Strona główna Inspiracje GeoGuessr – najlepsza gra dla podróżnika

GeoGuessr – najlepsza gra dla podróżnika

10 min. czytania
4
0

Zacznijmy od ostrzeżenia – gra, o której chcę napisać, to jedna z najbardziej wciągających rozrywek, z jakimi miałem do czynienia. Gdy będziecie mnie przeklinać w myślach, gdzieś w środku nocy, walcząc z kolejną rundą… uprzedzałem ;)

Na czym polega GeoGuessr? Gra sama w sobie jest bardzo prosta – zostajemy wyrzuceni w losowym punkcie świata, a konkretnie tej jego części, która znajduje się w Google Street View, co oznacza naprawdę sporą część naszego globu.

Możemy poruszać się do woli po wirtualnym świecie, oczywiście tylko wzdłuż dróg, do których samochody Google dotarły, a naszym zadaniem jest możliwie dokładne określenie na mapie, gdzie gra nas umieściła. Im bliżej faktycznego miejsca oznaczymy naszą lokalizację, tym więcej punktów otrzymamy. Każda rozgrywka składa się z pięciu rund – pięciu miejsc, które musimy odgadnąć.

Wygląda to mniej więcej tak:

Zaczynamy - lądujemy na jakiejś podrzędnej drodze, ciężarówki nie są zbyt charakterystyczne, więc jedziemy dalej...
Zaczynamy – lądujemy na jakiejś podrzędnej drodze, ciężarówki nie są zbyt charakterystyczne, więc jedziemy dalej…
Mijają nas kolejne samochody, ten jednak zwraca uwagę i pozwala wstępnie założyć, że jesteśmy w Rosji...
Mijają nas kolejne samochody, ten jednak zwraca uwagę i pozwala wstępnie założyć, że jesteśmy w Rosji…
Kolejne kilometry za nami i jak na razie żadnych wskazówek...
Kolejne kilometry za nami i jak na razie żadnych wskazówek…
Droga jest coraz gorsza, ale na horyzoncie pojawiają się jakieś zabudowania, to powinno pomóc...
Droga jest coraz gorsza, ale na horyzoncie pojawiają się jakieś zabudowania, to powinno pomóc…
Mieliśmy rację! Raczej jest to Rosja, ale przydałoby się nieco dokładniej lokalizację określić...
Mieliśmy rację! Raczej jest to Rosja, ale przydałoby się nieco dokładniej lokalizację określić…
Przepuszczamy kundelka, a przed nami to, czego szukaliśmy – drogowskaz!
i wszystko jasne, jedziemy w kierunku miejscowości o nazwie Kurgan...
i wszystko jasne, jedziemy w kierunku miejscowości o nazwie Kurgan…
Szybkie pytanie do Google i wiemy, że Kurgan leży między sławetnym Czelabińskiem a Omskiem, klikamy “make guess” i…
i okazuje się, że nie była to główna droga, a bardziej jakiś podrzędny trakt, którego nawet na mapie nie widać. Poszło nie najgorzej, kolejna runda już czeka.. i kolejna...
i okazuje się, że nie była to główna droga, a bardziej jakiś podrzędny trakt, którego nawet na mapie nie widać. Poszło nie najgorzej, kolejna runda już czeka.. i kolejna…
Ostatecznie, w całej rozgrywce udało mi się całkiem celnie odnaleźć większość lokacji, pomyliłem co prawda Szkocję z Irlandią i Rosję z Finlandią, ale wynik niczego sobie :)
Ostatecznie, w całej rozgrywce udało mi się całkiem celnie odnaleźć większość lokacji, pomyliłem co prawda Szkocję z Irlandią i Rosję z Finlandią, ale wynik niczego sobie :)

Najczęściej zdarza się, że lądujemy na środku drogi, czasem wręcz dróżki i jedyne co widzimy to pola, lasy, ewentualnie jakieś pagórki – konia z rzędem temu, kto na podstawie takiego krajobrazu będzie w stanie podać choć przybliżoną lokalizację. Tu zaczyna się zabawa – ruszamy przed siebie w poszukiwaniu wskazówek, charakterystycznych elementów, pozwalających określić choćby kontynent, który oglądamy.

Po pewnym czasie nauczycie się zwracać uwagę na drobne detale i to, w jaki sposób pomagają zlokalizować dany krajobraz. Rzeczy takie, jak kolor pasów na drodze, skrzynki pocztowe, kolor ziemi, czy pasące się przy drodze zwierzęta.

Najlepszą wskazówką są zazwyczaj wszelkiej maści przydrożne reklamy, szyldy i tablice informacyjne. Działa to najlepiej wtedy, gdy uda nam się trafić na nazwy większych miast, które możemy kojarzyć.

Jeśli już odnajdziemy nazwę, choćby zupełnie dla nas obcą, możemy sami określić “poziom trudności” – najłatwiej będzie oczywiście wpisać odnalezioną nazwę w wyszukiwarkę, sprawdzić lokalizację, a następnie zaznaczyć ją na mapie gry. Tak jest najszybciej i najłatwiej, czasem jest to po prostu jedyny sposób na dokładne określenie lokalizacji.

Nikt nie zabrania takiego “ściągania”, ja natomiast wolę rozgrywkę bardziej intuicyjną i zazwyczaj zadowalam się trafieniem w promieniu kilkudziesięciu lub kilkuset kilometrów – nie pobiję w ten sposób rekordów punktowych, ale radość, kiedy trafi się np. Nową Zelandię, tylko na podstawie rzeźby terenu i pasących się przy drodze owiec, jest bezcenna.

Przy tej grze da się spędzić długie godziny, zwiedzić kawał świata i sporo o tym świecie dowiedzieć – gorąco polecam. A gdzie w tym wszystkim podróże, te prawdziwe? ktoś zapyta. Fakt, siedząc przed ekranem komputera daleko nie zajedziemy, ale gwarantuję, że znajdziemy całą masę miejsc, które będziemy chcieli odwiedzić w przyszłości i to w wersji znacznie bardziej autentycznej, niż wymuskane zdjęcia z przewodników, czy ofert biur podróży.

To co? zagrajmy »

Jeśli zdarzy się tak szczęśliwie, że wpis ten czyta choć jeden nauczyciel geografii, polecam wykorzystanie tej gry, czy to podczas zajęć, czy też jako pracy domowej. Jeśli zaś jesteś uczniem, pokaż tą grę swojemu nauczycielowi – zajęcia będą zdecydowanie ciekawsze.

Jeśli spodobał Ci się ten post i chcesz być na bieżąco, to po więcej informacji, inspiracji, ciekawostek zapraszamy na   Facebook, Instagram Twitter - do zobaczenia!
pokaż więcej
  • Berlin w filmach

    Wszystkie filmy o Berlinie, które widziałam, to historie ludzkie, zwyczajne, oby…
  • Czechy w książkach

    Lubię Czechy, lubię ich mentalność i poczucie humoru (czeskie komedie rulez!!!), lubi…
  • Postcrossing: Kutna Hora

    Niedawno w naszej skrzynce pocztowej zagościła pocztówka z Kutnej Hory. Dziewczy…
Load More In Inspiracje

Skomentuj

4 komentarze

  1. posmol

    22 lutego 2015 at 10:37 am

    O proszę, nie słyszałem o tej grze, a wydaje się być podróżniczo ciekawa. Jeśli zarwę jakąś noc, to rzecz jasna nie omieszkam przyjść z reklamacjami : )

    Odpowiedz

  2. Magda

    20 lutego 2015 at 9:04 am

    No tak, ale owce i piękne krajobrazy to mogła być także Norwegia, albo .. Wyspy Owcze, albo… Jezusiczku chyba już się wciągnęłam. Ale tak serio, z cyrulicą to radę daję, ale jakbym wylądowała na chińskiej prowincji, gdzie w ludzkim języku nie ma ani słowa? Pokażę to mojemu synowi, czuję przez skórę, że to coś dla niego:).

    Odpowiedz

  3. mobile_mon

    19 lutego 2015 at 2:10 pm

    Brzmi dość intrygująco ;)

    Odpowiedz

  4. Natalia | W Swoim Żywiole

    18 lutego 2015 at 10:18 pm

    Ale super! :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading Facebook Comments ...

Zobacz także

Wynajem samochodu w Toskanii (i nie tylko)

Ci, którzy czytają, wiedzą, że zazwyczaj podróżujemy dość budżetowo, starając si…