Polowanie na pomarańcze

23 min. czytania
2
0
Wino pomarańczowe w kieliszku

Wino pomarańczowe po raz pierwszy

Gruzja

Wino pomarańczowe pojawiło się w moim życiu po raz pierwszy w 2015 roku. I mi nie zasmakowało.

Byłam na etapie pierwszej fascynacji ruchem Slow Food w Polsce. Zasadniczo zawsze byłam, jak się okazało, „slow food”, tylko nie wiedziałam, że to tak się nazywa :). Miłość do lokalnych produktów, poszukiwanie najlepszych składników, gotowanie ze świeżych produktów miałam wpojone przez mamę z dzieciństwa. Swoją pracę magisterską w Polsce pisałam z autentyczności i przewagi lokalnych tradycji w promocji regionów. Ucieszyłam się tym bardziej, kiedy zauważyłam powrót do początków prostszego życia. Czy w taki sposób można określić zmęczenie wszechobecną chemią, syntetykami, gigantycznymi supermarketami z żywnością bez smaku i powrót do „babcinych” albo historycznych sposobów na funkcjonowanie w świecie?

Zapisałam się na degustację gruzińskich win z qvevri.

Gruzja jest uważana za kolebkę win na całym świecie – na jej terytorium znalezione najstarsze artefakty. Wina historycznie były produkowane w qvevri – glinianych amforach, zakopywanych w ziemi. Do tego sposobu wytwarzania wina teraz wracają nie tylko ocalałe i nowo powstałe po rozpadzie ZSRR winnice. Qvevri zdobywają uznanie na całym świecie – od Słowenii, która mocno zainspirowała się przykładem gruzińskim i teraz jest jednym z czołowych producentów win pomarańczowych, po Słowację i Polskę.

Oczywiście, nie pamiętam ani nazwy producenta, ani z jakiego szczepu to wino zostało zrobione. Pachniało wiosną, łąką kwietną, górami i czystym powietrzem. Bezwiednie kręciłam kieliszkiem, wdychając raz za razem aromaty, nie wierząc, że wino może tak pachnieć. Pachniało zachwytem wszystkich turystów, publikujących niezliczone zdjęcia krajobrazów Gruzji.

Potem spróbowałam i czar prysł. To był tak ogromny dla mnie dysonans pomiędzy aromatem a smakiem, że przez chwilę nie mogłam uspokoić zmysły, które próbowały to doświadczenie w jakiś sposób skatalogować.

Zdruzgotana, wylałam kieliszek, ale długo, bardzo długo nie byłam w stanie o tym winie zapomnieć.

Słowacja i Morawy

Dwa lata później, w Koszycach, byłam jedną z nielicznych osób, którym smakowało wino od utalentowanej Petry Bredovej. Przeprowadziła się na Morawy, na których ruch win naturalnych, biologicznych, biodynamicznych rośnie w siłę, i eksperymentuje, zalewając swój feed na fejsbuku zdjęciami traktorów, którymi autentycznie się jara jest zafascynowana.

Wino pomarańczowe z Koszyc

Byłam pod wielkim wrażeniem tak samych Koszyc, jak i win, które są wytwarzane w tym regionie. Zawsze są dobrym pomysłem na przedłużony weekend lub obowiązkowy punkt podczas objazdowych wakacji

Tym razem wino było spójne i w aromacie, i w smaku. Fuj – jakie nijakie słowo „spójne”, było fantastyczne, wesołe – jak sama nazwa wina zapowiadała. A ja, po pierwszej fascynacji, zapomniałam na jakiś czas i o winach pomarańczowych, i o Petrze (którą niespodziewanie poznałam osobiście na Morawach, podczas Dni Św. Marcina w 2019 roku).

Polska

Na Wine&People, winotekę na Bielańskiej, patrzyliśmy z drugiej strony ulicy z dobrych kilka miesięcy, jak nie dłużej, zanim weszliśmy się rozejrzeć. Przekleństwo lokali w pobliżu domu – są za blisko :). Aż któregoś razu stwierdziliśmy „popatrzeć co mają” i teraz nie wyobrażamy sobie miesiąca bez odwiedzin u Magdy i Darka. Rzadko kiedy chyba wychodzimy po kilku minutach z zakupami, raczej zawieszamy się pomiędzy półkami, ciekawostkami i historiami winiarzy na dłużej. Coraz bardziej zmieniają swoją ofertę pod kątem win pomarańczowych, naturalnych, biodynamicznych, a ja z coraz większą niecierpliwością czekam na nowości u nich na półkach.

Wino pomarańczowe z Czech

To właśnie Darek któregoś razu zaproponował jedną z ciekawostek, prywiezioną dopiero co z Węgier. Wydaje mi się, że była to Parola od Losonci z Matry. Pamiętam dobrze komentarz Darka, do którego w wykrzyknikach i piskach napisałam o swoich wrażeniach: „Wiedziałem, że docenicie!”

Myślę, że ten moment mogę uznać za przełomowy w moich gustach winiarskich :).

Czwarty kolor wina – pomarańczowy

Wino pomarańczowe (orange wine, nie mylić z Vino de naranja), skin contact, skin fermented, bursztynowe (w tłumaczeniu od „amber wine”) – nazwy się zmieniają, wraz z wprowadzanymi regulacjami w poszczególnych krajach, tradycjami, które pojawiły się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, poszukiwaniami wspólnego mianownika, który będzie rozpoznawalny i uniwersalny. Najczęściej pojawia się określenie „orange wine” albo wino pomarańczowe.

Wino pomarańczowe - orange wine

Nie jest to, oczywiście, ani wino z pomarańczy, ani z bursztynów, chodzi wyłącznie o kolor, który pojawia się w procesie produkcji. Jest to białe wino, macerowane na skórkach.

Przy produkcji klasycznego wina białego, skórki, szypułki i pestki są usuwane po zgnieceniu owoców (maksymalnie kilka-kilkanaście godzin), przy produkcji pomarańczowego – skórki, szypułki i pestki zostają w różnych kombinacjach w zależności od decyzji winiarza od kilku dni (minimum) do kilku miesięcy. To właśnie skórki, między innymi, nadają temu winu kolor, taniczność, aromat, niesamowity smak, oddając terroir (specyfikę regionu), specyfikę szczepu oraz warunków, w których dojrzewały.

To jest, oczywiście, gigantyczne uproszczenie procesu produkcji :) Są setki niuansów, o których chciałabym Wam opowiedzieć na przykładach różnych producentów lub nawet poszczególnych etykiet w dalszych postach.

Wszystkie odcieni pomarańczy i bursztynu

Ach, nawet pierwsze eksperymenty pokazały, że świat win pomarańczowych jest tak samo różnorodny, barwny (see what I did there? :D) i fascynujący, jak i świat win białych, różowych czy czerwonych.

Chyba najbardziej uświadomił mi to właściciel Storiji w Lublanie, z dumą i szerokim uśmiechem pokazując ręką na wszystkie półki swojego sklepu, na którym miał dziesiątki, jeśli nie setki etykiet – „To są wszystko wina pomarańczowe, Jaki styl win pomarańczowy Pani preferuje?”.

Wino pomarańcowej z winnicy Kabaj - z winoteki w Piranie

Na pytanie, które wino najbardziej smakuje, zaczęłam sobie odpowiadać w Lublanie, choć każde miejsce, które odwiedziliśmy w Słowenii, byłoby odpowiednie do degustacji i zgłębiania świata win pomarańczowych.

Nie umiałam opowiedzieć na to pytanie, próbując zebrać swoje doświadczenia w jedno sensowne zdanie. Teraz, po wielu degustacjach, mogę powiedzieć jeszcze mniej, coraz bardziej zanurzając się w mnogość odcieni tych win i nie potrafiąc wybrać tego jedynego, ulubionego:

  • kilka dni na skórkach – leciutkie, letnie wina, oświeżając w upalne wieczory, pasujące jako aperitif;
  • pet-naty pomarańczowe – moja wielka miłość <3 choć dotychczas próbowałam w wersjach lekkich, nie mogę się doczekać kolejnych prób. Świetne są jako aperitif, do przekąsek, serów;
  • są też pomarańczowe bąbelki – ale są … drogie w Polsce :) czekam na jakiś wyjazd do krajów, zakręconych w temacie produkcji takich win (np. Słowenia <3), żeby spróbować w jakimś barze z winami naturalnymi na kieliszki. Obserwuję już całkiem pokaźne grono na Instagramie i planuję wyjazdy w różnych kierunkach. Mam nadzieję wtedy wykasować ten akapit i napisać go od nowa :)
  • aromatyczne wina – jak np. Herr Gewurtz z Krasnej Hory, z gewurtztraminera albo z muscata. Obłęd!
  • o wyraźnej strukturze – długo macerowane na skórkach, liczą po co najmniej kilka lat w butelce. W smaku potrafią zakręcić w zmysłach i zaskoczyć, zmieniając się z godziny na godzinę. Dużo takich win próbowałam właśnie ze Słowenii, Gruzji i Włoch.
  • wina może nie tak mocarne ale ładnie, zgrabnie zbudowane, z ciekawymi aromatami, a co najważniejsze – potrafiące sobie poradzić z najtrudniejszymi daniami, kosmicznymi połączeniami składników i wieloma gustami przy jednym stole. Takich win chyba jest najwięcej, a odkrywanie interpretacji szczepów przez producenta – to sama przyjemność!
degustacja wina

Wino pomarańczowe i jedzenie

Wino pomarańczowe pasuje do najtrudniejszych połączeń na talerzu albo kiedy na jednym stole jest ogromna różnorodność dań. Chciałoby się krzyknąć „do wszystkiego” ale tak nie jest :).

  • do serów i wędlin – do ostrych, twardych, dojrzałych będą pasowały pomarańcze kilkuletnie, o pełnej strukturze, do miękkich serów – lepsze będą wina lżejsze. Do wędlin idealnie będą pasować pet-naty (sprawdziliśmy podczas degustacji w winnicy Biały Kuk – doskonale pasują!) albo, domyślam się, bąbelki;
Wino pomarańczowe z winnicy Biały Kruk, Polska
  • do dań kuchni azjatyckiej – tajska, wietnamska, indyjska. Kochamy wino pomarańczowe do curry!
  • makarony z sosem serowym albo śmietanowym;
  • owoce morza, szczególnie np. jeże morskie lub małże;
  • do wieprzowiny;
  • do gulaszy warzywnych lub mięsnych.

Amber Revolution Simona J. Woolfa

O winie pomarańczowym napisane jest wiele – głównie wywiadów i historii winiarzy w gazetach, notek degustacyjnych, postów blogowych. Książek w tym temacie jest znacznie mniej.

Jedną z nich, zasługującą na uwagę, jest „Amber Revolution” Simona J. Woolfa, dziennikarza, specjalizującego się w winach i drinkach.

Amber Revolution Simona R. Woolfa

Książka opowiada historię win pomarańczowych, o aspektach odrodzenia tych win w wielu krajach, specyfice produkcji oraz ma całkiem pokaźną listę producentów, w tym nawet jednego z Polski – winnicę De Sas, wina których absolutnie uwielbiam.

Książkę można kupić na stronie Simona – The Morning Claret lub na Amazonie.

Najbardziej chyba inspirującym jest instagramowe konto Simona, na którym prezentuje ciekawych producentów, a w czasach covidowego lockdownu zorganizował wiele spotkań z producentami win pomarańczowych z całego świata – zamiast notek degustacyjnych były historie z życia wzięte, z możliwością, by dopasować twarze do etykiet, które torują sobie drogę na półki sklepów i nasze stoły. Mam nadzieję, będzie je kontynuował po przerwie wakacyjnej!!!


WIĘCEJ O WINACH POMARAŃCZOWYCH

WINA POMARAŃCZOWE ZE SŁOWENII

WINA POMARAŃCZOWE Z POLSKI

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Alkohole śwata

Skomentuj

2 komentarze

  1. Karolina

    8 sierpnia 2020 at 2:54 pm

    Pomarańczowe wino! Slow food kiedyś po prostu babcia :)

    Odpowiedz

    • Tati

      8 sierpnia 2020 at 5:43 pm

      haha tak! zresztą do babcinych przepisów i metod wracamy nazywając to modnymi słowami :)))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zobacz także

Winnice Słowenii – organiczne wina z MonteMoro

Wbiłam adres winnicy MonteMoro do GPSa. 12 minut samochodem z centrum Kopru…