Strona główna Europa Berlin na wyrywki: kocia kawiarnia

Berlin na wyrywki: kocia kawiarnia

9 min. czytania
17
0

Kocie kawiarnie to – w założeniu – miejsca dla ludzi, którzy nie mogą mieć kotów w domu, z różnych powodów, tudzież dla takich ludzi jak my, którzy cierpią od niedoboru kociej sierści w podróży :D. Przychodząc w to miejsce, można kupić dla sierściuchów smakołyki, pograć z nimi, pogłaskać.

Kocia kawiarnia zaistniała w mojej świadomości dzięki filmowi Krzysztofa Gonciarza z Japonii. Dla mnie, kociary do potęgi n-tej, to miejsce wyglądało na Raj na ziemi. No i wiadomo – tylko Japończycy mogli wymyślić coś takiego. Zazdrościłam im tej wizyty okrutnie i natychmiastowo dodałam to miejsce do listy destynacji must-see.

Po wstępnym rozeznaniu okazało się, że Europa też zaopatrzyła się w takie miejsca i można już nie czekać z utęsknieniem na daleki wyjazd do Japonii, lecz zacząć spełniać marzenia natychmiastowo. Znalazłam taką kawiarnię najpierw w Londynie (z tego co zrozumiałam, jest ich tam nawet kilka), Budapeszcie, Madrycie, Berlinie. Padło na Berlin i oto jesteśmy (właściwie byliśmy).

Na marginesie, warto zwrócić uwagę , że zazwyczaj nie da się wpaść do takiej kawiarni na spontanie (a przynajmniej warto się upewnić). Szczególnie w weekendy wymagana jest rezerwacja stolika, by kontrolować ruch. Na stronie kawiarni w Londynie widziałam listę rezerwacji minimum pół roku do przodu.

Zatem Berlin i pierwsza kocia kawiarnia – i dla Berlina, i dla nas: Pee Pees Katzencafé.

Znajduje się na uboczu, z dala od ruchliwej ulicy. Dość mały lokal w pastelowych kolorach, po wejściu do którego uśmiech sam ciśnie się na usta. Przypomina trochę mieszkanie typowej Crazy Cat Lady.

Pomijając drapaki, leżaki i inne zabawki dla kotów, wszystko jest w motywach, rzecz jasna, kocich. Kubeczki z kotami, koty z materiału podwieszane na żyrandolu, koty na obrazkach (do kupienia), na torbach (do kupienia), w książkach i na wielu innych detalach. Gdybym miała pewność, że nasza księżniczka będzie korzystać  – pewnie nie byłabym w stanie się oprzeć pokusie kupowania podobnych akcesoriów w nadmiarze (zajęło nam prawie 2 lata przyzwyczajenie jej do drapaka, a dzisiaj osiągnęliśmy pierwszy sukces pudełkowy – wreszcie weszła do leżącej na podłodze, świeżo rozpakowanej, walizki, nieco przy tym speszona własną śmiałością).

W kawiarni znajdują się tylko dwa koty, bracia – Pelle i Caruso. Znalezione w pudełku na ulicy, piszczały prosząc o pomoc, tym samym inicjując pomysł, jak zorganizować sobie dom.

Caruso jest dość nieśmiały i sprawdza wszystkich gości przechodząc obok nich i ocierając się o nogi (zaznaczając tym samym swoje terytorium), nie dając się za bardzo pogłaskać, ale bacznie obserwując wszystko co się dzieje w kawiarni.

Pelle jest bardzo pewny siebie.

Po trzech głaskach zarzucił wszystkie łapy w moją stronę, kładąc przednią władczo na udo.

Właścicielka – pani Andrea – jest przeurocza. Szybko odpowiada na fb w sprawie rezerwacji. Na miejscu stara się być niewidzialna i nie przeszkadzać gościom w kontakcie ze zwierzakami. Uśmiechnięta, pomocna, zawsze w zasięgu wzroku.

Wygłaskałam kota tak, jakbym nigdy żywego na oczy nie widziała ;)

Poza tym w kawiarni można napić się kawy, herbaty, wina (woda, soki też są) oraz zjeść ciasto (domowe, dobre!). Kawiarnia proponuje również proste śniadania.

Polecam to miejsce bardzo. Jako punkt zwiedzania dzielnicy Neukölln, jako miejsce odpoczynku i regeneracji sił, jako źródło mimimi i dobrego humoru.

Adres:

Thomasstr. 53, Neukölln, Berlin

Godziny otwarcia:

Poniedziałek – nieczynne

Wtorek-piątek – 11 – 19

Sobota 12-20

Niedziela 12-19

Jak dojechać:

metro – U8 Leinestr.

autobus – 344, N8 Leinestr., N7 Karl-Marx Platz

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
  • Katowice na wyrywki: magiczny Nikiszowiec

    Nikiszowiec – unikalne osiedle robotnicze górników bezpośrednio przy szybie Nickisch…
  • Zamki Polski – Ogrodzieniec

    Co łączy Janosika, Zemstę, Rycerza i Iron Maiden? Ogrodzieniec! Jeden z zamków P…
  • Śląskie Smaki

    Moje pierwsze skojarzenia na hasło “Śląskie Smaki” były oczywiste &#…
Load More In Europa

Skomentuj

17 komentarzy

  1. Viennese breakfast

    17 marca 2015 at 9:47 am

    Świetne miejsce. W Wiedniu też jest kocia kawiarnia, czas by ją odwiedzić :) Z psiakami można tu wchodzić do wielu. Taka normalność dobrze robi wszystkim, a o sanepidzie szkoda nawet wspominać – chora instytucja.

    Odpowiedz

    • Tati

      17 marca 2015 at 9:49 am

      o! o Wiedniu nie słyszałam – dopisuję do listy do odwiedzenia :)

      Odpowiedz

  2. Olka Zagórska-Chabros

    14 marca 2015 at 8:04 am

    W Krk też ma powstać taka kawiarnia :-)

    Odpowiedz

  3. monika jall

    12 marca 2015 at 4:56 pm

    Nie slyszalam o takich kawiarniach wczesniej, ale juz teraz bede wedziala gdzie sie udac, tym bardziej ze najwyrazniej mam blisko do kilku z nich :-)

    Odpowiedz

    • Tati

      12 marca 2015 at 4:57 pm

      mogę podpowiedzieć nazwy i adresy :D

      Odpowiedz

  4. Anna Lankau-Pogorzelska

    12 marca 2015 at 2:11 pm

  5. Anna Agata Sobolewska

    12 marca 2015 at 10:08 am

    super miejsce – super kociaki! :D

    Odpowiedz

  6. Jarosław Łuczkiewicz

    12 marca 2015 at 8:54 am

    już niedługo w Polsce – dam znać

    Odpowiedz

  7. Kreatywnie o świecie

    12 marca 2015 at 7:53 am

    Cudne miejsce!

    Odpowiedz

  8. Magda

    12 marca 2015 at 8:53 am

    Czytałam kiedyś o takiej kociej kawiarni (nie wiem czy berlińskiej). Świetna jest. Super, że mruczki w taki sposób znalazły dom. Marzy mi się takie miejsce we Wrocławiu, tylko ciekawe jakby sanepid spojrzał na tego typu pomysł. Póki co w stolicy Dolnego Śląska mamy kota o imieniu Dante w antykwariacie na ul. Szewskiej.

    Odpowiedz

    • Tati

      12 marca 2015 at 9:34 am

      Powiem więcej – my nawet z sanepidem rozmawialiśmy. W odpowiedzi było takie kategoryczne NIE że aż zdębiałam. Na argument, że w Warszawie są kawiarnie i restauracje przyjazne psom, Pani poprosiła o adresy takich miejsc by ich zgnębić. Póki co cieszę się, że takie miejsca istnieją i można doświadczyć czegoś innego niż kawka/ciacho w drodze :)
      p.s. w Warszawie jest kot w księgarni. zawsze mam banana jak go widzę wygrzewającego się w witrynie

      Odpowiedz

  9. Andrea Kollmorgen

    12 marca 2015 at 6:34 am

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Rothenburg ob der Tauber – Szlakiem Romantycznym przez Frankonię

Ach Rothenburg, Rothenburg… Najbardziej romantyczne miasto na naszej trasie po&…