Strona główna Tematycznie Na weekend Wakacje nad Adriatykiem – Koper

Wakacje nad Adriatykiem – Koper

41 min. czytania
12
0

Planując nasz tydzień w Słowenii, chcieliśmy koniecznie dotrzeć do morza Adriatyckiego i urządzić sobie parę dni typowego nic nie robienia. Tylko wdychanie jodu, spacery, owoce morza i wino, nic więcej. Teraz już nie pamiętam, dlaczego padło właśnie na Koper. Dużo osób poleca przede wszystkim odwiedzić Piran (z czym absolutnie się zgadzam, ale o tym później).

Koper, Słowenia

Koper – co warto zobaczyć

Oto wylądowaliśmy w Koprze. Droga z dworca autobusowego do starówki wiedzie przez ciąg supermarketów, wiedzieliśmy, że z głodu i pragnienia tu nie umrzemy.

Samo południe. Po ulewach i ochłodzeniach, które nas złapały nad Bledem, prażące słońce było cudowną odmianą. Uliczki Starego miasta były wyludnione, co jeszcze bardziej uprzyjemniało spacer.

Koper, Słowenia

Brama Muda

Wejść na starówkę jest multum, ale żadne dla mnie nie było tak urocze, jak przez symboliczną już bramę Muda.

Koper, Słowenia - brama Muda

Postawiona w 1516 roku, służyła dość długo jako główne wejście do miasta. Z dwunastu wybudowanych bram, obecnie jest jedyną zachowaną w mieście.

Tuż za bramą znajdowała się pizzeria Pri vodniaku. Zatrzymaliśmy się w oczekiwaniu na naszego gospodarza z Airbnb i pierwszy obiad.

Naprzeciwko nas dwaj panowie z winoteki wystawili stolik przed knajpą. Odkorkowali powoli butelkę wina i ją konsumowali, obserwowując przechodniów. Raz na jakiś czas wymieniali się komentarzami i ogólnie czerpali radość z chwili. Zamierzaliśmy tę winotekę po obiedzie nawiedzić, ale panowie dopili wino, zabrali stolik i zamknęli knajpkę . Nie tym razem.

Myślę, że właśnie wtedy, patrząc na plac Prešernov, gdzieś pomiędzy jednym a drugim kieliszkiem Malwazji, zakochałam się w Koprze.

Koper, Słowenia - Prešernov trg

Fontanna Da Ponte

Chyba po raz pierwszy widziałam fontannę, która nie miała charakteru dekoracyjnego, tylko służyła jako źródło wody przez kilka stulecia. Pierwsza fontanna pojawiła się w tym miejscu w XIV wieku, w postaci obecnej – w XVII wieku, w jakże symbolicznym roku 1666 .

Koper, Słowenia - fontanna Da Ponte

Fontanna symbolizuje połączenie sił piętnastu szlachetnych rodzin, które zasponsorowały budowę nowego systemu rurociągów, doprowadzającego pitną wodę do miasta. W ten sposób fontanna działała aż do końca XIX wieku.

Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Gotycko-renesansowa katedra z XIV-XVI ww. jest jednym z najważniejszym zabytków miasta. Z pewnością też jednym z najwyższych. Przy tych małych skrawkach cienia, które rzucały budynki obok, ten budynek po prostu nie mieścił się w kadrze.

Katedra w Koprze, Słowenia

Tu znajduje się znany obraz Vittore Carpaccio – Madonna z dzieckiem i Świętymi (w innych źródłach można jeszcze spotkać nazwę „Święta rozmowa”). Namalowany specjalnie dla Katedry, do umieszczenia przy głównym ołtarzu.

Koper, Słowenia
Tak, to dzieło sztuki też jest wielkie – dlatego to zdjęcie wygląda tak, jakbyśmy nie potrafili zdjęć robić ;)

Poza tym, w Koprze jest kilkadziesiąt kościołów, część z nich zabytkowa, z XV-XVII ww.. Obeszliśmy kilka w okolicach Starego miasta – można w nich spędzić sporo czasu, tam naprawdę jest co oglądać!

Kościół św. Basso

Pałac Pretorów

Przepiękny  budynek, zdobiący najważniejszy plac miasta – plac Tito (Titov trg).

Koper, Słowenia

Budowa tego pięknego pałacu rozpoczęła się w XIII wieku, połączono go z dwoma innymi budynkami z tego samego okresu i trwało to praktycznie cztery stulecia. Stylu weneckiego nie można pomylić z żadnym innym, dlatego może tak bardzo mi się podobał. Obecnie mieści się tu Ratusz.

Dodatkowo, bardzo podobała mi się brama, która prowadziła do jednej z malowniczych uliczek Kopru – Čevljarska ulica.

Pretoriański Pałac, Koper, Słowenia

Na tej uliczce mieści się również cukiernia – Slaščičarna Dehar (Čevljarska 3), w której robią najlepsze biszkopty w Koprze, które przyszło mi w tym mieście zjeść. Ponieważ Michał (który oficjalnie nie je słodyczy) zjadł pół, musiało to być naprawdę dobre ciastko.

Biszkopty z Kopru
Nawet nie możecie sobie wyobrazić, ile szczęścia za 1 EUR

Miejska loggia

Naprzeciw Ratusza stoi loggia miejska, z XV wieku. W literaturze anglojęzycznej funkcjonuje jako The Loggia albo The Loggia Palace. Podobno jest to jedyny ocalały przedstawiciel weneckiego gotyku w Słowenii.

Koper, Słowenia

Na górze znajduje się galeria sztuki współczesnej, której – ku mojej rozpaczy – tym razem nie odwiedziliśmy. Na dole znajduje się kawiarnia Loggia – pod arkadami pałacu można znaleźć schronienie od upału i dać nogom odpocząć.

Kawiarnia Loggia, Koper, Słowenia

Jednak na zimne wino i Aperole poszliśmy w zupełnie w inne miejsce – do winoteki Miramar (Carpacciov trg 4).

Winoteka Miramar, Koper, Słowenia

Kilka stolików, parę beczek, przy jednej z których usiedliśmy dość niewygodnie, szukając pozycji, by jej kolanami nie przewrócić. Ale i tak byłam szczęśliwa. Było to dla mnie miejsce idealne.

Przepyszne oliwki, przesympatyczny Pan, donoszący nam swoje specjały z coraz szerszym uśmiechem oraz towarzystwo zupełnie nieznajomych, pełnych dobrych humorów ludzi. Co najmniej połowa z nich znała się albo przedstawiała nowe osoby swoim znajomym.

Miramar, Koper, Słowenia

Rzadkie, ale nie niemożliwe . Można tu też kupić sporo delikatesów do domu na wagę oraz umówić się na degustację.

Spacerować, spacerować – bo Koper jest piękny

Stare miasto nie jest duże, ale mogłabym spacerować tu przez następne parę tygodni. Wcale by mi to się nie znudziło.

Koper, Słowenia

Wiosną w każdym kącie kwitnie glicynia, przez co miasto wygląda jak ślicznotka, codziennie starannie wykonująca makijaż.

Wieczorem miasto nabiera powabu. Uliczki Starego miasto wyludniają się, a miękkie światło ulicznych latarni oświetla kolorowe domy, wygładzając wszystkie nierówności, ukrywając szpetne blizny, pozostawione przez czas.

Gdyby nie gigantyczne zmęczenie i dość napięte plany, kręciłabym się w nich połowę nocy, a wschód słońca – przywitałabym na ławeczce przy morzu, patrząc jak pierwsze promienie oświetlają fale i dachy miasta.

Mimo że nie trafiliśmy na spektakularny zachód słońca, to i tak zabrałam w sercu widok, który będę długo pamiętać.

Za drugim razem mieszkaliśmy bardzo blisko morza. Budziliśmy się codziennie z takim widokiem.

Czasem widok był tak ciekawski, że chętnie mierzył się spojrzeniami przez dobre kilka minut, zanim zdecydował się nas ignorować, grzejąc się w słońcu.

Koper kulinarnie

Spośród wszystkich dróg, prowadzących ku morzu, Pristaniška ulica jest najlepsza. Nie, nie ma na niej spektakularnych widoków, ale prowadzi do moich, już ulubionych, miejsc i wspomnień.

Koper – gdzie zjeść

Za pierwszym razem wyszliśmy na nią całkiem przypadkowo, błądząc bez celu po uliczkach. Mimo poczucia, że zrobiliśmy nogami kawał drogi, nadal byliśmy 5 minut drogi od naszej kwatery. I wtem! Ten zapach rozpoznam wszędzie z odległości kilometra – grillowane owoce morza. Trochę głupio było zaczynać wycieczkę od razu od obiadu. Wyrzuty sumienia jednak uspokoiłam, tłumacząc się wyzwaniami, jakie stoją przed prawdziwym amatorem jedzenia. Nie spróbujesz – nie wiesz!

Fritolin PE FRITOLIN

No to hop – Fritolin PE FRITOLIN, sklep rybny i smażalnia w jednym. Dwie ławeczki, dość duża kolejka, która nie zniechęciła mnie ani trochę, ze względu na obłędne zapachy.

Fritolin PE FRITOLIN, Koper, Słowenia
Pełnia szczęścia, od 4 do 9 EUR
Koper, Słowenia

Oprócz grilla, roztaczającego szczęście na okolicę, Pani ma też małą lodóweczkę, w której trzyma wielkie butelki Malwazji i Refoska. Nie były to może górnolotne wina, od których zadrżałoby podniebienie. Były lodowate, lekkie i idealnie uzupełniały skwierczący zestaw na talerzu.

Fritolin PE FRITOL
Pristaniška ulica 2, Koper

Gostilna Pri Tinetu

Cudowna knajpka z domowym jedzeniem – stała karta plus dzienne menu. Za pierwszym razem uratowali nas od śmierci głodowej, przyjmując zamówienie po zamknięciu kuchni. Za drugim razem poszliśmy tam świadomie, bo Michał marzył o ich burgerze Dżentelmenów (nazwałabym go Zawałem Serca).

A ja po cichu marzyłam o powtórce z przegrzebkiem. Podają go tuaj z grilla, w maśle (tak, też brzmi jak mały zawał serca ;)).

Makarony były w porządku, taka wersja domowa z sosem – nikogo z nas nie porwały i nie rzuciły na kolana. Porcja była duża, a sosu – uczciwie dużo, nawet z kalmarami.

Byłam zaskoczona tuńczykiem w panierce, podawanym z sałatką – był super delikatny i soczysty.

Desery cieszą się tu dużą popularnością, szczególnie te z dziennego menu. Ktoś wyjadł nam cały sernik czekoladowy, dlatego musieliśmy zostać przy standardowym creme brulee.

Moje serce roztopił kelner, który troszkę przypominał Davida Thewlisa (ale taki przystojniejszy). Mówił perfekcyjną angielszczyzną i następnego dnia pamiętał, jakie wino zamawialiśmy poprzedniego wieczoru. „One litr of white wine and two scallops before you decide what to eat?” Gdybyśmy nie wyjeżdżali następnego dnia, przyszlibyśmy tutaj po raz trzeci.

Gostilna Pri Tinetu
Gortanov trg 14, Koper

Pizzeria Pri vodnjaku

Choć ich głównym tematem działalności są pizze, dwa razy, będąc tutaj, zamawialiśmy zupełnie inne dania.

Pljeskavica tu była naprawdę smaczna, choć brakowało mi kajmaku. A grillowane kalamarnice byłe pyszne, choć tutaj potrzeba naprawdę niewiele – wystarczy, by były ŚWIEŻE.

Pri vodnjaku
Prešernov Trg 4, Koper

Koper – gdzie na lody

Vigo

Tuż przed promenadą znajduje się lodziarnia z odlotowymi smakami – Vigò. Ileż oni mieli tam mascarpone, czekolady, orzechów, jagód i innych dziwactw. Pełną, dużą łyżką łączyli je w jednej kulce, kubeczku albo wafelku. Uwaga, uwaga – są też w Lublanie!

Lody Vigo, Koper, Słowenia

Nie przeszłam obok tego miejsca obojętnie potem ani razu. Za każdym razem pieczołowicie próbowałam nowych smaków, zostawiając bez cienia żalu kolejne grosiki.

Vigo
Pristaniška ulica 3, Koper

Kavarna Kapitanija

Tak naprawdę oprócz lodów mają spory wybór ciastek, tak jak w każdej porządnej kawiarni. A wiele internetowych komentarzy świadczy o tym, że ciasta mają świetne, szczególnie gibanicę.

Kupiliśmy tu lody – były prze-dobre.

Kavarna Kapitanija
Ukmarjev trg 8, Koper

Cudowne miejsca z piwem kraftowym lub herbatą

Čajnica Vanilla

Tuż za rogiem jest bardzo urocza herbaciarnia – Čajnica VanillaBardzo duży wybór dobrych herbat oraz piw kraftowych Fat Cat. Ogromnym plusem tego miejsca jest obsługa! Dziesięć minut przed zamknięciem lokalu, w masakrycznej ulewie nie mrugnęła nawet okiem w odpowiedzi na nasze pojawienie się w drzwiach. Zaprowadzili na górę, z tym samym szczerym uśmiechem, nie poganiali z zamówieniem i dali się ogrzać.

Byłam też pod wrażeniem otrzymanych instrukcji do parzenia herbaty. Tutaj naprawdę fachowo parzą herbatę, a nie przynoszą wrzątek do pakieciku.

Vanilla, Koper, Słowenia

Čajnica Vanilla
Pristaniška ulica 3, Koper

Lord Byron Pub

Pub w brytyjskim stylu.

Duży wybór piw – słoweńskich kraftów, słoweńskich koncerniaków oraz piw belgijskich, niemieckich, holenderskich.

Lord Byron Pub
Repičeva 2, Koper

Cameral

Nasze ulubione miejsce podczas drugiego wyjazdu. Rano parzą tu pyszną kawę, a wieczorem można przyjść zrelaksować się – na kieliszek wina lub kufel piwa (których tu jest 50 do wyboru).

Cameral
Cevljarska ulica 14, Koper

Gdzie pójść na kawę, kiedy Koper budzi się ze snu

Na ulicy Pristaniška, o poranku, kiedy sklepy są jeszcze zamknięte, a w kawiarniach przy głównej ulicy jeszcze nie ma turystów, pełno tu mieszkańców, którzy wpadają do swoich ulubionych barów na filiżankę mocnej kawy albo piwa.

Koper, Słowenia

Nie siedzą w tych ładnych, odpicowanych barach z widokiem na morze. Przychodzą w miejsca, w których barman może nie jest aż tak uprzejmy w oczekiwaniu na napiwek, ale wie, jaką kawę pijesz, jest na bieżąco z twoim życiem osobistym i jest niemalże twoją dalszą rodziną.

Koper, Słowenia

Nikomu nie przeszkadza godzina 9 albo 10 – piwo się leje, dzień się rozpoczyna. Zależy na co masz ochotę. Mnie przeszkadzała jedynie konieczność, by wstać z krzesła, by iść dalej i moje totalnie niezrozumienie żartów w obcym języku.

Promenada – skręcając w prawo

Koper, Słowenia

Znaleźliśmy plażę miejską i totalny chillout, tuż w pobliżu portu. Za każdym razem, jak widzę wielkie, białe statki, mam ochotę wyruszyć w nieznane, w wielkich okularach, białej sukience, rozwiewającym się na wietrze szaliku i ogromnym słomkowym kapeluszu. Nie mogę jeszcze się zdecydować, czy również w szpilkach. Powstrzymują mnie jednak: brak urlopu, obawy choroby morskiej i niewytłumaczalny strach przed głęboką wodą (chyba Titanic mogę wpisać na swoją prywatną listę horrorów).

Chciałabym zacząć od literackiego opisu głębi błękitnej wody w słonecznych promieniach, bujających się na falach łódkach w promieniach słońca pod krzyk mew… Ale ważniejszym uważam zwrócenie uwagi na istnienie przecudownego miejsca po drodze do portu – knajpę Saraj. W cenach od 4 do 8 EUR nakarmią was tu grillowanym mięsem lub warzywami, aż po kokardkę.

Koper, Słowenia

Za portem znajduje się absolutnie urocza dzielnica, w której w ogóle nie ma turystów…

przynajmniej w ciągu kilku godzin nie spotkaliśmy ani jednego. Natknęliśmy się tylko na dzielnicowego, który próbował na nas wymusić łapówkę w postaci mięsa albo chociażby rybki, ale uciekliśmy (zdjęcie poniżej).

Koper, Słowenia

Znaleźliśmy schronienie w pubie Sing Sing, w której czułam się tak, jakbyśmy weszli komuś na kuchnię. Odwiedzała go w tym samym czasie tłumnie paczka staruszków. Rozłożyli się po wszystkich dostępnych stolikach i krzesłach, z zakupami, laskami, marynarkami, emocjonalnie omawiając chyba jakieś zdarzenie, widziane z okna i swój pochód do piekarni. Wciśnięci w kąt, sączyliśmy powoli kawę i piwo, łapiąc za każdym razem od nich uśmiechy.

Tuż obok knajpy był mały przytulny kościół Franciszkanów pod wezwaniem Świętej Anny z XV wieku, którego nie mogliśmy, oczywiście, pominąć na swojej drodze.

Kościół Św. Anny, Koper, Słowenia

Zatoczyliśmy małe koło wokół centralnej części miasta, próbując zapamiętać szczegóły mijanych uliczek.

Koper, Słowenia
Koper, Słowenia

Spacery po promenadzie

Skręcając w lewo, można spacerowym krokiem dojść w półtory godziny na Izolę, robiąc po drodze milion przystanków na zdjęcia. Obowiązkowo na piechotę lub rowerem!

Koper, Słowenia

Bardzo ładna trasa, z podziałem na ścieżkę dla rowerów i pieszych, ciągnie się wzdłuż wybrzeża. Z takimi widokami czas mija niezauważalnie, a nogi nie czują kilometrów. Największa niespodzianka będzie, jeśli obrócicie się za siebie… 

Koper, Słowenia

Kiedy mija pierwsze oniemienie, podchodzi druga fala wrażeń na widok lekko zamglonego miasta.

Koper, Słowenia

Ja, po tym co zobaczyłam, jeszcze jakiś czas szłam tyłem, bo nie byłam w stanie oderwać od Kopru oczu.

Nawet portowe doki wyglądały jak z turystycznych pocztówek.

Koper, Słowenia

Jeśli tylko czujecie się na siłach – koniecznie! Dla mnie to był jeden z najpiękniejszych spacerów, na których byłam.

Koper, Słowenia

Spacery ulicami

Ilość zabytków, oczywiście, nie ogranicza się do budynków, wcześniej wymienionych.

Koper, Słowenia

Wszystkie historyczne budowle są piękne oznaczone – spacerując, poznaje się kulturę miasta: można zobaczyć pałace, sąd, szkołę, kościoły.

Koper, Słowenia
Koper, Słowenia
Tak, wiem, że głupio wyszłam.

Sporo też ciekawostek, umieszczonych na tablicach, o kuchni, faktach historycznych lub wydarzeniach. Warto kręcić głową dookoła albo skręcić w małą uliczkę, mimo że wasza mapa nakazuje wam iść prosto.

Myślę, że wtedy przywieziecie piękne wspomnienia z tego miasta.

Koper, Słowenia
Koper, Słowenia

Koper – jak dojechać

  • Autobusem
  • Pociągiem
  • Samochodem

Samochodem

Wiadomo – najprostsza i najszybsza opcja. W Koprze działa biuro słoweńskiej wypożyczalni samochodów ATET. Rezerwacja samochodu jest bardzo prosta, wszystkie formalności zajmują 5-10 minut. Byliśmy zachwyceni.

Autobusem lub pociągiem

Autobus z/do Lublany, tak samo jak pociąg, kosztuje około 11 EUR i jedzie około 1,5 godziny. Nie ma zbyt dużo połączeń, szczególnie w dni świąteczne lub poza rokiem szkolnym. Przy planowaniu trasy warto sprawdzić godziny odjazdów, by nie zdziwić się nieprzyjemnie na dworcu.

My jechaliśmy do Kopru z Postojnej autobusem i nasz bilet kosztował 6,90 EUR/osobę.

Za drugim razem jechaliśmy do Kopru z Triestu. Dojechać można Flixbusem lub słoweńską linią Arriva. Bilet kosztuje 4 EUR, a podróż zajmuje 40 minut maksymalnie.

Bilety i rozklad na pociąg można sprawdzić na stronie słoweńskich linii kolejowych.


Pomysły na 1-dniowe wycieczki z Kopru

Winnice wokół Kopru

Przygotowany stół do degustacji win w MonteMoro, Koper, Słowenia

10 minut samochodem z centrum Kopru znajduje się winnica MonteMoro – urocza para, która z pomocą przyjaciół robi obłędne wina naturalne – z Malvasii i Refoska. Umówcie się z nimi na degustację, a zapomnicie o czasie i że trzeba kiedyś wracać.

Piran – słoweńska perła Adriatyku

Piran – uważane za najpiękniejsze miasto na słoweńskim wybrzeży, co roku przyciąga mnóstwo turystów. Ja lubię tu przyjeżdżać na kawę, kieliszek wina, spacer i obiad. Zawsze da się znaleźć przytulną kawiarnię bez tłoku, cichą uliczkę, sklep z unikalną biżuterią czy po prostu popatrzeć na morze.

Fonda – ekologiczna hodowla okoni morskich

Fonda - 200 letni dom

Przy okazji wizyty w Piranie, proponuję odwiedzić również Fondę – ekologiczną hodowlę okoni morskich. Sama wycieczka trwa około 1,5 godziny – mnóstwo ciekawych informacji nie tylko na temat tych pysznych ryb, również na temat historii wybrzeża, ekosystemu, rejs łódką, żeby zobaczyć pracę farmy z bliska oraz, oczywiście, degustacja!


Byliśmy w Koprze:

  • kwiecień 2017
  • kwiecień 2019
  • sierpień 2020
  • jeszcze tu wrócimy :)

WSZYSTKIE NASZE WPISY ZE SŁOWENII

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Na weekend

Skomentuj

12 komentarzy

  1. Gabi

    13 maja 2019 at 9:13 am

    Super przydatny wpis! Bede w czerwcu na Slowenii i wlasnie sie zastanawialam miedzy Koprem i Piran i w koncu zaarezerwowalam nocleg w Koprze. Chyba nie bede sie nudzic ;)

    Odpowiedz

    • Tati

      13 maja 2019 at 10:13 am

      W Piranie też nie nudziłabyś się ;) Dla mnie Piran był wycieczką na 1 dzień, znam osoby, które spędziły w Piranie wakacje i też były bardzo zadowolone. Wszystko zależy od tego, czego osoba poszukuje :) Natomiast uważam, że Koper jest spokojniejszy i lepiej połączony z innymi miastami. Jest dworzec kolejowy, autobusowy – sporo połączeń we wszystkie strony (+ do Włoch). Udanego wyjazdu!!!

      Odpowiedz

  2. Karola

    27 lipca 2018 at 7:21 pm

    Witam,
    Właśnie wróciliśmy z wybrzeża Słowenii. Mieszkaliśmy w Koprze w jednej z pięknych, starych oskrobanych kamienic. To były (od czasu wakacji w Grecji)najpiękniejsze wakacje jakie mogliśmy sobie wymarzyć. Kiedy robiłam rezerwację mieszkania w Koprze, miałam obawy czy reszta zresztą rodzinki nie będzie marudzić że nie jesteśmy np. IZOLII albo Piranie. Ale nic z tych rzeczy. Jestem i byłam tak samo zakochana w KOPRZE jak Pani. I nie kręci mnie przebywanie w tych najbardziej ruchliwych i komercyjnych miejscach jak deptak w Koprze. Tylko właśnie te ucieczki w uliczki i odkrywanie zupełnie nie odwiedzanych przez turystów knajpek. Wypilam tam, choć jestem na diecie cukrzycowej, sporą ilość win z tego regionu i nawet nie pamiętam wszystkich nazw. Ale było warto! Nikomu z rodzinki nie przeszkadzało też, że plaża nie ma miękkiego piasku a tylko kamienie. Jeździliśmy na plażę do małej wypoczynkowej miejscowości Ankaran, oddalonej od Kopru 15minut samochodem. Plaża ma spory kawałek trawy przy samym brzegu do wody. Dodatkowo plaża jest strzeżona a parking jest darmowy. Leżąc na kocu, z brzegu można patrzeć na Italię, której granica jest w odległości, może 15 minut samochodem od Ankaran. Ciężko to wszystko opisać. To trzeba zobaczyć.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    • Tati

      29 lipca 2018 at 11:23 pm

      Tak bardzo się cieszę, że wam w Koprze się spodobało!!! Takie miasta mają swój urok – są mniej zatłoczone, bardziej spokojne, dzięki temu można na spokojnie spacerować po mieście i odpocząć. Bardzo dziękuję za moc pozytywnych emocji i życzę wam dużo dobrego!!! :) pozdrawiam serdecznie, Tati

      Odpowiedz

  3. Marcin Wesołowski

    23 sierpnia 2017 at 9:14 am

    Tati – Twoje spojrzenie na wino na jednym z pierwszych zdjęć przypomina mi wypad do Mołdawii i od razu łapie mnie sentyment! :) Wspaniała relacja i świetne miejsce, które mam nadzieję odwiedzić!

    Odpowiedz

    • Tati

      24 sierpnia 2017 at 11:40 am

      Oj <3 ale ja lubię takie podróże sentymentalne, mam nadzieję, nie pierwszy i nie ostatni raz na wyjeździe się spotkaliśmy!

      Odpowiedz

  4. Marta

    21 sierpnia 2017 at 8:37 pm

    Milion lat temu, gdy byłam jeszcze piękna i młoda, rzucałam monetą, gdzie by się tu ruszyć na stopa. Do wyboru miałam m.in. Koper – wtedy przegrał z Czarnogórą. Teraz troszkę chyba żałuję, szczególnie gdy patrzę na ten pocztówkowy widok z promenady ;) Dzięki za przypomnienie o istnieniu Kopru (Kopra?), wpisuję na listę Do-Nadrobienia!

    Odpowiedz

  5. Łukasz | KzP

    20 sierpnia 2017 at 3:15 pm

    Jest klimat. Idealne miejsce, żeby się zreflektować, pisać książkę lub artykuł. Na kalmara jednak mnie nie namówisz. (-:,

    Odpowiedz

  6. Karolina

    18 sierpnia 2017 at 1:31 am

    Moja przyjaciółka niedawno przeprowadziła się do swojej dziewczyny do Słowenii, więc mam wielką nadzieję je odwiedzić i odkryć urok takich słoweńskich miasteczek! Ale narobiliście mi smaka! :)

    Odpowiedz

  7. Szymon

    17 sierpnia 2017 at 10:46 pm

    totalnie włoskie klimaty! w ogóle nie widać, że Słowenia jest bałkańska (chociaż nie wszyscy ją do Bałkanów zaliczają). nie wiedziałem, czego się spodziewać… a teraz widzę, że granica IT/SLO nie oddziela totalnie dwóch różnych światów – no może poza językiem, w Słowenii chyba łatwiej :)

    Odpowiedz

  8. Paulina Rzeszotarska Photography

    9 lipca 2017 at 7:24 pm

    Bylam i wspominam milo :) Trafil mi sie piekny zachod slonca.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zobacz także

Okolice Piranu – Fonda, ekologiczna hodowla okoni morskich

Coraz częściej zastanawiam się, skąd pochodzi i jak trafia na mój talerz je…