Strona główna Pojedli-Popili Gdzie dobrze zjeść Wycieczkowicze. Mit podróżnika a rzeczywistość urlopowicza

Wycieczkowicze. Mit podróżnika a rzeczywistość urlopowicza

12 min. czytania
2
0

Słowem wstępu, nie jest moim zamiarem hejtowanie „urlopowiczów”, bo sam, jak na razie do nich należę. Chodzi wyłącznie o to, by starać się podróżować świadomie.

Jest dobrze… Polska przestała być całkowitym turystycznym zadupiem Europy. Z roku na rok coraz więcej linii lotniczych decyduje się na otwarcie połączeń z większych miast w Polsce do popularnych destynacji turystycznych. Krainy, o których nasi dziadkowie czytali (jeśli czytać umięli), jak o mitycznej Narnii, nagle stanęły przed nami otworem. Kenia, Zanzibar, Wenezuela, Argentyna, Tajlandia, Wietnam, czy nawet Malezja i Indonezja. Nasze konto zostaje uszczuplone o jakieś 2 tyś. PLN i bilet mamy w kieszeni – ahoj przygodo!!!

P2161374

Ok, udało się złapać bilet w dobrej cenie, teraz pora określić, jak chcemy z tego biletu skorzystać. Gdy już zarezerwujecie lot, wybłagacie urlop (tu wielki szacun dla mojego szefa, który przyjmuje moje 3-tygodnowe tripy po Azji i tygodniowe last minute do Maroka bez mrugnięcia okiem), zastanówcie się, komu chcecie zostawić resztę Waszych pieniędzy.

Większość krajów, do których się udacie jest znacznie biedniejsza od Polski, przeciętny obywatel musi przeżyć za równwowartość tego, co miesięcznie wydajecie na kawę w Starbucksie, czy innej kawiarni. Jeśli zatem wykupujesz sam lot, to:

1. Zamiast sieciowego hotelu,  który odprowadza zyski do centrali, rozważ nocleg w miejscowym guest house, czy hostelu. Turystyka to przemysł, jak każdy inny i jak inne gałęzie gospodarki, podlega procesom globalizacji – międzynarodowe sieci hotelowe budują hotele we wszystkich popularnych miejscowościach turystycznych. Miejscowa ludność ma z tego niewiele – co najwyżej posadę sprzątającego, bagażowego, za minimalną stawkę. Co więcej, nocowanie w lokalnym hostelu naprawdę nie oznacza tułania się po wioskach z tabliczką „przenocuj mnie”, przetłumaczoną przez google translate na lokalny dialekt. Agoda.com, hostels.com, booking.com czy choćby Airbnb załatwią nam nocleg równie łatwo, co strona biura podróży, a znajdziemy tam dużo fajnych ofert, zazwyczaj znacznie tańszych.

_IGP3998
Chyba najlepszy widok z pokoju, jaki nam się trafił – zarezerwowany na Airbnb, z widokiem na Stare Miasto w Zadarze.

Transfer z lotniska? oczywiście – wiele obiektów taką usługę oferuje, zazwyczaj odpłatnie, ale nikt nam nie broni skorzystać z taksówki, a jednocześnie kontrolujemy koszty i przy odpowiednim wcześniejszym wybadaniu tematu może się okazać, że sporo oszczędzimy, korzystając z lokalnego autobusu.

2. Jedz na mieście, najlepiej tam, gdzie najwięcej localsów, jeśli martwisz się o żołądek, walnij przed wyjściem setkę mocniejszego alkoholu, w końcu kuchnia to element kultury danego regionu. Jedząc w hotelu, możesz liczyć, w najlepszym przypadku, na pro-europejską wersję lokalnych potraw. Jedzenie w mocno podejrzanych budach, na ulicy, może nie spełni Twoich potrzeb estetycznych, ale smakuje zazwyczaj naprawdę dobrze.

Oczywiście nie należy przesadzać. Potrawy gotowane, smażone, ogólnie poddane obróbce termicznej są z reguły bezpieczne. Nie dotyczy to  poziomu ostrości, który może niektórych bardzo zaskoczyć – to, że kebab na ostro Was nie rusza, wcale nie znaczy, że możecie ruszać „w ciemno” w uniwersum kuchni tajskiej, czy indyjskiej. Reguła, której zdecydowanie warto się trzymać, to picie wyłącznie wody butelkowanej, a w wielu regionach, stosowanie jej także do mycia zębów.

_IGP7789
Posiłek podany tradycyjnie, na liściu bananowca. Kerala – Indie.

3. Tzw. wycieczki fakultatywne – jeśli biuro / hotel je oferują, to znaczy, że możesz z nich skorzystać jakoś połowę taniej, zamawiając przejazd w lokalnych biurach podróży. Należy jednak przy tym liczyć się z tym, że każde z lokalnych biur ma zakontraktowane postoje w przydrożnych sklepikach, gdzie ceny pokrywają nie tylko marżę sprzedawcy, ale i prowizję dla kierowcy / biura, za sprowadzenie do tego konkretnego miejsca. Niekiedy warto rozważyć wynajęcie samochodu, na 3-4 osoby wychodzi znacznie taniej, choć w Azji będzie to raczej opcja dla osób o silnych nerwach, szczególnie, gdy trafimy do kraju z ruchem lewostronnym.

_IGP6663
Na plażę w Legzirze (Maroko) dotrzemy tylko samochodem, a marokańskie drogi są znacznie bezpieczniejsze, niż by się wydawało, szczególnie w porównaniu do Warszawy.

4. Zakupy – jeśli wylądowaliśmy w hotelowej enklawie, całkiem odciętej od świata, będziemy skazani na stricte turystyczne sklepy, jednak w wielu przypadkach wystarczy porzucić hotelową dzielnicę, by doświadczyć prawdziwego życia, wejść w uliczki, pomiędzy stragany, chłonąć życie, miasto i jego atmosferę. Nawet przy zakupach w przyhotelowym sklepku warto spojrzeć na etykiety – zwykła woda, której w tropikach spożywamy zazwyczaj hektolitry – może pochodzić od dużego, międzynarodowego koncernu lub być produkowana w lokalnej fabryce. Takie małe decyzje, przemnożone przez tysiące turystów, dają konkretne sumy, sumy które zostają w danym kraju.

_IGP9127
Souk, suk, bazar, czy targowisko – najlepsze miejsce, by nabyć pamiątki, przyprawy, tudzież wybrać coś z miliona absolutnie niepotrzebnych drobiazgów.

Punkt ważny. Niby to oczywistość, ale warta zaznaczenia – szanujmy lokalną wspólnotę, jej kulturę i obyczaje. Wykupienie biletu, czy nawet wczasów all inclusive nie daje komukolwiek prawa do traktowania lokalnej ludności jak wyposażenia pokoju, czy własnej obsługi. Pamiętajmy, jesteśmy w ich kraju gościem i choćbyśmy doświadczali niebywałej uprzejmośći, nie należy przekraczać jej granic. To, że mamy w portfelu więcej, niż zarabia cała rodzina przez miesiąc, powinno być raczej przyczynkiem do refleksji, niż poczucia wyższości.

Punkt ważniejszy: Rasizm – jeśli na Turków mówisz kebaby, na Hindusów i Arabów – ciapaci, a na Murzynów – czarnuchy, to proszę, bardzo grzecznie i serdecznie – jedź nad polskie morze, na Mazury, gdziekolwiek, byle nie poza granice. Czasy kolonizatorów dawno minęły – jedziesz do krajów, które przez setki, jeśli nie tysiące lat rozwijały swoją kulturę, być może odmienną, ale zasługującą na szacunek. Tak przy okazji, wiele z tych nacji posiada dar bardzo szybkiego podłapywania zwrotów w obcych językach. Jeśli macie zatem zamiar eksportować swój rasizm, polecam przykładowo, dla wprawy, zwyzywać większą grupę kiboli, ewentualnie przesiadujących pod blokiem dresiarzy.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Gdzie dobrze zjeść

2 komentarze

  1. Travelling Milady

    3 listopada 2014 at 10:26 pm

    Jeszcze nie korzystałam z biura podróży, choć ludzie sobie chwalą. Każdy jest na innym etapie, ma inne potrzeby więc jeździ jak mu pasuje. Ja po prostu zawsze samodzielnie organizuję wyjazdy, ale pewnie kiedyś skorzystam i z takiej formy. Jak już się nieco rozleniwię;)

    Reply

  2. Ewa

    3 listopada 2014 at 1:28 pm

    Bardzo fajny, wyważony artykuł. Nie lubię, jak ktoś ocenia wycieczkowiczów jako gorszy rodzaj turystów, ale faktem jest, że warto zawsze podrózować bardziej świadomie – nawet z biurem podróży :)

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Wynajem samochodu w Toskanii (i nie tylko)

Spis treści0.1 Skąd wypożyczać?0.2 Modele wypożyczania – rozliczenie paliwa1 Ubezpie…