Praga na wyrywki: wyspa i muzeum Kampa

Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Praga kojarzy wam się z zatłoczonym mostem Karola i mocno turystycznym Placem Wacława, byliście na Hradczanach i widzieliście zegar astronomiczny? Główne must-see odhaczone? Warto zatem zejść z utartych szlaków turystycznych i odpocząć w zaciszu Kampy – największej wyspy Pragi. Jest piękna i zaskakuje na każdym kroku, niezależnie od pory roku.

Wystarczy skręcić od strony Małej Strany z mostu Karola. Miejsce zostało określone w XVII w. przez hiszpańskich żołnierzy jako Kampus (field) i stąd ma swoją nazwę. Podobno nazywają ją również praską Wenecją ale akurat z tym miastem kojarzy mi się najmniej.

Z Kampy na Wełtawę roztacza się przepiękny widok. Nawet bez słońca i w chmurach.

Nie zawsze było pięknie. Powódź w 2012 roku znacząco podniosła poziom wody w rzece – pomnik na zdjęciu był praktycznie po pas w wodzie (niestety nie mogę znaleźć zdjęcia które kiedyś widziałam).

Latem w parku można grillować i chłodzić się piwem, posiedzieć w jednym z licznych barów i kawiarenek lub umówić się na romantyczne spotkanie. Najlepszym tego potwierdzeniem jest rosnąca liczba zapinanych kłódek, wraz z niezłomną wiarą, że to może cokolwiek zagwarantować (o tym, co przynosi szczęście pisaliśmy TU).

Lucky locks in Prague

Odbywa się tu również sporo imprez i koncertów. Okolice Kampy były kiedyś miejscem spotkań hippisów w Pradze, o czym przypomina Ściana Lennona (Lennon Wall), cała zamalowana graffiti. Więcej ciekawych miejsc ze street artem z Pragi można znaleźć u Kamili na jej blogu Kami&The Rest Of The World.

Lennon Wall – zdj. Kami&The Rest Of The World

Na Kampie znajdziecie również Bobasy (Babies) Davida Černego – kilka z nich możecie zobaczyć, jak „wspinają się” na szczyt wieży telewizyjnej na Żiżkowie. Na ziemi również robią wrażenie – sądząc po wypolerowanych tyłkach. Wielu przechodniów uważa za stosowne zrobić sobie zdjęcie na grzbiecie, więc można mieć absolutną pewność, że ta część ciała bobasów zawsze jest czysta ;).

Zima, to najlepszy czas, by zobaczyć ekspozycje muzeum Kampa, które po prostu urywa głowę. No dobra, nam urwało głowę. Czeska sztuka jest bardzo interesująca, a w Polsce często mało znana, pomijana albo zapomniana.

Całe podwórko jest pierwszą dość ciekawą wystawą współczesnych rzeźb (wstęp za free). I miejscem zabawy. Nie da się sobie odmówić zdjęcia ze sztuką.

Muzeum Kampa, Praga

Muzeum mieści się w budynku Młynów Sowy, oczywiście po renowacji i zmianach. Same młyny powstały w XIV wieku (chociaż w niektórych źródłach podaje się i wcześniejszą datę). Historia młynów jest burzliwa – wielokrotne były palone, burzone, niszczone powodziami. Obecny budynek liczy sobie niecałe 100 lat – w 1920 roku przeszedł pod zarządzanie miasta.

Zbiory były gromadzone przez parę małżeńską – Jana i Medę Mládkovych. Muzeum szczyci się przede wszystkim zbiorami Frantiska Kupki i Ottona Gutfreunda oraz promuje sztukę współczesną, kładąc wielki nacisk na czeskich artystów. Wstęp na wszystkie ekspozycje kosztuje 260 koron, na pojedyncze wybrane – 90 koron. Warto zainwestować i obejrzeć wszystko (jeśli lubicie oczywiście sztukę współczesną). Niestety, w całym muzeum obowiązuje zakaz robienia zdjęć, więc tych dzieł, przy których mogłabym stać godzinami, nie będę mogła wam pokazać.

Powód, dla którego weszliśmy do muzeum, był prosty i oczywisty. Jan Švankmajer! Z tego co wiem, w Polsce nigdy nie było ekspozycji i raczej prędko nie będzie. Genialny czeski rzeźbiarz, reżyser, poeta, eseista, sztuką którego inspirowali się nawet Tim Burton i Terry Gilliam. Mały Otik na długo zapada w pamięć i może służyć jako całkiem niezłe wprowadzenie w pokręcone myśli artysty. Przez natłok informacji, obrazów, bodźców (no i dlatego że oglądamy dużo i namiętnie), wiele filmów po prostu się nie pamięta: szczegóły, nazwy, akcje. Tego filmu nie zapomnicie – gwarantuję ;)

Teraz w muzeum Kampa trwa jego wystawa „Naturalia” – do 31 stycznia.

strona Jana Švankmajera na FB

Surrealistyczne rzeźby niepokoją umysł, fascynują, przyciągają i pobudzają wyobraźnię. Większość z nich nie jest podpisana (oprócz kilku – włącznie z moim ulubionym Zelenym Koczkodanem), by nie burzyć spójności wystawy i pozwolić im tworzyć własny obraz w umysłach odwiedzających. Nie jest to typowa wystawa, tylko część Galerii Osobliwości artysty, który sam twierdzi, że taka galeria zabiera w podróż po wyobraźni i żegna wewnętrzną transformacją. Dużo emocji, dużo wrażeń. Wszystkie obiekty powstały w połączeniu z naturą, wodą z gorących źródeł z Karłowych Warów, rytualnymi maskami z Afryki i grafikami z XVI-XIX ww. Wyszłam zapowietrzona, z wykrzyknikami w oczach.

znalezione na www.museumkampa.cz

Dobra wiadomość jest taka, że wystawy Švankmajera odbywają się w Pradze co roku – późną jesienią – na początku zimy.

Kolejna uczta dla zmysłów – 2 rzeźby z bronzu Davida Černego w ramach cyklu Czech Bethlehem. Były stworzone dla Autostadt z okazji Expo2000 i pokazywały obrazy czeskiej historii i kultury. W muzeum Skoda do 17 maja 2015 będzie odbywała się druga część ekspozycji. Nie ma ich nigdzie w internetach, by pokazać, mogę tylko opisać. Zamek Kafki np. opowiada historię samego Kafki oraz łączy wszystkie jego książki w jedną, groteskowo-zachwycającą całość. Każdy detal ma znaczenie, nawet kozaki, którymi Kafka się fascynował. Podejrzewam, że największą przyjemność sprawia osobom, znającym doskonale całą twórczość Kafki. Sama w sobie jest również niesamowicie ciekawa i poruszająca – pokazując mi Černego nieco w innym świetle.

Przy ekspozycji kolaży Jiří Kolářza, zostawiłam w notatkach właściwie same wykrzykniki. Z okazji stulecia poety, dramaturga, plastyka i tłumacza w jednym, została zorganizowana wystawa jego prac. Nigdy nie rozmyślałam o kolażach z gazet kolorowych w kategoriach sztuki, udowodnił mi, że nawet wycinankami z gazet i wiadomości, o których 3 dni później już nikt nie pamięta można stworzyć historię. Jabłko, Znak Kręgu, Kwadrat, But, Hold dla Van Gogha, banery, zasłony i wiele wiele innych prac, pozostawiających w natłoku emocji. Poniżej – nagranie z wystawy tych prac w Polsce w 2012 roku w galerii Mocaka, by trochę przybliżyć rodzaj prac. Wystawa niestety jest czasowa.

W muzeum są również ciekawe wystawy Frantiska Kupki, Otto Gutfreunda i Zdenka Buriana.

Pracą, która pozostawiła mnie obojętną – o dziwo – była „The Automobile through the Ages” Andy Warhola. Była poprawna i po wszystkich surrealizmach widzianych już tak nie cisnęła na psychikę.

Miało być o parku, a wyszło o muzeum:)

Obok muzeum jest dobra włoska restauracja (nie byliśmy, ale widziałam dużo pochlebnych recenzji). Wokół Kampy jest sporo kawiarenek i barów, w których można usiąść. Dużo osób poleca Kawiarnię Mlynska.

Znajdźcie chwilę rano lub po południu by na Kampie trochę czasu spędzić – warto!


Jeśli podoba Ci się ten wpis, udostępnij go:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Autorem wpisu jest .

Skomentuj

13 thoughts on “Praga na wyrywki: wyspa i muzeum Kampa”

  1. kami pisze:

    niby Pragę znam lepiej niż niejedno polskie miasto, ale Kampę zawsze po macoszemu traktowałam, ze 2 czy 3 razy tylko byłam. ale to w dużej mierze dlatego, że za blisko innych typowych atrakcji jest, a ja tych miejsc staram się unikac jak ognia! Kolejnym razem się przełamię i pójdę zwiedzac, bo niegłupio tam!

    1. Tati pisze:

      My też dotarliśmy na Kampę przy okazji kolejnego razu. Ale miejsce cudne – i na zimę i na lato.

  2. Agnieszka pisze:

    W Pradze nigdy nie byłam, zawsze było jakoś nie po drodze, ale wiem, że prędzej czy później tam zawitam. Wasz wpis mnie w tym tylko utwierdza!

    1. Tati pisze:

      My Pragę kochamy całym sercem i jeździmy tam dość regularnie. Po okresie zwiedzania miejsc obowiązkowych jest już możliwość zobaczyć miejsca mniej znane, już jest czas na poznanie miasta jako takiego.

  3. Kamil Białas pisze:

    Na pewno zaintrygowała mnie postać Jana Svankmajera, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem.
    Muszę jednak przyznać że zasami przerażają mnie niektóre elementy sztuki współczesnej. Mają w sobie jakiś taki pierwiastek szaleństwa :P

    1. Michał pisze:

      Co do Švankmajera, to akurat u niego ten pierwiastek szaleństwa jest chyba najbardziej widoczny. Wszystkie te chore hybrydy zmierzęce, instalacje oparte na rozkładzie i przemijaniu. Nie jest to na pewno sztuka dla każdego, ale mnie fascynuje niebywale.

      1. Kamil Białas pisze:

        Tak też coś właśnie czułem :-)

  4. Zuza pisze:

    Do Pragi jakoś się nie mogę wybrać, chociaż próbuję już od… no, od jakiegoś czasu. Ale jak się w końcu ogarnę, to na Kampę na sto procent zajrzę. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale po tym poście wiem, że na pewno by mi się spodobała.

    1. Tati pisze:

      :) Koniecznie! Wydaje mi się, że w Pradze – niezależnie od upodobań – każdy znajdzie coś dla siebie, według gustu.

  5. Travelling Milady pisze:

    Do cholery, ja tu próbuje nie myśleć o Pradze, która intensywnie tłucze mi się po głowie, a Wy mi wytrącacie z ręki wszelaką broń. Jadę!

    1. Tati pisze:

      No i tak trzeba było od razu! Jak można powiedzieć NIE na Pragę? Jestem po raz kolejny a znowu nie zobaczyłam wszystkiego co chciałabym zobaczyć, sprawdzić:)

  6. urlopnaetaciepl pisze:

    Omójbosz dzieci straszne… zawsze w horrorach boję się takich zmutowanych słodziaków, więc pozowane fotki z nimi odpadają. Ale do muzeum zdecydowanie się wybierzemy! Zapowiada się niesmowicie!

    1. Tati pisze:

      straszne to one są na wieży w Zizkovie – wdrapując się na górę :D a muzeum warto!

Dodaj komentarz

Loading Facebook Comments ...

Więcej interesujących wpisów: