Strona główna Podróże kulinarne Gdzie dobrze zjeść Francuskie bistro w Warszawie – Café de la Poste

Francuskie bistro w Warszawie – Café de la Poste

11 min. czytania
1
0
Francuskie bistro Café de la Poste, Stare Bielany, Warszawa

Lubię Stary Bielany. Kiedyś wynajmowałam tam mieszkanie, kochałam zacienione drzewami ulice, spokój, spacery w ciszy i poczucie kameralności, które mi towarzyszyły. Po wyprowadzce nie miałam specjalnie powodów do częstych wizyt, aż do marca 2020 roku, który wszystkim w życiu i zwyczajach namieszał.

Zaczęliśmy kupować obłędnie dobre bochenki chleba od Pochlebnie i odbierać je, wraz z jeszcze bardziej obłędnymi croissantami, podwójnie pieczonymi, od Montażowni na Bielanach. Któregoś razu moja znajoma, z którą dzielę miłość do pieczywa francuskiego, spytała, czy próbowałam tych z Café de la Poste, parędziesiąt metrów dalej. Następnym razem, zatrzymałam się tam na pain au chocolat i kawę.

Pain au Chocolat - Cafe de la Poste

I przepadłam. Lekkie, niczym chmurka, jeszcze ciepłe ciasto rozpłynęło się w ustach razem z czekoladą, pozostawiając mnie w lekkim oszołomieniu.

Od tej pory jesteśmy stałymi bywalcami :)

Mały Paryż na Bielanach

Na miejscu i na wynos

Trafiliśmy do Café de la Poste w czasach pandemii. Croissanty, ciastka, pieczywo i resztę sprzedawali tylko na wynos. Przy dobrej pogodzie można było przycupnąć przy stoliku na zewnątrz z kawą i kanapką albo po prostu zrobić zakupy.

Szukając pomysłów na wytrwanie w trudnych czasach, uruchomili też dostawy – pieczywa, ciastek, koszy z gotowymi zestawami na lunch lub śniadanie, kanapek. Na szczęście, nawet po ponownym otwarciu lokalu dla klientów dostawy pozostały, za co ich lubię jeszcze bardziej. Nie każdy mieszka na Bielanach, żeby wpadać do nich przy okazji, ale każdy może zamówić świeże pieczywo i sery do domu :)

No właśnie sery! Francuskie sery i wędliny wywołały, poza croissantami, nasze największe zachwyty. Są po prostu WSPA-NIA-ŁE!

Duch Paryża w Warszawie

Ach jak chciałabym mieć takie bistro pod domem! Żeby wpadać tu po pieczywo, w weekend – na kawę w słońcu i kanapki.

Tak bardzo podobała mi się historia bistro, opowiedziana na stronie Café de la Poste. Dążą do odtworzenia ducha paryskiego bistro, do którego ludzie wpadają na kieliszek wina, coś do przegryzienia, przeczytać gazetę, wymienić się nowościami. Pracują tu cudowne dziewczyny, które nawet przy dużym ruchu i wszystkich zajętych stolikach dokładają starań, żeby każdy gość czuł się tu dobrze.

Jeszcze nie trafiliśmy do Paryża, ale tak sobie wyobrażam swój paryski weekend. Podobnie było w Tuluzie, w dzielnicach mniej turystycznych, gdzie życie bistro nie układało się pod turystów, tylko tętniło, służąc sąsiadom i grupom przyjaciół za miejsce codziennych spotkań.

Myślę, że Stare Bielany są super dzielnicą dla takiego miejsca. Ciche uliczki, zatopione w zieleni ogrodów, są przeurokliwe. Wiele domów potrafi tu opowiedzieć niejedną historię. Dlatego też tak trudno mi wyobrazić sobie Café de la Poste w innej dzielnicy :).

W menu Café de la Poste

Oprócz kanapek (pysznych!!!), croissantów i ciastek (spróbujecie koniecznie!!!), jest sporo dań do dzielenia się albo pod wino i rozmowy z przyjaciółmi.

Sałatki na sąsiednich stołach wyglądały ponętnie. Szukam okazji na lunch, choć nie wiem, czy przezwyciężę kiedykolwiek pokusę (nie)zamówienia moich ulubionych dań.

Quiche był delikatny i wspaniały w smaku.

Croque monsieur nas bardzo zaskoczył – różnił się od wszystkich naszych dotychczasowych doświadczeń! Tradycyjny przepis, który znamy, został schowany pod pierzyną sosu beszamelowego i sera <3. Nazwałam ją dla siebie zimową wersją croque monsieur bo nic w zimie tak nie ogrzewa zmarzniętego serduszka lepiej, niż dodatkowa warstwa sera :D.

Do doskonałych desek serów i wędlin polecam bardzo wina z Café de la Poste. Fitou, które próbowaliśmy, było znakomite!

Doceniam też, że stawiają na wina naturalne, od mniejszych producentów. O winach naturalnych przeczytałam już niejedną zażartą dyskusję (co do zasadności produkcji, smakach, marketingu etc). Starając się nie zajmować stanowiska w sporze, jeśli mam okazję – zawsze wybieram naturalne, są gwarancją, że przy ich produkcji nie były używane środki chemiczne, a producent trzyma poziom jakości.

Najmniej radości chyba miałam z raclette, a raczej ze stosunku sera do ziemniaczków. Rozpieszczona po Szwajcarii, spodziewałam się więcej sera :D. Ziemniaczki były super, cebulki były super, ser był super. Będę pamiętać o kieliszku białego wina, by uzupełnić kompozycję smaków :).


Café de la Poste, Ul. Schroegera 72 (plac Konfederacji), Warszawa

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Gdzie dobrze zjeść

Skomentuj

Jedna odpowiedź

  1. Karolina

    2 października 2020 at 9:25 am

    Mmm. Będę, skorzystam. Dzięki :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zobacz także

Zwiedzaj Mazowieckie – winnica Biały Kruk

Jakiś czas temu nasz dobry kolega Michał, którego w tym miejscu pozdrawiam bardz…