybką fotkę telefonem i wracają do wypoczywania.

DSC01954

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!

...a może chcesz udostępnić ten wpis znajomym?
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

36 thoughts on “Co zabrać na wyjazd – dylematy fotografa”

  1. Kinga Bielejec uważa, że:

    Najważniejsze to robić kopie zapasowe. Nauczyłam się tego nie raz. Pół roku w Azji i tysiące zdjęć, a potem jeden nieumyślny ruch i nie ma 1/3… Ja nie jestem aż takim mistrzem fotografii – mam ze sobą kompakt, być może dokupię drugi obiektyw. Do tego Go Pro, którego używa głównie mój chłopak. I smartfon z dobrym aparatem. To mi wystarcza w szczególności, jak na razie. Chociaż czasem statyw by się przydał, przyznaję. Jak lepiej opanuję sztukę fotografii to będę pamiętać o tym poście ;)

  2. Ania uważa, że:

    Podziwiam! Podróżuję z fotografem i od lat nie mogę się nadziwić ile kilogramów taszczy ze sobą (średnio 10-11 kg). Ja nie mogę się zmusić nawet do zabrania statywu, chociaż bardzo się przydaje, nie wspominając o dodatkowym obiektywie do robienia portretów :)

    1. Michał uważa, że:

      Mój osobisty rekord to chyba taki zestaw: Dwie lustrzanki, 10-20, 24-70, 18-135, 70-200 f2.8, 50mm, kamera, lampa, statyw i trochę drobnego szpeju – ale to już z obszaru „nevermore” – wolę jakiegoś zdjęcia nie zrobić, tudzież zrobić nieco inne od założeń, niż potem umierać od noszenia tego wszystkiego. Cóż, młodszy się nie robię ;>

  3. PatTravel uważa, że:

    Mój Nikon D700 ciężki jest jak diabli i już mi się wszystkiego odechciewa jak mam do niego zestawić lekki obiektyw. Oczywiście chciałabym mieć przy sobie wszystkie obiektywy, bo zawsze są potrzebne inne niż zabiorę. Z drugiej strony w podróży brak czasu i siły na zmiany obiektywów, więc ograniczam się do 2-3 stałek.

    1. Michał uważa, że:

      No to szacunek – na trip z samymi stałkami chyba bym się nie zdecydował, żonglerka szkłami jakoś słabo mi wychodzi i lubię móc, jak przy 10-20, bez zmiany szkła sfocić zarówno architekturę, jak i szeroki portret.

      1. PatTravel uważa, że:

        To jeszcze ci powiem, że rzadko zmieniam ;p Najczęsciej 1 dzień to 1 stałka, a co za tym idzie tylko określony profil zdjęć. Oczywiście trochę rzeczy mi w ten sposób ucieka, ale jest też sporo plusów :)

  4. Anita uważa, że:

    Ojoj ile praktycznych wskazówek!! Dla amatorów fotografii, takich jak ja, to istna gratka :-) Ja wiem jedno, że podczas podróżny najważniejsza jest wygoda. Dlatego zamieniliśmy naszego ukochanego, ale ciężkiego Nikona D5100 na leciutkiego bezlusterkowca. Na chwilę obecną jesteśmy tą zmianą zachwyceni. Lekko,miło i przyjemnie, a zdjęcia z bezlusterkowca rewelacyjne!

    1. Michał uważa, że:

      Niestety, mam wrażenie, że i ja niebawem powiem „bye bye” całemu temu przez lata zbieranemu majdanowi na rzecz bezlusterkowca właśnie. Będzie pewnie bolało, ale nie tak jak kręgosłup po tygodniu targania plecaka ze sprzętem ;)

  5. Ewa uważa, że:

    Zdradzisz co to za fajny statyw masz taki lekki i chowający się do torby? Bo mnie już męczy mój statyw wielkości kałasznikowa… No i dobre pytanie, napisz jeszcze w co i jak sie pakujesz na wyjazdy – jakiś plecak czy torbę foto polecasz?

    1. Michał uważa, że:

      Najmniejszy, jaki mam, to Sirui T-005, ale już nie jest dostępny w sprzedaży, a i jakościowo szału nie robi. Drugi, nieco większy i cięższy, ale wciąż kompaktowy, to BENRO iTRIP IT25 – prawie 500zł obecnie, ale bardzo fajny, daje dużo możliwości, włączając w to możliwość odkręcenia jednej z nóg i zrobienia z niej monopodu. Co do pakowania sprzętu, to obecnie używam VANGUARD Skyborne 4 – też tani nie jest, mały też nie, ale mieści wszystko, czego potrzebuję i ma bardzo wygodną opcję bocznego dostępu – nie trzeba zdejmować plecaka, żeby mieć dostęp do większości sprzętu, co jest dla mnie największą bolączką w kontekście foto-plecaków, a dłuższych tripów z torbą, stale obijającą się o biodra po prostu sobie nie wyobrażam.

  6. Uczta dla zmysłów uważa, że:

    Korzystamy podczas naszych podróży z starej lustrzanki Nikon D90 z obiektywem 18-105 i stałka 35 mm,filtr polaryzacyjny i ND. Statyw…zazwyczaj znajdujemy coś co nam go zastępuje.

  7. Przemysław Czatrowski uważa, że:

    jeżeli chodzi o paski, to ja używam Joby (http://ecsmedia.pl/c/pasek-do-aparatow-joby-ultrafit-sling-strap-xxl-b-iext30533412.jpg) – wygodny, dobrze się trzyma i nie ma oczojebnych napisów CANON, NIKON, PENTAX etc. ;) Jedyny minus to to, że przy mocowaniu aparatu do statywu musisz pasek odkręcić ;)

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      jakoś mnie gadżety „na gwint” nie przekonują, z prostej przyczyny, jeśli biorę statyw, lubię mieć przykręoną płytkę do aparatu na stałe, ale, jeśli Tobie się sprawdza… :)

  8. czoper uważa, że:

    Pełna klatka rządzi! Z plusów, które nie zostały explicite wymienione to taki, że biceps można niezły wyrobić od noszenia i kadrowania.
    Statywy mam dwa – jeden cięższy (oczywiście bardziej stabilny) i jeden lżejszy. I, co prawda z ciężkim sercem, ale… zabieram zawsze przynajmniej jeden z nich. Czasem natargam się nawet go z pokrowca nie wyjmując, ale są sytuacje, gdzie się bardzo przydał.
    Jak na razie jeden obiektyw mi wystarczy, 24-105mm pokrywają większość najczęściej używanych przeze mnie ogniskowych, a stałe światło f/4 daje niezłe pole do popisu dla bokeh i słabszych warunków oświetleniowych. Brakowało mi tylko lepszego zoom’a w parkach narodowych – jednak do fotografii zwierząt rozsądne minimum to 300mm.
    Świetny post!

    1. Michał uważa, że:

      Odnośnie pełnej klatki, to pożyjemy – zobaczymy, właśnie się objawia pełnoklatkowy Pentax i jeśli całkiem nie skopali video, to się poważnie zastanowię, ale i tak mnie ciągnie w stronę bezlusterowców i oddechu dla kręgosłupa. Co do parków narodowych i zwierzyny, to 70-200, tudzież tanie 100-300 całkiem stykało, powyżej 300, to albo armaty straszne, naprawdę wymagające tragarza, albo ciemna kiła&mogiła. Zawsze też jakąs opcją jest converter na tyłku, choć opcja to biedna i muląca wszystko.

  9. Andrzej Haskiel uważa, że:

    17-40+70-210 zdecydowanie. środek jakoś tak niekoniecznie ;) fajna ta rzeźba z lampami nixie.

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      taka para myślę też styknęłaby, choć trochę by mi brakowało szerszego końca, zakładając, że mówimy o APS-C

    2. Andrzej Haskiel uważa, że:

      u mnie 1,3, czyli coś pomiędzy. a, jeszcze to… https://www.youtube.com/watch?v=uypx0kTRVEo

    3. Poszli-Pojechali uważa, że:

      ciekawy pomysł, ale chyba bym się trochę cykał tak chodzić z lufą na wierzchu, wolę jakiś pokrowiec na pasku, mniej się szklarnia w oczy rzuca ;)

    4. Andrzej Haskiel uważa, że:

      no, do tej pory chodziłem w terenie z „termosem” lowepro, ale jednak zdjęcia się robi seriami, w 1 miejscu i wtedy warto się przełączyć na ten rewolwer, rekompensuje brak drugiego body :>

    5. Andrzej Haskiel uważa, że:

      no i klasycznie do azji trzeba wszyskie czerwone i złote paski pociągnąć klasyczną czarną elektryczną taśmą izolacyjną ;)

    6. Poszli-Pojechali uważa, że:

      a co do rzeźby, to polecam genialne miejsce, w którym jest tego duuuużo więcej: http://poszli-pojechali.pl/europa/berlin-na-wyrywki-batman-elektronik/

    7. Andrzej Haskiel uważa, że:

      fajne, fajne. następnym razem tam wpadniemy napewno.

    8. Poszli-Pojechali uważa, że:

      Co do obkelajania, to sam nie wiem, nigdy się w to nie bawiłem, szczególnie przy większej lufie i tak widać, że to droższy sprzet, przy dalszych destynacjach coraz bardziej za to się skłaniam do przesiadki na dyskretniejszego bezlusterkowca – tam nawet długie tele wygląda jak byle kit do lustrzanki.

    9. Andrzej Haskiel uważa, że:

      tobie się wydaje, że oni patrzą na długość. albo to, że słoik jest metalowy. a oni szukają (1) kolorowych pasków – czerwony/złoty = drogi sprzęt i (2) logo. mnie 1000 miejscowych pytało „jaki to aparat”, nikt nie zagadał „o 491d mk xvi, poznałem po kształcie”. inna sprawa, że obklejone mniej się rysuje :D

    10. Poszli-Pojechali uważa, że:

      inna sprawa, czy prędzej, czy później nie zakumają, że obklejone taśmą = drogie ;)

    11. Andrzej Haskiel uważa, że:

      jak ładnie obkleisz (nożyk do tapet) to z paru metrów wygląda jak nieobrandowane. czasem trzeba uważać, czasem w ogóle nie warto ryzykować, czasem wystarczy być tylko mniej wyróżniającym się wśród grupy wyróżniających się :)

  10. Kinga uważa, że:

    zawsze jestem ciekawa jak to robią inni z pakowaniem bagażu foto na wyjazdy. :D najbardziej nieużywaną rzeczą jaką swojego czasu woziłam ze sobą a potem przeklinałam, że muszę nosić, był statyw. od dwóch lat nie biorę. żal mi tych wszystkich pięknych niezrobionych zdjęć na długim czasie, ale wiem, że nawet jak spakuję ten statyw to i tak go nigdzie nie wezmę, bo za ciężki/duży. :D
    tak samo mam z obiektywami – podziwiam szczerze, że masz zacięcie żeby wozić 70-200, moja sigma 70-300 zostaje razem ze statywem w domu. :P a jedzie 18-55. trochę czasem brakuje, ale przynajmniej taki aparat ze sobą wszędzie biorę, a jak woziłam dużo, to w efekcie nie brałam nic. teraz mam wielką ochotę spróbować stałkami robić, ale to chyba jest jeszcze więcej wożenia… :p

    ps. pentax rocks!

    1. Michał uważa, że:

      70-200 biorę tylko wtedy, gdy mam poczucie, że może się przydać dłuższa lufa, ale na dłuższe wyjazdy bezwzględnie. Z kolei ze stałek się trochę wyleczyłem, szczególnie tych manualnych – choćby bardzo jasne i ostre, pochłaniają masę czasu na żonglowanie obiektywami, którego i tak mam dosyć przy dwóch zoomach i jednej stałce.

  11. Iza Zawadzka uważa, że:

    Fajne i przydatne. Ja oprócz lustrzanki (bo też lubię rozmyte tło, gdy chcę się skoncentrować na pierwszym planie), noszę jeszcze właściwie non stop przy sobie, nie tylko na wyjazdach, kompakt, który przyczepia się do smartfona. Pozwala po pierwsze na wrzucanie fotek praktycznie od ręki na FB, poza tym jest dyskretny, więc można od czasu do czasu złamać zakaz fotografowania np. w kościołach czy muzeach, a poza tym jak na takie małe coś to całkiem nieźle przybliża. No i mieści się w kieszeni, co w podróży jest niebagatelne. Z minusów – nie ma stabilizacji obrazu i raczej nie powinien być jedynym aparatem, bo wtedy potrzebny także power bank.

    1. Poszli-Pojechali uważa, że:

      też mam kompakta, na dodatek z ruchomym ekranem, co pozwala właśnie w takich szybkich sytuacjach robić niespotrzeżenie zdjęcia :) może jakość nie ta, ale sytuacyjne niektóre bardzo fajne wychodzą. p.s. uwielbiam dawkę Twoich porannych zdjęć!

    2. Poszli-Pojechali uważa, że:

      p.s. my bez power banków już nigdzie się nie ruszamy, zawsze dwa na stanie, o ile swojego nie zapomnę :D

    3. Iza Zawadzka uważa, że:

      Dzięki! Wszystkie są robione właśnie tym małym kompaktem.

    4. Iza Zawadzka uważa, że:

      Chociaż muszę przyznać, że z tą dyskrecją różnie bywa, bo jednak ten aparat przykuwa uwagę (nie widuje się takich wielu). W Salonikach nawet zaczepili mnie ludzie wypytując, co to.

    5. Poszli-Pojechali uważa, że:

      z drugiej strony to może być właśnie punktem zaczepienia, nawiązania znajomości i zrobienia pięknego portretu, bez ukrywania się i za zgodą tej osoby :)

    6. Iza Zawadzka uważa, że:

      To fakt, choć tamci to akurat też byli turyści. Z robieniem portretów i pytaniem o zgodę, to ja mam niestety pod górkę. Zawsze jakoś mi głupio, mam wrażenie, że wchodzę w czyjąś prywtność, choć jak już się zbioroę w sobie i zapytam, to dotąd nikt mi nie odmówił.

Dodaj komentarz

Więcej interesujących wpisów: