Strona główna Tematycznie Ciekawe miejsca Sankt Peter-Ording – wędrówki po Morzu Wattowym

Sankt Peter-Ording – wędrówki po Morzu Wattowym

29 min. czytania
1
0
Morze Wattowe, Szlezwik-Holsztyn

Morze Wattowe nie wygląda dobrze na zdjęciach.

Morze Wattowe, Szlezwik-Holsztyn, Niemcy

Przynajmniej nie jest łatwo je sfotografować, żeby potem, pokazując, móc powiedzieć – tak się czułam! Zresztą takie same emocje targały mną po obejrzeniu naszych zdjęć z Postojnej Jamy ze Słowenii. Tak trudno było uchwycić potęgę natury!!!

Te wycinki z całości, na których akurat zatrzymał się aparat, te skrawki horyzontu, złapane w obiektywie, zupełnie nie oddawały tego, co widzi oko. Aparat pominął też zapachy traw, wypalane słońcem niewidzialne plamy na skórze oraz obezwładniającą ciszę, kiedy zostaliśmy z piaskiem sam na sam.

Nauczyłam się radzić sobie z emocjami w miejscach, które działają niczym dźwiękoszczelne pokoje. Jeszcze chwilę temu słyszeliśmy rozmowy grupy, zebranej przy jednym z wgłębień z wodą, w którym toczy się życie podwodnego świata na prażącym słońcu.

Morze Wattowe, Szlezwik-Holsztyn, Niemcy

Chwilę później, idąc przed siebie, na próżno szukaliśmy podświadomie znajomych dźwięków. Jeszcze nie było słychać morza i mew, już nie było słychać wycieczek. Osoby, przemierzające ten gigantyczny teren, tak samo szukały odosobnienia, stając się punktami na horyzoncie.

Morze Wattowe, Szlezwik-Holsztyn, Niemcy

Czym jest Morze Wattowe

Morze Wattowe wcale nie jest morzem. Po Morzu Wattowym bardziej się chodzi, niż pływa.

Morze Wattowe, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Są to tereny wodno-błotne, obejmujące obszar wód przybrzeżnych 3 państw – Niemiec, Holandii i Danii, od południowo-wschodniej części morza Północnego po wyspy Fryzyjskie.

Historia tych terenów jest nierozerwalnie związana z działalnością człowieka i liczy się w tysiącach, a nie milionach lat. Osuszanie terenów, budowanie grobli spowodowały powstanie takich zatopionych terenów, które teraz są pod ochroną, a które, przy okazji – możemy zwiedzać.

Watty – to równie pływowe, stąd też bierze się nazwa terenu. Odpływy odsłaniają gigantyczne tereny, po których można spacerować i obserwować kwitnące tu życie, choć nie jestem pewna, czy słowo „kwitnące” będzie tu na miejscu :).

Jest domem dla wielu gatunków ptaków, ryb, krabów, robaków, małży, owadów, roślin i innych stworzeń.

Morze Wattowe, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Wszystkie zostały przez tysiąclecia dostosowane do takiego trybu życia i są ściśle podporządkowane zegarkom biologicznym.

Od 2009 roku obszar pomiędzy Niemcami a Holandią został wpisany na listę UNESCO, a od 2014 – dołączyła do nich Dania.

Na terytorium Niemiec (Szlezwik-Holsztyn) działa Park Narodowy Szlezwicko-Holsztyńskiego Morza Wattowego. Zajmuje się ochroną terenów, badaniami naukowymi, edukacją i doradztwem dla farmerów, żeglarzy, branży rybołówczej oraz współpracą z naukowcami.

Morze Wattowe – wycieczka z Sankt Peter-Ording

Uczucie, które towarzyszy oglądaniu siebie jako kropki na mapie Google, jest nie do opisania.

Dlaczego? Bo krajobraz, nas otaczający, póki byliśmy tą kropką na mapie, wyglądał tak jak na zdjęciu poniżej.

Morze Wattowe, St. Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Jak można zwiedzać Morze Wattowe

Zwiedzać watty można z organizowaną wycieczką (niestety tylko w języku niemieckim, choć proponuje się upewnić – czasem są oferty w języku angielskim!!!) lub spacerować samodzielnie.

Wycieczki organizowane

Wycieczki po błotnistych terenach organizowane przez Schutzstation Wattenmeer (Stowarzyszenie Ochrony Morza Wattowego). Jest to organizacja pozarządowa, współpracująca z parkami narodowymi, prowadząca prace badawcze (takie jak np. obserwacja przypływów i odpływów, żyjących na terenie wattów gatunków) oraz wycieczki. Na chwilę obecną działa 21 stacji, w tym w Sankt Peter Ording.

Na swojej stronie ogłaszają terminy i godziny wycieczek, jak do nich się przygotować, co będzie w programie. Wycieczki są bezpłatne, ale darowizny na rzecz działalności stacji są mile widziane (podczas naszej wycieczki było to 6 EUR za osobę dorosłą, 3 EUR za dziecko).

Miejscem spotkań w Sankt Peter Ording służy budynek restauracji „Strandhütte”, zum Südstrand.

Samodzielnie

Zwiedzając Morze Wattowe samodzielnie, trzeba być bardzo ostrożnym i zachować zdrowy rozsądek, ustalając trasę oraz czas, który chcemy tu spędzić.

WAŻNE!!! Wybierając się na spacer samodzielnie, sprawdźcie dokładnie godziny odpływów i przypływów tego dnia! Są wywieszone przed wejściem na plażę oraz na słupach po drodze nad morze, wraz z alarmowym telefonem kontaktowym. Najważniejsze, to liczyć siły na zamiary, zostawiając z zapasem czas na drogą powrotną.

Słup informujący o przypływach i odpływach, z telefonem kontaktowym

Prędkość przypływu osiąga średnio 1 km/h, a podczas burz może znacznie się zwiększać – do 1 m/s!!!

Cały teren zwiedza się boso. Zresztą buty nie miałyby racji bytu ze względu na błotnisty teren na początku.

Ubłocone nogi po spacerze po Morzu Wattowym, Szlezwik-Holsztyn

Buty można zostawić pod restauracją albo wziąć ze sobą (jeśli nie będą wam przeszkadzać w dość długich wędrówkach). Oczywiście, po powrocie czekają krany z wodą, pod którymi można doprowadzić się ponownie do stanu używalności. Jesienią i wiosną będą potrzebne gumiaki.

Latem pamiętajcie też o nakryciach głowy, okularach słonecznych i kremach z filtrem oraz wodzie. Po drodze nad morze nie będzie nawet pół krzaczka, dającego cień.

Wejście na plażę jest płatne, jak na całym wybrzeżu. Wejście na 1 dzień kosztowało 3,50 EUR, z kartą gościa (w przypadku noclegu w Sankt Peter Ording) – są zniżki.

Biologiczna różnorodność Morza Wattowego – przyroda pomyślała o wszystkim!

Zostawiając za sobą domy na balach, za polami wrzosowymi, jeszcze chwilę podążaliśmy za grupą w radosnym oczekiwaniu na spotkanie z miejscem unikalnym.

Domy na balach na plaży, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Patrząc na domy, nie mogliśmy uwierzyć, że woda może podchodzić tak wysoko.

Morze Wattowe, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Trafiliśmy na dzień pogodowo idealny – prażyło słońce (choć nie sprzyjało to zdjęciom), na niebie leniwie przepływały sporadyczne chmury, a nagrzana ziemia przyjemnie grzała stopy.

Żyje tu znacznie więcej gatunków, niż przypuszczałam. Kilka rodzajów robaków, siedemdziesiąt gatunków ryb, około dziesiątka różnych gatunków małży, kilka – ślimaków i krabów, kilkadziesiąt gatunków ptaków i ssaki morskie, w tym foki. A to nie cała lista!!!

Idąc przez błotniste tereny

Jeszcze chwilę uśmiechaliśmy się do siebie, robiąc pierwsze ostrożne kroki w błocie, próbując niczego nie rozdeptać, choć zakrawało to na cud.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Wgłębień, w których czaiły się robaki, było znacznie więcej. Z daleka przypominały dżdżownice, choć dżdżownicami nie były, tylko wieloszczetami.

Robaki, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Nad Morzem Wattowym bytuje co najmniej kilka rodzajów robaków, które udrażniają piasek, stwarzając warunki dla innych gatunków, lub czyszczą teren, oczyszczając go z padliny.

Chwilę później musieliśmy mocno skoncentrować się na krokach oraz uważnie planować, gdzie postawić stopę.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Zatopione obszary, oprócz bycia domem dla wielu ledwo widzialnych dla oka, szczególnie w słońcu, żyjątek, są doskonałym ćwiczeniem równowagi dla człowieka. Nogi się niebezpiecznie rozjeżdżają i trzeba mocno uważać, gdzie i jak się stąpa.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn
Jak ja chciałabym zobaczyć, jak oni potem tego psa w domu w wannie myją! :D

Na terenach błotnych można spędzić godziny, grzebiąc we wgłębieniach (przewodnicy wycieczek mają specjalny sprzęt ze sobą) i poznając historię oraz, przede wszystkim, dziwiąc się nieustająco, jak przyroda ułożyła tu funkcjonowanie i współpracę gatunków.

Kraby, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Odkąd pod nogami pojawiły się kraby, zaczęliśmy jeszcze bardziej uważać. Małe skorupiaki uciekały z pod nóg i zakopywały się głębiej w ziemię, ale i tak woleliśmy dmuchać na zimne.

Idąc przez tereny piaszczyste

Kiedy nadzieja na twardy grunt już nas prawie opuściła, błotne tereny niezauważalnie przeszły w teren bardzie piaszczysty, z większymi wgłębieniami, przy których kłębiło się mnóstwo ptaków.

Ptaki, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

W tym miejscu też, niezauważalnie dla oka, wycieczki, skupione na terenach błotnych, zaczęły się rozpraszać, dzieląc się na mniejsze grupy, pary albo oddzielając się całkowicie i spacerując w samotności.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Ani się obejrzeliśmy, zostaliśmy sami, pośrodku niczego, gapiąc się na krzyżujące się ścieżki, wydeptane przez ptaki.

Ślady ptaków, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Przez piaski do morza

A potem zniknęła woda i został sam piasek. Początkowo porośnięty karłowatymi roślinkami. Fale sztormowe, sól, teren, niesprzyjający ukorzenieniu, powodują, że flora podchodzi tu do kwestii wzrostu praktycznie i nie przewyższa 30 cm.

Flora, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Potem został sam piasek, zasuszony przez słońce, drapiący i kłujący w stopy, z tysiącami skorupek małż, jeszcze nie wypolerowanych przez fale.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Kontrast beżu i błękitu, rozdzielony horyzontem, hipnotyzował. Pierwszy raz byłam w takim miejscu, w którym jakieś zabudowania, działania ludzkie nie ograniczały widoczności. Napawało to niewytłumaczalną radością, euforią i adrenaliną, z domieszką strachu.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Trzymając w pamięci kropkę z mapy, próbowałam sobie przedstawić, co tu będzie się działo, kiedy zacznie napływać morze i cisza zacznie mieszać się z szumem fal. I, czy miałabym wystarczająco sił, by wracać tuż prze falą.

Nad morzem

Jeszcze większa radość napełnia serce, kiedy linia morza zaczyna być widoczna :). Choć odległości tu są złudne optycznie i szliśmy znacznie dłużej, niż nam się wydawało.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Tuż przy brzegu tworzą się kolejne wgłębienia, wypełnione tym razem meduzami, czekającymi na przypływ lub już pływającymi przy brzegu.

Meduzy, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Pojawiły się solidne kraby pod nogami. I choć żarty, że kolacja biega nam prawie pod nogami, nas bawiły, uważaliśmy, żeby nikomu nie nadepnąć na głowę.

Kraby, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Mimo zmęczenia i tykającego czasu, pamiętając o powrocie, zastygliśmy przed morzem.

Bryza łapała nas za kapelusze i ciągnęła za sobą, kusiła, by podejść jeszcze dalej, zobaczyć, jak będzie jeszcze dalej.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Fascynujące, magiczne miejsce, które budzi wiele emocji.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Na koniec pozostaje droga powrotna – w odwrotnej kolejności.

Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Zajrzeliśmy do wody, razem z ptakami, ale miały większą wprawę niż my, w wynajdywaniu skarbów, zapewniających przetrwanie na tych terenach.

Ptaki, Morze Wattowe, Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Kolacja z widokiem na Morze Wattowe

Z Morzem Wattowym ciężko się rozstać. Mimo zmęczenia, słońcem i pokonaną odległością, odciągaliśmy moment pożegnania z tym niezwykłym miejscem. Choć czas nas popędzał, stwierdziliśmy pójść ze sobą na kompromis. Zachód słońca, którego nam nie dano było tu zobaczyć przez burzę i ciężkie chmury, kolorujące całe niebo na ciemno-granatowy kolor, zamieniliśmy na kolację w domu na balach.

Morze Wattowe, Szlezwik-Holsztyn Niemcy

Wcale nie ma tak wielu miejsc wzdłuż nabrzeża. Pod restaurację można było podjechać samochodem, zostawiliśmy jednak nasz przed wejściem na plażę. Nie mogłam sobie odmówić kilometra drogi z motylami, cykadami i intensywnym zapachem traw.

Morze Wattowe, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Mimo, że byliśmy najbliżej restauracji Strandhütte Axels, stwierdziliśmy zmienić lokalizację, by poznać okolice odrobinę lepiej.

Die Seekiste, Sankt Peter-Ording

Byliśmy ogromnie zaskoczeni ilością osób w środku. Wszystkie stoliki były zajęte, kelnerzy uwijali się najszybciej, jak potrafili, do końca wieczoru były rezerwacje. Kontrastowało to niesamowicie z ciszą, panującą na zewnątrz.

Die Seekiste, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Stolik się znalazł, po złożeniu obietnicy, że w ciągu godziny-maksymalnie półtorej stąd wyjdziemy.

Mimo pełnego obłożenia, dania sprawnie lądowały na stolikach. Mając chwilę, uważnie obserwowaliśmy wszystkie pojawiające się dania.

Nie byliśmy w stanie sobie odmówić krabów z Morza Północnego, w których się zakochaliśmy.

Będąc przy morzu, postawiłam na ryby.

Ryby smażone, Die Seekiste, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Michał zaryzykował danie, z którego ta restauracja słynie – Labskaus, danie z peklowanej wołowiny, warzyw, z marynowanym matijasem i sadzonym jajkiem, wg starego przepisu od kapitana, który pochodził z St. Peters Ording.

Labskaus, Die Seekiste, Sankt Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Przy stoliku obok dziecko poskromiło Michała, zjadając to danie prawie w całości.

Die Seekiste słynie również ze swojej bezy z rabarbarem, która wyglądała fenomenalnie. Natomiast po patelni z rybą (takiej wielkości są wszystkie porcje!!), którą spokojnie moglibyśmy zjeść w 2 osoby, zobaczywszy wielkość kawałka ciasta, poddałam się.

Pyszne jedzenie, bardzo miła i sprawna obsługa, w słoneczne dni można zarezerwować stolik na tarasie. Weźcie pod uwagę, że restauracja jest otwarta tylko w wyznaczonych godzinach podyktowanych rozkładem odpływów i przypływów.

Die Seekiste, Zum Böhler Strand, St. Peter-Ording

***

Czy wrócimy? Chciałabym bardzo.

St. Peter Ording, Szlezwik-Holsztyn

Marzę o zachodzie słońca oraz o drodze na wysunięty w morzu cypel (popatrzcie na mapę!!!!).


Szlezwik-Holsztyn w naszych postach

Region Szlezwik-Holsztyn odwiedziliśmy na zaproszenie Niemieckiej Organizacji Turystycznej

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Ciekawe miejsca

Skomentuj

Jedna odpowiedź

  1. https://bezbrzeznemysli.blogspot.com/

    23 września 2019 at 8:17 am

    Teraz wiem jak mało wiem o atrakcjach tego świata. Pierwszy raz czytam o tym miejscu. Dzięki za ciekawy post.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Muzeum kinematografii w Turynie

Rzut okiem na dorobek filmowy ItaliiSpis treści1 Rzut okiem na dorobek filmowy I…