Strona główna Pojedli-Popili 12 dań, za które pokochaliśmy rok 2018

12 dań, za które pokochaliśmy rok 2018

37 min. czytania
3
0

2018 rok był naszym najlepszym rokiem, dotychczas, pod kątem gastronomicznych doznań. Część miejsc pochodziła z listy wieloletnich marzeń oraz doprowadziła do zderzenia oczekiwań z rzeczywistością. Część – totalnym zaskoczeniem, które sprawiło, że wrócimy tam po więcej.

W tym roku kupiliśmy też sporo książek o kuchni włoskiej, hiszpańskiej, portugalskiej i francuskiej, które uwielbiam zagłębiać się w poszukiwaniu inspiracji. Zaczęłam je też czytać! Brzmi śmiesznie. Jednak coraz więcej czasu poświęcam historii regionu, danie z którego zamierzam przygotować. Czytam o składnikach, skąd się tu wzięły, dlaczego do siebie pasują. To sprawia, że pewne kierunki podróży pojawiają się właśnie po obiedzie, kiedy po kilku zjedzonych kawałkach patrzymy na siebie i wiemy, że musimy tam pojechać i sprawdzić, jak gotują na miejscu.

Jestem też mocno zainspirowana i zmotywowana biografiami wielu słynnych kucharzy, którzy udowadniają, że ograniczenia są tylko w naszej głowie i wszystkiego można się nauczyć i dokonać, jeśli w to wierzyć i ciężko pracować.

Nie, nie zamierzam otworzyć knajpy ani dążyć do zdobycia gwiazdki Michelina. Jednak śmielej eksperymentuję w kuchni, sięgam po nowe składniki i techniki. Coraz mniej mam oporów, by pójść do restauracji, znajdującej się poza naszym zdroworozsądkowym zasięgiem, by zobaczyć co umiejętności i technika mogą zrobić nawet z dobrze znanym warzywem lub rybą, tudzież mięsem. Dlaczego to robię, skoro profesjonalnie nie zamierzam w tym się rozwijać? Trudne pytanie. Może dlatego, że lubię celebrować chwilę. Wtedy nawet codzienny obiad po pracy z rodziną czy kameralna kolacja z przyjaciółmi staję się małym świętem.

Zate, do rzeczy, zapraszam do naszego zestawienia dwunastu dań, które najbardziej zapadły nam w pamięć w minionym roku (z małym bonusem).

Portugalia w styczniu – Porto i kanapki z Casa Guedes

Kanapki z pieczonym mięsem, Casa Guedes - Porto, Portugalia

Początkowo nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak bardzo nam tę knajpę polecali i co w niej takiego wyjątkowego. Menu, które nam Pan podał, zawierało głównie smażone ryby i owoce morza we fryturze. Że niby tu można dobrze zjeść? Ta wybrana ośmiornica daleka była nawet od powiedzenia “było ok”.

Potem jednak Michał otrzymał swoją porcję frytek z pieczonym mięsem… Pan, który praktycznie nie odrywał się od krojenia pieczonej golonki, tylko popatrzył na moją prawie nietkniętą ośmiornicę i na to, jak aktywnie wyjadam Michałowi z talerza golonkę, uśmiechnął się i dorzucił od siebie, na mój talerz, ponownie prawie tyle samo.

Potem zobaczyliśmy, że nikt nie zamawia tu dań obiadowych, lecz kanapki. Zamówiliśmy i my. I potem przychodziliśmy na kanapki z pieczoną golonką i serem CODZIENNIE.

Z Porto wróciłam z książką The Undiscovered Food Stories of Northern Portugal. Do kupienia była w jednej z najpiękniejszych księgarni Europy – w Lello:)

Hiszpania w lutym – San Sebastian królestwem pintxos

Pieczony prosiak - San Telmo, San Sebastian, Kraj Basków

Och, przyjemnością było ponowne przejrzenie wszystkich zdjęć i zatopienie się we wspomnieniach na nowo. O tym wyjeździe dyskutowaliśmy najdłużej, bo wybrać jednego faworyta było nadzwyczaj trudno! Ilość miejsc, w których można dobrze zjeść, tylko na Starym mieście San Sebastian, jest po prostu zatrważająca. Nie wspominając o kreatywności kucharzy każdego lokalu. Wzięcie tylko jednego lub dwóch pintxos z kieliszkiem wina i wyjście do kolejnego lokalu czasem zdaje się być zbrodnią na własnych zmysłach. No bo jak, widząc kilkadziesiąt wyjątkowych propozycji, wyjść i pójść dalej?

By ochłonąć, wyciągnęłam książkę kucharską o kuchni baskijskiej i poszłam czarować do kuchni. Proste przepisy, z minimalną ilością składników, walą z nóg dzięki zastosowanym technikom gotowania. Mogę tylko się domyślać, jak dania mogą smakować, przygotowane z prawdziwych składników lokalnych a nie dostępnych zamienników.

Nie byłam w stanie się opanować, przechodząc z baru do baru, patrząc na feerię smaków, ich połączeń, kolory, zapachy. Można było zwariować, patrząc na zastawione bary i na to, co kelnerzy przenoszą obok nas na talerzach, wciągając nosem zapachy, przedzierające się przez drzwi kuchni.

Ostatecznie stwierdziliśmy, że pieczony prosiak zdominował nasz lutowy wyjazd. Wracaliśmy do San Telmo trzykrotnie, nie mogąc uwierzyć, że można tak upiec mięso – trzymając idealną równowagę pomiędzy idealnie zapieczoną skórką, warstwą tłuszczu, tworzącą swoisty sos oraz miękkim, delikatnym mięsem.

Z San Sebastian wróciłam z moją pierwszą książką o kuchni baskijskiej – My Basque Cuisine autorstwa Ash Mara. Obiecałam sobie ugotować wszystkie przepisy z tej książki – i jestem na dobrej drodze!

Włochy w marcu – Genua i najsłynniejsze pesto Ligurii

Pesto genovese - Il Genovese, Genua, Liguria

Szczerze mówiąc, nigdy nie przywiązywałam uwagi do pesto. Owszem, wiedziałam że jest. Zresztą, umówmy się – bazylia z serem i orzechami zawsze smakuje dobrze. Teraz spróbujcie wyobrazić sobie setkę ludzi, walczących o zrobienie najlepszego pesto oraz jurorów, którzy są w stanie dostrzec niuanse w przedstawionej na konkurs masie, zrobionej z tych samych składników. Oszałamiający zapach bazylii i sera sprawia, że zmysły szaleją.

Chwilę później, dzięki podpowiedziom mądrości zbiorowej w Internecie, trafiliśmy do knajpy, w której jadłam najlepsze pesto genovese w moim życiu. A ona nawet nie była w czołówce osób startujących do miana Najlepszego pesto Ligurii. Oni po prostu używali lokalnych składników i trzymali się przepisów. Byliśmy tam dwukrotnie, wyjadając pesto i wylizując po nim miseczkę, nie mogąc nawet dopuścić myśli, że coś moglibyśmy zostawić niezjedzone.

Teraz w domowym zaciszu regularnie ćwiczę, szukając swoich złotych proporcji pomiędzy oliwą, bazylią, orzeszkami piniowymi i parmigiano reggiano i marząc o większym moździerzu, jednocześnie wiedząc, że totalnie nie mamy na niego miejsca w kuchni.

Niemcy na majówkę – Steki z sosem pieprzowym z Frankonii

Stek z sosem pieprzowym - Frankonia, Bawaria, Niemcy

Zrobiliśmy po Frankonii dość dużą pętlę, próbując różnych smaków. Główny wniosek, który się nasuwa po powrocie – Frankonia potrafi w mięso, pielęgnując tradycje swojej kuchni regionalnej i w renomowanych restauracjach, i karczmach, i barach. Steki tu smażą po mistrzowsku, miejsc, gdzie można dobrze zjeść, jest dużo i wcale nie trzeba robić rezerwacji kilka miesięcy do przodu. Raz spróbowawszy steków z sosem pieprzowym, nie mogliśmy się potem opanować, zamawiając je wszędzie gdzie tylko były w menu. Doskonałe!

Litwa w maju – najbardziej alternatywne kanapki z rwaną wieprzowiną w Wilnie

Kanapki z pulled porkiem - Keule Ruke, Wilno, Litwa

Tak naprawdę do Keulė Rūkė wybraliśmy się, żeby zobaczyć słynne murale. Trudno nam jednak było po prostu wyjść z knajpy, patrząc na sprawnie wydawane kanapki i liczne tłumy, okupujące z nimi nie tylko wszystkie dostępne stoliki, ale również murek i chodnik. Zostaliśmy. A potem wróciliśmy tutaj raz jeszcze, na pożegnanie z Wilnem i obietnicą, że wrócimy na żeberka, na które po prostu zabrakło miejsca w żołądkach. Jednak da się zrobić takie kanapki, które i na plakatach reklamowych, i na talerzach wyglądają tak samo. Ta kanapka – z rwaną wieprzowiną, sałatką i serem smakowała obłędnie.

Belgia w czerwcu – gulasz na piwie belgijskim z Brugii

Choć Belgia dla mnie – to mule, jedne z najlepszych, jakie jadłam w Europie, to tym razem Brugia powaliła nas gulaszem na piwie belgijskim. Ten sos jest tak dobry, że byliśmy gotowi poprosić sąsiadów o dodatkowy chleb, żeby nie zostawić na talerzach ani kropli.

Do domu wróciła z nami książka What’s Cooking in Belgium. Na widok przepisu na sekretny sos na piwie, frytki smażone dwa razy na tłuszczu oraz multum innych wspaniałości zwyczajnie się rozpływam.

Michał z moim wyborem się nie zgodził, twierdząc, że jego chateaubriand z sosem pieprzowym (cóż za zaskoczenie!!!) w Gandawie przebijał gulasz o głowę.

Chateaubriand - Gandawa, Belgia

Jest to jednak potrawa z kuchni francuskiej, dlatego władzą mi daną zostawiłam ją poza konkursem :P.

Portugalia w lipcu – cataplana de marisco z Olhão

Cataplana de marisco - Olhao, Algarve, Portugalia

Jestem bliska tego, by przyznać Olhão moim miejscem na Ziemi. Nie było tam nic specjalnego, ani super zabytków, ani spektakularnych widoków. Sporo opuszczonych domów, zabitych deskami, brak plaży miejskiej. Jednak codziennie myślę o tym miejscu, tęsknię i odliczam dni, kiedy pojadę tam ponownie. Chciałabym sprawdzić, czy odnajdę emocje, którymi zachłysnęłam się podczas pierwszego pobytu, w międzyczasie Michał regularnie sprawdza ceny mieszkań i domów w Olhão.

Olhão stoi rybami i owocami morza. Co sobotę odbywa się jeden z największych targów rybnych w całym Algarve, ściągając tu całkiem sporo ludzi z całego regionu. Oprócz jedzenia grillowanego z przesympatycznymi gospodarzami, na dachu naszego tymczasowego domu, tylko jedno danie całkowicie rozłożyło mnie na łopatki – cataplana de marisco. Kiedy przynieśli nam wielki kociołek, napełniony krewetkami, mulami, krabami, langustynkami, ostrygami, zaczęłam się zastanawiać, czy cena, podana w karcie, nie była za 100gr lub za 1 osobę… Nie. Kociołek kosztował 27 EUR. Za całość, w pysznym sosie pomidorowo-paprykowym. Ledwo zmieściliśmy to wszystko, bo nie mogłam znieść myśli, że tam na dnie cokolwiek zostanie. Choć musieliśmy porzucić myśli o wyczyszczeniu sosu.

Litwa we wrześniu – zaskakujący fine dining w Kownie

Pate z kaczki - Uoksas, Kowno

Uoksas, Kowno, Litwa

Tak nam się spodobało w Wilnie, że z przyjemnością ruszyliśmy na Litwę raz jeszcze we wrześniu – tym razem do Kowna.

Trudno mi wymienić jedno szczególne danie. Natomiast Kowno otworzyło mi oczy i pokazało, że warto raz na jakiś czas pójść do restauracji, która eksperymentuje ze smakami, tworzy tak naprawdę doświadczenia i wspomnienia i często wydaje się być nieosiągalna. Okazuje się, że jest bardziej w zasięgu, niż nam się wydawało, a menu degustacyjne na długo zostaje w pamięci. Najbardziej nam się podobało w Uoksas, ale takich restauracji jest i w Kownie, i na Litwie więcej. Warto mieć je na uwadze!

Hiszpania na urodziny – Sewilla i tatar z lodami z awokado

Tatar z lodami z awokado - La Azotea, Sewilla, Hiszpania

Sewilla została naszym czarnym koniem 2018 roku. Uwielbiamy Hiszpanię, uwielbiamy kuchnię hiszpańską. Lubię poznawać regiony Hiszpanii, ich kulturę, w tym kuchnię regionalne. Jednak Sewilla i jej tapas bary nas zwaliły z nóg. Cały czas porównywaliśmy Sewillę z San Sebastian i nie byliśmy w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi. Miejsc, gdzie dobrze karmią, jest DUŻO, chociaż nie są one tak skupione na kilku ulicach, jak w San Sebastian.

Po raz drugi w 2018 roku byłam gotowa jeść non-stop, bez względu na to, czy jestem głodna, najedzona, przejedzona czy nie. Wrócimy do Sewilli po więcej – bo lista tapas barów, tawern, które chciałabym odwiedzić jest dłuższa, niż mój urlop i środki na koncie bankowym razem wzięte. Szczęście jednak trzeba dozować!

Nie zapomnę jednak tego momentu, jak nam otworzyły się oczy po spróbowaniu tatara w La Azotea. Doprawiony z lekką słono-słodkawą nutą, podkręcony sorbetem z awokado, był najlepszym prezentem urodzinowym, zaserwowanym o północy. Po raz drugi, również w tej knajpie, jadłam tatara z tuńczyka z czarną truflą. Cały czas myślę, jakie jeszcze połączenia mogą zastosować, by zaskoczyć swoich gości.

Październik w Kraju Basków – brownie z policzka wołowego i mieszający w głowie San Sebastian

Brownie z policzka wołowego - San Sebastian, Kraj Basków

Cały czas byłam pod tak ogromnym wrażeniem San Sebastian, że Michał nie wytrzymał mojego skomlenia i kupił znowu bilety.

Tym razem prowadziliśmy wewnętrzną walkę – czy pójść do naszych ulubionych barów, które odwiedziliśmy w lutym, czy odwiedzić nowe. W końcu poszliśmy na kompromis.

Zazpi bar nie wyróżniał się ani uprzejmością obsługi, ani przytulnością lokalu. Wręcz odrzucał. Jednak kiedy przynieśli brownie z policzka wołowego, wybaczyliśmy im wszystko. Michał tak się wzruszył!

San Sebastian jednak utrzymał koronę stolicy kuchni hiszpańskiej w naszym prywatnym rankingu. Podziwiam kreatywność kucharzy, podziwiam smaki, odkładam pieniądze, by któregoś razu pójść do restauracji, posiadających gwiazdki Michelin oraz znajdujących się na liście 50 najlepszych restauracji świata. Kiedyś zamknę oczy, wymażę koszt ze swojej pamięci i to zrobię, by zobaczyć, co potrafi kuchnia baskijska na najwyższym poziomie.

Listopad w Grecji – Ateny i ośmiornica na puree groszkowym

Ośmiornica na puree groszkowym - Ateny, Grecja

Ateny nie były dla nas zupełną nowością. Tak nam się spodobał weekend w 2017, że wróciliśmy w 2018 po więcej. Było więcej czasu na spacery, szwędanie się po knajpkach i zatopienie się w atmosferze miasta.

Choć w Atenach zajadam się bakłażanami w każdej postaci, to nie one skradły tym razem moje serce.

O Ama Lachei nasi gospodarze z Airbnb opowiedzieli nam tyle razy, że po prostu musieliśmy tam zajrzeć. Zagospodarowana pod restaurację stara szkoła mieście się na uboczu. Naprawdę trzeba wiedzieć i chcieć tu przyjść. Naprzeciwko były dwie urocze kawiarnie – czekając na otwarcie, aż kusiło, by tam wejść na kawę i posiedzieć, patrząc na spływające z dachów krople wody.

Mimo tak ogromnej ilości miejsc, stoliki zapełniły się błyskawicznie. Będąc o 12:01, tuż po otwarciu, zajęliśmy jeden z ostatnich wolnych stolików bez rezerwacji. W menu nie ma przystawek, zup, dań obiadowych. Są mezze, takie greckie tapasy, którymi właściciele restauracji zachęcają do dzielenia się. W ich rozumieniu posiłek – to celebracja chwili z najbliższymi nam osobami.

Po pierwszym talerzu byłam w nich zakochana. A ośmiornica na puree groszkowym otworzyła oczy nam wszystkim. Wiem, gdzie pójdziemy, kiedy wrócimy do Aten ponownie. Pewnie, znowu na jesieni, znając życie. Bo bez Grecji, chociaż na chwilę, trudno wytrzymać :).

Niemcy w grudniu – Saksonia i jej musztarda

Musztarda saksońska - Drezno, Saksonia, Niemcy

Pojechałam do Drezna, prowadzona głównie wspomnieniami o strucli bożonarodzeniowej. Wróciliśmy z torbami, pełnymi musztardy. Musztarda saksońska rządzi!

Odwiedziliśmy muzeum musztardy w Budziszynie, zaglądaliśmy, absolutnie zachwyceni, do sklepów z musztardą w Dreźnie. Wyobraźcie sobie sklep, na półkach którego stoi musztarda, klasyczna oraz we wszystkich smakach, które mogą wam przyjść do głowy. W każdym sklepie – kilkanaście otwartych słoików oraz opłatki, by spróbować i stwierdzić, która musztarda wam podchodzi najbardziej!

Gran-Prix – sernik z Kraju Basków

Sernik - San Sebastian, Kraj Basków, Hiszpania

Niby sernik jak sernik. Każdy piecze serniki. Jednak po tym serniku z San Sebastian ugięły mi się nogi. W lutym przychodziliśmy na sernika co najmniej dwa razy dziennie, bo ja nie wierzyłam, że sernik może być tak kremowy i zniewalający jednocześnie. W październiku trochę wyhamowałam, głównie ze względu na brak czasu i wycieczki poza miasto.

Nie zmienia to faktu, że za każdym razem, zamawiając sernik, porównuję go do sernika z La Viña. Zero dodatków, zero dekoracji, czysty smak pieczonego sera. Dużo dałabym, żeby zjeść go również w tym roku, mimo że chwilowo (mam nadzieję!) loty do Santandera zostały odwołane.

Czy któryś z tych kierunków zostanie Waszym w 2019?

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Pojedli-Popili

Skomentuj

3 komentarze

  1. psyche

    14 stycznia 2019 at 1:06 pm

    O matko, wpis dla mnie :))) Ostrzę sobie zęby na ten sernik! A czy wiecie, że z Olhão do mojego ukochanego Pedras d’El Rei jest tylko 18 km? A do Santa Luzia jeszcze 2 km więcej? I tam też warto? :D
    [idę opanować ślinotok!]

    Odpowiedz

    • Tati

      14 stycznia 2019 at 11:05 pm

      O nie! w takim razie wpisuję i Pedras d’El Rei i Santa Luzię na listę. Zamierzam do Olhao wrócić w tym roku na swoje urodziny :) a te dwa nowe miejsca będą pięknym uzupełnieniem (w końcu trzeba postawić stopę gdzieś poza Olhao!!!). Macie wpis?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Frankonia – 20 tradycyjnych potraw, których warto spróbować

Frankonia – Schäufele, kiełbaski, sznycle, pierniki…Spis treści1 Frankonia …