Strona główna Europa Belgia Antwerpia – jak na dłoni

Antwerpia – jak na dłoni

10 min. czytania
2
0

Kilka godzin na Antwerpię to i dużo i mało. Dużo – bo udało nam się krokiem spacerowym zrobić całkiem spore kółko od Dworca Centralnego do portu i z powrotem. Mało – bo nie udało nam się wejść nigdzie do środka w myśl “łapiemy ogólne wrażenie nie zatrzymując się na szczegółach”. Byliśmy pod takim wrażenie ogółu, że na pewno wrócimy po szczegóły:)))

Pierwszy raz chyba mi się przydarzyło coś takiego, że kiedy myślę o miastach, szczególnie o miastach na wodzie, w myślach pojawia się nie nabrzeże i spacer wieczorny tylko dworzec kolejowy. Staliśmy na peronie po wyjściu z pociągu dobre 15 minut pstrykając aparatami jak przysłowiowi Japończycy. Podobno właśnie ze względu na architekturę nazywany jest Kolejową katedrą – z czym jestem w stanie się zgodzić w 100%. Powstał pod koniec XIX wieku i na chwilę obecną obsługuje ruch kolejowy na 4 poziomach.

_IGP5100

_IGP5112

Piękno balustrad przyćmiły belgijskie “hot-dogi”, które wyhaczyłam z górnego peronu – czyli stoisko z truskawkami i czekoladowym fondue. Ohhh – TA chwila błogości!

_IGP8675

_IGP5132

Po wyjściu z dworca chce się iść od razu we wszystkie strony  – bo wszędzie w oddali widać ciekawe budynki, które chce się zobaczyć z bliska. Mapa z Centrum Informacji Turystycznej ratuje sytuację pokazując najkrótszą drogę do portu.

W Antwerpii już nie było aż tylu sklepów z czekoladą, natomiast były sklepy z diamentami, w znaczącej ilości. Nie doszliśmy do dzielnicy żydowskiej, którą Antwerpia słynie – pozostaje w programie na następny raz. Diamenty – mimo że są najlepszymi przyjaciółmi kobiety – też nie przyciągnęły uwagi na tyle by sprawdzać co jest w środku.

Dużo turystów, dużo restauracji, kawiarni na głównych ulicach. A w bocznych uliczkach tradycyjnie niespodzianki – murale i pchli targ. Przy czym pchli targ nie na jednej uliczce, a na wielu – wystarczy skręcać i sprawdzać.

_IGP5163

_IGP5159

Nie ustaję też zachwalać życzliwość zagraniczną. Dość długo wybieraliśmy knajpę by coś zjeść – tu za dużo turystów, tu zbyt turystyczne ceny, potem było długo-długo nic aż moje kolanko stwierdziło, że czas usiąść. Udało się znaleźć stolik w przeładowanej ludźmi knajpie. Miało być tylko piwo i dalsza droga, ale wścibstwo czasami ratuje – zupa u sąsiadów wygląda tak ekstra, że zachciało się spróbować.

_IGP8768

Pan kelner, mimo że biegał między stolikami z prędkością światła, znalazł czas by SZYBKO przynieść kartę i opowiedzieć dokładnie o daniach oraz piwach. O dziwo, jedzenie przyszło też SZYBKO. Bardzo dobre jedzenie! Przypomina mi się w związku z tym, jak siedzieliśmy w restauracji w Płocku, gdzie Pani na wstępie poinformowała, że czas oczekiwania na jedzenie wynosi około godziny, a po półtorej nadal nie była w stanie stwierdzić kiedy będzie gotowe. Polecam knajpkę Dancing Chocola – na piwko, dwa, na obiad, na relaks, na chillout.

Znaleźliśmy też podwójne szczęście i powodzenie ;) O pierwszym niestety nie znalazłam wzmianek – jak dokładnie pomaga. Zauważyłam natomiast Panią, którą podeszła do rzeźby (Appelmansa), potrzymała za gwóźdź i cichutko coś wymamrotała. Gwóźdź był pięknie wypolerowany, co świadczy o tym, że jednak rzeźba ma moc i działa, przynajmniej na wyobraźnię ;) Uczyniłam to samo – wiecie, just in case :D

_IGP5200

Posiedziałam też w dłoni, aczkolwiek legenda, z tym związana, nie jest zbyt romantyczna. Dawno, dawno temu mieszkał na Skaldzie olbrzym, pod mostem przy rzece. Za każdym razem, jak słyszał stukot kopyt koni, wychodził i żądał zapłaty złotem za przejazd. Jeśli ktoś się nie zgadzał, ciągnął za rękę aż ją wyrywał. O tym olbrzymie dowiedział się dzielny Rzymianin Sylvius, który postanowił rzucić wyzwanie i uwolnić lud od potwora. Udało mu się go pokonać. W euforii odrąbał dłoń olbrzymowi i rzucił do Skaldy. Bogowie oglądający pojedynek z góry byli tak zachwyceni, że nagrodzili Rzymianina nieśmiertelnością, a jego synowie założyli w tym miejscu osadę i nazwali ją Antwerpen, czyli rzucona dłoń. Tak oto powstało to miasto:)

_IGP5238

Z informacji praktycznych: podróżować po Belgii, przynajmniej do dalej położonych miast najlepiej w weekend. Wtedy kolej proponuje bilety weekendowe w cenie z 50% rabatem.

_IGP5168

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
  • Alkohole świata – Belgia – najlepsze piwa świata

    Pierwszy raz belgijskiego piwa spróbowałam  – całkiem niespodziewanie dla siebie …
  • Bajeczna Brugia

    Brugia – miejsce, w którym można spędzić weekend (lub znacznie więcej czas…
  • Czekoladowa rozpusta

    Jestem czekoladoholiczką. Czekoladoholiczką z recydywem. W swoim życiu zjadłam j…
Load More In Belgia

Skomentuj

2 komentarze

  1. Kasia w Krainie Deszczowców

    5 listopada 2014 at 10:08 pm

    Podobna dlon jest w Dublinie, mam w planach miedzy innymi ja tez opisac za jakis czas. Niesamowity dworzec. A truskawki z czekolada…ekstaza :)

    Odpowiedz

    • Tati

      6 listopada 2014 at 1:09 pm

      Truskawki z tego wszystkiego najlepsze;) ale póki co jestem twarda i fondue do domu nie kupuję!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Rothenburg ob der Tauber – Szlakiem Romantycznym przez Frankonię

Ach Rothenburg, Rothenburg… Najbardziej romantyczne miasto na naszej trasie po&…