Strona główna Tematycznie Na weekend Duże małe miasto – Lublin w obiektywie

Duże małe miasto – Lublin w obiektywie

10 min. czytania
25
0

Lublin kusił od dawna. Niby bardzo blisko Warszawy, ile tu jechać, tyle znajomych, opowiadających o mieście, jak się zmienia i co warto zobaczyć. Tą decydującą kroplą były zdjęcia Michała z jego poprzedniej wizyty kilka lat temu. Zakochałam się w uliczkach, klatkach, klimacie i koniecznie chciałam zobaczyć na własne oczy.
Przez Lublin (a właściwie obrzeża) przejeżdżałam 2 razy: raz jadąc w delegację na Ukrainie i drugi – na zlot motocyklowy, który odbył się nad uroczym jeziorkiem pod Lublinem.

Ta delegacja na zawsze zostanie w mojej pamięci dzięki karczmie pod Lublinem (niestety nie pamiętam nazwy, ale to nie Bida, tylko karcza po drugiej stronie miasta – przed Lublinem jadąc na Ukrainę). Po 14 godzinach stania w kolejce na granicy byliśmy naprawdę głodni i wydawało się że jesteśmy w stanie zjeść wszystko z karty. Danie dnia kosztowało 11 złotych, więc stwierdziliśmy że będzie to wersja okrojona ilościowo i domówiliśmy zupy. Śledzi na stanie nie było, ale pani kelnerka obiecała, że pójdzie osobiście do sklepu zakupić i dostaniemy w gratisie, jeśli zjemy pozostałe dania. No nie byliśmy w stanie… Mimo wielkich chęci. Zupy w talerzach wielkości garnków oraz danie dnia takiej wielkości że w połowie się poddałam (cały talerz był zajęty frytkami i surówkami, a z góry dumnie to wszystko zakrywał pokaźnej wielkości schabowy). Kelnerka zachwycona obserwowała nasze wysiłki nad talerzami, dumna z wygranego zakładu :)

W ten weekend odbywał się Europejski Festiwal Smaków – jak dla nas, najlepszy powód by gdzieś pojechać i zwiedzić miasto!

_IGP4892

Popełniliśmy błąd strategiczny rozpoczynając zwiedzanie festiwalu od Starego Miasta (wydarzenia odbywały się w kilku lokalizacjach), gdzie były skupione stoiska głównie sprzedażowe i alkoholowe. Brak śniadania zaważył na wyborze i wylądowaliśmy w Mandragorze by przygotować się na konsumpcję piw, win, nalewek i cydrów. Nie najlepszy to był wybór – pomijając ponad godzinę oczekiwania na dania, które teoretycznie są już gotowe i pomyłki kelnerki, wielkość dań pozostawiała wiele do życzenia.

Znakomite piwo z browaru Koreb i cydr gruszkowy poprawiły humor i pozwoliły oglądać miasto z uśmiechem ;) na stoiskach w końcu nic nie kupiliśmy oprócz kindziuka i basturmy prosto z Litwy oraz baniaczka od Korebu na przytulny wieczór. Mmmm pycha!

_IGP4888

Lublin sprawia wrażenia małego miasta (w kilku miejscach przypominał nam Płock, tylko taki biedniejszy), mimo dość sporego obszaru, który zajmuje. Wystarczy trochę odejść od głównych szlaków i nurtów turystycznych by uciec od tłumu. Robi się cicho, a podwórka wołają, by do nich zajrzeć i popatrzeć na miejsca, w których czas się zatrzymał.

_IGP4928

_IGP8570

_IGP8551

Nie brak też talentów ulicznych! Eklektyk do Państwa usług:) z braku wyczerpujących informacji w internecie wnioskuje, że albo projekt świeży, albo wykorzystują ładną pogodę zamiast aktualizacji strony. Na deptaku staliśmy dobrych kilka piosenek, słuchając znanych kawałków w rewelacyjnym wykonaniu. +1000 dla pani z wiolonczelą – zawsze miałam słabość do instrumentów smyczkowych.

Największa niespodzianka czekała nas na ulicy Farbiarskiej 4. Żadne słowa tu chyba nie potrzebne – jeden z najbardziej uroczych domów, które widziałam (a właściwie ściana – bo dom raczej nieużywalny, przynajmniej oficjalnie).

_IGP4937

_IGP4942

_IGP4944

A w zabytkowym browarze Perła (na marginesie – jakie to klimatyczne miejsce!!!) – istne szaleństwo smaków. Foodtrucki, piwa (Perły i nie tylko), sushi, kuchnia ormiańska od Anuszika (Michał był twardy i zjadł CAŁĄ papryczkę chili w zestawie, z nasionami). Wyjechaliśmy z naszymi nowymi faworytami piwnymi na najbliższe miesiące – Triple BlondValkiria.

_IGP4953

_IGP4972

A Kayah jak zawsze dała czadu. Na codzień nie słucham jej muzyki, ale na koncertach zawsze urzeka energią, zadziorem i profesjonalizmem.

Muszę tu wrócić. Nie odnaleźliśmy podwórka ze zdjęć Michała, nie byliśmy na zamku i nie zjadłam superpączków, które podobno tu są. Marlena zaprasza, a Agnieszka z Całe życie w podróży tylko podkręca apetyt :) Więc do zobaczenia Lublinie!

_IGP8509

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Na weekend

Skomentuj

25 komentarzy

  1. Hotel Spotter

    10 lipca 2015 at 9:51 pm

    aj, zapomniałem, że to już w ten weekend, to chociaż posłuchajcie za mnie Einstürzende Neubauten :D

    Odpowiedz

  2. Wiola Starczewska

    10 lipca 2015 at 8:56 pm

    Nie wierzę! Ktoś pisze o moim mieście! Spędziłam w Lublinie 8 lat, całe liceum i studia, po czym opuściłam je z rozgoryczeniem bezrobotnego politologa i asystenta call center. Bo oprócz studiowania i pracowania z Zarze i call center niewiele było w Lublinie do robienia, takie mam wspomnienia. A potem miasto starało się o miano Europejskiej Stolicy Kultury i wiele się działo. Teraz, kiedy wracam po latach widzę te zmiany i właściwie Lublin wygląda jak z tych filmów promocyjnych: całkiem wychilloutowane, kreatywne miasto. Szkoda tylko, że za tą kulturalną pasją ludzi nie idą większe pieniądze i Lubelszczyzna to region z niskimi zarobkami.

    Odpowiedz

    • Tati

      10 lipca 2015 at 9:41 pm

      Powiem więcej – napiszemy jeszcze! :) ja mam wrażenie, że dużo zależy od osób zarządzających miastem. Oraz mieszkańców – w tym miejscu pozdrawiam Marlenę. Są inicjatywy, są chętnie to zrobić. Idą za tym pieniądze i kolejne wydarzenia. Fajnie! Tyle razy już żałowałam, że akurat dzisiaj nie mam czasu podjechać albo być w Lublinie.
      Co do zarobków…paradoksalnie to nie jest problem tylko mniejszych miast. Owszem, są ludzi, którzy w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu zarabiają powyżej średniej dzięki obecności dużych firm, ale nadal większość tam kombinuje jak może by coś z tego życia mieć. Oby się poprawiło.

      Odpowiedz

  3. Byłem tu. Tony Halik.

    10 lipca 2015 at 5:30 pm

    Świetne. Ale cholera znowu widzę podobieństwo z naszym logiem :P

    Odpowiedz

  4. Nie Za Daleko

    10 lipca 2015 at 2:25 pm

    Lublin jest super!!! bawcie się dobrze! pozdr :)

    Odpowiedz

  5. Itersensus

    10 lipca 2015 at 8:04 am

    Wydaje sie calkiem interesujacy ten Lublin.

    Odpowiedz

  6. Kamila Anna Napora

    10 lipca 2015 at 6:23 am

    Lublin najlepszy! Uwielbiam!

    Odpowiedz

  7. Ewa

    10 lipca 2015 at 7:17 am

    Małe miasta mają często wiele ciekawych i niedocenionych miejsc do odkrycia. I wiele z nich stara sie troche odwrócić trend wielkich miast i przyciągnąć turystów do siebie.
    Niestety z takimi podwórkami i kamienicami mam zawsze bardzo mieszane uczucia. Dla nas jest to ciekawe, trochę “egzotyczne”. Ale przecież taka rozpadająca się klatka schodowa czy rozwieszone na klatce pranie świadczy o biedzie, z którą mało kto chce się obnosić.

    Odpowiedz

    • Tati

      10 lipca 2015 at 7:28 pm

      Odpowiadając na pierwszą część – dlatego wolimy czasami pojechać gdzieś gdzie wydaje się nie może być niczego ciekawego i przyjemnie się zaskoczyć (oczywiście, może być i odwrotnie). Tak samo jak uważam, że Polska sama w sobie jest niedoceniana pod tym względem. Wszyscy zachwycają się małymi miasteczkami we Włoszech, Hiszpanii, Grecji, gdziekolwiek w Europie pomijając Polskę, która ma naprawdę wiele do zaoferowania!
      A co do drugiej części…nie są te podwórka dla mnie egzotyczne. To kawał historii, żyjący kawał historii, który wiele pamięta i wiele może nas nauczyć. A czasami wpadające światło czaruje i nie odpuszcza. Nie ma nic egzotycznego w rozwalających się schodach, raczej przykre. Nie jestem zwolenniczką egzotyki (w jakiejkolwiek formie) ani tu, ani w Azji, ani gdziekolwiek indziej – i z tym walczę. Wiele kamieniczek jest restaurowanych (przynajmniej widziałam to w Lublinie) – co mnie niezmiernie cieszy. Optuję za dbaniem o historię, by stała jak najdłużej niż za fotografowaniem śmieci szukając dobrego ujęcia.

      Odpowiedz

  8. Kat Szymańska

    10 lipca 2015 at 6:06 am

  9. Podróże Hani

    10 lipca 2015 at 5:51 am

    My się do Lublina wybieram i wybrać nie umiemy. W weekend koleżanka z pracy była i wróciła zachwycona.

    Odpowiedz

  10. Marlena Kawczyńska

    10 lipca 2015 at 5:50 am

    masz to jak w banku! :D

    Odpowiedz

  11. Kreatornia Zmian

    2 stycznia 2015 at 11:48 am

    A gdzie nocowaliście? Może coś polecisz? Wybieram się na weekend wprawdzie w marcu, ale jednak fajniej znać opinię kogoś zaufanego niż internetowe anonimowe ;) – Kamila

    Odpowiedz

    • Tati

      2 stycznia 2015 at 11:55 am

      My do Lublina zawsze przyjeżdżamy na 1 dzień – dość blisko od Warszawy na taki wypad, ale zasięgnę opinii osoby tam mieszkającej i dam znać!

      Odpowiedz

  12. Gość

    12 września 2014 at 3:20 pm

    W wawie się więcej dzieje, więc po co?

    Odpowiedz

    • Tati

      12 września 2014 at 5:27 pm

      hmm, nie wszyscy mieszkańcy Lublina i okolic mają okazję dojeżdżać regularnie do Warszawy, więc uważam, że to jest bardzo fajna impreza, na której mogą spędzić czas, zjeść coś fajnego i się pobawić

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Rothenburg ob der Tauber – Szlakiem Romantycznym przez Frankonię

Ach Rothenburg, Rothenburg… Najbardziej romantyczne miasto na naszej trasie po&…