Strona główna Tematycznie Na wyrywki Planowanie i dryfowanie

Planowanie i dryfowanie

6 min. czytania
2
0

Planowanie – temat rzeka :) Czy da się zaplanować wyjazd bez biura podróży co do dnia, miejsce po miejscu i godzina po godzinie? Pewnie się da, tylko… po pierwsze – to się nie uda, naprawdę, po drugie, po co?

Zawsze jakiś pociąg nie dojedzie na czas, jakieś miejsce spodoba nam się na tyle, że postanowimy zostać tam dłużej, inne z kolei okaże się nieciekawe, głośne, a zarezerwowany wcześniej pokój okaże się ruderą, z której nawet karaluchy właśnie się wyprowadzają.

Oczywiście, bardzo fajnie i romantycznie byłoby powłóczyć się, “gdzie oczy poniosą”, losowo wybranym pociągiem w losowe miejsce, jednak w sytuacji, gdy nasz wyjazd ograniczony jest skrzętnie uciułanym urlopem, jakiś plan wypadałoby zrobić.

Z doświadczenia polecam wybranie punktów, które chcemy odwiedzić i podzielenie ich na dwie kategorie – do koniecznego zobaczenia i te, które są do zaliczenia, jeśli starczy czasu, pieniędzy, czy też chęci.

Często to właśnie ten ostatni czynnik staje się decydujący, szczególnie gdy plaża, na której mieliśmy spędzić dzień-dwa, oczarowuje na tyle, że odległe, starożytne ruiny, czy park krajobrazowy nagle stają się niebywale odległe, a podróż znacznie bardziej niekomfortowa, niż to się początkowo wydawało.

planowanie
Podczas planowania wyjazdu na południe Indii, zakładaliśmy, że w kanałach Backwaters spędzimy jakieś dwa dni, z noclegiem na takiej jak na zdjęciu łodzi-domu. Ostatecznie, zamiast tego przedłużyliśmy pobyt na plaży w Varkali, a na kanały przeznaczyliśmy pół dnia, jak się okazało słusznie – turlanie się przez dwa dni byłoby po prostu nudne.

Oczywiście, każdy ma swój sposób na spędzanie wolnego czasu i znajdą się tacy, dla których plażowanie jest marnotrawieniem czasu, bo przecież tu zaraz niedaleko piękna świątynia, a kawałek dalej muzeum. Dla mnie najfajniejsza jest droga środka, tak pół na pół, szczególnie gdy podczas polskiej zimy udaje się wyjechać w znacznie bardziej przyjazne klimatycznie rejony.

Jedyne, co stanowczo doradzam – jeśli jedziecie w więcej niż dwie osoby, jeszcze przed wyjazdem ustalcie wspólnie tryb zwiedzania / leniuchowania w odpowiadającej wszystkim proporcji, żeby już na miejscu nie okazało się, że z jednej strony chcemy jeździć razem, a z drugiej połowa wycieczki ma zamiar dwa tygodnie leżeć dajmy na to na Goa i walić drinki, a druga chce w tym samym czasie objechać co najmniej połowę kraju.

Komentarze z Facebooka
Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Na wyrywki

Skomentuj

2 komentarze

  1. Ania G

    24 listopada 2015 at 10:33 pm

    Ja dlatego lubię jeździć raczej w dwie osoby. Chyba wyrosłam z dogadzania wszystkim innym i marudzenia, kto na co dziś ma ochotę. Zazdroszczę, że tyle udaje Wam się zobaczyc. My w tym roku musieliśmy sobie darować i ciężko to znoszę, bo uwielbiam podróże.

    Odpowiedz

  2. Za miedzą i dalej

    27 października 2014 at 12:25 am

    Oj, prawda – zaplanowałem w tym roku trip po Bałkanach, a udało zrobić się 1/3 (Rumunia i Serbia) – tak mniej więcej trzeba wybrać punkty, a reszta… to już wyjdzie w praniu ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Okolice Lublany – Kranj na weekend

Mało brakowało, a Kranj zostałby tylko kropką na mapie podczas naszych pier…