Strona główna Inspiracje 12 najlepszych dań 2019 roku

12 najlepszych dań 2019 roku

45 min. czytania
0
0
Gibanica - Lublana, Słowenia

W 2019 roku, ku mojej rozpaczy, nie wróciliśmy ani do Kraju Basków, ani do Sewilli. Z drugiej strony, może i dobrze. Tam po prostu zapominam o istnieniu umiaru i diety na widok wszystkich pintxos, tapasów i dań, czekających na spróbowanie. Nie oznacza to, że nie było wiekopomnych smaków z innych miejsc. Sądząc po tym, że aż 3 spośród 12 najlepszych dań zajęła Lublana, dodaję to miasto bez wahania do osobistej czołówki destynacji kulinarnych. Lublana umie w jedzenie i nie mogę doczekać się, aż tam wrócimy ponownie.

12 najlepszych dań – pistacje i cannoli z Katanii

Nie od dziś wiemy, że miejsce pochodzenia pewnych produktów MA ZNACZENIE. Dojrzałe w słońcu pomidory i pomarańcze, karczochy, marchewki, cytryny, ogórki (i tak można w nieskończoność) smakują o niebo lepiej, niż zrywane w postaci niedojrzałej i wiezione przez setki, tysiące kilometry na zagraniczne rynki.

No więc pistacje na Sycylii są wspaniałe. Na tyle, że Michał, który nienawidzi pistacje, spróbował wszystkiego z pistacjami i sam zaciągał mnie po kolejną porcję cannoli i granity z pistacjami.

Prestipino Cafe, Katania, Sycylia

Znam przepis na cannoli, próbowałam cannoli w wielu miejscach w Polsce. Niestety nie smakują tak samo, jak na Sycylii. Dopiero w Katanii pokochałam i zrozumiałam ten deser.

Katania to nie tylko cannoli i targ rybny, to mnóstwo wspaniałych trattorii i restauracji, serwujących klasyczne dania sycylijskie. Adresy odwiedzonych przez nas miejsc znajdziecie w poście

12 najlepszych dań – kremówki z Bledu

To są najlepsze kremówki, jakie jadłam. Nie tylko w Słowenii. W ogóle. Na dodatek, to nie jest tylko moja opinia :).

12 najlepszych dań - kremówki z Bledu, Słowenia

Byliśmy w Bledzie już dwa razy. Za każdym razem zamawiam kremówki. Po prostu nie umiem sobie powiedzieć – „już jadłaś, weź inne ciastka spróbować”.

W słońcu smakują, oczywiście, sto razy lepiej, niż w deszczu. Ale w deszczu nie ma tłumów zwiedzających – coś za coś :).

Bled jest piękny, zresztą tak samo jak cała Słowenia. Absolutnie nie przeszkadzały mi tłumy, z którymi przyszło nam tym pięknem się dzielić. Przyjemne miejsce na przystanek na kawę i ciastka lub na dłużej, żeby zwiedzić całą okolicę

12 najlepszych dań – risotto z owocami morza z Lublany

Szukaliśmy miejsca na ostatni obiad w Lublany, przed powrotem do Włoch. Lista knajp w Lublanie onieśmiela i powala, dlatego sprawdzaliśmy propozycje w pobliżu dworca.

Manna miała świetne recenzje, dlatego długo nie zastanawialiśmy się. Mieliśmy szczęście, że znalazł się stolik dla 4 osób – ilość gości, nawet w roboczy dzień, była bardzo duża. Wszyscy mieli rezerwacje.

Ceny były dla nas dość wysokie ale machnęliśmy ręką w myśl „raz się żyje”. Nie żałuję ani centa, tu wydanego. Żałuję, że wzięliśmy z karty podstawową malvasię – wybór słoweńskich win był znakomity. Tak samo jak jedzenie. Risotto z owocami morza wspominam do dziś, bijąc się z myślami, jak mogły smakować inne dania, o których dyskutowałam z kelnerem i które musiałam pominąć. Było to najlepsze risotto z owocami morza w moim życiu.

Taksówka na dworzec z Manny kosztuje 3 EUR – bo woleliśmy wszystko zjeść i wylizać talerze, włącznie z obłędnym deserem, niż z pełnymi żołądkami biec na dworzec, tuż przed odjazdem autobusu.

Hiša kulinarike Manna-Restavracija, Eipprova ulica 1a, Lublana

12 najlepszych dań – hamburger z Lublany

W samym sercu Lublany smażą pyszne hamburgery i podają do nich kraftowe piwa. Można by rzec, co może być zaskakującego w hamburgerach? Smak może być zaskakujący. Gdybyśmy nie byli tak przejedzeni, zamówilibyśmy po kolejnym (zresztą chłopaki tak właśnie zrobili). Doskonałe mięso, fajnie komponuje się z ciekawymi dodatkami.

12 najlepszych dań - burger z Pop's place, Lublana, Słowenia

Bardzo mi się podobało, że otwarta kuchnia działa bez zarzutu. Mimo że w lokalu było bardzo gorąco, a mięso smażyli na naszych oczach, nie byliśmy przez to zadymieni i czadzeni.

Pop’s place, Cankarjevo nabrežje 3, Lublana

12 najlepszych dań – krabiki z morza Północnego w Szlezwik-Holsztyn

Przypominające krewetki, krabiki z morza Północnego są obecne w menu praktycznie w każdej knajpie wokół morza oraz w większych miastach. Pomysłów na dania z nimi nie brak – od kanapki z sałatą, cebulą i sosem (zamiast śledzia), po zupę z krabami, jajecznicę z krabami, przystawkę z krabami etc etc etc.

12 najlepszych dań - krabiki z morza Północnego, Szlezwik-Holsztyn

Naszym najlepszym wspomnieniem jest jajecznica z krabami w ogrodzie naszego wynajętego domu w Kilonii, zrobiona własnoręcznie. Żałuję, że nie ma tego przysmaku w Polsce. Brzmi to, jak powód, by wracać do Szlezwik-Holsztyn częściej :).

12 najlepszych dań – ciasto drożdżowe z rokitnikiem z Brandenburgii

Byliśmy z Michałem zgodni – jest to jedno z najlepszych ciast drożdżowych, które jedliśmy. Nie byliśmy w stanie poprzestać na jednym kawałku (ani na trzech ;) ).

12 najlepszych dań - ciasto drożdżowe z rokitnikiem, Brandenburgia

Cała farma specjalizuje się w produkcji różnorodnych produktów z rokitnika – dżemy, nalewki, wina, czekolady, oleje, cukierki. Pomarańczowe półki przyciągają jak magnes. Chce się kupić wszystko!!! Tak na marginesie, krem z rokitnika (a’la advocaat) jest PRZEPYSZNY, a olej z rokitnika czyni cuda swoim właściwościami przeciwzapalnymi – rany posmarowane olejkiem goją się dosłownie na oczach (choć nadal nie tak samo jak na Deadpoolu, czy Wolverinie, hehehe).

Zwiedzając Brandenburgię, przejeżdżając przez region do domu, wpadnijcie koniecznie do pani Kristen – na zakupy i herbatę lub niesamowity sok z rokitnika oraz kawałek ciasta.

Więcej informacji, gdzie jest farma, co można kupić, kiedy przyjechać – znajdziecie w poście :)

12 najlepszych dań – bicerin i czekolada z Turynu

Podczas naszej pierwszej wizyty omijałam bicerin szerokim łukiem – wyglądał mi na ulepek cukru z bitą śmietaną. Nie przepadam za większością śródziemnomorskich słodyczy właśnie z tego powodu – nadmiar cukru zabija mi smak (jest to opinia i odczucia tylko i wyłącznie moje!!!).

Za drugim razem stwierdziłam, że spróbuję chociaż parę łyżeczek, żeby wiedzieć, jak smakuje.

W tym celu udaliśmy się do Al Bicerin – do jednej z najstarszych kawiarni w Turynie, której przypisują wynalezienie tego deseru. Cóź, zniknął szybciej, niż zdążyłam powiedzieć „ach!” :).

Z tego sklepu wyszliśmy też z reklamówką różnych pralin i czekolad turyńskich. Zniknęły w domu tak samo szybko, nie przeszkadzało mi nawet, że część z nich – w czekoladzie mlecznej, którą zazwyczaj nie jem, z tego samego powodu, wspomnianego wyżej.

Więcej tego błędu nie popełnię, odliczam dni do powrotu!

Al Bicerin, Piazza della Consolata, 5, Turyn

12 najlepszych dań – casoncelli z Bergamo

Nie mogę jeszcze powiedzieć, że byliśmy w Bergamo niezliczoną ilość razy. Kilka na pewno – i do niej niezliczonej dążymy. Uwielbiamy to miasto i mimo jego, w sumie, niewielkich rozmiarów, odkrywamy tu za każdym razem coś nowego.

Tradycją już jest zjeść casoncelli, pierogo-ravioli z mięsem i bekonem, chociaż raz (choć zdarza się nam też zamawianie tego dania codziennie podczas wizyty). Każda knajpa robi je w trochę innym kształcie, podaje też na różne sposoby – jednak smak pozostaje ten sam. Jestem od tego dania leciutko uzależniona i zawsze zaczynam czytać menu od past, sprawdzając czy casoncelli jest w menu.

Po tylu razach w Bergamo, wreszcie spisałam adresy miejsc, w których nam smakowało, bardzo smakowało i do których uwielbiamy wracać

12 najlepszych dań – żurek od Baczewskich (i kawa na piasku) z Lwowa

Żurek, powiecie wy. Żurek, serio? Serio. Byłam w szoku, kiedy zobaczyłam kolejkę do restauracji Baczewskich we Lwowie. Rezerwacje elektronicznie i telefonicznie przyjmują z wyprzedzeniem kilkudniowym co najmniej, a kolejka bez rezerwacji jest na godzinę lub kilka stania.

Byliśmy w dobrym nastroju i do tej kolejki ostatniego wieczoru stanęliśmy. Długo staliśmy, cierpliwie. Zostało wynagrodzone to przy stole po stokroć. Spodziewaliśmy się dobrych nalewek – bo o nich dużo słyszeliśmy. I faktycznie, nalewki są znakomite, ale żurek! Nie spodziewaliśmy się, że żurek będzie AŻ TAK DOBRY.

12 najlepszych dań - żurek, restauracja Baczewskich we Lwowie, Ukraina

Szkoda, że żurek zamówił akurat Michał, a nie ja. Mogłam mu zjeść, pełna wyrzutów sumienia, tylko połowę talerza.

We Lwowie też piłam pyszną kawę z tygielka, przygotowaną na piasku – była cudowna. Chyba dawno nie piłam tak dobrej.

Kawa na piasku, Virmenka, Lwów

Zresztą, byłam absolutnie kulturą kawową i kawiarnianą we Lwowie zachwycona!!! Doskonała kawa w dobrych cenach, nawet w centrum miasta.

12 najlepszych dań – gęsina z Moraw Południowych

Morawy Południowe nakarmiły nas wspaniale. Wpływy historyczne i kulturalne tak duże, że chętnie, w tak zwanym wolnym czasie, poszukam więcej informacji na temat pochodzenia dań, składników lub skąd pewne idee kulinarne w kuchni Moraw się pojawiły.

Gęsina w wydaniu morawskim położyła nas na łopatki. Próbowaliśmy tego dnia, w różnych wersjach, kilkakrotnie – w hospodzie tradycyjnej, w wykwintnej restauracji hotelowej oraz w restauracji historycznej.

12 najlepszych dań - gęsina z knedlikami i modrą kapustą, Morawy Południowe

Jestem gotowa co roku w listopadzie przyjeżdżać na Morawy specjalnie na gęsinę – bo potrafią to mięso przyrządzać i nie brak kucharzom pomysłów, z czym ją podać. Absolutny zachwyt!!!

Gęsina z lokszami, Morawy Południowe, Mikulov

Oczywiście, w asyście morawskiego wina (smakuje i z winem świętomarcińskim i z frankovką).

12 najlepszych dań – śniadanie w Benedict’cie w Berlinie

Berlin jest dla mnie mekką dobrego jedzenia. Przedstawione są tu kuchnie prawie z całego świata – można naprawdę podróżować kulinarnie, pozostając w granicach tego samego miasta. Ofert jest tyle, że nie sposób obejść podczas jednej wizyty nawet dzielnicę, nie mówiąc o całym mieście.

W listopadzie, lecąc do Portugalii z Berlina, rezydowaliśmy w Charlottenburgu. Trafiliśmy na doskonały kebab i fantastyczną tawernę hiszpańską, otwartą do 3 w nocy. Jednak to śniadanie w Benedict’cie postawiło kropkę nad i.

Śniadanie w Benedict, Berlin

Dłuuuuuuga karta śniadań na każdy gust – jajka na wszelaki sposoby, gofry, pankejki, sałatki, owsianki, wszystko, czego tylko osoba może zapragnąć na śniadanie. W cenie (muszę powiedzieć, dość wysokiej) wielu śniadań – drink z prosecco.

Do niemal każdego śniadania – koszyk chleba, który pieką na miejscu, w ilości nielimitowanej, dżemy własnej roboty, świetna kawa.

Kolejka była ogromna, ale nie żałujemy, że poczekaliśmy na stolik.

Benedict, Uhlandstraße 49, Berlin

12 najlepszych dań – ramen z Arigatora w Warszawie

Rameny stają się coraz bardziej popularne, wiele knajp, oferujących kuchnię z krajów Azji, stara się to danie do swoich kart menu, z różnym sukcesem wprowadzić. W Warszawie jest kilka miejsc, do których lubimy zaglądać na ramen. Ale Arigator, z upływem czasu, zdeklasował je wszystkie. Nie dlatego, że robi lepszy (a inni – gorszy). Po prostu kiedy myślimy o ramenie – idziemy do Arigatora.

Ramen z przegrzebkami - Arigator, Warszawa

A częstotliwość odwiedzin zmienia nam się w progresji geometrycznej. Michał ostatnio proponuje iść na ramen co tydzień :D. Częściej niż na pizzę!!!!

Karta Arigatora raz na jakiś czas zmienia się, a z przyjemnością chodzimy testować nowe propozycje.

Dziurka od klucza i Zazie Bistro – dozgonna miłość za wszystko, co podają na talerzach

Dziurka od klucza, Warszawa

Kochamy Dziurkę od klucza już parę ładnych lat. Długo nie przychodziliśmy, patrząc na ceny makaronów. Mam mocno ambiwalentny stosunek do makaronów podawanych w Warszawie. W ostatnich latach, kiedy moje umiejętności gotowania się poprawiły, a od Michała, mamy oraz naszych przyjaciół usłyszałam, że „u Ciebie wychodzą lepiej” przestaliśmy je po prostu na mieście zamawiać.

Natomiast Dziurka umie w makarony tak bardzo!!!! Ich połączenia składników, finalny smak są tak zaskakujące, cudowne, że przychodzimy do nich właśnie na makarony, dać się zanurzyć w feerię smaków.

Pizza, Dziurka od Klucza, Warszawa

Po przeprowadzce do Fortu 8, poszerzyli kartę i dodali pizzę. Taką prawdziwą, neapolitańską pizzę. Teraz mamy gigantyczny problem – i jesteśmy zmuszeni zamawiać i pizzę, i makaron, żeby osiągnąć pełnią szczęścia.

Wszystko, co tu jedliśmy, smakowało wspaniale – przystawki, zupy, główne dania, desery. Życzę im wiele owocnych lat!!!

P.S. koniecznie zróbcie rezerwację, teraz do nich się dostać, szczególnie w weekendy, bez rezerwacji, graniczy z cudem.

Dziurka od klucza, Fort 8, Warszawa

Zazie Bistro, Kraków

O Zazie słyszeliśmy same dobre rzeczy, od lat. W tym roku stwierdziliśmy wreszcie zostawić nasze ulubione miejsca, do których zawsze chodzimy w Krakowie, i wreszie spróbować czegoś nowego – Euskadi i Zazie.

Oczywiście, nie pomyśleliśmy o rezerwacji do Zazie i oto jesteśmy, stoimy zrozpaczeni na progu restauracji, z nadzieją wpatrując się w stoliki, a może ktoś właśnie kończy posiłek i wstaje. Nikt. Uprzejmy pan proponuje dać mu nasz numer telefonu i on zadzwoni, jeśli cokolwiek się zwolni. Nauczeni gorzkim doświadczeniem, średnio mu wierzymy, ale telefon zostawiamy. Zadzwonił! Za 30 minut zadzwonił.

Wszystko było dobre, a gdybyśmy mieli 9 żołądków, jak Alf, napełnilibyśmy każdy, zamawiając danie po daniu. Sernik był wyjątkowy, byłam prawie gotowa postawić go na piedestał, obok sernika z San Sebastian.

Zazie Bistro, ul. Józefa 34, Kraków

Książki o podróżach i jedzeniu

Książek w tym roku kupiłam dużo – i kulinarnych, z różnych miast i regionów, w których byliśmy, i o krajach, w których byliśmy lub się wybieramy, i dla serca i duszy.

Zostawiam was z propozycjami 4 książek polskich autorów, których lubię i bardzo szanuję oraz dzięki którym i wasze podróże, i gotowanie mogą być ciekawsze.

Lizbona. Miasto, które przytula

Dziewczyny, które napisały tą książkę, zajrzały mnie do głowy i ubrały w słowa wszystko, co o Lizbonie myślę. Oczywiście, dodały dużo od siebie – o czym nie wiedziałam, nie mam pojęcia albo jeszcze nie zdążyłam zobaczyć.

Lizbona. Miasto, które przytula

Pożyczyłam tę książkę z ciekawości, połknęłam w dwa wieczory, a potem kupiłam egzemplarz własny – żeby mieć i móc do niej wracać. W tym roku wracamy do Lizbony aż dwa razy – więc nie chowam książki daleko, sięgając po rekomendacje i smaczki.

Do kupienia w wielu miejscach – i w Internecie, i w sklepach. Zostawiam link do kupienia w wydawnictwie Wielka Litera.

Portugalia do zjedzenia

Szanuję Bartka za jego wiedzę, uwielbiam jego przepisy, które są proste i przybliżają smaki odwiedzonych przez niego miast. Zachwycona jestem, jak zgrabnie łączy kulturę i jedzenia w swoich książkach – krótkie historie o mieście i najważniejszych jego miejscach poprzedzają każdy przepis, sprawiając, że za każdym razem, po przeczytaniu kolejnego rozdziału mam ochotę kupić bilety i tam pojechać.

Jego „Italia do zjedzenia” jest u nas w ruchu regularnie, wszystkie przepisy wychodzą z niej doskonale. W tym roku pojawiła się „Portugalia do zjedzenia”.

Portugalia do zjedzenia, Bartek Kieżun

Mam nadzieję, niedługo pojawią się kolejne kraje (sądząc po zdjęciach na jego stronie na fejsbuku).

Do kupienia w wielu miejscach – i stacjonarnie, i internetowo. Zostawiam link do kupienia w wydawnictwie Znak.

Cudne manowce

Pod koniec roku, po wielu kilometrach po Polsce, w poszukiwaniu najlepszych miejsc do odpoczynku, najlepszych smaków, ukazała się książka Magdy Grzebyk.

Cudne Manowce Magdy Grzebyk

Wydawało mi się, że większość fajnych miejsc w Polsce znam. Udowodniła mi, że ma dla nas pomysły na dobre jedzenie i relaks na kolejne x lat. A że jej opiniom o jedzeniu ufam bezgranicznie, to pojadę zgodnie z przewodnikiem, w ciemno w każde z tych miejsc. Rzadko kiedy z Magdą się nie zgodziłam w kwestii poleceń.

Zresztą… Potwierdzeniem dla mnie są miejsca, które już znam. Np w Kalinówka – Wzgórza Dylewskie w ramach jednej z kooperatyw warszawskich, w których się udzielam, kupuję zawsze ryby wędzone (cudne!) oraz pstrąga a’la śledź, którego za każdym razem zamawiam coraz więcej, bo każdy chce mieć słoik dla siebie. Nie mówiąc o szynce dylewskiej. Nie mogę się doczekać, aż zajrzę do pozostałych miejsc, których jeszcze nie odwiedziliśmy!

Do kupienia również w wielu miejscach – i stacjonarnie, i internetowo. Zostawiam link do kupienia w księgarni Świat Ksiażki.

Przewodnik po noclegach od Slowhop

Od jakiegoś czasu obserwuję, jak rozwija się Slowhop – polecają niebanalne miejsca na wypoczynek i weekendy w Polsce. Uwielbiam ich wyszukiwarkę, która pozwala znaleźć miejsca, bardzo dopasowane do tego, czego w danej chwili potrzebuję. W moje ręce latem trafił przewodnik po Warmii i Mazurach, teraz wydali książkę o noclegach w całej Polsce. Trzymam za nich kciuki – a was zachęcam sprawdzić, może któreś z nich będzie pasowało pod wasz wymarzony weekend lub urlop?

Do kupienia w ich wydawnictwie Nie sypia byle gdzie.

Gran-Prix – wino pomarańczowe

Wino pomarańczowe pojawia się w moim życiu od kilku lat, natomiast w tym roku chyba wreszcie „złapałam bakcyla”.

Piran, Lublana

Wino „pomarańczowe”, „bursztynowe” – to wino powstałe z białych winogron, które są macerowane wraz ze skórkami. Minimalna ingerencja winiarza w procesy, zachodzące w beczkach i kadziach, precyzja, doskonała znajomość terenu, na którym rosły winogrona, warunków pogodowych, krzewów sprawiają, że powstają wina wyjątkowe. W Polsce również!!!

Świadomie poszukuję tego wina w każdym kraju, do którego jedziemy, w każdym sklepie. To wino zaskakuje mnie za każdym razem. Jest kwintesencją lata poza miastem i uwielbiam kolekcjonować wrażenia po każdym kieliszku.

W Warszawie po wina pomarańczowe zaglądamy do Wine&People, Wine Cornera w Hali Gwardii i El Catador.


12 NAJLEPSZYCH DAŃ 2018 ROKU

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Inspiracje

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

12 najlepszych dań 2018 roku

2018 rok był naszym najlepszym rokiem, dotychczas, pod kątem gastronomicznych do…