Strona główna Europa Czechy Praga na wyrywki: wyspa i muzeum Kampa

Praga na wyrywki: wyspa i muzeum Kampa

14 min. czytania
13
0

Praga kojarzy wam się z zatłoczonym mostem Karola i mocno turystycznym Placem Wacława, byliście na Hradczanach i widzieliście zegar astronomiczny? Główne must-see odhaczone? Warto zatem zejść z utartych szlaków turystycznych i odpocząć w zaciszu Kampy – największej wyspy Pragi. Jest piękna i zaskakuje na każdym kroku, niezależnie od pory roku.

Wystarczy skręcić od strony Małej Strany z mostu Karola. Miejsce zostało określone w XVII w. przez hiszpańskich żołnierzy jako Kampus (field) i stąd ma swoją nazwę. Podobno nazywają ją również praską Wenecją ale akurat z tym miastem kojarzy mi się najmniej.

Z Kampy na Wełtawę roztacza się przepiękny widok. Nawet bez słońca i w chmurach.

Nie zawsze było pięknie. Powódź w 2012 roku znacząco podniosła poziom wody w rzece – pomnik na zdjęciu był praktycznie po pas w wodzie (niestety nie mogę znaleźć zdjęcia które kiedyś widziałam).

Latem w parku można grillować i chłodzić się piwem, posiedzieć w jednym z licznych barów i kawiarenek lub umówić się na romantyczne spotkanie. Najlepszym tego potwierdzeniem jest rosnąca liczba zapinanych kłódek, wraz z niezłomną wiarą, że to może cokolwiek zagwarantować (o tym, co przynosi szczęście pisaliśmy TU).

Lucky locks in Prague

Odbywa się tu również sporo imprez i koncertów. Okolice Kampy były kiedyś miejscem spotkań hippisów w Pradze, o czym przypomina Ściana Lennona (Lennon Wall), cała zamalowana graffiti. Więcej ciekawych miejsc ze street artem z Pragi można znaleźć u Kamili na jej blogu Kami&The Rest Of The World.

Lennon Wall – zdj. Kami&The Rest Of The World

Na Kampie znajdziecie również Bobasy (Babies) Davida Černego – kilka z nich możecie zobaczyć, jak „wspinają się” na szczyt wieży telewizyjnej na Żiżkowie. Na ziemi również robią wrażenie – sądząc po wypolerowanych tyłkach. Wielu przechodniów uważa za stosowne zrobić sobie zdjęcie na grzbiecie, więc można mieć absolutną pewność, że ta część ciała bobasów zawsze jest czysta ;).

Zima, to najlepszy czas, by zobaczyć ekspozycje muzeum Kampa, które po prostu urywa głowę. No dobra, nam urwało głowę. Czeska sztuka jest bardzo interesująca, a w Polsce często mało znana, pomijana albo zapomniana.

Całe podwórko jest pierwszą dość ciekawą wystawą współczesnych rzeźb (wstęp za free). I miejscem zabawy. Nie da się sobie odmówić zdjęcia ze sztuką.

Muzeum Kampa, Praga

Muzeum mieści się w budynku Młynów Sowy, oczywiście po renowacji i zmianach. Same młyny powstały w XIV wieku (chociaż w niektórych źródłach podaje się i wcześniejszą datę). Historia młynów jest burzliwa – wielokrotne były palone, burzone, niszczone powodziami. Obecny budynek liczy sobie niecałe 100 lat – w 1920 roku przeszedł pod zarządzanie miasta.

Zbiory były gromadzone przez parę małżeńską – Jana i Medę Mládkovych. Muzeum szczyci się przede wszystkim zbiorami Frantiska Kupki i Ottona Gutfreunda oraz promuje sztukę współczesną, kładąc wielki nacisk na czeskich artystów. Wstęp na wszystkie ekspozycje kosztuje 260 koron, na pojedyncze wybrane – 90 koron. Warto zainwestować i obejrzeć wszystko (jeśli lubicie oczywiście sztukę współczesną). Niestety, w całym muzeum obowiązuje zakaz robienia zdjęć, więc tych dzieł, przy których mogłabym stać godzinami, nie będę mogła wam pokazać.

Powód, dla którego weszliśmy do muzeum, był prosty i oczywisty. Jan Švankmajer! Z tego co wiem, w Polsce nigdy nie było ekspozycji i raczej prędko nie będzie. Genialny czeski rzeźbiarz, reżyser, poeta, eseista, sztuką którego inspirowali się nawet Tim Burton i Terry Gilliam. Mały Otik na długo zapada w pamięć i może służyć jako całkiem niezłe wprowadzenie w pokręcone myśli artysty. Przez natłok informacji, obrazów, bodźców (no i dlatego że oglądamy dużo i namiętnie), wiele filmów po prostu się nie pamięta: szczegóły, nazwy, akcje. Tego filmu nie zapomnicie – gwarantuję ;)

Teraz w muzeum Kampa trwa jego wystawa „Naturalia” – do 31 stycznia.

strona Jana Švankmajera na FB

Surrealistyczne rzeźby niepokoją umysł, fascynują, przyciągają i pobudzają wyobraźnię. Większość z nich nie jest podpisana (oprócz kilku – włącznie z moim ulubionym Zelenym Koczkodanem), by nie burzyć spójności wystawy i pozwolić im tworzyć własny obraz w umysłach odwiedzających. Nie jest to typowa wystawa, tylko część Galerii Osobliwości artysty, który sam twierdzi, że taka galeria zabiera w podróż po wyobraźni i żegna wewnętrzną transformacją. Dużo emocji, dużo wrażeń. Wszystkie obiekty powstały w połączeniu z naturą, wodą z gorących źródeł z Karłowych Warów, rytualnymi maskami z Afryki i grafikami z XVI-XIX ww. Wyszłam zapowietrzona, z wykrzyknikami w oczach.

znalezione na www.museumkampa.cz

Dobra wiadomość jest taka, że wystawy Švankmajera odbywają się w Pradze co roku – późną jesienią – na początku zimy.

Kolejna uczta dla zmysłów – 2 rzeźby z bronzu Davida Černego w ramach cyklu Czech Bethlehem. Były stworzone dla Autostadt z okazji Expo2000 i pokazywały obrazy czeskiej historii i kultury. W muzeum Skoda do 17 maja 2015 będzie odbywała się druga część ekspozycji. Nie ma ich nigdzie w internetach, by pokazać, mogę tylko opisać. Zamek Kafki np. opowiada historię samego Kafki oraz łączy wszystkie jego książki w jedną, groteskowo-zachwycającą całość. Każdy detal ma znaczenie, nawet kozaki, którymi Kafka się fascynował. Podejrzewam, że największą przyjemność sprawia osobom, znającym doskonale całą twórczość Kafki. Sama w sobie jest również niesamowicie ciekawa i poruszająca – pokazując mi Černego nieco w innym świetle.

Przy ekspozycji kolaży Jiří Kolářza, zostawiłam w notatkach właściwie same wykrzykniki. Z okazji stulecia poety, dramaturga, plastyka i tłumacza w jednym, została zorganizowana wystawa jego prac. Nigdy nie rozmyślałam o kolażach z gazet kolorowych w kategoriach sztuki, udowodnił mi, że nawet wycinankami z gazet i wiadomości, o których 3 dni później już nikt nie pamięta można stworzyć historię. Jabłko, Znak Kręgu, Kwadrat, But, Hold dla Van Gogha, banery, zasłony i wiele wiele innych prac, pozostawiających w natłoku emocji. Poniżej – nagranie z wystawy tych prac w Polsce w 2012 roku w galerii Mocaka, by trochę przybliżyć rodzaj prac. Wystawa niestety jest czasowa.

W muzeum są również ciekawe wystawy Frantiska Kupki, Otto Gutfreunda i Zdenka Buriana.

Pracą, która pozostawiła mnie obojętną – o dziwo – była „The Automobile through the Ages” Andy Warhola. Była poprawna i po wszystkich surrealizmach widzianych już tak nie cisnęła na psychikę.

Miało być o parku, a wyszło o muzeum:)

Obok muzeum jest dobra włoska restauracja (nie byliśmy, ale widziałam dużo pochlebnych recenzji). Wokół Kampy jest sporo kawiarenek i barów, w których można usiąść. Dużo osób poleca Kawiarnię Mlynska.

Znajdźcie chwilę rano lub po południu by na Kampie trochę czasu spędzić – warto!

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Czechy

13 komentarzy

  1. kami

    18 września 2015 at 6:42 am

    niby Pragę znam lepiej niż niejedno polskie miasto, ale Kampę zawsze po macoszemu traktowałam, ze 2 czy 3 razy tylko byłam. ale to w dużej mierze dlatego, że za blisko innych typowych atrakcji jest, a ja tych miejsc staram się unikac jak ognia! Kolejnym razem się przełamię i pójdę zwiedzac, bo niegłupio tam!

    Reply

    • Tati

      18 września 2015 at 11:13 am

      My też dotarliśmy na Kampę przy okazji kolejnego razu. Ale miejsce cudne – i na zimę i na lato.

      Reply

  2. Agnieszka

    29 sierpnia 2015 at 10:40 pm

    W Pradze nigdy nie byłam, zawsze było jakoś nie po drodze, ale wiem, że prędzej czy później tam zawitam. Wasz wpis mnie w tym tylko utwierdza!

    Reply

    • Tati

      30 sierpnia 2015 at 10:05 am

      My Pragę kochamy całym sercem i jeździmy tam dość regularnie. Po okresie zwiedzania miejsc obowiązkowych jest już możliwość zobaczyć miejsca mniej znane, już jest czas na poznanie miasta jako takiego.

      Reply

  3. Kamil Białas

    29 sierpnia 2015 at 10:18 am

    Na pewno zaintrygowała mnie postać Jana Svankmajera, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem.
    Muszę jednak przyznać że zasami przerażają mnie niektóre elementy sztuki współczesnej. Mają w sobie jakiś taki pierwiastek szaleństwa :P

    Reply

    • Michał

      29 sierpnia 2015 at 11:55 am

      Co do Švankmajera, to akurat u niego ten pierwiastek szaleństwa jest chyba najbardziej widoczny. Wszystkie te chore hybrydy zmierzęce, instalacje oparte na rozkładzie i przemijaniu. Nie jest to na pewno sztuka dla każdego, ale mnie fascynuje niebywale.

      Reply

  4. Zuza

    28 sierpnia 2015 at 2:29 pm

    Do Pragi jakoś się nie mogę wybrać, chociaż próbuję już od… no, od jakiegoś czasu. Ale jak się w końcu ogarnę, to na Kampę na sto procent zajrzę. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale po tym poście wiem, że na pewno by mi się spodobała.

    Reply

    • Tati

      30 sierpnia 2015 at 11:09 pm

      :) Koniecznie! Wydaje mi się, że w Pradze – niezależnie od upodobań – każdy znajdzie coś dla siebie, według gustu.

      Reply

  5. Travelling Milady

    21 stycznia 2015 at 11:49 am

    Do cholery, ja tu próbuje nie myśleć o Pradze, która intensywnie tłucze mi się po głowie, a Wy mi wytrącacie z ręki wszelaką broń. Jadę!

    Reply

    • Tati

      21 stycznia 2015 at 8:43 pm

      No i tak trzeba było od razu! Jak można powiedzieć NIE na Pragę? Jestem po raz kolejny a znowu nie zobaczyłam wszystkiego co chciałabym zobaczyć, sprawdzić:)

      Reply

  6. urlopnaetaciepl

    9 stycznia 2015 at 8:38 am

    Omójbosz dzieci straszne… zawsze w horrorach boję się takich zmutowanych słodziaków, więc pozowane fotki z nimi odpadają. Ale do muzeum zdecydowanie się wybierzemy! Zapowiada się niesmowicie!

    Reply

    • Tati

      9 stycznia 2015 at 10:25 am

      straszne to one są na wieży w Zizkovie – wdrapując się na górę :D a muzeum warto!

      Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Bordalo II – mistrz street artu z Lizbony

Spis treści1 Bordalo II – pierwsze spotkanie2 Attero by Bordalo II3 Floating Plastic…