Strona główna Tematycznie Na weekend Gród Rusi Kijowskiej – i ja tu byłem, piwo piłem

Gród Rusi Kijowskiej – i ja tu byłem, piwo piłem

14 min. czytania
15
0

Kijów oraz jego historię można poznawać na wiele sposobów. Miejsce, o którym dziś chcę Wam opowiedzieć, wzbudziło mój entuzjazm, gdy tylko zobaczyłem, że w ramach programu study touru po Kijowie i okolicach będzie okazja tam trafić – Park Rusi Kijowskiej. Wszelkiego rodzaju imprezy, związane z rekonstrukcją historyczną, zawsze były wysoko na liście wydarzeń, które staram się odwiedzać, gdy coś takiego odbywa się akurat w okolicy.

Na wstępie warto zaznaczyć, na pewno nie jest to miejsce dla wszystkich: jeśli machanie mieczem, strzelanie z łuku i ogólnie, wczesnośredniowieczne klimaty zupełnie Was nie bawią, to możesz ten artykuł spokojnie opuścić. Nieinteresująca się za bardzo militariami i historią część wycieczki raczej dość mocno się wynudziła, podczas gdy ja czułem się jak dziecko w sklepie z zabawkami.

Park poświęcony Rusi Kijowskiej

Jakiś czas temu, prywatny inwestor postanowił zrealizować dość szalony plan – odtworzyć wczesnośredniowieczny gród z czasów Rusi Kijowskiej, nie jako makietę, park miniatur, ale w skali 1:1, jako pełnoprawną, potężną osadę, rozciągniętą na ponad 10 hektarach.

Tę wizję udało się zrealizować. Po niecałej godzinie w drodze z Kijowa, stajemy przed wrotami malowniczo położonego, potężnego fortu, w szczegółach odtwarzającego architekturę z czasów, gdy w Polsce Mieszko dopiero rozważał ślub z czeską księżniczką. Kilkusetmetrowe palisady kryją wiernie odtworzone, wczesnośredniowieczne miasto, oczywiście nieco przystosowane do współczesnych potrzeb. To atrakcja pomiędzy skansenem, a historycznym parkiem rozrywki.Duży dziedziniec z kilkoma zabudowaniami i dużym placem jeździecko – strzelniczym, karczmy, kapliczki i wieże obserwacyjne – ktoś włożył naprawdę sporo wysiłku i pracy, by odtworzyć ówczesną architekturę.

Na terenie znajdziecie, między innymi, rekonstrukcje wczesnośredniowiecznej artylerii miotającej, głównie pod postacią trebuszy i to trebuszy jak najbardziej sprawnych, z których załoga pozwala sobie, przy specjalnych okazjach, strzelać, także pociskami zapalającymi. Przyznam, że bardzo chętnie bym taką salwę zobaczył, aczkolwiek zarządzający pobliskim lasem tego entuzjazmu nie podzielają i nakazali, by wszelkie strzelania odbywały się w ramach obiektu.

Skoro przy strzelaniu jesteśmy, na terenie znajdziemy wydzieloną, dość krótką zagrodę z torami łuczniczymi, a bardziej obeznani z łucznictwem mogą próbować swych sił na głównym placu. Na tym samym placu odbywają się przede wszystkim pokazy jazdy konnej – całkiem efektowne, od sztuczek wykonywanych w pełnym galopie, po tresurę wierzchowców, które posłusznie i z gracją wykonują wszelkie tarzania, pokładania i inne końskie sztuczki, o których właściwym nazewnictwie nie mam bladego pojęcia.

Ruscy Wikingowie i tortury

Możemy zobaczyć także w pełni funkcjonalną rekonstrukcję wczesnośredniowiecznej bojowej jednostki pływającej, odtworzoną na podstawie szkiców z epoki. Okręt ten w swojej konstrukcji niewątpliwie nawiązuje do drakkarów ludów północy, a gdy oprowadzający nas po obiekcie przewodnik, i tak już wizualnie bardzo podobny do Ragnara z serialu “Wikingowie”,  stanął dumnie przed mierzącą 12 metrów łajbą, miało się wrażenie, że za chwilę z pobliskich zabudowań wypadnie Floki, Rollo i cała reszta ferajny.

Zaraz obok znajdziemy dość sporą ekspozycję rekonstrukcji narzędzi służących wówczas do uprzykrzania żywotu bliźnim – pręgierze, dyby, jest nawet ciemnica, mogą się przydać, gdyby Wasi współtowarzysze podróży po okolicach Kijowa zanadto narzekali na nieciekawą atrakcję.

A teraz do czynu…

Oprócz obejrzenia sobie tego wszystkiego, można także wziąć sprawy we własne ręce – jeśli sobie zażyczymy, jeden z członków obsady rycerskiej da Wam szybki kurs walki mieczem i poopowiada nieco o historycznych technikach, mocno przy tym niestety ubarwiając, w stylu bardziej fantasy, niż faktycznych przekazów (opowieść o młynkowaniu mieczem, jako obronie przed ostrzałem łuczniczym mocno mnie rozbawiła). Można sobie za to pomachać orężem, szkoda tylko, że w ofercie są jedynie jednoręczne, bardziej rekwizyty niż miecze (absolutnie niewyważone), brak póltora- i dwuręcznych.

Jeśli posiadacie własny łuk, to i postrzelać na miejscu pozwolą, choć nie mogę zagwarantować, że uda się to bez własnego sprzętu (ja tam swojego łuku nie daję w niepowołane ręce ;) ).

Coś dla ciała…

Oprócz walorów rekonstrukcyjnych, na terenie grodu znajdziemy kilka przybytków mogących nam pobyt dodatkowo uprzyjemnić – są dwie knajpki, gdzie możemy coś przekąsić i napić się piwa, w gorące dni możemy schłodzić się w niewielkim basenie – jeziorku.

Jeśli chcemy dłużej nacieszyć się atmosferą grodu, możemy skorzystać z będącego częścią grodu hotelu, oferującego pokoje zarówno w klimacie historycznym, jak i nieco uwspółcześnione – z klimatyzacją i innymi wygodami, jest też miejsce by rozbić się z namiotem.

Wydarzenia

Oprócz stałych atrakcji, na terenie parku odbywa się wiele wydarzeń, zarówno typowo rekonstruktorskich, jak bitwy i turnieje, tak i luźniej powiązanych z historią, jak Helloween, wybory Miss Rusi Kijowskiej, czy Międzynarodowy Festiwal Rzeźby w Drewnie, który akurat, szczęśliwym trafem odbywał się podczas naszego wyjazdu – na tyłach zamku, przy pomocy pił i innych narzędzi do rżnięcia artyści z całego świata obrabiali pniaki, by stworzyć z nich współczesne totemy, nawiązujące przeważnie do klimatu Parku.

Patrząc na ten bardzo rozległy teren, widziałem przestrzeń i potencjał na naprawdę zacny festiwal w klimacie folk-metal-pagan i sam chętnie bym z kuflem piwa zasiadł, słuchając koncertów z jednej z knajpek z widokiem na scenę. Taki tam pomysł, niezobowiązująco rzucony, może ktoś się kiedyś na taki pomysł skusi, jakby co, służę listą zespołów ;).

Jak dojechać

Park znajduje się niecałą godzinę drogi od Kijowa, należy tam raczej udać się samochodem, co prawda w okolicy znajduje się jakiś przystanek autobusowy, ale nie wyglądał na zbyt uczęszczany. Można też skorzystać z prywatnych busików, dowożących bezpośrednio z Kijowa.

Koszt dojazdu taksówką wynosi 30 hrywien (około 45 minut). Taksówki można zamówić pod numerem +38 050 385-20-35, +38 068 128-38-59.

Park Rusi Kijowskiej

Kopachiv, Obukhiv district, Kiev region, Ukraine

GPS Google maps: +50° 8′ 44.31″, +30° 28′ 26.90″ ( 50.145642, 30.474139)

Godziny otwarcia: 10:00 – 17:00

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Na weekend

Skomentuj

15 komentarzy

  1. Ibazela

    9 listopada 2016 at 11:43 am

    No dobrze, nie będę się po raz kolejny zachwycać tym wpisem. Wystarczy, że powiem, że… czytam go regularnie – średnio raz na 2-3 tygodnie. Niebawem zacznę cytować fragmenty!

    Odpowiedz

    • Tati

      13 listopada 2016 at 10:16 pm

      Na pewno trafisz – marzenia są po to, by je spełniać!

      Odpowiedz

  2. Marcin Wesołowski

    10 sierpnia 2016 at 8:27 am

    Wiecie, że jestem wielkim fanem Kijowa, dlatego dzięki za rekomendację miejsca, bo jeszcze mnie tam nie było a wygląda to naprawdę zacnie! :) Ten gość w czerwonym stroju wygląda jak Ragnar z Wikingów! :D Serio, jak z ekranu wydarty! Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  3. Agnieszka Ilnicka

    6 sierpnia 2016 at 7:06 pm

    Uwielbiam historyczne miejsca, z których mogę się wiele dowiedzieć i poczuć specyficzny klimat. Na pewno z chęcią bym się tam wybrała i nie byłabym w tej części grupy, która by się nudziła :) A Krystian na pewno byłby pierwszą osobą do strzelania!

    Odpowiedz

  4. Paulina

    4 sierpnia 2016 at 7:29 pm

    Najpierw pomyśałam “jeej średniowiecze…” a po przeczytaniu wpisu jestem zafascynowana! Konstrukcje wyglądają naprawdę dobrze, tyle drewna na raz to dawno nie widziałam :P I właśnie takie wpisy są potrzebne, by człowiek widział gdzie ma tyłek ruszyć :)

    Odpowiedz

    • Michał

      5 sierpnia 2016 at 11:36 am

      Miejsce naprawdę warte odwiedzenia, szczególnie jeśli połączyć to z wizytą w Kijowie, w którym sporo się dzieje i jest co zobaczyć :).

      Odpowiedz

  5. Karol Werner

    4 sierpnia 2016 at 9:33 am

    Ależ rewelacja. Uwielbiam takie miejsca storotnie bardziej niż muzea czy inne skanseny ;)

    Odpowiedz

    • Michał

      5 sierpnia 2016 at 10:40 am

      No właśnie to mi się najbardziej podobało – to miejsce żyje i choć wiadomo, że między pokazami wojacy wyciągają smartfony i prowadzą normalne życie, to znacznie lepiej da się tam poczuć klimat epoki :).

      Odpowiedz

  6. Romantic Vagabonds

    4 sierpnia 2016 at 7:31 am

    O kurcze, dla mnie świetne miejsce! Władam mieczem, uwielbiam takie miejsca , eventy, no i Ci Wikingowie!!!

    Odpowiedz

    • Michał

      5 sierpnia 2016 at 10:33 am

      Ja z kolei bardziej łukiem się bawię i baaardzo, ale to bardzo żałowałem, że nie miałem go ze sobą. No ale zawsze można wrócić i w dobrym towarzystwie sobie postrzelać, czy też mieczem pomachać :).

      Odpowiedz

  7. Martyna

    26 lipca 2016 at 1:38 pm

    No no świetna podróż :D

    Odpowiedz

  8. Monika Marcinkowska

    22 lipca 2016 at 2:56 pm

    Wygląda super – chętnie kiedyś odwiedzę :)

    Odpowiedz

  9. Agnieszka Ptaszyńska

    22 lipca 2016 at 12:43 pm

    świetny! Słyszałam o nim, ale zawsze jestem w Kijowie kilka godzin pomiędzy samolotami (już 4 razy!). Może następnym razem się uda.

    Odpowiedz

  10. Natalia Malec

    22 lipca 2016 at 10:32 am

    Michał pasuje tam idealnie :)

    Odpowiedz

  11. Evi Mielczarek

    22 lipca 2016 at 7:39 am

    Zacnie się prezentuje! :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Brugia na romantyczny weekend

Brugia – albo się kocha albo nienawidziSpis treści1 Brugia – albo&nb…