Strona główna Tematycznie Ciekawe miejsca Niezwykłe historie zwyczajnych zwierząt

Niezwykłe historie zwyczajnych zwierząt

33 min. czytania
0
0
Foka, Zoo w Sankt Peter Ording

Patrząc na pochmurne niebo nad Sankt Peter-Ording oraz zrywający się od czasu do czasu drobny, wkurzający deszcz, cieszyłam się, że nad Morzem Wattowym spacerowaliśmy wczoraj. Niebo złościło się i zalewało się łzami od poprzedniego wieczoru, dlatego odwołaliśmy spacery po plażach i poszliśmy do zoo.

Pomnik foki, zoo w Sankt Peter-Ording

Dlaczego zoo?

Zoo nie jest dla nas oczywistą atrakcją. Dawno, dawno temu, odwiedzałam każde zoo – w podróży, wielokrotnie w miejscach, gdzie mieszkałam. Uwielbiałam zoo jesienią, kiedy było bardzo mało ludzi i można było, idąc pomiędzy pustymi wybiegami, mieć wszystkie liście do szurania tylko dla siebie.

Z biegiem lat zmądrzałam i nabrałam dystansu. W sieci jest coraz więcej informacji o NASZYCH – tak, ludzi – nieetycznych zachowaniach i podejściu do zwierząt, warunkach, w których są one przetrzymywane, o pogoni za pieniądzem i pod turystę. Każde miejsce, które chcemy odwiedzić, sprawdzamy, jaką ma misję, jak działa.

Zdecydowanie wolimy parki narodowe i rezerwaty, gdzie zwierzęta żyją w warunkach naturalnych dla siebie, a my jesteśmy tylko obserwatorami. Zaglądamy do dużych oceanariów, które mnie fascynują i sprawiają, że znowu mam pięć lat (do momentu, w którym ktoś zaczyna robić zdjęcie z fleszem obok nalepki, zakazującej robienie zdjęć ze fleszem, albo wali w szkło, w nadziei, że przypłyną ku niemu grubsze ryby).

Cieszę się, że ostatni dzień w Szlezwik-Holsztyn spędziliśmy w zoo, z pozoru zwyczajnym, z sympatyczną i zaangażowaną w swoją pracę panią przewodnik, która, opowiadając o jego mieszkańcach, sprawiła, że spojrzeliśmy i na zoo, i na Sankt Peter-Ording zupełnie inaczej.

Zoo w Sankt Peter-Ording – trochę historii

Prawie 30 lat temu, pewna para kupiła mocno wyeksploatowany teren i postanowiła tu stworzyć park zoologiczny, z ukierunkowaniem edukacyjnym, przybliżającym tematy ekologii i zrównoważonego rozwoju.

Głęboko wierzą, że dzieci trzeba uczyć od najmłodszych lat, by szanować przyrodę i otoczenie. Mają okazję poznać gatunki, zamieszkujące teren Niemiec, w tym rasy stare, oraz odrobić kilka lekcji biologii i kultury osobistej, zajmując się nimi podczas organizowanych wycieczek. Dlatego można tu zobaczyć, np. krowy.

Krowy, zoo w Sankt Peter-Ording

Albo gęsi. Bardziej zwyczajnie się nie da.

Gęsi. zoo w Sankt Peter-Ording

Są tu też gatunki egzotyczne, by pokazać różnorodność oraz synergię różnych procesów. Wybierają jednak tylko takie, dla których są w stanie stworzyć godziwe warunki pobytu.

Alpaki, zoo w Sankt Peter-Ording

Poza tym, no kto nie chciałby pogłaskać alpaki? Kilka dni wcześniej spotkaliśmy te cudowne, zwierzęta, o łagodnych ciemnych oczach, u kogoś na podwórku w Danevirke. Można je (prawie) już uznać za zwierzęta domowe, typowe dla Niemiec, prawda ;)?

Zoo w Sankt Peter-Ording zajmuje się również rozmnażaniem rzadkich (i nie tylko) gatunków oraz wypuszczaniem do ich naturalnego środowiska.

Tak było, proszę Pana

„Zaczekajcie chwilę, jest jakiś problem z ptakiem, przewodnik przyjdzie za pół godziny”.

Gwoli ścisłości, w zoo w Sankt Peter-Ording nie ma typowych przewodników turystycznych. Są to wykwalifikowani pracownicy, zajmujący się na co dzień wszystkimi stworzeniami, tutaj zamieszkującymi – karmieniem, czyszczeniem klatek, rozmnażaniem, obserwowaniem i etc.

Pół godziny brzmiało jak mała runda po zoo, by rozejrzeć się, jak tu wszystko funkcjonuje.

Mewy, zoo w Sankt Peter-Ording
To nie są mieszkańcy zoo, to są goście, z gatunku tych, których nikt nie zapraszał, a oni i tak przychodzą na obiad i ciasto ;)

Sępnik różowogłowy – co widzieliśmy

Wiele wybiegów w zoo w Sankt Peter-Ording jest otwartych dla ludzi. Można swobodnie wejść, posiedzieć obok toczącego się na całego życia, będąc na wyciągnięciu ręki albo i bliżej, minąć się na ścieżkach.

Nie mogłam się wyzbyć z głowy wspomnienia o książce „Efekt Motyla” :). Bohaterowie książki odbywali podróże w czasie i chodzili po wytyczonej trasie, a zboczenie z niej oznaczało mikroskopijne zmiany w tamtej chwili, gigantyczne, dla całej planety, po powrocie do swoich czasów.

I tak sobie trzymałam się ustalonej trasy, na wszelki wypadek, aż spotkaliśmy się z samicą sępnika różowogłowego.

Żółty sęp, zoo w Sankt Peter-Ording, Szlezwik-Holsztyn

Pani wyraźnie nie spodobał się wybrany przeze mnie na ten dzień ubiór, uśmiech nie pomógł, z tak zwanego „kopyta” energicznie ruszyła w moją stronę, przy okazji blokując wąskie przejście i naszą drogę ucieczki. Znienacka wypłynęły wspomnienia, jak locha prababci ganiała mnie po podwórku, ku uciesze całej rodziny. Te kilka chwil uświadomiły mnie, że jak byłam mieszczuchem, tak nim zostałam.

Michał bronił mnie przed ptakiem własną piersią, zginając się wpół ze śmiechu.

Sępniki różowogłowe – jak było naprawdę

W nocy w okolicach zoo grasował lis, podkopując się pod siatkę ogrodzenia. Dzielna mama (jak się okazało), rzuciła się odciągać wroga od gniazda. Wyskoczyła przez furtkę, która otwierała się tylko w jedną stronę i nie mogła wrócić do siebie. Zdesperowana, chowała się przed potencjalnym zagrożeniem, gotowa bronić młodych, jeśli tylko ktoś zbliżał się na niebezpieczną, jej zdaniem, odległość od młodych.

Okazało się też, że właśnie tego ptaka namierzała nasza Pani przewodnik. Trzy minuty później, spokój zapanował na ścieżce oraz w ptasiej rodzinie.

Foki – co widzieliśmy

Na tle nieba w kolorze ołowiu, trudno było zobaczyć w brunatnej wodzie foki, które zaczęły się zbierać przed godziną karmienia.

Foki, zoo w Sankt Peter-Ording
Czy te oczy mogą kłamać?

Znały godzinę nie gorzej niż nasza kotka, która, zgodnie z zegarem biologicznym, zawsze wie, kiedy jest godzina siódma i siedemnasta. Nie chcecie wiedzieć, co się dzieje, kiedy zaśpimy w weekend. Nie, ona nie budzi, ona wywiera presję psychologiczną – patrzy na mnie, wywiercając mi telepatyczną dziurę w mózgu. Oczy otwierają się same.

Przy basenie zebrał się pokaźny tłumek, okupujący wszystkie murki. Foki sprawnie pałaszowały rybę, pod akompaniament historii o morzu Północnym oraz ciekawostkach o ich życiu. Po dwóch rzutach było wiadomo, kto tu dostaje rybę z racji wieku, przez zasiedzenie się i autorytet, kto umie robić ładne oczy a kto stawia na spryt i przygotowanie fizyczne.

Foki, zoo w Sankt Peter-Ording

Foki – jak było naprawdę

Mimo szmerów w tłumie, że nic nie widać, taka woda w basenie dla fok ma uzasadnienie. To nie jest lenistwo zoo, by nie czyścić basenu. Taka właśnie woda jest w morzu. Dodatkowo, ta piękna błękitna woda z tak dobrze znanych zdjęć ulotek marketingowych, często jest z chlorem, podrażniającym oczy zwierząt.

Z satysfakcją odnotowałam, że na dolnym pokładzie obserwacyjnym jest dużo gablot i plakatów, alarmujących o stanie morza oraz zwracających uwagę na konieczność sprzątania po sobie oraz jaką krzywdę zwierzętom i ptakom wyrządzamy.

Gablota ze śmieciami, zoo w Sankt Peter-Ording
To wszystko zostało znalezione w morzu – wyrzucamy to za burtę albo na plaży, nie zastanawiając się, co z tym stanie się potem

Zoo współpracuje w tym obszarze z zespołem Projektu Blue Sea. Oczywiście, takich organizacji na świecie jest wiele. Cieszy mnie, że rosną w siłę, a ich głos – brzmi coraz pewniej.

Oglądając memy, powstałe w kontrze do fali #10YearsChallenge, byłam zdruzgotana skalą zniszczeń. Robi wrażenie, nawet jeśli ma się tylko pobieżną wiedzę w temacie. Dlatego wspieram każde działanie, nawet w mikroskali, zwiększające świadomość i znaczenie naszych zachowań, oraz próby ratowania planety.

Ratować i dawać dom

W gościach u głuptaków zwyczajnych

Z pewną dozą nieśmiałości weszłam do woliery głuptaków zwyczajnych.

Głuptaki zwyczajne, zoo w Sankt Peter-Ording

Ich uważne, błękitne oczy śledziły za każdym moim ruchem, a ja, przyzwyczajona do mijania w takiej odległości najwyżej gołębi i wróbli, przyglądałam się ich dziobom. Nie powiem, obecność dzieci, bawiących się w ich sąsiedztwie, uspokajała ;).

Najbardziej odważny jegomość pociągnął mnie za spódnicę.

Głuptak zwyczajny, zoo w Sankt Peter-Ording

Damn, co jest z tą spódnicą?

Był po prostu ciekawski, widocznie kolory albo powiewająca tkanina nie dawały mu spokoju.

Głuptaki zostały uratowane z plamy naftowej. Nigdy już nigdzie nie polecą, mają połamane, uszkodzone skrzydła.

Głuptak zwyczajny, zoo w Sankt Peter-Ording

Ale ich młode, które pojawiają się w zoo – już tak. Są wypuszczane, jak tylko będą gotowe do samodzielnego życia, bez rodziców i opiekunów z zoo.

Mamo, chce żółwia

Mały, rozmiarów ludzkiej dłoni, żółwik dzielnie torował sobie drogę w zaroślach trawy. Krok miał niespieszny i godny, czuł się na tyle pewnie i swobodnie, że zapominał rozglądać się po stronach. Pewnie dlatego nie zauważył, jak wyciągnięta ręka chwyciła go umiejętnie za pancerz.

Żółw, zoo w Sankt Peter-Ording

Ładny, prawda? I ślicznie wcina marchewkę i kapustę.

Żółw, zoo w Sankt Peter-Ording

Został odebrany właścicielom, którzy przebili mu pancerz i trzymali na łańcuchu, powodując, że żył w ciągłym bólu. Żółwik dochodzi powoli do siebie, ciesząc się swobodą i towarzystwem innych pobratymców.

To może chociaż świnkę morską?

Byłam pod wrażeniem zdolności rozrodczych świnek morskich, patrząc na liczne stado, niestrudzenie zajęte jedzeniem, zabawami, myciem i spaniem. Zastanawiałam się też przez chwilę, z jakiej okazji zoo może zależeć na hodowli świnek. Są urocze, owszem, ale żeby tak?

Świnki morskie, zoo w Sankt Peter-Ording

Okazuje się, że stado powiększa się spontanicznie, kiedy ktoś gdzieś w okolicy znudzi się pupilem, kupionym pod wpływem emocji, i nie sprosta codziennym obowiązkom – podrzucanie zwierząt do zoo jest ponoć na tyle częste, że nawet nasza pani przewodnik potrafi zgubić się w stanie pogłowia.

Patrz, bociany

Uwielbiam te ptaki, za ich wierność, szlachetność, piękny profil, nostalgię, którą wywołują, oraz za zwiastowanie wiosny, kiedy wydaje mi się, że dłużej już nie dam rady oglądać szarości za oknem.

Bociany, zoo w Sankt Peter-Ording

Formalnie nie są mieszkańcami zoo, ale są tu mile widzianymi gośćmi. Nad siatkami zabezpieczającymi woliery mają przygotowane dziesiątki gniazd, do których lubią wracać.

Bociany, zoo w Sankt Peter-Ording

Odpoczywając od wychowania młodych, integrują się z innymi gatunkami, opowiadając im historie o dalekich krajach.

Bociany, zoo w Sankt Peter-Ording

P.S. gośćmi też są mewy, których jest tu, ze względu na łatwo dostępne jedzenie, aż zanadto.

Mewy w zoo

Milion portretów kóz i owiec

Mniej więcej tyle zrobiliśmy zdjęć przy tych wybiegach. Drzemały w parach, choć wcale takiego zwyczaju w swoich naturalnych zachowaniach nie mają.

Kozy włoskie, zoo w Sankt Peter-Ording
Kozy Girgentana

Nie byłam w stanie oderwać od nich oczu, byłam gotowa przysięgnąć, że uśmiechają się, patrząc w obiektyw.

Kozy Girgentana, zoo w Sankt Peter-Ording

Przy owcach osiągnęłam prawie maksymalny poziom mimi, widząc po raz pierwszy na żywo tak umaszczone osobniki.

Spotkania małe i duże

Kurczaki wyglądały na szpiegów, wykonujących w krzakach super ważną misję, kiedy z całą powagą wyłaniały się w parze i chowały się z powrotem w gęstwinie liści.

Kury jedwabiste rozgrywały grę terenową, gubiąc się na dużych otwartych przestrzeniach.

Kura jedwabista

Chlubą i dumą są jaszczurki krokodylowate, znikający gatunek, który zoo sukcesywnie rozmnaża.

Na widok masywnych rogów, cieszyłam się, że nie muszę testować, czy szybko biegam i czy przeszłabym spokojnie obok takich gabarytów. Wyglądały majestatycznie, powoli przesuwając głowy w naszym kierunku.

Wedle pani przewodnik są to ponoć jedne z najbardziej przyjaznych istot w całym ogrodzie, mimo zapewnień, respekt pozostał.

Bawoły

Moja wisienka na torcie – różowe pelikany!!!

Różowe pelikany, zoo w Sankt Peter-Ording

Nigdy nie widziałam tych niesamowitych ptaków z bliska i do końca nie mogłam uwierzyć, że stoimy tu sobie w Sankt Peter-Ording i patrzymy sobie w oczy.

Różowe pelikany, zoo w Sankt Peter-Ording

Wiecie, że pelikan może w dziobie zmieścić kilkanaście kilogramów ryb? Albo mniej więcej tyle samo litrów wody? Jego skrzydła, gdyby zechciał je przy nas otworzyć, sięgnęłyby 3 metrów. Patrząc na nie, próbowałam to sobie wyobrazić, jednocześnie zachwycona, jak przyroda wszystko sprytnie zaplanowała.

Takich zoo potrzebujemy!

Po rozmowie z przewodnikiem, tylko uśmiechnęłam się do swoich myśli. Żyjemy w takich czasach, kiedy mózg podświadomie wydaje osądy na bazie dobrze znanych, prostych schematów, zgrzytając ciszej lub głośniej w zderzeniu się z rzeczywistością.

W zoo w Sankt Peter-Ording nie znajdziecie zwierząt, dla których byłoby tu za mało miejsca. Wszystkie wybiegi i woliery są powyżej standardów, z warunkami, maksymalnie przybliżonymi do naturalnych, żeby każde stworzenie czuło się dobrze. Zwierzęta nie są zmuszane do aktywności, które mogą je stresować.

Pracownicy wkładają ogromny wysiłek w edukację dzieci, wierząc, że jeśli zrozumieją znaczenie proekologicznej postawy za młodu, będą szanować środowisko, jak dorosną. Uczą, jak dbać o zwierzęta i jak pomagać, w razie potrzeby.

Jest dużo gablot np, pokazujące zakazane do wwożenia towary ze zwierząt, będące najczęstszymi celami kłusowników

Są też ukierunkowani na recykling i ograniczenie marnotrawstwa jedzenia. Z lokalnych supermarketów otrzymują produkty, które nie sprzedały się i muszą być, zgodnie z prawem, utylizowane, a nadal są dobrej jakości. Kawę serwują w ceramicznych kubkach, ograniczając użycie plastyku, zdając sobie sprawę, że może to być uciążliwe dla odwiedzających.

Dużo? Mało? Niech każdy oceni sam. Odwiedźcie zoo w Sankt Peter-Ording, poznajcie wspaniałych ludzi, tu pracujących. Cieszę się, że miałam okazję spędzić z nimi chwilę i dowiedzieć się o tej niewidzialnej na pierwszy rzut oka pracy, którą wykonują.

Zoo w Sankt Peter-Ording (TIERPARK „WESTKÜSTENPARK“
in St. Peter-Ording)

Wohldweg 6, Sankt Peter-Ording

Niestety, zabrakło nam czasu na Multimar, centrum dla zwiedzających Narodowy Park Szlezwicko-Holsztyńskiego Morza Wattowego, znajdującego się również w Sankt Peter-Ording. To jest również bardzo ciekawa pozycja dla osób, interesujących się historią Morza Wattowego oraz gatunków, zamieszkujących ten region.


Szlezwik-Holsztyn w naszych postach

Region Szlezwik-Holsztyn odwiedziliśmy na zaproszenie Niemieckiej Organizacji Turystycznej

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Ciekawe miejsca

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Muzeum kinematografii w Turynie

Rzut okiem na dorobek filmowy ItaliiSpis treści1 Rzut okiem na dorobek filmowy I…