Strona główna Najlepsze Na pohybel biurom podróży

Na pohybel biurom podróży

9 min. czytania
4
0

No dobra, catchy tytuł, to jedno, ale wylewanie hejtu na i tak już biedny rynek usług turystycznych postaram się ograniczyć do minimum. Po prostu pokrótce postaram się napisać, czemu nie korzystam z turystyki zorganizowanej.

Kwestia przerabianych w photoshopie zdjęć hoteli obiegła już Internet kilkukrotnie, weźmy dla przykładu ten link: http://www.oyster.com/hotels/photo-fakeouts, to, co wydawało się w folderze być olimpijskim basenem, okazuje się być przerośniętą wanną, malowniczy ogród dziwnym trafem okazuje się być akurat w tym okresie placem budowy, a to, że hotel znajduje się w sąsiedztwie autostrady i kilku nocnych klubów z “nocnowesołą” młodzieżą, to detal, nie wart najmniejszej wzmianki.

Oczywiście, nawet podróżując na własną rękę warto na pierwsze dni klepnąć jakieś miejsce, jednak niech to będą dwa – cztery dni na jetlag i przystosowanie, a potem furda w trasę. Jakoś nie wyobrażam sobie przywiązania na dwa – trzy tygodnie do jednego miejsca.

Na pewno dla wielu osób opcja all inclusive będzie fajna i wygodna, wszystko pod nosem, basen w hotelu, jedzenie i drinki na miejscu, bez konieczności wchodzenia w przesadne interakcje z lokalsami. Pewnie fajnie, ale nie…

Kolejny temat – wycieczki fakultatywne oferowane przez biuro, tudzież rezydenta hotelowego – jeśli już koniecznie chcemy wybrać wakacje z biurem, takie wycieczki warto załatwiać bezpośrednio, na mieście, w jednym z lokalnych biur podróży. Dostajemy dokładnie to samo, za co najmniej połowę ceny – wszystkie busy czy autokary jeżdżą tymi samymi trasami, zatrzymują się przy tych samych sklepach i wyciągają od nich prawdopodobnie taką samą prowizję za sprowadzenie “białasów”.

W jakimś tam stopniu da się zrozumieć, że wiele osób nie chce bawić się w poznawanie kultury, architektury, atmosfery życia w mniej lub bardziej odległych krajach, ważne, że jest ciepło i przyjemno. No ale luuuuudzie, jeździcie do krajów, które często mogą poszczycić się historią znacznie dłuższą i bogatszą od kraju na Wisłą, macie okazję przejść po kamieniach, po których śmigały bogate karawany, w czasach gdy nasi przodkowie biegali z dzidami za naprawdę dziką dziczyzną, a jedyne co będziecie mogli pokazać po powrocie to fotka znad basenu i spod hotelowego stołu, po złożeniu urlopowej ofiary z drinków?

No i jedzenie… Tak, sam kilka lat temu wielbiłem schabowego z kapustą i pierogi, a z egzotyki, to na grubym cieście, sos średni, o 4 nad ranem po ciężkiej imprezie. Kiedy już spróbujecie, jak smakuje prawdziwy tajin, masala curry, czy dhal, sami stwierdzicie, że hotelowe żarcie jest po prostu słabe, przynajmniej w tych budżetowych miejscach, robione ni to jako miejscowe, ni to pod turystów, czyli nijak.

Zatem jedna rada – chcecie w ciepłe kraje i koniecznie z biurem – weźcie opcję half-board lub bed and breakfast, śniadanie zjedzcie w hotelu, ale wyjdźcie do diaska poza jego teren, zobaczcie jak żyją ludzie, spróbujcie lokalnego jedzenia, nie tylko takiego z plażowych barów, ale w knajpce, gdzie większość stolików zajmują miejscowi.

Dwóch przemiłych jegomości, spotkanych podczas podróży autobusami po wybrzeżu Kerali.
Dwóch przemiłych jegomości, spotkanych podczas podróży autobusami po wybrzeżu Kerali.

Czy można się struć, czy jest ryzyko, że spotkamy nieprzyjaźnie nastawionych miejscowych? Tak, oczywiście, że tak, jak i w rodzinnym mieście możemy zaliczyć staropolskie “wryja”, czy spędzić weekend w toalecie po trzykrotnie odświeżanej wędlinie z supermarketu. Fakt, że jesteśmy na wakacjach nie powinien zwalniać z myślenia – nie pchamy się wieczorem w podejrzane uliczki i nie pijemy kranówy w klimacie, gdzie bakterie żyjące w wodzie mogą nam zrobić kuku. Dodatkowo, warto zaopatrzyć się w mocniejszy alkohol i strzelić sobie przed wyjściem na miasto lufkę lub dwie.

Dlaczego w ogóle warto jechać na własną rękę? Poczytajcie tego bloga i setki innych  z podróżniczymi relacjami – ludzie przemierzali świat długo, długo przed powstaniem biur podróży i jakoś dawali radę, w dobie Internetu, Tripadvisora, map w smartfonie i całego lokalnego przemysłu turystycznego, Wam też się powinno udać.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
Load More In Najlepsze

Skomentuj

4 komentarze

  1. Marcin Wesołowski

    22 grudnia 2015 at 11:41 am

    Kiedyś napisałem wielki wpis o tym, dlaczego nie jeżdżę z biurami podróży. Wyszło na to, że się wywyższam. A dla mnie to czysta ekonomia, tam, gdzie latałem, taniej (i lepiej) było pojechać samemu. Zaoszczędzałem od 25 do 50% a czasowo zostawałem nieraz dłużej. Jest jedno miejsce, gdzie prawdopodobnie wybiorę się z biurem – Egipt. Po pierwsze dla socjologicznej zabawy, po drugie, bo jednak jest taniej z biurem ;)

    Odpowiedz

  2. Ajka

    10 maja 2015 at 2:16 pm

    Mój ukochany Temat-Rzeka :D

    Odpowiedz

  3. logis

    21 listopada 2014 at 2:17 pm

  4. Za miedzą i dalej

    27 października 2014 at 12:15 am

    No i to jest bardzo prawidłowe podejście! :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Okolice Lublany – Kranj na weekend

Mało brakowało, a Kranj zostałby tylko kropką na mapie podczas naszych pier…