Strona główna Europa Grecja Ateny – spacery po mruczącym centrum

Ateny – spacery po mruczącym centrum

18 min. czytania
13
0

Koty w Atenach to pełnoprawni mieszkańcy, pewnie przemierzający ulice miasta. Patrząc w ich oczy, widziałam pewność siebie i świadomość, że są nieodzowną częścią krajobrazu miejskiego i życia tutaj.

Koty w Atenach

To nie jest mój kot!

Kojarzycie zdjęcia z Bored Panda, opatrzone hasłem “I don’t own a cat”? My regularnie wracamy do nich, by obejrzeć historie z życia wzięte, które wydają się po prostu niemożliwe, na pierwszy rzut oka. I tylko właściciele kotów mogą potwierdzić, że te puchate słodkie kulki są zdolne do niesamowitych wyczynów.

Moja poprzednia kotka Noczka (Nocka), czarna jak węgiel bestia, była przez wiele lat zakochana w kocie sąsiadki, białym jak śnieg. Latem siadała na parapecie w najdalszym rogu, on – wychodził na balkon i balansował godzinami na poprzeczce do suszenia prania. Patrzyły na siebie godzinami. Aż któregoś dnia moja Królowa nie wytrzymała i, korzystając z otwartego okna (tak, to były czasy, w których nikt o siatkach na oknach nie słyszał, a ona wychodziła codziennie przez balkon, po rurze, na spacer, przez 20 lat), skoczyła na balkon sąsiadki. Nie widziałam spektakularnego skoku, ale otrzymaliśmy od sąsiadki zdezorientowany i rozczarowany pakunek z dwoma żarzącymi się ze złości oczyma. Widziałam natomiast, jak spoliczkowała wielkiego rottweilera i jeździła na owczarku niemieckim. Więc koty potrafią – serio serio.

Ateny – okolice Monastiraki

Spacery w okolicach Monastiraki, w stronę placu Iroon, przywołują wspomnienia filmu o kotach ze Stambulu (jeśli nie widzieliście “Kedi – sekretne życie kotów”, to gorąco polecam!!!).

Czekają cierpliwie na otwarcie knajp, które na pewno będą pamiętać o napełnieniu miski albo wrzuceniu resztek.

Koty w Atenach

Myją się na środku ulicy, zupełnie nie przejmując się ruchem samochodów i skuterów.

Koty w Atenach

Właściciel antykwariatu, zobaczywszy że nie możemy oderwać się od szyłkretki, śpiącej na jego winylach, zaprosił nas do środka. Odruchowo chcieliśmy podziękować, by uniknąć namawiania na kupno przedmiotów, których nie potrzebujemy. Ale Pan był nieugięty i weszliśmy.

Koty w Atenach

To nie jest kot właściciela antykwariatu . Codziennie przychodzi tu na jedzenie, sen i zasadniczo czuję się jak u siebie, pomagając ogarniać dokumenty na biurku.

Koty w Atenach - okolice Monastiraki

Czasem trzeba pogłaskać, by spało się lepiej. Pan właściciel dyskretnie podsunął nam zdjęcie swojego kota, który czeka na niego w domu. Postanowiliśmy tylko wymienić się gestami zachwytu, by Panu Kotu nie było przykro.

Koty w Atenach - w antykwariacie

Jeśli nie masz biletu, pogłaszcz albo zostaw jedzenie

Koty w Atenach są surowymi kontrolerami biletów.

Monastiraki, Ateny

Wyglądają na spokojnych i miłych, natomiast szybko i skutecznie blokują kasowniki.

Metro Monastiraki, Ateny

Jeśli ktoś nie zdążył szybko kupić biletu, trzeba uiścić opłatę w postaci kilku minut swojego czasu, grzecznie czekając na swoją kolej w szybko rosnącym tłumie przed kasownikiem.

Metro Monastiraki - koty Aten

Agora, Ateny

Koty w Atenach korzystają ze swoich przywilejów i za bilety do największych atrakcji miasta nie płacą. Zresztą SĄ jedną z atrakcją Aten, obok ruin i świątyń.

Agora, Ateny
To jest moje ulubione zdjęcie z Aten!

Z tym rudym dżentelmenem zgadzaliśmy się co do zamiłowania do koloru. Jednak był tak pewien siebie, że wyrazy adoracji przyjął z odpowiednią godnością i oddalił się dostojnie w stronę 1000-letniej cerkwi.

Koty w Atenach - Agora

Żeby dodać trochę dramatyzmu, dodam, że ja osobiście cerkiew w odruchu bezwarunkowego zachwytu beztrosko minęłam, pędząc do podziwiania gęstego futerka.

Ateny, Akropol

Najwięcej dostojnych sierściuchów spotkaliśmy po drodze na Akropol.

Koty Aten
Tuż po deszczu, w oczekiwaniu na ludzi

Sporo osób przychodzi je tu dokarmiać i trochę pogłaskać

Te dwie nieśmiałe koteczki ewidentnie czekały na swoje miejsce na ławce, bo miski były pełne, i każdy z tych kilkunastu futerkowców mógł spokojnie się najeść.

Plaka, Ateny

Mam nadzieję, w końcu się odważyły pokonać dystans.

Koty Aten - Plaka, Ateny

Niektóre są bardzo dumne i nauczyły się ignorować turystów, którzy co chwila próbują złapać ich w kadr. Nie uciekają, ale też nie szukają kontaktu.

Koty Aten - po drodze do Akropolu

Niektóre, widząc przechodzących ludzi, śpieszą się podejść, mając nadzieję na uzupełnienie pożywienia, a nie tylko podziw.

Koty Aten

Koty Aten

Trafiliśmy też na walkę o terytorium. Chociaż w pewnym momencie wyglądało to już trochę groteskowo. Koty co chwila zerkały na zbierającą się publikę. Miałam wrażenie, że gdyby nie my, dawno już dały sobie spokój i rozeszły się każdy w swoją stronę. A tak prężyły grzbiety, nie chcąc zapisać się w odmętach internetu jako przegrani alb uciekający z podkulonym ogonem.

Koty Aten

Większość była zajęta wylizywaniem futerka po deszczu i łapaniem słońca, by ogrzać się po zimnych kroplach wody, spadających im prosto na nosy, wibrysy i ogony.

Na Akropolu, na górze, przez chwilę razem podziwialiśmy panoramę miasta. Zgadzałam się z nią całkowicie – Ateny w promieniach zachodzącego słońca zapierały dech w piersiach.

Koty Aten

Bynajmniej nie dzięki zabudowie architektonicznej miasta, która świadczyła raczej o smutnych procesach tu postępujących. Gigantyczne miasto jak na dłoni, morze i świadomość, ile jest wysp, do których prawdopodobnie nigdy nie będę miała możliwości i czasu dojechać – to mnie trzymało przy tym murku. Chciałam zatrzymać obraz na dłużej, by móc do niego wracać.

Na Akropolu koty też są jedynymi osobnikami, którym wolno dotykać starożytnych kamieni i marmuru. Nie powiem, zazdrościłam im.

Koty Aten

Uwielbiam dotykać kamieni, które były świadkami tysięcy lat historii. Na kotów kamienie aż takiego wrażenia nie robiły, a na ochronie to, że wskakiwały i zeskakiwały z murów, tuż obok tabliczek “Nie dotykać” w kilku językach.

Wieczorne Ateny

Wieczorem więcej ludzi wychodzi na spacer, zabierając ze sobą woreczki z karmą. W wielu miejscach są rozklejone prośby, by przynosić tylko karmę suchą, która (domyślam się) nie będzie gnić i rozlewać się po mieście.

Koty Aten

Wielu z nich przyzwyczaja się do pór karmienia i do miejsc, w których ludzie najczęściej je karmią.

Street art w Atenach

Artyści uliczni tego tematu też w swoich pracach nie pomijają.

Koty Aten - street art

Nie ma może tego dużo, jednak najwięcej w pracach przewija się tematów społeczno-politycznych. Zdarzają się jednak urocze obrazy ze zwierzętami, które stały się nieodzownym elementem tego miasta.

Koty Aten - street art

***

Zabrałam też ze sobą wspomnienie o ślicznej piskulce, która mieszka u naszej przyjaciółki w Atenach, w prowadzonym przez nią domu tymczasowym.

Koty Aten

Lekko w życiu nie miała i sporo przeszła. Ale miłość i pewność jutra czynią cuda. Wiem, bo nasza Lilka też podobną drogę przeszła. Wiem, ile to zajmuje czasu i jak ciężko czasem kotu jest znowu uwierzyć w ludzi. Odważyła się przyjść do nas w nocy, przez co pół nocy nie spaliśmy, bojąc ją spłoszyć albo niechcący przygnieść, wsłuchując się w ciche mruczenie.

Mam nadzieję, mimo wielu trudności, z którymi borykają się domy tymczasowe przy adopcji kotów, znajdzie swojego Ludzia, który da jej kolanka i swoją miłość aż do Tęczowego mostu.

P.S. Jestem pewna, że koty w Atenach sprawią, że uśmiech będzie wam towarzyszył przez cały wyjazd, nawet jeśli za nimi specjalnie nie przepadacie. Idąc na spacery po mieście, weźcie ze sobą trochę karmy. Bo Karma wraca .

Jeśli szukacie informacji, jak zorganizować weekend w Atenach, zajrzyjcie TUTAJ, do naszych wskazówek – mam nadzieję, ułatwią i uprzyjemnią weekend w tym mieście z niesamowitą historią.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
  • Ateny na weekend – mini-przewodnik

    Ateny na weekend – to dużo czy mało? Mało. Kiedy zbliża się koniec ro…
Load More In Grecja

Skomentuj

13 komentarzy

  1. Anonim

    6 lutego 2018 at 5:32 am

    Zacny cytat.

    Odpowiedz

  2. Anonim

    4 lutego 2018 at 9:45 pm

    Ok, wiem zatem dlaczego Pratchett nigdy mi się nie podobał! Koty! Chodzi o koty! :D

    Odpowiedz

  3. Anonim

    4 lutego 2018 at 9:02 pm

    Mega! <3

    Odpowiedz

    • Poszli-Pojechali

      4 lutego 2018 at 9:32 pm

      teraz Stambul!!! Po Kedi i waszym poście nieustająco o nim myślimy!!!

      Odpowiedz

    • Anonim

      4 lutego 2018 at 9:49 pm

      Stambuł to też dobre jedzenie i muzyka i spontaniczne tańce na każdym rogu miasta :)

      Odpowiedz

    • Anonim

      4 lutego 2018 at 9:49 pm

      P.S. byle po azjatyckiej stronie :p

      Odpowiedz

    • Anonim

      5 lutego 2018 at 6:05 am

      Ja tez chce do Stambulu, spiknijmy sie tam Tati <3

      Odpowiedz

    • Poszli-Pojechali

      5 lutego 2018 at 9:47 am

      oki :) ale na razie to bliżej nieokreślone plany – nie możemy trafić z terminami w promocje :)

      Odpowiedz

    • Anonim

      5 lutego 2018 at 10:05 am

      Moze Pegasus Air lata do PL? Ja marze o Kapadocji i balonach :)

      Odpowiedz

    • Poszli-Pojechali

      5 lutego 2018 at 11:07 am

      my raczej sprawdzamy LOT i Turkisha. Kapadocja też bardzo nam się marzy :)

      Odpowiedz

  4. Anonim

    4 lutego 2018 at 7:30 pm

    “spacer po mruczącym centrum” jaki ładny tytuł:D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Ateny na weekend – mini-przewodnik

Ateny na weekend – to dużo czy mało? Mało. Kiedy zbliża się koniec ro…