Strona główna Europa Wyjazd pełen niespodzianek – MALTA

Wyjazd pełen niespodzianek – MALTA

15 min. czytania
4
0

Nie planowaliśmy lecieć na Maltę. W ogóle. Nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy chciałam w ogóle tą wyspę odwiedzić.

Fascynuje mnie jako miejsce, gdzie rozgrywały się losy Europy, jej historia i egzotyczna mieszanka kultur ze wszystkich stron, która wpłynęła na dalszy rozwój wydarzeń nie tylko na Malcie, ale również w całej Europie, i rozwój wyspy. Historia wyspy liczy ponad 5000 lat, i tak bogatą historię Malta zawdzięcza swojej lokalizacji, znajdując się pomiędzy Sycylią a Tunezją. Wyspa odczuła na sobie wpływy Fenicjanów i Kartaginczyków, stając się centrum handlowym na szlaku. Cywilizacja arabska (podbicie wyspy przez Berberów) wniosła duży wkład w rozwój kultury i języka. Wpływy arabskie są mocno widoczne. Normanowie dodali akcent włoski łącząc Maltę z Sycylią. Była również siedzibą Zakonu Joannitów – Kawalerów Maltańskich (od XVI w.), podczas panowania których wyspa przeżyła swój rozkwit. W 1798 r. została podbita przez Napoleona, a rok później trafiła pod rządy Brytyjczyków i pozostawała kolonią aż do 1964 r., odgrywając znaczącą rolę jako baza wojskowa w II Wojnie Światowej.

Wracając do bardziej współczesnych dziejów – Ryanair zrobił falstart z nowym połączeniem do Chorwacji (przed wstąpienie Chorwacji do UE). I stanęliśmy przed wyborem nowej destynacji przy zamianie biletów – musiała znajdować się dosyć blisko pierwotnej destynacji, no to Malta. Bez szczególnego entuzjazmu po tak długo oczekiwanej Chorwacji, ale zawsze jest miło pojechać gdzieś gdzie jeszcze się nie było.

Malta posiada bardzo rozwiniętą, dokładnie opisaną sieć komunikacji miejskiej (autobusy). Więc praktycznie z każdego zakamarku można dojechać w każdy inny zakamarek, co uczyniliśmy dojeżdżając z lotniska do Bugibby bezpośrednim autobusem.

DSC02768

DSC02772

DSC02774

Czym zaskoczyła Malta od razu? Na pierwszy rzut? ŻYCZLIWOŚCIĄ. Przejechaliśmy przystanek, na którym trzeba było wysiąść i stanęliśmy na skrzyżowaniu próbując namierzyć na mapie gdzie jesteśmy. Zaczepiła nas bardzo sympatyczna Pani z pytaniem czy nam nie pomóc. Odnalazła na mapie nas, odnalazła nasz hostel i stwierdziła, że mamy zbyt ciężkie plecaki by pokonywać tę odległość pod górkę nogami. Załadowała nas do swojego samochodu i podrzuciła prosto pod drzwi. Oszołomione “dziękuję” i zniknęła za zakrętem.

Też macie wrażenie, że gdziekolwiek nie pojedziecie ludzie są bardziej mili i uczynni? Cały czas się zastanawiam, czy to jest kwestia kultury/kraju, czy po prostu zbyt dobrze poruszam się po Polsce, by zwracać uwagę czy ktoś komuś tak od serca pomaga.

Bugibba – świetna baza wypadowa do eksploracji Malty, plaży miejskiej jako takiej nie ma, ale naturalne kamieniste nabrzeże pozwala zejść praktycznie do wody. Widoki zapierają dech w piersiach. Można siedzieć godzinami i gapić się w fale. Jest sporo knajpek z widokiem na morze (od fast foodu do eleganckich restauracji) oraz napoje. Nic tak nie uprzyjemnia życia jak piwo/wino w morskiej bryzie. No dobra, znajdzie się jeszcze sporo przyjemności ;)

DSC02885

DSC02886

DSC02897

Malutkie miasteczko płynnie przechodzi w ciąg hoteli oferujących dostęp do prywatnych plaż, basenów i luksusów. Wiek wypoczywających często jest dość zaawansowany (czuliśmy się tam młodo:D) a zasobność portfeli winduje ceny w restrauracjach. Wpływają też na ofertę restauracji, większość pozycji w menu  to włoskie i angielskie dania: pasty, pizzy, steaki, fish&chips i ryby. Po paru próbach zadowolenia tam żołądków, znaleźliśmy tajsko-malezyjską oraz indyjską knajpę i tam obiadowaliśmy do końca wyjazdu.

Buggiba podarowała nam massaman curry (przepis wkrótce) i angielskie śniadanie. Śniadanie takie zjadłam pierwszy raz  – z braku wyboru – bo oferowane jest praktycznie wszędzie (z dość biedną alternatywą), i zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Od tego czasu regularnie króluje na weekendowym stole w różnych wariacjach.

DSC02770

Życzliwość nr 2 – zalaliśmy przypadkowo całe piętro w nocy. Personel rano przepraszał, że nas obudzili by posprzątać i zapobiec dalszej katastrofie. Zrobili dokładny instruktaż odkładania słuchawki na miejsce na wypadek gdyby kran znowu nie dokręcił się do końca i poszli. Bez żadnych dodatkowych kosztów. Czułam się jak Bridget Jones.

W te kilka dni udało nam się odwiedzić praktycznie całą wyspę. Zabrakło nam czasu tylko na okolice Marsaxloxx. Co koniecznie trzeba zobaczyć: Mdinę/Rabat, Valettę, południowe wybrzeże wyspy i wyspy Gozo i Comino. Udało nam się trafić na pokaz finałowy Międzynarodowego Festiwalu Fajerwerków. Urywa, powiem wam…ale napiszę o tym później. Wypady na Gozo i Comino obsługiwane przez mln statków i stateczków, program mniej więcej ten sam, ceny również. Mimo przewidywalności i ograniczonego czasu na zwiedzanie nadal warto zobaczyć to na własne oczy.

Co warto odpuścić (mocno subiektywnie oczywiście) – Popeye village (a jednak była Malta na bucket list – jarałam się zdjęciami tej wioski w internecie od paru lat). Wygląda kolorowo, magicznie i bajecznie  – na zdjęciach. W realu stare domki z knajpą dla turystów. Za wejście się płaci. Całość można obejść w 10 minut. Taki sam widok na wioskę – z pobliskiego molo naprzeciwko. Można nawet się wykąpać w tym przezroczystym turkusie.

_IGP7727

Na przeciw końcowego przystanku autobusowego – mały sklepik spożywczy: polecamy stamtąd sangrię w kartonie albo 1.5 plastikowej butelce na drogę :) Umilała nam pobyt na plaży (30 minut od Bugibby autobusem) i długie przejazdy autobusem. Jest sporo bezpłatnych plaż, do których można dojechać autobusem albo piechotą (w zależności od lokalizacji noclegów), z infrastrukturą. Piasek specjalnie nie powala, ale widoki, jak najbardziej.

Woda w maju jeszcze zimna, więc mimo że słońce grzeje ostro, kąpią tylko wytrwali. Na typowy wypoczynek nad wodą najlepiej wybierać się w sierpniu-wrześniu.

Z upominków, oprócz różnorakich zbieraczy kurzu bardzo często proponują przetwory i nalewki. Przetwory może i smaczne, ale niekoniecznie mile widziane w bagażach przy przelotach tanimi liniami;) a nalewka się zmieściła:D post soon.

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
  • Katowice na wyrywki: magiczny Nikiszowiec

    Nikiszowiec – unikalne osiedle robotnicze górników bezpośrednio przy szybie Nickisch…
  • Zamki Polski – Ogrodzieniec

    Co łączy Janosika, Zemstę, Rycerza i Iron Maiden? Ogrodzieniec! Jeden z zamków P…
  • Śląskie Smaki

    Moje pierwsze skojarzenia na hasło “Śląskie Smaki” były oczywiste &#…
Load More In Europa

Skomentuj

4 komentarze

  1. kamilanapora

    8 września 2015 at 11:04 am

    o, dobrze że trafiłam na ten wpis, przyda się za miesiąc! szczególnie info o sangrii sobie cenię :D

    Odpowiedz

    • Tati

      8 września 2015 at 10:23 pm

      :D idealna pora na Maltę! prawie zazdroszczę bo z upływem czasu coraz lepiej wspominam pobyt

      Odpowiedz

  2. Travelling Milady

    29 maja 2014 at 7:41 am

    Ja jestem zakochana w tym miejscu. Niesamowicie spokojnie, bardzo życzliwi ludzie i wszechobecne piękno. Zeszłam i zjechałam Maltę wzdłuż i wszerz i nie mam dosyć.Cudowne miejsce.

    Odpowiedz

    • Tati

      29 maja 2014 at 8:31 am

      ja mam mieszane uczucia co do Malty, może dlatego, że okazała się w zastępstwie. teraz jak przeglądam zdjęcia to widzę tylko przepiękne miejsca oraz emocje, natomiast wyjeżdżaliśmy z Malty z przekonaniem, że było bardzo fajnie, ale prędko tu nie wrócimy. My z kolei zakochani tak w Chorwacji:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Stolice Europy – Valetta, Malta

Valetta – jedna z najmniejszych stolic Europy. Miasto, w którym można…