Strona główna Afryka Co przywieźć z Maroka

Co przywieźć z Maroka

16 min. czytania
43
0

Jak na kraj żyjący w sporej częsci z turystyki przystało, w Maroku nie będziemy mieli problemu z zakupem pamiątek. Każdy spacer w turystycznej części miasta zostanie z pewnością urozmaicony pełną gamą sposobów na zwrócenie Waszej uwagi, w wykonaniu właścicieli sklepików.

Trzeba przyznać im jedno – większość posiada niewiarygodny dar rozpoznawania narodowości przechodnia, nawet gdy ten nie odzywa się słowem. Nie zdziwcie się zatem, gdy handlarz przypraw wypali do was “Dżen dopry”, a na placu Dżamaa al-Fina w Marakeszu właściciel stoiska z jedzeniem będzie się reklamował słowami “Makłowicz, najlepsze jedzenie!”.

Co zatem warto u nich nabyć, a po co udać się do zwykłego sklepu?

Tajine

Tradycyjne naczynie, służące do przygotowania potrawy o tej samej nazwie – w oryginale przyrządzanej na węglowym palenisku, może być używany także na zwykłej kuchence (na małym ogniu). Specyficzny kształt naczynia sprawia, że długo przygotowywane dania smakują wyjątkowo.

Tu kilka przydatnych informacji:

  • Tajine jest powszechnie wykorzystywany, zarówno w restauracjach, jak i domach, więc najlepiej zakupić to naczynie na jednym z souk’ów w nieturystycznych miasteczkach – w Agadirze po stargowaniu doszliśmy do ceny około 150 MAD, natomiast w nieturystycznym Tiznicie, bez szopki z targowaniem kupiliśmy za jakieś 20 MAD.
  • Tajine a bagaż – ponoć służby lotniskowe w portach turystycznych mają odgórny nakaz, by nie czepiać się nadmiarowego tajine’a, możecie go wziąć jako osobną sztukę bagażu, bez prób upychania jednak dość dużej miski do podręcznego.
  • Znajdziemy tajine’y w dwóch wersjach – glinianej szkliwionej i tylko wypalanej – ta pierwsza jest łatwiejsza w utrzymaniu, a czysto gliniana wymaga więcej uwagi i pielęgnacji (wybraliśmy tę druga).
  • Użytkowanie – przed pierwszym użyciem tajine nieszkliwiony należy nasmarować olejem lub oliwą i odczekać aż glina wchłonie tłuszcz, do mycia nie powinno używac się żadnych detergentów, jako że glina łatwo chłonie smaki i zapachy.

NASZE PROPOZYCJE NA DANIA Z TAŻINA

Olej Arganowy

Chwalony zarówno jako składnik diety, jak i kosmetyk, zalicza się do najdroższych substancji na świecie, a będące jego źródłem drzewa arganowe rosną jedynie w Maroku, przez to stał się jednym z naczelnych produktów eksportowych kraju. Olejki, w wielu odmianach zakupimy niemalże wszędzie, łącznie z przydrożnymi sklepikami, zjamującymi się wyłącznie sprzedaże tego specyfiku. Owe sklepiki są zazwyczaj nakierowane wyłącznie na turystów, a co za tym idzie, ceny są mocno zawyżone.

Sam olej może być stosowany zarówno w kuchni, jak i kosmetycznie. Posiada wiele korzystnych właściwości, o czym więcej możecie przeczytać tutaj.

Ras el Hanout i inne przyprawy

Ras el Hanout to najbardziej charakterystyczna dla Maroka mieszanka przypraw, złożona z około 20 składników, nadaje potrawom niepowtarzalnego smaku, gdy raz spróbujecie, nie trzeba was będzie specjalnie przekonywać do nabycia porcji przypraw “na wynos”.

Innym, charakterystycznym smakiem Maroka jest harissa – ostro-kwasna pasta – niemal w każdej restauracji, czy jadłodajni podawana, wraz z oliwkami i pieczywem, jako “czekadełko”.

Jeśli gotujecie, to tego nigdy za wiele. Co z tego, że w Polsce można zamówić podobne mieszanki, skoro dosypując do potrawy szczyptę tego i owego, możecie powspominać ruchliwe souki marokańskich miast.

Gris – szare wino

_IGP9127

Jeśli chcesz zaskoczyć lub zaciekawić znajomych, zaserwuj im szare wino z Maroka, choć bardziej prawdopodobne jest, że zachowasz ten napitek dla siebie – szare wina smakują znakomicie, szczególnie w ciepły, letni wieczór, choć w Maroku najlepiej. Oprócz win szarych, w Maroku produkuje się całkiem przyjemne wina białe i czerwone, polecamy spróbować, w przeciwieństwie do miejscowych piw, które zupełnie nam nie podeszły.

Zakup jakiegokolwiek alkoholu w Maroku nie jest sprawą łatwą i oczywistą – w turystycznym Agadirze jest kilka sklepów, w innych miastach jest znacznie trudniej – trzeba pytać i szukać. Nawet w hipermarkecie Marjane, do którego nas skierowano po zakupy alkoholowe okazało się, że dział monopolowy ulotnił się niepostrzeżenie.

Skóry i ubrania

Na targach, u ulicznych sprzedawców znajdziecie niezliczone wyroby ze skóry – od toreb i torebek, przez gadżety, kapcie (baboosh), czy ubrania. Stoisk z chustami, mniej lub bardziej tradycyjnymi elementami garderoby jest bez liku. Możecie nabyć tradycyjną Dżelabę – tradycyny strój afrykański, występujący w wielu wzorach i kolorach, jednak w wersji męskiej najczęsciej czarny lub brązowy.

Oprócz tego znajdziecie nieprzebrane bogactwo kolorowych, współczesnych ciuchów, w wielu przypadkach także dostępnych w Polsce, ale po pierwsze tańszych, po drugie zawsze będzie to fajna pamiątka, lepsza od kolejnej firurki, zbierającej tylko kurz.

Dywany

Na pewno nie jest to poręczny zakup, jednak na marokańskich bazarach nader często spotkacie sprzedawców, oferujących kolorowe, wzorzyste kilimy, narzuty, czy wreszcie wielkie dywany, które Waszemu wnętrzu mogą dodać orientalnego charakteru. My nie kupowaliśmy nic z tego asortymentu i nie badaliśmy, jakie opcje dostawy oferują sprzedawcy, ale na pewno są opracowane odpowiednie procedury, bo raczej nie wyobrażam sobie targania większego dywanu na lotnisko, nie wspominając o opłacie za nadbagaż.

Ceramika i szkło

Skorup róznorakich znajdziecie oczywiście od groma, w róznych wzorach i kolorach. Wedle gustu – można kupować lub nie, natomiast na pewno ciekawym pomysłem będzie zestaw do podawania herbaty – małe szklaneczki i imbryk. Herbatę leje się z imbryczka ze sporej wysokości, by trunek się spienił. Marokańska herbata, mocna i słodka, zaparzana z liśćmi świeżej mięty, a czasem z innymi przyprawami, niekiedy zwana marokańską whisky, smakuje wyśmienicie. O ile herbata z miętą jest naprawdę znakomita, to ilość dodawanego cukru jest wprost demoniczna. Zazwyczaj otrzymamy do herbaty kilka nadnormatywnej wielkości kostek, natomiast zdarza się, że herbata jest podawana już posłodzona i to hojnie.

Srebro i biżuteria

_IGP9079

Oprócz typowo pamiątkowych błyskotek, bransoletek, czy wisiorków, wyjazd do Maroka może być niezłą okazją do zakupienia ciekawej, srebrnej biżuterii – w tym celu najlepiej odwiedzić miasteczko Tiznit, które jest najważniejszym ośrodkiem handlu tym metalem. Na tamtejszej medinie (zabytkowej, ogrodzonej murami części miasta) znajdziecie dziesiątki warsztatów i sklepów jubilerskich. Jest to stosunkowo małe miasteczko, dość rzadko odwiedzane przez turystów, więc i ceny na bazarach są bardzo przystępne.

Szampony i inne kosmetyki berberskie

_IGP9273

Berberskie specjały, tradycyjne kosmetyki często wyglądają dość egzotycznie, nie są pakowane w eleganckie pakieciki, lecz sprzedawane w wielkich koszach na marokańskkich targach. Sprzedawcy zapewniają o wszechstronnych zaletach, zdrowotnym działaniu i spuściźnie wiekowych doświadczeń w pielęgnowaniu urody. Na kosmetykach się nie znam, natomiast na pewno taki choćby kamienisty szampon będzie ciekawą pamiątką, czy upominkiem.

Gdzie kupować?

_IGP9075

Podobnie jak w Azji, podstawową zasadą zakupów jest targowanie się, szczególnie w sklepikach typowo turystycznych (nie licząc tych z wywieszonymi, oficjalnymi cenami). Dobrym miejscem na zakupy będzie lokalny targ (souk), ale należy uzbroić się w duże pokłady asertywności, jako że sprzedawcy potrafią być nieco namolni. W miejscach bardziej turystycznych z pewnością traficie też na “przewodników”, którzy będą chcieli zaprowadzić Was do najlepszych stoisk, oczywiście prowadzonych przez krewnych.

Mimo to, souki są przede wszystkim przeznaczone dla społeczności lokalnej i spokojnie da się zrobić zakupy w normalnych cenach, jednak z małymi wyjątkami – centralny souk w Agadirze – dość drogi i nastawiony mocno na turystów oraz przede wszystkim souk przy Dżamaa al-Fina w Marakeszu – tam przypuszczam żaden Marokańczyk nie robi zakupów, bo ceny, nawet przu ostrym targowaniu, są znacznie zawyżone.

W przypadku wielu produktów, możemy po prostu udać się do jednego z hipermarketów – w Agadirze i wielu innych miastach znajdziemy centra handlowe sieci Marjane, które niewiele różnią się od hipermarketów, jaki znamy z Polski. Dla zwolenników odpowiedzialnej turystyki ważna informacja – sieć Marjane jest w całości własnością marokańską, a konkretnie należy do rodzinny królewskiej.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram i Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Afryka

43 komentarze

  1. dorota

    20 maja 2018 at 6:36 pm

    Najchętniej zabrałabym stamtąd wszystko :D

    Reply

    • Tati

      21 maja 2018 at 11:36 am

      Trzeba zaopatrzyć się tylko w odpowiednich rozmiarów walizkę ;)

      Reply

  2. RIKI

    27 marca 2018 at 11:22 am

    Dzięki za podpowiedzi, ale jeśli mógłbyś przybliżyć biżuterię to byłbym wdzięczny, bo koleżanki nagadały coś żonie o kamykach w złocie i nie wiem ile to tam kosztuje oraz czy warto zawracać sobie głowę takimi zakupami.

    Reply

    • Michał

      27 marca 2018 at 7:26 pm

      Co do złota, to nie interesowaliśmy się tematem, natomiast na pewno spory wybór srebra był w miasteczku Tiznit, które ogólnie polecam na zakupy – turystów bardzo mało, więc i ceny na tamtejszym souk’u bardziej korzystne.

      Reply

  3. esek18

    29 czerwca 2017 at 12:28 pm

    Czy przyprawy można przewieźć w bagażu podręcznym ? :)

    Reply

    • Michał

      29 czerwca 2017 at 6:49 pm

      Pewnie, że tak. Co więcej, tajine można osobno wnieść do samolotu :)

      Reply

      • Urszula

        21 marca 2018 at 3:41 pm

        W czerwcu wybieram się do Agadiru.Czy tajine pakowaliście w coś konkretnego, czy wystarczy zwykła reklamówka?

        Reply

        • Michał

          21 marca 2018 at 6:04 pm

          Gdy lecieliśmy, to wystarczyła reklamówka, ale rozsądniej by było jednak lepiej zabezpieczyć przed stłuczeniem.

          Reply

  4. Anna

    24 listopada 2016 at 12:31 pm

    Witam ;) wybieramy sie z mężem do Maroka w lutym ;) juz nie mozemy sie doczekac ;) dziekuje za przydatne wskazowki ;) napewno z nich skorzystamy. Chce przewiezc sobie tajin…a moze i 2 ;) jak myslicie? Nie bedzie problemu jesli oprocz bagazu podrecznego bede miala przy sobie w reklamowce tajin? Jak wy przywiezliscie swoje? Niby mają odgorny nakaz żeby sie nie czepiac ale nigdy nic nie wiadomo na jakiego celnika sie trafi;) podzielcie sie inf jak wy przywiezliscie swoje gliniane cudenka ;)
    Pozdrawiam
    Anna

    Reply

    • Michał

      26 listopada 2016 at 10:26 pm

      Na lotnisku w Agadirze spokojnie przeszliśmy z Tajinem, jako dodatkową sztuką bagażu, ale co na innych lotniskach będzie – ciężko powiedzieć. Jedyne, co bym polecił, to kupić tajine tani, takiego, którego w razie upierdliwego celnika, nie będzie żalu wywalić. Ale, tak ogólnie, nie powinno być problemu, akurat to ludzie nagminnie przywożą z Maroka :)

      Reply

      • Anna

        29 listopada 2016 at 3:18 pm

        Dziekuje za odpowiedz;) wlasnie bedzie leciec z lotniska w Agadirze;) mam nadzieje że nikt sie nie przyczepi ;) Pozdrawiam serdecznie!! ;)

        Reply

  5. alpinestars warszawa

    2 czerwca 2016 at 1:31 pm

    Przekrojowe kompendium wiedzy okraszone fajnymi zdjęciami. Aż się chce wstać, ruszyć i zbadać Maroko własnymi zmysłami :)

    Reply

    • Tati

      2 czerwca 2016 at 9:25 pm

      Trzeba po prostu kupić bilety i pojechać :) Maroko jest bardzo urokliwe i kolorowe!

      Reply

  6. Natalia I Zapiski ze świata

    24 stycznia 2016 at 11:32 pm

    Doskonałe kompendium zakupowej wiedzy! Ja przywiozłam z Maroka “plecak z wielbłąda” (jak mówią o nim do tej pory znajomi) i mimo częstego użytkowania spisuje się fenomenalnie! Żałuję tylko, że nie zaopatrzyłam się w olej arganowy, nie popełnię więcej tego błędu.

    Reply

    • Tati

      25 stycznia 2016 at 12:01 am

      Oprócz arganowego polecam również olejek z awokado i marchewki. Doskonałe, po prostu doskonałe! I dziękujemy za miłe słowa :)

      Reply

  7. Diana Demi Marszewska

    24 stycznia 2016 at 12:12 pm

    Z Maroka zawsze przywozimy kosmetyki :) I jakieś małe dywaniki no i oczywiście tajiny :D

    Reply

  8. Ela Bieniecka

    24 stycznia 2016 at 12:05 pm

    Tez to pozbierałam u siebie i wyszło, ze najwiecej przywiozłam butów i torebek:)

    Reply

  9. Turystka

    22 stycznia 2016 at 4:32 pm

    Świetny i przydatny post, a raczej przewodnik po marokańskich bazarach : ) Jako osoba praktyczna, raczej nie zastanawiałabym się nad kupnem dywanu, prędzej upolowałabym coś do kuchni. Zresztą, myślę, że dla każdego „fana Makłowicza” tajine i prawdziwe marokańskie przyprawy są pozycją obowiązkową. Chętnie przywiozłabym też z podróży tradycyjny zestaw do herbaty : ) Osobiście nie przepadam za atmosferą targu, gdzie sprzedawcy niemal zmuszają turystę do zakupu, ale w końcu to żelazny punkt zwiedzania Maroka : )

    Reply

    • Tati

      25 stycznia 2016 at 12:04 am

      Właśnie dlatego my zrobiliśmy zakupy w sklepach, normalnie przez kasę (gdzie również wisi tabliczka, że tu się nie targują). A w Tiznicie nikt nie chciał z nami się targować. Zresztą cena była tak niska, że nie było o co. My przywozimy głównie dla kuchni – bo tam wszystko się przyda i służy najdłużej :)

      Reply

  10. Maja Rockhopper

    21 stycznia 2016 at 9:00 am

    rewelacyjne pomysły! :)

    Reply

  11. Iwona Ragus

    21 stycznia 2016 at 7:19 am

    Martyna :-)

    Reply

  12. Natalia Malec

    20 stycznia 2016 at 4:06 pm

    my zawsze jakieś talerze przywozimy, tylko już nie mamy gdzie ich trzymać… chyba w piwnicy zrobię jakąś szafeczkę :)

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      20 stycznia 2016 at 4:13 pm

      Taki los ;) Odkąd Tati zaczęła się bawić w food-porn, plan przywożenia z wyjazdów wyłącznie zdjęć poległ na całej, talerzykowo-miseczkowej linii ;)

      Reply

  13. Iwona Gogulska

    20 stycznia 2016 at 3:15 pm

    Ja na pewno zaopatrzyłabym się w przyprawy. No i może jakąś chustę ;)

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      20 stycznia 2016 at 4:09 pm

      Przyprawy obowiązkowo, a co do dodatków, to raczej na jednej chuście się nie skończy ;)

      Reply

    • Iwona Gogulska

      20 stycznia 2016 at 4:16 pm

      Ja już i tak ostatnio mocno się ograniczam ;) Chociaż mój mąż znalazł na to sposób – wszystko co kupię pakuję za swój motocykl… a przy mojej szczupłej sylwetce każdy dodatkowy gram staje się problematyczny ;)

      Reply

  14. Tyna Julia

    20 stycznia 2016 at 2:39 pm

    Uwielbiam! :) My z pierwszej wyprawy przywieźliśmy czajnik i szklaneczki + oczywiście mint tea i przyprawy. Z drugiej… dywan! ;)

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      20 stycznia 2016 at 4:11 pm

      z ciekawości, dywan nadawaliście osobnym transportem, czy normalnie w bagażu?

      Reply

  15. Hanna Szczypiór

    20 stycznia 2016 at 2:17 pm

    Jeśli chodzi o Marko to chyba wybrałabym jakąś pięną skórzaną torbę :)

    Reply

    • Poszli-Pojechali

      20 stycznia 2016 at 4:11 pm

      Zdecydowanie! Damskich torebek, dobrej jakości jest za trzęsienie.

      Reply

  16. Greg Bąbalicki

    20 stycznia 2016 at 1:48 pm

    Uwielbiam dekorowac dom egzotycznymi klimatami. Dobrze się czuję w takich klimatach :)

    Reply

  17. Wojciech MG Grabowski

    20 stycznia 2016 at 1:01 pm

    Powiem szczerze, że Maroko kusi nas już jakiś czas. Ten artykuł ma też w tym swój udział :D

    Reply

  18. Mika WK

    20 stycznia 2016 at 1:01 pm

    Ja do tej listy dodałabym jeszcze lampy :) Jedną nawet przywiozłam i mam w sypialni .

    Reply

  19. Łukasz Szoszkiewicz

    20 stycznia 2016 at 1:00 pm

    Akurat w tym momencie popijam sobie marokańskiego Liptona, ale nie mam takich fajnych ichniejszych imbryczków i szklanek, z kubka muszę :(

    Reply

  20. Maja Wańkowicz

    20 stycznia 2016 at 9:37 am

    Super, więcej takich artykułów !! <3

    Reply

  21. Yelp Warszawa

    20 stycznia 2016 at 9:16 am

    faktycznie szkoda talerzy, piękne są!

    Reply

Dodaj komentarz

Zobacz także

Okolice Lublany – Kranj na weekend

Mało brakowało, a Kranj zostałby tylko kropką na mapie podczas naszych pierwszych wakacji …